Pamiętniki A niech to...a jednak łatwo nie będzie...
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
A niech to...a jednak łatwo nie będzie...
O mnie: Mam 31 lat (edit: 32), wspanialego faceta od 12 lat, najkochańszych sierściuchów, spokojną, dobrą pracę. W niedalekich planach kupno domu. Żeby nie bylo tak słodko: hashimoto, insulinooporność, pcos i nie wiem co jeszcze:)
Czas starania się o dziecko: Od 10/2019
Moja historia: Życie tak nam się ułożyło, że starania rozpoczęliśmy dopiero w wieku 30 l. Ja, mąż 32 l. We 09/2019 odstawiłam tabletki antykoncepcyjne. Od 10/2019 do 04/2020 chodziłam do zwykłego ginekologa, babka była super sympatyczna, blisko domu. Od razu jej powiedziałam, że wszyscy lekarze u których byłam stwierdzili pcos. Na co ona powiedziała, że na usg wszystko pięknie, super, owulacja w pierwszym cyklu, nie mam pcos i za chwilę będę w ciąży. Żadnych badań. Boże, ile tam kasy zostawiłam w tym okresie. Skreśliłam ją, kiedy przyszłam w 14dc i pęcherzyk był 16 mm, a w 16 dc 14mm. Pytam się, co jest grane, a ona " a nie, 17mm". Pomimo moich telefonów usg mi nie wydano. Od 05/2020 pierwsza wizyta w klinice w Warszawie u wspaniałej pani doktor. Badania: AMH ponad 17!!!ferrytyna poniżej normy, stosunek LH i FSH wskazują na pcos, nie mówiąc o usg, insulina podwyższona. Tsh na szczęście unormowane. Stymulacja Clo + pregnyl i udało się w drugim cyklu. Bałam się cieszyć ...nawet jak beta się podwajała co drugi dzień. 5/08/2020 umówiona wizyta powierdzająca ciążę, a 29/07 szpital. Ciąża pozamaciczna. W dużym skrócie, metotrexat nie zadziałał, usunięto laparaskopowo prawy jajowód z ciążą.
Moje emocje: Zależy od dnia cyklu...bywa cieżko, ale po paru dniach biorę się w garść💪

13 grudnia 2020, 21:03

3 dc
Pierwszy dzień z clo. Nie mam nadziei na ten cykl. W ostatnim owulacja byla z lewego jajnika, więc w tym spodziewam się, że będzie po prawej stronie.
Przyjmowane leki i suplementy:
Ja:
Ethyrox 100
Duphaston
Ovarin
Szelazo
Wiesiołek
Glucophage 1000
Wit. D Vigantol
Tran
Żurawina
Mąż:
Vigantol
Wit. C
Folik
Koenzym Q10
Tran
Salfazin
Wit. E
Mam tego serdecznie dość😔🙅

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego, 20:13

18 grudnia 2020, 09:15

8 dc
Daję sobie czas do moich urodzin, czyli 05/2021. Zrobię na początku roku badanie drożności jajowodu i jak będzie niedrożny to zostaje tylko in vitro. Po laparaskopii lekarz poinformował mnie, że były zrosty i co dało się pousuwał. A więc, ciąża pozamaciczna + brak jednego jajowodu + zrosty + brak ciąży z lewego jajowodu powoduje, że coraz częściej myślę, że dziad jest niedrożny.

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia, 07:42

23 grudnia 2020, 07:51


12dc
Wczoraj bylam u pani doktor - oczywiście pęcherzyk w prawym jajniku 19,5 mm, a owulacja będzie pewnie w Wigilię. Super... Pomimo tego wizyte uważam za udaną, gdyż mamy plan. 18.01.2021 mam umówione badanie drożności jajowodu. Obstawiam, że jest niedrożny. Cieszę się, bo to badanie rozjaśni sytuację, w jakim kierunku mamy iść.

22 stycznia, 07:58

W 8 dc bylam na badaniu drożności jajowodu. Dostałam zastrzyk ketonalu pół godziny przed badaniem. Badanie jest bolesne podczas wpuszczania kontrastu. W internecie ktoś pisał, że można ból porównać do miesiączkowego x 1000 i coś w tym jest. Tak miałam, ale tylko przez minutę. Najważniejsze, że jajowód jest drożny. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej zastanawiam się w czym w takim razie jest problem. Biorę clo, mam średnio po 2 pęcherzyki, mam zastrzyk z ovitrelle, monitoring, duphaston i nic. Jestem zmęczona oczekiwaniami i rozczarowaniami co miesiąc. Dzisiaj mam 12dc i monitoring. W dniu badania mialam 2 pęcherzyki po 12 mm po prawej stronie i 2 pęcherzyki po 13 mm po lewej. W tym cyklu wypada, że owulacja powinna być po lewej stronie i mam taką nadzieję. Cieszę się, że starania wypadają na weekend, a nie w tygodniu.

22 stycznia, 19:34

No i jestem po wizycie opoznionej o 1,5 godz., ale warto było czekać. Ednometrium w 12dc 11mm, ładne, grubiutkie. Po lewej stronie dwa pęcherzyki 21 i 20 mm, w prawym dwa po 19 mm. Normalnie idę na rekord😁 Liczę, że coś będzie z tej lewej strony. Dostałam zastrzyk Ovitrelle i mamy działać dziś i jutro. Może ten cykl będzie szczęśliwy😊

6 lutego, 10:03

27 dc
14 dzień po owulacji. Zrobiony rano test. I nic...cały czas się zastanawiam, co jest ze mną nie tak. Szkoda słów.

19 lutego, 20:12

12 dc
Sytuacja podobna co miesiąc temu. Dziś wizyta u pani doktor. Monitoring, pęcherzyk na prawym jajniku 20 mm i dwa po lewej po 17 mm. Na jutro dostałam Ovitrelle i działamy. Staramy się z Clo do maja - tak ustaliliśmy z p. dr. Muszę zamówić suplementy. Zarobiłam dodatkowo pieniądze i wszystko poszło na wizytę 200 zł. + Ovitrelle 100 zł. + suplementy 350 zł. I tak co miesiąc, parę stów mniej lub więcej, jeden grzyb😏 nie to żebym miała dużo kasy, nie, nie, nie🙂 ale... jest piątunio i cieszę się na staranka w weekend😁 wszystkim dziewczynom życzę udanego weekendu i pozytywnego myślenia!!!🙂 trzymam za was wszystkie kciuki i cieszy mnie niezmiernie każda wiadomość w waszych pamiętnikach o II kreskach😀

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego, 20:21

7 marca, 15:57

1 dc
Zaczynamy nowy cykl - trzeci po drożności. Od 10 dni siedzimy w domu przeziębieni. W piątek mieliśmy teleporadę z lekarzem rodzinnym, który z automatu wystawił skierowanie na wymaz. Pojechaliśmy tego samego dnia, czekaliśmy w kolejce 2 godziny i się nie udało. Od razu nałożono na nas kwarantannę. Pojechaliśmy rano w sobotę, u męża pobrali wymaz, a u mnie jak zawsze - lekarz zrobił literówkę w nazwisku na skierowaniu i nie mogą zrobić test. Dzwoniłam 2 godziny do swojej przychodni stojąc pod punktem i czekając, aż wystawią mi nowe skierowanie. Zwodzono mnie tyle czasu, aby się dowiedzieć 5 minut przed zamknięciem punktu, że mają problem z systemem i skierowania nie dostanę w tym dniu, dopiero w poniedziałek. Zadzwoniłam do szpitala, aby lekarz z izby wystawił mi skierowanie. Dzwoniłam o 10 rano, miał dzwonić w ciągu 5 godzin. O 17 dzwonię czy lekarz do mnie zadzwoni - mam czekać. Nic. Obudziłam się w nocy o 3 i zadzwoniłam jeszcze raz. Poprzedni lekarz i pani z recepcji już poszli do domu i przyszła nowa zmiana, która nic nie wie, więc rejestruje się raz jeszcze. O 5 dzwoni lekarka, rura nie z tej ziemi, ale skierowanie wystawiła😏Pojechałam rano i w końcu się udało, czekam na wynik. Mąż już ma - negatywny. Ciekawe, że nikt do Nas nie dzwonił, nie mówiąc o wyrywkowym sprawdzaniu, czy rzeczywiście siedzimy w domu. Jak w piątek wylądawaliśmy na kwarantannie, byliśmy zestresowani, że nie mamy jak z psami na spacery wychodzić. Podzwoniliśmy po rodzinie i nikt nie był chętny, ale jak sami potrzebują pomocy to świątek, piątek czy niedziela walą drzwiami i oknami. No nie wiem, jakbym się dowiedziała, że ktoś z rodziny, znajomych jest na kwarantannie, od razu zaoferowałabym swoją pomoc, a tu dupa, nawet pytania o stan zdrowia. Pomogli nam obcy osoby. Moja szefowa z mężem, którzy w sobotę cały dzień brali na spacery naszych psów. Zawsze mogę na nich liczyć, ale nie chciałam ich zbyt nadwyrężać, mają prace, dzieci, swoje sprawy do załatwienia. Jak jechaliśmy na test powiesiłam kartkę przy wejściu do budynku, że jesteśmy na kwarantannie i potrzebujemy pomocy w wyprowadzaniu psów do czasu wyniku testu bądź 10 dni. Mąż był sceptycznie nastawiony, ale odezwali się sąsiedzi z chęcią pomocy👍 To było super. Fakt, że na 8 piętrowy budynek odezwali się 5 osób, ale cieszę się, że poznałam bliżej 5 wspaniałych, otwartych ludzi. Na szczęście wieczorem mąż dostał wynik i nie musieliśmy angażować sąsiadów, ale wymieniliśmy się numerami i w razie potrzeby będziemy sobie pomagać🙂 Jestem tak pozytywnie naładowana, że nawet okres mnie nie podłamał😆 Postanowienie na wakacje - zmienię podwójne nazwisko na nazwisko męża, po prostu mam dość tych pomyłek,tak, właśnie to zrobię!!😃😁

23 marca, 07:15

Chyba nici w tym cyklu. Bylam w piątek na monitoringu i było tak: dwa pęcherzyki po prawej stronie po 14 mm, jeden po lewej 12 mm. Przyszłam przed weekendem, a był to 11 dc. Drugi monitoring wczoraj w 14 dc. Po prawej super, dwa po 19 mm, ale co mi po tym, skoro nie mam jajowodu po prawej. Po lewej 17 mm i p. dr stwierdził, że raczej nic z tego nie będzie i raczej prawa strona przyjęła w tym cyklu owulacji . Śluzu płodnego mega dużo. Rozmawialiśmy z p. dr o planach. Do maja staramy się przy pomocy stymulacji, później może zrobimy inseminację, chociaż w naszym przypadku to raczej strata czasu, ale spróbujemy. Wracając do tego cyklu mimo nikłej nadziei, będziemy się starać, może jakiś cud się przypałęta😁

