nasza dzidzia jest chyba taka nieśpieszna po tatusiu
Wczoraj byliśmy też na dłuższym godzinnym spacerku, kolega R nas wyciągnął z domu. Chłopaki oczywiście gonili, ale ja nie nadążałam i zażartowałam, że mam podwójne obciążenie.Poza tym idziemy jutro na śledzika, a ja marzę tylko o łóżku.. Mam nadzieję, że wytrzymam chociaż do północy.
od usg, jak zobaczyłam bijące serduszko naszej dzidzi, czuję się bardzo w ciąży i co raz bardziej zaczynam je kochać i mam nadzieję być dobrą mamcią..
Postanowiłam nie zostawiać dzidzi w szpitalu tylko po badaniach, za ok. 2 tyg mam je odebrać i pochowamy. Położne mówiły, że nie jest to uformowane ciałko tylko zlepek tkanek, ale mimo wszystko to moje dziecko i chcę je pochować.
Poza tym zmieniam lekarza. moja gin nie zwróciła wogole uwagi na zbyt mały przyrost hcg, może już wtedy można było coś zrobić..
mam nadzieję, że z tym razem będzie wszystko ok i mój Aniołek będzie z góry dbać o swoje rodzeństwo, żeby dobrze się rozwijało i było zdrowe.
Bardzo chciałabym się wszystkim pochwalić, ale wolę dać na wstrzymanie na razie.
Na weekend powiemy teściom, bo mojej mamie mój R pochwalił się na drugi dzień, jak zrobiłam test

Zrobiło mu się jej strasznie szkoda, bo jak pojechaliśmy na grób naszego pierwszego dziecka, to się strasznie rozpłakała, nie spodziewaliśmy się takiej reakcji, więc od razu jak sami się dowiedzieliśmy, że będzie druga dzidzia powiedział jej.
Moja koleżanka, która niedawno urodziła, uświadomiła mi, że nasze mamy przeżywają wszystko 100 razy bardziej niż my. Jak ona trafiła na porodówkę, to miała wrażenie , że jej mama ją stamtąd wygoni, urodzi za nią i przyniesie jej gotowe śliczne urodzone dziecko
Walczę z nieszczęsną mutacja MTHFR - mam nadzieję, ze to w niczym nie przeszkodzi.
Wyleczona mycoplasma - oby nic więcej w tym stylu się nie przypałętalo.

Po wizycie u lekarza jest ok, tylko łożysko trochę nisko, co go zmartwiło i kazał mi prowadzić baaardzo oszczędny tryb życia, muszę pogadać z szefem..
Poza tym nie mogę się doczekać kiedy wyprowadzimy się od teściów - nie polecam wspólnego mieszkania nikomu. Myślałam, że nam to jakieś wyjdzie, bo z mężem jesteśmy bardzo cierpliwi i ugodowi, wręcz flegmatycy
ale ni chuja nie da rady i już.Mąż trochę to przeżywa, ale ja mam dość ciągłego denerwowania się. Jeszcze tylko musimy ich o tym poinformować, a to też będzie nie lada wyzwanie ehh..
Ogólnie mój brzuch jest dosyć mały, jak byliśmy na połówkowym usg, kobiety na podobnym etapie ciąży miały takie fajne okrągłe brzuszki, a na mój to trzeba się dobrze przypatrzeć.. fest:)
tez tak mialam, a raczej mam - jestem w 4 msc, rodzina wie, ale jakos obawy sa, ze cos pojdzie nie tak (tfu tfu), ale cieszyc sie trzeba, bo szczesliwa mama to szczesliwa fasolka !:)