Hej dziewczyny!
Jestem na tym forum pierwszy raz. Do napisania zachęciły mnie posty wielu z Was, słowa wsparcia dla siebie i rady, ale nie mogłam znaleźć jednoznacznej odpowiedzi na to, co się ze mną teraz dzieje. Pomóżcie, proszę.
W styczniu moja pierwsza ciąża, która okazała się biochemią.
Udało się za pierwszym razem starań. WOW. Mam 34 lata.
Już w 8 dpo czułam się inaczej i wiedziałam, że coś jest na rzeczy, ale wyszło, jak wyszło.
Czy po biochemii ciało może zachowywać się inaczej?
Nigdy nie miałam przed okresem jakiś objawów typu bóle brzucha tydzień przed, pleców, czy jajników, ciężkich i obrzmiałych piersi, no nic. Zwłaszcza jakiś dłuższy okres czasu przed miesiączką. Góra 2 dni przed bolał już brzuch.
A teraz, w kolejnym cyklu od tygodnia czuje te zmiany. Obrzmiałe piersi (nie bolą aż tak, jak podczas biochemii, tylko drażnią, są wrażliwe i cięższe), ciągnie mnie podbrzusze. Mam wrażenie, że jakby na okres, no, ale gdzie tydzień przed. I to nie jest znów tak intensywny ból, prawie wcale.
W 10 dpo mialam lekkie krawienie. Kropelka na papierze i to wszystko.
Mówię, może implantacyjne, więc moje wewnętrzne niecierpliwe zwierzę kazało mi zrobić dwa testy. W 11 i 12 dpo i dwa negatywy.
Wiem że to za szybko też może być, ale też nie chcę się łudzić jakoś bardzo, że wyjdzie.
Powtórzę w sobotę w dniu spodziewanej miesiączki.
Chcę tylko dowiedzieć się, czy takie zmiany są możliwe?
Że przy cyklach bez żadnych objawów zaraz będę się czuła, jakbym była w permanentnej ciąży? Może to jest normalne, a moje brak objawów czymś darowanym, hah.
Jak tak będzie, to przynajmniej będę wiedzieć i nie analizować każdej zmiany.
Chętnie usłyszę Wasze opinie!