Hej.
Mam duży problem i ogrom stresu. Zaszłam w nieplanowaną ciążę ale poroniłam. Było to dla mnie okropne doświadczenie. Nigdy więcej nie chce czegoś takiego przeżywać. Ale nie czułam straty - martwiłam się tylko o siebie… w czasie tego poronienia mój facet wszedł w narrację „zrobimy następne” ale szczerze ja nikogo wtedy nie słuchałam, było to dla mnie jak koszmar, sen który trzeba przeczekać do końca. Po wszystkim doszłam do siebie i powiedziałam jasno - nie chce przechodzić ciąży, nie chce dzieci, mam same argumenty przeciw. Nie tak widzę swoje życie. Myślałam, że to dotarło i się z tym pogodził ale jednak to nie była prawda. Ostatnio wspomniałam o antykoncepcji trwałej i to wywołało burzę. Ze zrozumienia mnie i moich argumentów (brak chęci, brak zgody na poświęcanie się, moja kiepska sytuacja życiowa) przeszedł w złość jakbym coś mu zrobiła… także z jednego ogromnego stresu zaczął się drugi. Co robić? Czuje się już taka rozbita. Swojej decyzji jestem pewna, teraz czuję ogromny lęk myśląc o przyszłości… chciałabym mieć już jasną sytuację…