Hej, ja poszłam w 23 tygodniu na zwolnienie. Praca biurowa. To moja 3 ciąża, w domu 6 i 4 latek. Już pod koniec było mi ciężko.
Teraz myślę, że głupio zrobiłam, żal mi tego czasu co mogłam na odpoczynek przeznaczyć. W sumie nikt i tak tego nie docenił w pracy. I potem jeszcze słyszałam wiele głosów, dlaczego tak długo pracowałam, przecież to bez sensu. I że się dziwili, ale w sumie nikt mi wcześniej nie poradził inaczej. Powiedzcie jak to u Was wyglądało, czy może przesadzam? Mam jeszcze żal do męża, że mi nie doradził, żebym poszła wcześniej na zwolnienie, większość obowiązków domowych jest po mojej stronie.