Letnia promocja w OvuFriend!

Aktywuj abonament Premium w OvuFriend od dziś do 31 sierpnia a otrzymasz od nas prezent:

Jeżeli wykupisz abonament Premium w OvuFriend i zajdziesz w ciążę, będziesz mogła wykorzystać swój abonament w BellyBestFriend, w niesamowitym, w pełni spersonalizowanym, inteligentnym kalendarzu Twojej ciąży!

Promocja trwa do 31 sierpnia 2019 roku.

Wykup abonament Zamknij
Forum Starając się z pomocą medyczną In vitro a praca zawodowa
Odpowiedz

In vitro a praca zawodowa

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
Oceń ten wątek:
  • Nadal Biedronka Ekspertka
    Postów: 122 72

    Wysłany: 21 czerwca, 12:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny nie znalazłam Tu takiego wątku a potrzebuję pomocy i porady...

    Jestem po pierwszej nieudanej procedurze in vitro Mieliśmy dwa zarodki niestety żaden z nich na dłużej z nami nie został..

    Teraz stoję przed decyzją o kolejnej procedurze in vitro...pracuję zawodowo w dość dużej korporacji... pracy jest dużo( ale wiadomo- gdzie jej nie ma ?) z drugiej strony stosunki międzyludzkie dość napięte- wiadomo wyścig szczurów i miałam problem żeby pogodzić pracę zawodową z procedurą In vitro..
    Najpierw była punkcja którą dość źle zniosłam opuchlizna brzucha i bóle jajników utrzymywały się dość długo byłam tydzień na zwolnieniu później transfer jeden i drugi po każdym z nich L4...
    Nie wiem już co wymyślać Kiedy przychodzi czas że trzeba iść w ciągu dnia na wizytę lekarską... Nie wspominając już o L4 Z jednej strony bardzo mi zależało żeby transfer był udany żeby być spokojnym odpoczywać dac Małemu szanse... z drugiej strony ta świadomość że współpracownicy są na Ciebie źli bo pracy jest dużo a oni zostali sami a później jeszcze ten trudny powrót do pracy po nieudanym transferze albo ciąży biochemicznej Z jednej strony człowiek jest psychicznie załamany A z drugiej strony spotyka się z wrogością bo ktoś inny musiał za ciebie wykonywać obowiązki a ty się "byczyłaś"...

    Chcę spróbować jeszcze raz , jeszcze raz podejść do procedury ale nie wyobrażam sobie tego kombinowania znowu w pracy To jest dla mnie dodatkowy stres boję się że kolejne podejście też się przez to nie uda.. myślę o rezygnacji z pracy ale jeszcze cały czas Biję się z myślami ... bo in vitro to też w dużej mierze czekanie czekanie na punkcie czekanie na transfer czekanie na wynik...
    Ale z drugiej strony jeśli to czekanie zostanie zaprzepaszczone przez stres i nerwy przez przeziębienie z powodu klimatyzacji i kontaktu z dużą ilością ludzi czasami chorych bo u nas nie uznaje się L4 ludzie zbierają się w 2 dni biorą antybiotyk i wracają do pracy tylko ja sobie pozwoliłam na Takie szaleństwa....
    Ale boję się dziury w CV, boję się że in vitro się nie uda i zostanę już całkiem z niczym...

    Czy któraś z Was Dziewczyny była w takiej sytuacji ? jaką decyzję Podjełyście ? jak godzicie invitro z pracą ?
    na pewno u mnie nie ma takiej możliwości żeby powiedzieć prawdę przez co przechodzę..

