Cześć dziewczyny. Potrzebuje porady bo zwariuję. Ciążę prowadzę w Norwegii i ich podejście do niektórych ciążowych aspektów znacznie różni się od polskich.
Miałam wczoraj usg w 25+2 i waga dziecka to 1040g… a obwód brzuszka to około 23cm.
Lekarz nie widział w tym nic złego, powiedział że dziecko dobrze odżywione… no ale to jest ponad 90centyl zarówno jeśli chodzi o wagę i rozmiar AC.
Poprzednie USG było w 22+6 i waga była 675g a rozmiar brzuszka 20cm. Więc w 2.5 tyg urósł o 400g i brzuch o 3cm.
Pojawi się temat cukrzycy, jestem na granicy. W Polsce pewnie byłabym zakwalifikowana juz jako cukrzyca ciążowa tutaj nie.
O ile glukoza na czczo 77, tak po 2h (u nas sprawdza się co 2h) to już 160, norweska norma to 162. Więc lekarze powiedzieli że jest okej, i spadaj 🤡🫠.
Więc jestem zostawiona sama sobie bo utknęłam w tej maleńkiej szparze pomiędzy wynikami.
Zamówiłam już glukometr i wszystko co trzeba to pomiarów cukru.
Ale wariuje, z tą wagą dziecka. Czy ona po wprowadzeniu diety wróci na dobre tory, przyrosty? W sensie czy jestem już skazana na makrosomie płodu?
Jestem wrakiem emocjonalnym. W zeszłym roku dwa poronienia. Przy porodzie z córką rzucawka, atonia macicy z utratą 1.5l. A teraz łożysko przodujące, dodatkowe łożysko na przedniej ścianie, drugie na tylnej. Rzucawka i atonia w wywiadzie. A teraz jeszcze ta waga małego…
Liczyłam się ze będzie duży, bo mąż ma ponad 2m wzrostu i był duży przy porodzie. Ja jestem wcześniakiem z 2300g przy urodzeniu.
Macie jakieś doświadczenia?
2022👧🏼
💔 styczeń 2025
💔 lipiec 2025
2022👧🏼
💔 styczeń 2025
💔 lipiec 2025