Forum Starając się - ogólne boje sie...
Odpowiedz

boje sie...

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
Oceń ten wątek:
  • Katha81 Autorytet
    Postów: 1291 988

    Wysłany: 20 grudnia 2013, 23:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witam,

    boje sie wszystkiego co mnie czeka :( mojej endometriozy, bezowulacyjnych cyklow, wynikow badania nasienia mojego meza... boje sie ze to potrwa.... miesiace, lata...

    sv8qt8h.png
    04.06.2015. Termin cc
  • Katha81 Autorytet
    Postów: 1291 988

    Wysłany: 20 grudnia 2013, 23:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    jestem przerazona tymi watkami.. pomozcie :(

    sv8qt8h.png
    04.06.2015. Termin cc
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 21 grudnia 2013, 00:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    nie bój się - może to lęki "okresowe" strach nic tu nie zmieni, nasza panika i żale też nie...będzie dobrze, zobaczysz!!

    weronika86, Sudela lubią tę wiadomość

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 21 grudnia 2013, 02:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kazdy chyba sie tego boi...ale jak sie czegos pragnie to nie ma mocnych musi sie udac...chodz czlowiek mial by gory przenosic..i wiele zniesc..
    z miesiaca na miesiac boimy sie rozczarowania ...a tak naprawde jak nawet ono przyjdzie podnosimy sie z dolu z dwojona sila do walki...bedzie dobrze...musi...

  • olinka84 Przyjaciółka
    Postów: 85 41

    Wysłany: 21 grudnia 2013, 07:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    ja czasami wpadam w panikę, że nigdy się nie uda, wtedy potrzebny mi dzień lub dwa na płacz i użalanie się nad sobą, ale to mija... potem wracam do codziennego rytmu dnia i zabieram się do roboty, nadzieja rośnie i jestem pewna, że w końcu się uda. Prawda jest taka, że gdybyśmy się nie bały to świadczyłoby o naszej głupocie. A czy potrwa to miesiące czy lata... tego nikt nie potrafi przewidzieć. Ja staram się, by ciąża była elementem mojego życia a jego głównym celem. Inaczej bym dostała w głowę...

    HANA, Mili, Sudela lubią tę wiadomość

  • Senfka Koleżanka
    Postów: 91 18

    Wysłany: 22 grudnia 2013, 18:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    hej Katha,
    nie mart sie. Tez sie balam, czasami plakalam. Myslalam ze badania zajma wieki, chociaz w sumie czekalam na nie tylko jakies 3-4 miesiace, ale wydawalo sie to byc strasznie dlugo. Czasami plakalam, czasami bylam smutna, ale wiesz jak juz sie zacznie dziac jest o wiele lepiej bo czlowiek ma wrazenie ze czas nie ucieka mu juz przez palce i ze wreszcie jest jakis postep, bo ma sie wyznaczony jakis plan dzialania ktory zbliza czlowieka do celu : )

    Sudela lubi tę wiadomość

  • MisiaMisia Autorytet
    Postów: 1459 1975

    Wysłany: 22 grudnia 2013, 22:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Działamy się ponad 2,5 roku. Bałam się chyba wszystkiego:)
    Badań, wyników, pobrania pęcherzyków, usunięcia polipów.
    Strach jest naturalny. Często bardzo potrzebny.
    Dobrze jest go przekuć w dobrą motywację i siłę.
    Z perspektywy czasu śmieję się z tych moich strachów. Nie wniosły niczego budującego.
    Nie bój się zatem. Za jakiś czas pomyślisz, że to nie było warte strachu.

    weronika86, Sudela lubią tę wiadomość

    MisiaMisia
    rfxgdqk3jsp86isr.png
  • weronika86 Autorytet
    Postów: 5828 6370

    Wysłany: 23 grudnia 2013, 00:00

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wiele dziewczat na ovu zmaga sie z tymi samymi problemami, na pewno znajdziesz tu wsparcie i ukojenie :) ja sama walcze z otyloscia, pcos, insulinoopornoscia, zbyt wysokim testosteronem, hirustyzmem poczatkowy i niedoczynnoscia tarczycy...niestety w moim przypadku i innych dziewczat z pcos strach i stres tylko podwyzsza testosteron, kortyzol- bardzo nie wskazane w czasach staran...zapisz sie na joge, moze akupunktore, wycisz sie i naucz sie optymistycznego myslenia i wytwalosci- tak bardzo potrzebnych przy wychowaniu dziecka :) bedzie dobrze.

    MisiaMisia, HANA, Sudela lubią tę wiadomość

    5f81898964.png
    14ed59f4a5.png
  • Truskawkowa Przyjaciółka
    Postów: 82 52

    Wysłany: 12 stycznia 2014, 16:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Chyba nie ma na tym forum dziewczyny, która się nie boi. Problem niepłodności przytłacza, przeraża. Najgorsze są chyba wczesne początki leczenia - pierwsze wizyty u lekarza, te wszystkie nazwy, terminy, badania, hormony - można się zdołować. Ja też się ciągle boję choć trochę innych rzeczy: pytań w pracy dlaczego idę na kolejne zwolnienie, ciągłego tłumaczenia się, wymijających odpowiedzi (nie chcę się dzielić swoimi problemami z obcymi osobami), presji i tekstów "a kiedy dziecko", i wreszcie rzeczy bezpośrednio związanych z leczeniem: badań, kolejek w klinice, tego, że leczenie jest tak bardzo drogie (a nie stać mnie na Invitro). A najbardziej, że może się nigdy nie udać. Na co dzień staram się nie myśleć aż tyle. Póki co skupiam się na przezwyciężeniu mojej ogólnej niechęci do lekarzy i leczenia. Modlę się o cierpliwość i wytrwałość...

    Sudela lubi tę wiadomość

    Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły...
  • HANA Autorytet
    Postów: 533 807

    Wysłany: 13 stycznia 2014, 10:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Truskawkowa, dokladnie najgorszy jest poczatek, kiedy nie wiadomo co sie dzieje z Toba.

    Ja na poczatku wyłam jak bóbr, z domu nie chciałam wychodzic , jak moje "leczenie" suplementami nie przynosilo efektów. Jak znalazłam dobrego lekarza to znowu nadzieja i juz lepiej , ze kiedys sie uda. No i teraz jest etap pogodzenia sie troche z tym. I mam ochote to rzucic bo juz mi przestaje na tym zalezec. Dla mnie niepłodosc to jeden wielki koszmar z którego chce sie obudzic.

    Sudela lubi tę wiadomość

  • Truskawkowa Przyjaciółka
    Postów: 82 52

    Wysłany: 13 stycznia 2014, 18:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hana, dobrze cię rozumiem. Jeszcze niedawno byłam tak bardzo zdeterminowana, że nie odpuszczałam żadnego cyklu. Stosunki jak w zegarku, ciągłe wizyty u lekarza, przejmowanie się, wyliczanie dni, analiza wykresów. Oczywiście nic z tego nie wyszło poza mnóstwem stresu i rozregulowanym cyklem. Dziś po prawie 2 latach starań mogę stwierdzić, że przyjęłam do wiadomości swoją niepłodność choć nie do końca się z nią pogodziłam. Jestem zmęczona tym wszystkim. Szczególnie oczekiwaniem na (brak) miesiączki i comiesięcznym rozczarowaniem. Nie mierzę temp., staram się wrzucić na luz, nie rozmyślać tak bardzo. Co ma być to będzie, a nerwy na pewno nie pomogą. Jak nie teraz to może za 5 lat. Czuję, że na naturalne zajście nie ma szans więc póki co stawiam na inseminacje. Czas uczy pokory...

    Sudela lubi tę wiadomość

    Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły...
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności – jak się przygotować?

Nadszedł ten czas - przed Wami pierwsza wizyta w kierunku diagnostyki problemów z płodnością. Jak wygląda? Na co się przygotować? Czy przed wizytą warto wykonać wstępne badania? Jakie znaczenie mają obserwacje cyklu miesiączkowego podczas diagnostyki? Jak wygląda wywiad medyczny? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Suchość pochwy - jakie mogę być jej przyczyny i jak sobie z nią radzić?

Problem z odpowiednim nawilżeniem pochwy dotyczy bardzo dużej liczby kobiet. Najczęściej problemy występują w okresie okołomenopauzalnym, ale z różnych przyczyn mogą pojawiać się na każdym etapie życia kobiety. Suchość pochwy może znacząco obniżać jakość życia seksualnego, z powodu bólu i dyskomfortu odczuwanego podczas zbliżeń... Skąd się bierze suchość pochwy? Jak sobie z nią radzić? 

CZYTAJ WIĘCEJ

"Nie mogę zajść w drugą ciążę" - czym jest niepłodność wtórna?

Gdy wspomnienia z porodu zaczną blednąć, a pierworodny synek lub córeczka wyrosną z etapu pieluch i kaszek, pojawienie się myśli o dalszym powiększeniu rodziny najprawdopodobniej będzie tylko kwestią czasu. Niestety, nie każdej kobiecie udaje się zajść w ciążę po raz drugi. Dlaczego tak się dzieje? Czym jest niepłodność wtórna i jak sobie z nią radzić? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego