Cześć. Nie wiem co myśleć i troszkę się martwię . Ciaze poroniłam 12 grudnia - był to początek 13 tygodnia . Serce najprawdopodobniej przestało bić w połowie 11. 4 dni hospitalizacji i potem 3 tygodnie antybiotyku, bo nie mogłam się oczyścić do końca. Dzisiaj juz koniec 7 tygodnia od poronienia a dalej nie dostałam miesiączki. Wczoraj poszłam na betę żeby sprawdzić czy może nie wszystko się jeszcze oczyściło, wynik 2,46 przy normie <1. Dzisiaj powtórzyłam równo po 24h badanie i wynik 2,53. Naczytałam się o zasniadzie itp i trochę się martwię. Krwawić przestałam 2-3 tygodnie temu ,od ok tygodnia do dzisiaj utrzymują się pojedyncze brązowe plamienia. Ginekolog każe czekać do miesiączki i wtedy zgłosić się na wizytę . Ale mi nie daje to spokoju . Czy macie może pomysł czemu tak jest , czemu ta beta minimalnie w ciągu jednego dnia wzrosła ?? Nie sądzę , że tak wychodziłaby ciąża . Ale jej nie wykluczam, bo możliwość była . Pozdrawiam