Część, piszę pierwszy raz bo może ktoś miał taką sytuację. 16.02.2025 prawdopodobnie wystąpiła owulacja, 24.02 zrobiłam test gdzie pojawiła się kreska cieniutka, zrobiłam zdjęcie, spojrzałam jeszcze raz i kreska jak była tak znikła i ok, uznałam że ciąży nie ma. Okres powinnam dostać 1.03 ale dostałam 27.02 i był obfity przez 4 dni potem się skończył i pierwszy raz w życiu miałam brązowe plamienie tylko widoczne przy pocieraniu i jakoś mnie naszło żeby zrobić test. Zrobiłam test o czułości 20 i wyszła kreska druga jak się patrzy. Zdezorientowany no bo jak to, przecież był okres. Pojechałam do szpitala bo do głowy mi przyszło tylko poronienie. W szpitalu lekarz na USG nic nie widział, krwawienia nie stwierdza tylko śluz brunatny i nic nie dał bo co ma być to bd według niego cb. Ok. Moja ginekolog zaleciła mi betę z krwi , zrobiłam 10.03 wynik 105,740 i do lekarza. Po badaniu nic nie widać, endometrium 10 mm i lewy jajnik z widocznym pęcherzem. Posamiciczna wykluczona, dalej mi powiedziała, że to cb. Mam jutro potwierdzić betę. Miał ktoś tak i skończyło się to jednak ciąża czy to pozostałość