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca, 07:17

29 czerwca, 22:55

20 dc
Jestem...ale nadal bez zmian w temacie...
Na szczęście od kwietnia nie miałam zbyt dużo czasu na myślenie o braku ciąży. Kupiliśmy wymarzony dom, na który odkładaliśmy od jakichś 7 lat każdą złotówkę. Przeprowadziliśmy się na wieś i jest bosko😁 Raj na ziemi, który zakłócają mi gniazda os i mnóstwo pszczółek, które są kochane, ale jest ich bardzo dużo i wpadają przez komin do domu. Od kwietnia do początku czerwca miałam mega stresa, związanego z załatwianiem kredytu hipotecznego, przeprowadzką, stosami papierów i tysiącami spraw do załatwienia, ale o jedny temacie nie myślałam prawie wcale i było mi z tym dobrze. Z p. dr ustaliłyśmy w 05/2021, że składamy papiery na in vitro i wpisano mnie do kolejki rezerwowej, gdyż miejsc już nie ma z dofinansowaniem. Jestem druga w kolejce, w najlepszym przypadku jeśli ktoś zrezygnuje podejdziemy w tym roku, w najgorszym w styczniu jak ruszy nowa pula dofinansowań. Na razie odstawiliśmy CLO i biorę Lamettę. Odpowiadam ładnie, moje ostatnie AMH prawie 14, nadal wysokie przez pcos, ale lepiej w tą stronę, niż jakbym miała poniżej normy. A nowość, która rozwaliła mnie na dobre parę tygodni, moja mama oznajmiła mi w dniu kiedy dowiedziałam się, że czeka mnie in vitro, że moja siostra jest w ciąży. Życzę jej jak najlepiej, ale ta wiadomość sprawiła, że upadłam i nie mogę wstać, emocjonalnie mnie totalnie przygniotła i co mam zrobić, nie mogę z siebie wydusić "cieszenia się"...Nie mogę, nie chcę o tym słyszeć, nie chcę rozmawiać na ten temat. Boże, wybacz, że jestem taka okropna. W każdym razie, aby nie przynudzać, cieszę naszym domkiem (tak, tak, z bankową pętlą na szyi😉) i czuję się tu spokojna i szczęśliwa. Kogut rano nas budzi, ptaki ćwierkają, mućki chodzą, sąsiad jedzi na polu traktorem, mam porzeczki, truskawki, jabłonie, dziką roże i mnóstwo innych krzaków, drzewek i kwiatków i cieszę się każdego dnia, kiedy widzę jak moje psiaki są zadowolone i tarzają się po trawniku😁 Lubię, jak są szczęśliwe, zadowolone, najedzone i przytulane. Podsumowując, znalazłam swoje miejsce, gdzie czuję spokojna, szczęśliwa i pełna energii🙂

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca, 23:00

5 lipca, 14:28

26 dc
Wczoraj był ostatni dzień brania Duphastonu i wieczorem widziałam różowe plamienie. Co miesiąc to samo, już nawet się nie nastawiam. Dla świętego spokoju zrobiłam test i nic. Rzadko robię testy, zazwyczaj po Duphastonie zaczynają się plamienia i już wiem, że szkoda testów. Czekam na telefon z kliniki, może zwolni się miejsce na dofinansowanie do in vitro. Jak nie, to nie pozostaje mi nic innego jak czekać do 01/2022. Losie, uśmiechnij się do mnie, proszę...

19 lipca, 20:17

Otóż nastał ten piękny dzień kiedy otrzymałam telefon z dobrą wiadomością - zwolniło się miejsce, podchodzimy do in vitro, popłakałam się ze szczęścia...ah te duphastony, lametty i inne takie, jestem straszną beksą przez nie😉 Minka, dziękuję, też trzymam za ciebie kciuki. Wierzę, że kiedyś zrobimy ten wymarzony test i uśmiech pojawi się na twarzy🙂Sisi85, ja też mocno trzymam kciuki🙂 Wiesz, co do wydatków na in vitro, my będziemy mieć dofinansowanie z Mazowsza i płacimy za wszystko wraz z mrożeniem na rok ok. 3000 tyś. Nastawiałam się na kilkanaście tysięcy, zobaczymy jak to w rzeczywistości wyjdzie.A co do domu, to tu jest zupełnie inny wymiar odpoczynku i problemów, heh...cały czas pracujemy w domu, a to trawa rośnie jak szalona, a to przecinanie drzew, problem mrówek, mszyc, os, ślimaków itd. Wieczorem padamy, ale i tak jest super😁 no i inny wymiar wydatków też🤔 czasem boleśnie kopie w tyłek😆 mimo wszystko nigdy nie czułam się tak wypoczęta, cały czas mam wrażenie, że jesteśmy na wakacjach. W każdym razem w środę mamy wizytę i tak się cieszę😊

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca, 20:20

21 lipca, 21:15

13 dc
Po wizycie. Zrobione badania, wszystkie wymazy, podpisane stosy papierów, wszystko wytłumaczone, zapłacone 1440 zł. Czekam na okres, będzie ok. 10 sierpnia i zaczynam stymulację, punkcja ok. 20-25 sierpnia, a we wrześniu transfer. Nie dociera do mnie to wszystko...Jestem zadowolona, spokojna i pełna nadziei..😊 mam nadzieję, że wyniki badań będą dobre i wszystko pójdzie po mojej myśli...
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego