Pamiętniki 10 lat przerwy, 16 cykli starań, historia jakich wiele. Majciejowe starania! Udało się! :)
Dodaj do ulubionych
1 2 3
WSTĘP
10 lat przerwy, 16 cykli starań, historia jakich wiele. Majciejowe starania! Udało się! :)
O mnie: Obecnie żona i matka. Stabilna zawodowo
Czas starania się o dziecko: Właściwie to dużą rodzinę chciałam mieć zawsze. Ale życie mi się skomplikowało i ktoś miał inny plan. Teraz staramy się od końca marca 2015 o rodzeństwo dla Antka, naszego 11-letniego syna.
Moja historia: To skomplikowane. W wieku 15 lat trafiłam do szpitala z zapaleniem wyrostka. Uznano że trzeba przeprowadzić badanie ginekologiczne. Zbadano mnie nieudolnie. Straciłam błonę dziewiczą. A na Usg okazało się że na lewym jajniku mam dużą torbiel - wielkości jajka kurzego. Razem z wyrostkiem wycięto torbiel i kawałek jajnika. Poinformowano mnie, że jeśli chce mieć dzieci to do 25tego roku życia, potem będzie tylko cud. Młoda byłam i chyba nie do końca w to uwierzylam. Żyłam. Jako 17 latka zaszłam w ciążę na wakacjach z chłopakiem. Pierwszy raz, bez zabezpieczeń, bez rodziców. Gdy w lipcu się zorientowałam było za późno. Nikt nie wiedział tylko P. Zostawił mnie. Samą. Był przy mnie tylko T. mój przyjaciel, kolega ze szkolnej ławy. Gdy na wf-ie w październiku się przewróciłam, nie podejrzewalłam, że tak to się skończy. Krew, łzy i diagnoza: umarł :-( T. był przy mnie w szpitalu. Zabieg. Załamanie, niedowierzanie. Długo dochodzilam do siebie. Wpadłam w wir nauki. T. był przy mnie, czekał, kochał. W 2000 roku skończył szkołę, zdał maturę, ja planowałam wyjechać do Stanów do pracy i bach - nie zdałam matury. Rok w plecy. Podeszłam rok później i zdałam. Nigdzie nie wyjechałam. W 2002 wzięliśmy ślub. Namawiałam go na dziecko, ale zawsze było coś. A to że studia a to że mieszkanie... Postanowiłam, przerwała pigułki i dwa miesiące później w październiku 2004 oznajmiłam, że jestem w ciąży. Jego niedowierzanie a moja wielka radość! Ułożyło się. Nauczył się cieszyć z ojcostwa, choć łatwo nie było. W czerwcu 2005 urodził się Antoś. Cudny, kochany, wyczekany :-) Ale po roku chciałam jeszcze jedno dziecko. Nie zabezpieczalismy się, T. nie ufał pigułkom. Stosowalismy przerywany stosunek. Nie było możliwości przekonania T. do ponownego macierzyństwa. Od 2008 przeżywalismy kryzys. Obiło się o pozew rozwodowy i właśnie wtedy, w Walentynki pod wpływem chwili poszliśmy do łóżka, i końcem marca zobaczyłam II kreski na teście. Moje niedowierzanie, jego złość. Rozeszlismy się. On wyjechał z miasta. Ale dzwonił częściej niż zazwyczaj. 1 kwietnia 2009 roku zostałam pobita pod domem przez trzech facetów. Pogotowie, policja, mnóstwo sincow. A następnego dnia krwotok. Tyle krwi, że szok. T. wrócił, kiedy usłyszał. Zawiózł do lekarza, ale było za późno :-( nie było już nic :-( powiedział że bał się że mnie straci. A ja żyłam jak we śnie, w koszmarze, który nie kończył się! Doszłam do siebie jakoś, rzuciłam się w wir pracy i kariery, miałam też Antka. T. wrócił i było cudnie. Od tamtego czasu dzieli nas morze. Ja przestałam mówić o drugim dziecku. Modlilam się tylko o nie. Rok temu T. spytał czy dalej marzę o dziecku i się zaczęło. Najpierw bez spiny. Miesiąc za miesiącem. Ale w październiku trafiłam do najlepszego gina u nas w mieście. Diagnoza - insulinooporność. Metaformina i miało być ok. Luty 2016 kolejna wizyta. Clostybegyt na stymulacje. I dalej nic.
Moje emocje: Cierpliwość, czasem ból, zazdrość o ciąże znajomych, rozwaga

2 kwietnia 2016, 10:41

To jestem i ja. Dziś pełna nadziei,przecież przetrwalam sporo. Będzie dobrze. T. dał nam szansę i w końcu się uda! Mam 35 lat, kiedy jak nie teraz?
Z zazdrością patrzę na brzuchy kobiet z mojego bloku. Ale wiem że ja też będę w ciąży jeszcze :-)