    Proszę jeśli możecie to podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami w tej kwestii

    Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca, 12:51

    Biedronka 34lata,
    Mąż-azospermia
    ja-hashimoto(Eutyrox 75 i 50)
    Bocian Białystok,
    grudzień 218 pierwsze IVF:
    punkcja 24.12.2018r,
    ➡️Transfer 29.12.2018niestety nieudany
    5 transferów odwolanych przez słabe endometrium
    ➡️05.06.2019 criotransfer blasteczka 3BB
    6dpt beta 32,4, 8dpt-93,6
    11dpt-200,1 12dpt-194,9 14dpt 134 😥cb
  • mwm Ekspertka
    Postów: 264 69

    Wysłany: 21 czerwca, 15:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mamy podobna historie bo mąż również ma azoospermie, a ja nowa prace a właśnie zaczynam stymulację. Mąż ciagle mówi ze mam brać l4 i niczym się nie przejmować, ale z drugiej strony zależy mi na pracy i jak wezmę kilka zwolnień to ciężko będzie mi się tak utrzymać. Póki co na punkcję i transfer biorę L4, potem będę myśleć na bieżąco, najważniejsze to Twoje zdrowie i samopoczucie, nie przejmuj się tym jak ktoś na Ciebie patrzy, każdy ma swoją historie i nikomu nic do Twojego stanu zdrowia :) trzymam kciuki i oby obyło się bez stresu! 😊

    27 lat
    Novum
  • Alrauna1987 Autorytet
    Postów: 846 709

    Wysłany: 21 czerwca, 16:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej Biedronka 🙂
    dobrze wiem przez co przechodzisz, przez 4 lata tego doświadczyłam. Ciągłych kombinacji,wymyślania wymówek,tłumaczeń, krzywych spojrzeń itd.
    W jednej z prac na ivf wybralam 34 dni l4 ale wiedziałam że tak czy siak będe ją zmieniała. W większości bazowałam na urlopie i nadgodzinach. Do lekarzy starałam się umawiać po południami. Podczas stymulacji trzeba być w klinice 2h wczesniej na badania hormonow , ja je robiłam u siebie rano ,wynik mając pod wieczór i dzięki temu zaoszczędzałam trochę czasu.
    Po transferze zazwyczaj miałam wolne. Po ostatnim szczęśliwym były to 4 dni a miałam zarodki 2 dniowe. Pracowałam aż do usg. Na samym poczatku siedziałam jak na szpilkach czy beta bedzie przyrastała, czy ❤ zabije. Pierwsze l4 wziełam od internisty, drugie od ginekologa oba bez lierki B. O ciąży w pracy powiedziałam w 6/7 tc dalej mając serce w gardle a dusze na ramieniu co bedzie dalej. Na dzień dzisiejszy nie mam powrotu do pracy. Ale ta zawsze można znaleść. W życiu są rzeczy ważne i ważniejsze.


    h84fi09k8x8e4sbw.png

    Ponad 4 lata walki...[***]....
    "Przyjdzie taka chwila gdy stwierdzisz, że wszystko sie skończyło.
    To właśnie będzie początek."

    Louis L'Amour
  • Natalia DRP Przyjaciółka
    Postów: 80 51

    Wysłany: 21 czerwca, 19:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Biedronka, jesli pracujesz w korporacji i masz porządna umowę - olejw na chwilę prace, idz na zwolnienie i zajmij się sobą. Dziura w Cv? Nikogo to nie bedzie interesowalo.

  • sucharek85 Autorytet
    Postów: 608 386

    Wysłany: 21 czerwca, 20:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nadal Biedronka,
    Ja pracuje w dużym korpo odzieżowym. Osobiście nie zrezygnowałabym całkiem z pracy związku z ivf, bo po pierwsze nasze starania trwaja juz prawie 4 lata, leczenie jest bardzo kosztowne, wiec po prostu musze miec gotowke...a po drugie praca pozwala mi szybko wrocic do formy zarowno tej psychicznej jak i fizycznej po kazdej napotkanej porażce.
    Dla mnie jest to taki wypełniacz umysłu, zeby nie tragizować i nie rozczulać się za bardzo nad soba kiedy wszystko idzie zle.
    Co ja zrobiłam zeby to jakoś wszystko ogarnać... zostałam w tym samym korpo ale cofnęłam sie o 2 stanowska niżej. Po pierwsze w duzej mierze odpadł mi głowny czynnik stresowy, bo nie mam juz takiej odpowiedzialności, mam bardziej elastyczny grafik, wiec łatwiej jest ogarnac wizyty i leczenie. Jesli chodzi o l4 to tam gdzie jest to mozliwe skracam go do minimum i biore urlop. Chodz wiadomo nie zawsze to wychodzi...
    Oczywiscie nie wszyscy sa zadowoleni bo wiadomo bo transferze nie moge np dzwigac ciezkich rzeczy, czy czesciej robie sobie przerwy...ale tym sie akurat za bardzo nie przejmuje.




    p19uskjo8f0o3sid.png
    polip, puste jajo płodowe, zespół Ashermana 2016/17
    niedoczynność tarczycy, mutacja genu protrombiny 20210 i /MTHFR
    histero/ laparo - 16.07.2018 - jajowody drożne, 3x IUI - nie udana
    02.2019 - ivf Artvimed, krótki protokół ( pobrano 21 komórek, 8 zamrożonych, 2 zarodki )
    22.03 - crio ;(
    06.2019 - ivf na ❄komórki się nie rozmroziły, crio blastki 333
    7dpt 43, 9dpt 106, 15dpt 2349, 28dpt ❤
  • Anuśla Autorytet
    Postów: 1300 386

    Wysłany: 22 czerwca, 11:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja do ivf jeszcze nie podchodzilam, ale ponieważ przeprowadzalam rozmowy rekrutacyjne, mogę powiedzieć Ci tyle, że luka w cv jest niezauważalna, a jeśli już to odbierana pozytywnie i nawet ludzie się nia chwala. Opowiadają, że zwiedzali świat, że wyjechali na wolontariat. Ja kiedy podchodzilam do inseminacji, mówiłam że mam poważne problemy zdrowotne, nikt wtedy nie dopytywal.

    Staramy się od sierpnia 2016
    3 x IUI :-(
    Podwyższone anty TG i prolaktyna. Wysokie NK: 29.5%. Mutacje PAI-1 4G homo.MTHFR_1298A-C i 677C-T hetero.
    Ecola w jamie macicy i nasieniu - po kilku kuracjach nadal jest:-(. Startujemy z Zinnatem i Metronidazolem.
    15.10.2019 - histeroskopia.


    "Just because I'm losing doesn't mean I'm lost."
  • Fantasmagoria Autorytet
    Postów: 312 515

    Wysłany: 22 czerwca, 13:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    W mojej pracy (niektórym wydaje się, że to korpo) mam elastyczny czas pracy - mogę przyjść do pracy między 7 a 10 i pracować ciągiem 8 godz. i to wbrew pozorom często pomaga. Dojazd do kliniki zajmuje mi 1,5 h, zawsze liczę 2-2,5 bo wiadomo i w klinice trzeba być wcześniej i po drodze wszystko może się zdarzyć. W pracy aktualnie mam dobrą sytuację, ponieważ zastępuje mnie kolega, który nie robi mi żadnych problemów i nie traktuję tego jako coś co mi się należy, ale po prostu można się z nim zawsze dogadać i ustalić dogodny dla wszystkich termin. Nie zawsze tak było - wcześniej miałam problem z endomendą i nerką, wiadomo badania, laparo też wymagały nieobecności i wtedy moja "koleżanka" poszła do szefa i powiedziała, że chce dodatkowych pieniędzy za zastępstwo, kiedy nie ma mnie np. 3 tyg, choć wiedziała, że to problemy zdrowotne są powodem nieobecności. Szef ją wyśmiał, dodam, że "koleżanka" jest na drugim macierzyńskim i bez większego przeżywania brała L4 czy to na dziecko czy w ciąży. Cóż.... i historii podobnych mogłabym napisać więcej, ale nie o tym miało być. Tak czy inaczej rozumiem wrogie spojrzenia w pracy z powodów nieobecności. Szef nie zna powodów mojej nieobecności, ale ma na tyle przyzwoitości by nie pytać i wykazywać minimum empatii, a robotę zawsze tak zaplanuję, że jest zrobiona. Pracę mam dosyć stresującą, pewnie każda z nas może tak powiedzieć, ale ją lubię więc jest mi łatwiej. Bez niej nawet nie byłoby mnie stać na ivf, więc o rezygnacji nie mogę myśleć. Niestety cała procedura to wyższy poziom logistyki i mega ciężko to wszystko spiąć w całość. U mnie dochodzą delegacje 3-5 dniowe, co przy stymulacji również było problematyczne, wymagało gimnastyki i dobrej organizacji i zawsze udało się wszystko pogodzić, choć stres był niezły (jakby sama procedura była łatwa :/). Zawsze starałam się podejść do wszystkiego na spokojnie, miałam priorytet, a reszta była tłem, środkiem do osiągnięcia celu. Choć lubię swoją pracę, to nie ona jest dla mnie w tym momencie najważniejsza.

    Niespełnione marzenia oddam za darmo w dobre ręce...
    AMH 0,2/brak lewego jajowodu oraz lewej nerki/morfologia nasienia 1% ---> poprawa na 3%
    I IMSI, długi protokół, stymulacja przerwana - słaba reakcja
    II IMSI krótki protokół - punkcja, 0 komórek pobranych :(
    III IMSI 06.2019 kd - 17.06. transfer, 28.06. beta 1,2 brak mrozaków
    AZ?
  • Nadal Biedronka Ekspertka
    Postów: 122 72

    Wysłany: 24 czerwca, 12:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziękuję Dziewczyny za odpowiedź 😘
    stoję teraz przed dość poważną decyzję i ciągle się waham co zrobić
    MWM mój mąż tak samo mówi żebym się nie przejmowała i brała L4 ale prawda jest taka że to ja po tym L4 muszę później wrócić i spojrzeć w tym wkurzonym ludziom w twarz a jest to dla mnie trudne..
    Mąż mówi żebym pamiętała jakie mamy priorytety i ma rację rzeczywiście dziecko jest dla mnie priorytetem ale nie potrafię się nie przejmować wracając do pracy i spotykając się z delikatnie mówiąc chłodnym przyjęciem
    Ja rozumiem że oni są wkurzeni bo muszą wykonywać też i moją pracę poza tym nie wiedzą o co chodzi i chyba to jest nawet dla nich gorsze ...ogólnie u mnie w pracy trochę plociuchy są i nie mogą przeżyć tego że nie wiedzą co się dzieje a ja naprawdę nie chcę się tłumaczyć ale daje się odczuć że uważają że powinnam..

    Dziękuję ci Aniuśla za Twój komentarz o dziurze w CV trochę mnie pocieszyłaś.. martwiłam się tym mocno... tak naprawdę nie zależy mi aż tak bardzo na tej obecnej pracy ale ogólnie zależy mi na pracy zawodowej... nigdy nie dopuszczam do sytuacji w której zostałabym całkiem bez pracy raczej płynnie przechodziłam z jednego miejsca do kolejnego
    Ale teraz znajduje się w takiej sytuacji że chyba zdecyduje się na rezygnację z pracy chociaż jest to dla mnie trudne... nie chcę Jednak zaprzepaścić kolejnej i w moim przypadku ostatniej próby in vitro. Mąż nie ma więcej zamrożonych plemników A ja nie chcę przez stresy związane z pracą i kombinowaniem zaprzepaścić swojej szansy na dziecko..
    Może w moim przypadku nie będę mogła opowiadać o wolontariacie i zwiedzaniu świata ale może jakieś szkolenie podnoszenie kwalifikacji może jakiś rozwój tak żeby nie siedzieć całkiem w domu i żeby robić też coś zawodowo. Słabe jest to że to niestety wszystko generuje koszty a nie zyski, No ale trudno... może to taki moment że muszę przestać kalkulować co się opłaca finansowo a pomyśleć o życiu w trochę szerszym wymiarze

    Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca, 12:43

    Biedronka 34lata,
    Mąż-azospermia
    ja-hashimoto(Eutyrox 75 i 50)
    Bocian Białystok,
    grudzień 218 pierwsze IVF:
    punkcja 24.12.2018r,
    ➡️Transfer 29.12.2018niestety nieudany
    5 transferów odwolanych przez słabe endometrium
    ➡️05.06.2019 criotransfer blasteczka 3BB
    6dpt beta 32,4, 8dpt-93,6
    11dpt-200,1 12dpt-194,9 14dpt 134 😥cb
  • Ewka1700 Autorytet
    Postów: 803 234

    Wysłany: 25 czerwca, 12:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Też mam podobny problem. Jestem po 2 nieudanych transferach. Na wizyty, punkcje i transfery wykorzystałam chyba ze 3 tyg urlopu. Nie wiem.czy teraz dostanę go w ogóle na wakacje. Nie chciałam brać zwolnienia żeby nikt nie wiedział o co chodzi. Bo na podstawie pieczątki kliniki można się domyśleć. Ale przy kolejnej procedurze wezme L4. Teraz tłumaczyłam się zabiegiem, bo po punkcji wyszla hiperka i nie byłam.w stanie od razu wrócić.
    Oczywiście u mnie też krzywo patrzą czy to na zwolnienia czy urlopy. Najlepiej ciągle pracować czy się jest chorym czy zdrowym nie ma że boli.

    endometrioza
    3 lata starań
    03.2019 - ICSI :(
  • OLa Ekspertka
    Postów: 137 50

    Wysłany: 25 czerwca, 12:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    U mnie początkowo bardzo się krylam w ogóle z tym że planuję ciąże, bo wiadomo to zawsze problem w grafiku, ale jak zaszłam ( niestety się nie udało utrzymać) to poszłam od razu na l4 i spotkałam się z bardzo empatyczna i pozytywną reakcja szefowej. W chwili szczerości powiedziałam jej nie było lekko i od tego czasu myślę że się dużo domyslila sama bo powiedziaala że jak potrzebuje to mam brać l4 isie nie przejmować, wszystko da się jakoś ogarnąć. A mimo to zawsze stresuje mnie branie zwolnienia po wszystkich zabiegach i kombinuje tak żeby ogarnąć wszystkie swoje obowiązki.

    Starania od maj 2016
    Sierpień 2017 M badanie nasienia-azoospermia, mutacja AZF typ C
    Ja podejrzenie endometriozy
    Styczeń 2018 biopsja m-tese
    Czerwiec 2018 start 1 ICSI
    ET beta <0,1
    Lipiec 2018 histeroskopia ok
    Wrzesień 2018 FET beta <0,5
    Pazdzernik 2018 FET beta 11dpt 527 13 dpt 830 16 dpt 1770 23 dpt 8030 w usg pęcherzyk 35dpt pusty pęcherzyk, poronienie
    Kwiecien 2019 start II procedury długi protokół
    Maj 2019 punkcja, 20 oocytow, 15 dojrzałych, 4 zarodki 9 komórek zamrozonych
    Transfer odroczony ryzyko hiperstymulacji
  • Nadzieja Ekspertka
    Postów: 222 188

    Wysłany: 25 czerwca, 12:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny tez nie wiem jak to niedługo pogodzić z praca i moja alergia.
    Niestety tuz przed transferem musze być bez leków alergicznych a najlepiej przed punkcja. Tylko wtedy musze maksymalnie ograniczyć alergeny a jestem uczulona na wszystko co pyli, roztocza itp. Wiec do pracy nie mogę chodzić.

    Na razie nie wiem jeszcze czy z poczatkiem lipca zacznę cala stymulacje do in vitro

    Wizyty obserwacyjne przed punkcja te co prawie 2 dni bede mieć z rana wiec wolne. Stwierdziłam ze,w czasie monitoringu wezmę 2 tygodnie wolnego a potem jak bedzie potrzeba to l4.
    Po transferze nie mogę wrócić do pracy mam nadzieje ze po udanym to dopiero wrócę po macierzyńskim.

    Jeżeli tych 2 tygodni nie dostane wolnego to będę musiała wziąść l4. W polowie sierpnia mam swój wakacyjny długi więc może być problem.
    Stwierdzilam ze zrobię wszystko żeby ten transfer.
    A praca jest ważna ale w tym momencie ważniejsze sa inne sprawy.

    Wszystko okaże się w praniu. Jak plany do realiow.
    Wiem ze zrobimy wszystko żeby tak ustawić i było ok.a w pracy zawsze znajdą powod do marudzenia. Jak to mój dziadek mówił:
    nie przejmuj sie rolą bo i tak Cię opierd....

    32lata
    Starania od 2018
    09.2018 leczenie infekcji do dzis
    11.2018 azoospermia
    03.2019 m-tese brak
    29.03.2019 -nadżerka
    05.04.2019 usunięcie nadżerki
    6tygodniowa przerwa w staraniach
  • elfi Autorytet
    Postów: 1450 1301

    Wysłany: 25 czerwca, 12:40

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    To zależy też od tego, jak daleko masz do kliniki i jak przejdziesz kolejną punkcję.

    Mi się zwykle udawało umawiać na wizytę przed pracą (na 8-8.30), tak samo robiłam badania. Przeszłam 2 procedury, 3 transfery. Na dni punkcji i transferów brałam urlop (też nie chciałam się "zdradzać" pieczątką na L4), po punkcji czułam się OK więc normalnie następnego dnia poszłam, a po transferze to nawet lepiej mi było w biurze zająć czymś myśli, żeby nie stresować się oczekiwaniem na betę. Stresem jakoś musiałam sobie zarządzić, tzn. zakodowałam w głowie, że teraz inne rzeczy są ważne i nic mnie nie wyprowadzi z równowagi. Prawie mi to wychodziło ;-)

    Teraz jestem w 4 mcu i też mam wrażenie, że szczególnie jak zbliża mi się termin USG, to siedząc na zwolnieniu świrowałabym, że coś wyjdzie nie tak, a przez to, że pracuję, to jednak większość czasu koncentruję się na zadaniach. I czym większy maluszek, tym bardziej wierzę, że naprawdę jestem w ciąży i tym łatwiej przychodzi mi branie tych kilku głębokich oddechów na odstresowanie.

    Oczywiście każdy ma inną sytuację w pracy i podatność na stres, ale to też nie jest tak, że jak będziesz normalnie żyć i pracować jak zawsze, to się transfer nie uda.

    0d1ygov3xuib4nao.png
    mamy ❄️❄️

    31 lat, zdrowi, niepłodność idiopatyczna
    8-10.2018 - 3 x IUI :-(
    11.2018 - 1 IVF ICSI; 8.12 blastka 5.1.2 :-(, 17.01 blastka 4.2.2, 9dpt 63,2, cb
    2.2019 - 2 IVF FAMSI; 19.03 blastka 4.1.2, 9dpt 218,5, 11dpt 605,3, 13dpt 1203, 18dpt 6985, 20dpt pęcherzyk, 29dpt serduszko <3

Zajdź w ciążę dwa razy szybciej

Sprawdź OvuFriend Premium

  • wyznaczanie dni płodnych
  • dieta płodności
  • innowacyjny algorytm

Wypróbuj miesiąc za darmo, potem tylko 29 zł / mies.

Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)