3 kwietnia 2016, 12:47

14 dc
Drugi cykl z CLO.
Jajniki na razie milczą, śluzu kompletnie brak.
Piję już czwarty dzień siemię, pierwszy raz w życiu, nawet smaczne. Popija też T. bo mu powiedziałam, że na płyn w którym plemniki są działa. Nie broni się, pije.
Biorę Wit. B6 i kwas foliowy, pierwszy cykl.
Od tygodnia jestem przeziębiona, byłam u lekarza i okazało się że to zapalenie zatok i krtani, tydzień w domu. Fajnie, odpoczęłam trochę :-) tylko to moje choróbsko mogło wpłynąć na jajniki. Na szczęście obyło się bez antybiotyku. Ufff
Wczoraj byliśmy u Oli na kręgach. A potem balety. Odstresowalismy się trochę, ale też wcześniej sprzedalismy Antka do Irenki, więc trochę pobrykalismy. Dziś rano też, było trzeba poprawić :-) lubię takie niedziele. Dotykałam brzucha ciężarnych wczoraj, Oli koleżanki dwie są w ciąży. Ola też się stara, dłużej niż my. Mam nadzieję że jej się uda i nam również.
Ola jest koleżanką z pracy. Pracujemy razem od 5 lat. Robię jej paznokcie :-) polubiłyśmy się i jej rodzinę również.
Ale ale... Nie o tym chciałam pisać.
Ten cykl jest jakiś inny, i nie chodzi o objawy, tylko o mnie i myślenie o ciąży. Daję na luz. Co ma być to będzie. Bez spiny. I czuję się psychicznie dobrze z tym. T. cały czas powtarza, że my się dobrze bawimy a nie robimy dziecko. Ma rację. Czas na wiosnę wyluzować.
Miłego dzionka :-)

4 kwietnia 2016, 23:05

15dc prawdopodobnie owulacja
Jajniki dają po garach. Ten po lewej bardziej, niestety to ten uszkodzony... Ach... Co ma być to będzie... ;-)
T. chory - gorączka i kaszel... Armia z pewnością nie żyje. Całe szczęście wczoraj jeszcze rano się udało ;-)
Na dworze wiosna, 25 stopni i żyć się chce :-D
Dobrej nocki ;-)

7 kwietnia 2016, 10:12

18 dc
Owulacja była we wtorek. Dwa dni temu.
T. Z gorączką, a od wczoraj ja z gorączką.
Nici z tego cyklu. Cóż.

9 kwietnia 2016, 11:49

20dc
No i stało się, antybiotyk :-( do tego boli wszystko.
Dziś T. zawiózł mnie na pogotowie i diagnoza zapalenie oskrzeli :-(
Leżę i się kuruje :-(
Teraz na pewno już wiem że cykl spisany na straty :-(

10 kwietnia 2016, 11:35

21dc
Anka_skakanka, Magdi :-) cieszę się że jesteście ze mną.
Dziś już lepiej się czuję. Został tylko tępy ból głowy i wstrętny kaszel. Antybiotyk zadziałał.
Wydarzyło się coś jeszcze dzisiaj w nocy. Śniła mi się św. Rita która otoczyła mnie ramionami mówiąc że niedługo spełni się mój sen o macierzyństwie. Boże obudziłam się i zastanawiałam się czy to się stać może. Wiara mi bardzo pomaga a wiem, że siostra moja modli się do św. Rity w mojej intencji.
Wiem, że będzie dobrze. Jak nie ten to następny cykl będzie mój ❤

11 kwietnia 2016, 08:12

22dc
Dalej chora, na zwolnieniu w domu.

Coś mnie dziś oświeciło, jest po ovu a piersi nie bolą, ba nawet nie swędzą... Zawsze po ovu mnie bolą tak że dotknąć nie pozwolę, a tu taka nowość.
Druga sprawa, zalewam się białym grudkowatym śluzem, jakby była infekcja, ale jej nie ma.
Trzecia sprawa cały czas czuję moje podbrzusze, kłuje, rozciąga, pulsuje, pobolewa...
Biorę antybiotyk, pewnie to wynik leków, ale to coś nowego.

Biorę dalej kwas foliowy i Wit. B6 i A+E. Siemienia nie parzyłam, bo nie miałam sił ostatnio. Pora wrócić do jego picia.

17 kwietnia 2016, 11:15

28dc
Po chorobie został kaszel i mega śluz z nosa.
Czekam na @ powinna być w środę. A potem następny cykl będzie mój :-D już nie mogę się doczekać.
A teraz piersi bolą tak że nawet jak ściągam stanik to normalnie zagryzam zęby. Poza tym mam jakąś infekcję tam, na dole. Triderm już użyłam mam nadzieję że pomoże.
Miłej niedzieli wszystkie dziewczyny :-)

20 kwietnia 2016, 16:00

31dc

Dziś miała przyjść @, ale na razie jej nie ma.
Coś tam pobolewa na dole ale jakoś chyba mniej niż zawsze. Piersi ciężkie i bolesne, ale nie sutki tylko całe. Do tego mega apetyt, gdzie zwykle panuje nad nim tym razem wciągam wszystko.
Jak nie dostanę @ do soboty wtedy testuje.

Edit: a i zapomniałam napisać że dalej mam upławy i infekcję.

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2016, 16:13

21 kwietnia 2016, 16:52

1dc 13 CS
No to jazda :-D ten cykl jest mój :-D

23 kwietnia 2016, 14:41

3 dc
Dziś zaczynam ostatnią stymulację Clo, zakupiłam jeszcze witaminę D3.
Nie wiem, czy się uda czy nie, ale mam na razie taki spokój w sobie że aż się sobie dziwię. Co ma być to będzie :-D
Jak tylko @ się skończy to działamy :-)
Już nie mogę się doczekać ;-)

24 kwietnia 2016, 11:24

4dc

Postawiłam stracić kilka kg przed ciążą. Byłam u dietetyczki i okazało się że mam 15 kg nadwagi a wiek metaboliczny to 49 lat. Tak być nie może!!! Zaczynam dietę ok. 1500 kcal na dzień i włączam ćwiczenia. Postanowione!
A ciąża i tak będzie i tak :-D

27 kwietnia 2016, 09:24

7dc 3 dzień zdrowszego trybu życia

Chciałbym napisać, że czuje się pełna energii i optymizmu, ale nie mogę... Chodzę wściekła i czepiam się wszystkiego...zapewne ma na to wpływ clo ale pewności nie mam.
Dieta a raczej zmiana stylu życia idzie świetnie. Trzymam się pór posiłków i pije dużo wody, liczę kalorie (do 1500 na dzień), ćwicze.
Tylko nie serduszkuje mimo skończonej @ bo najchętniej to bym T. Wyrzuciła na balkon. Tak mi działa na nerwy.
Burza hormonów... Ehhhh ktoś tak jeszcze na????

4 maja 2016, 14:44

14 dc 10 dzień zdrowego żywienia

No dobra, z tym żywieniem zdrowym na weekend było ciężko, ale nie zjadłam nic słodkiego i nie piłam alkoholu :-)

Nerwy miały swój wielki finał w sobotę wieczorem. T. tak mnie wkurzał że płakałam cały wieczór, ale pogodzilismy się i już jest ok. Finał w łóżku ;-)

Od wczoraj boli mnie podbrzusze. Myślę że ovu za rogiem. Mam takie wzięcie dziś ze aż mi spodnie pękają ;-) jeśli dziś ovu lub jutro to się uda :-D jestem nastawiona na sukces :-)

4 maja 2016, 14:44

14 dc 10 dzień zdrowego żywienia

No dobra, z tym żywieniem zdrowym na weekend było ciężko, ale nie zjadłam nic słodkiego i nie piłam alkoholu :-)

Nerwy miały swój wielki finał w sobotę wieczorem. T. tak mnie wkurzał że płakałam cały wieczór, ale pogodzilismy się i już jest ok. Finał w łóżku ;-)

Od wczoraj boli mnie podbrzusze. Myślę że ovu za rogiem. Mam takie wzięcie dziś ze aż mi spodnie pękają ;-) jeśli dziś ovu lub jutro to się uda :-D jestem nastawiona na sukces :-)

6 maja 2016, 07:57

16 dc

Od dwóch dni siadać nie mogę i tak mnie brzuch ciągnie że szok... Do tego wzdęcia...
Owulacja chyba była wczoraj. Dziś już mniej boli brzuch.
Co ma być to będzie :-)
A za tydzień w sobotę 14stego jedziemy na kajaki z ludźmi z pracy :-)
Miłego piąteczeku :-D

9 maja 2016, 07:20

19 dc

Nie dzieje się zupełnie nic. Moje podbrzusze milczy, piersi swędzą od środka.
Znów mam mega katar, ale trzymam się dzielnie.
Wczoraj opalałam się i co dziwne troszkę mnie złapało słońce, nigdy jeszcze tak szybko nie opaliłam się ;-) witaminy działają :-D
A poza tym serduszkowania trochę było i był to bardzo miły weekend :-)

13 maja 2016, 17:01

23 dc
Na razie cisza przed burzą. Piersi troszkę swędzą i brzuszek popobolewa. A poza tym, co ma być to będzie.
A jutro pierwsze w życiu kajaki. Jedziemy z koleżankami i kolegami z pracy i trochę się boję bo niedoswiaczona jestem...

15 maja 2016, 08:01

25 dc
Zimna Zośka
Kurde jak zimno. Pogada się diametralnie zmieniła i wieje zimno i mokro... Brrr
Popołudniu jedziemy po Antka. Ręce bolą po kajakach. Było bardzo fajnie. A na dole cisza jeszcze. Piersi już bolą, brodawki opuchniete.

16 maja 2016, 17:50

26 dc

Coś czuję że zbiera się na @ ale jakoś mi nie jest przykro czy smutno.
Rozmawiałam z T. i wiem teraz że on chce drugiego dziecka ale nic na siłę. Że co ma być to będzie. I czuję się tak jakby mi ktoś ciężar z ramion zdjął. Serio.
Zapisałam się na 8 czerwca na wizytę do ginekologa. Nie chce juz Clo, poczekam co mi Bóg da.
1 2 3
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego