X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Aneciowy pamiętnik
Dodaj do ulubionych
1 2

22 sierpnia 2016, 13:01

Chyba już się oswoiłam z tym, że moja siostra jest w ciąży. Wkurza mnie tylko to, że ona, jak i druga siostra (ma córkę) zaszły w pierwszym cyklu. Mam nadzieję, że to stres mnie blokuje, a nie coś poważniejszego. Teraz się nie nastawiam na szczęśliwe zakończenie, bo na wieść o ciąży siostry moja głowa zwariowała :/ Cały zeszły tydzień targały mną różne emocje. Teraz jest już ok, ale ponoć stres ma największy wpływ na pierwszą fazę cyklu. Oczywiście gdzieś tam z tyłu głowy tli się nadzieja, że się uda. Fajnie by było... Nasze dzieciaczki byłyby w tym samym wieku :)

Właśnie wskoczyłam na drugą stronę... Oby ostatnią!

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2016, 12:58

26 sierpnia 2016, 15:55

Zrobiłam sobie dziś dzień wolnego ;) Musiałam załatwić sprawę w banku, a że mieszkam na wsi i wyprawa do miasta plus załatwianie spraw zajmuje pół dnia, to odpuściłam dzisiejsze szycie.
W Gdańsku sezon w pełni, ludzi pełno, w tym kobiet w ciąży. Patrzyłam dziś na nie z jakimś dziwnym jak na mnie spokojem. W ogóle od kilku dni mam w sobie jakiś spokój, przekonanie, że niedługo się uda. Jestem pesymistką, więc do tej pory myślałam sobie "na pewno nigdy nam się nie uda". Teraz mi się coś odmieniło i naprawdę mocno wierzę, że będę mamą! Przecież wszyscy wokół mają lub będą mieli dzieci, dlaczego więc ja mam nie mieć? Mam macicę i jajniki! Mam owulacje i regularne cykle! Chciałabym mieć jeszcze pewność, że nasienie męża jest w porządku, no ale jak go do tego namówić :P Znowu powie, że naczytałam się w internecie głupot, że przecież z nim jest wszystko okej. Ale mam plan! Po październikowej wizycie u gina powiem mu, że musi się zbadać, bo tak powiedział lekarz :D Wtedy już się chyba nie będzie wykręcał.


P.S. Czy wiecie, czy jest możliwa zmiana nazwy użytkownika?

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2016, 15:57

4 września 2016, 12:53

Chyba przyszła @... Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale dziś się jej w ogóle nie spodziewałam. Ma (miała) być w środę lub w czwartek. Brzuch mnie trochę pobolewa, ale inaczej niż zawsze w pierwszy dzień cyklu. Mam nadzieję, że to nie jakieś zaburzenia spowodowane tymi całymi staraniami :P Ehh, no nic, zobaczymy jak się sytuacja rozwinie.

6 września 2016, 12:29

No i rozpoczęłam 6. cykl. Niby się tego spodziewałam, ale i tak boli :( Chyba nigdy nie zobaczę drugiej kreski na teście. Czuję, że niedługo moja starsza siostra zajdzie, bo przecież ona od lat marzy o drugim dziecku, a jedyne co ją powstrzymywało to to, że nie ma warunków mieszkaniowych. Jej mąż już zaczął rozbudowywać ich malutki domek, więc pewnie to kwestia kilku miesięcy. Młodsza siostra urodzi, starsza zajdzie w kolejną ciążę, a ja NIC :(((( Mam dziś doła, muszę się porządnie wypłakać.

7 września 2016, 13:44

Popłakałam sobie wczoraj i od razu zrobiło się lżej na duszy. Powróciła też wiara, że zostanę mamą.
W tym cyklu po owulacji będę badać progesteron, a na początku przyszłego (o ile nadejdzie) tsh, lh, fsh, ft3 i ft4. Na 18. października zapisałam się do ginekologa. Będę tuż przed owulacją, więc sprawdzimy też, co tam słychać na jajnikach. Lekarka ponoć jedna z najlepszych, więc wiążę z nią duże nadzieje :) Zamówiłam dziś testy owulacyjne, w sumie nie wiem po co, bo wydaje mi się, że owulacje mam wtedy, kiedy wydaje mi się, że ją mam, no ale może jednak się mylę i występuje ona w innym terminie. Chcę to sprawdzić, więc będę namiętnie sikać w tym cyklu :P
Młodsza siostra miała w zeszłym tygodniu wizytę u ginekologa. Wszystko jest OK. Mam wrażenie, że ona wie, że my się staramy, że ten temat jest dla mnie drażliwy, dlatego też go nie podejmuje, bo o wizycie dowiedziałam się nie od niej, a od mamy.

16 września 2016, 11:19

Chyba nie potestuje w tym cyklu :P Testy owulacyjne wysłane ponad tydzień temu jeszcze nie doszły. Na naszej wsi to niestety norma. Mogłam wziąć paczkomatem, no ale polak mądry po szkodzie. Za kilka dni owulacja. Jajniki pobolewają co jakiś czas. Robimy co możemy :P W tym miesiącu dla odmiany serduszkujemy co dwa dni i wieczorem, tak żebym szła spać z całą zawartością. W poprzednich cyklach serca były codziennie i zawsze rano. A rano jak wiadomo nie można leżeć w nieskończoność. Może tym razem się uda :)

18 września 2016, 14:53

Jajniczki bolą aż miło. Owulację mam zazwyczaj w 15. lub 16. dc, więc będzie za chwilę :) Mam jakieś dobre przeczucie co do tego cyklu, nie wiem dlaczego. Może dlatego, że pierwszy jestem w 100% wolna od stresu i ataków lęku? A może dlatego, że tak bardzo czuję te swojej jajniki i mam plamienia okołoowulacyjne (miałam je zanim zaczęliśmy się starać, gin mówiła, że to nic groźnego, ustały wraz z rozpoczęciem starań), co w moim mniemaniu świadczy o super płodności? Nie wiem, ale w każdym bądź razie trzymajcie za mnie kciuki :)

Wczoraj spędziłam miły dzień z Ukochanym. M. dostał premię za wyniki w pracy i pojechaliśmy do miasta zaszaleć trochę. Pierwszym punktem programu była pizza w naszej ulubionej pizzerii. Teraz po przeprowadzce na wieś bywamy tam rzadko, więc pizza smakowała wyśmienicie. Wsunęłam całą dużą 30cm :D Później szliśmy z buta do galerii jakieś 1,5 km w jedną stronę, co dla nas leniuszków był nie lada wyczyn. Pierwsze co zrobiliśmy po wejściu do galerii, to usiedliśmy :D Kondycje mamy naprawdę bardzo kiepską. Miałam zamiar kupić sobie jakieś spodnie i sweter, ale jak zwykle łażenie po sklepach zakończyło się fiaskiem. Nie ogarniam dlaczego wszędzie są same rurki :( W takich obcisłych spodniach źle się czuję. Ale za to mąż kupił sobie trzy koszulki. Na koniec wstąpiliśmy do Grycana na lody :) Ja oczywiście sobie nie pożałowałam i wzięłam wielki deser lodowy, którego nie mogłam zjeść, bo przez tą pizze miejsca w żołądku nie miałam :D Tacy obżarci i umęczeni łażeniem musieliśmy przejść jeszcze 1,5 km do naszego auta. Dawno mnie tak nogi nie bolały :)

Mijałam wiele kobiet w ciąży. Ciekawe, że wcześniej nie zwracałam na to uwagi, a teraz rzuca mi się w oczy każdy brzuszek, mały czy duży.

7 października 2016, 10:26

Dawno nic nie pisałam. Na ovu bywam kilka razy dziennie, ale jakoś nie miałam potrzeby pisania.
Zaczęłam kolejny cykl, już siódmy. Nie rozpaczałam z tego powodu, ale czułam żal, bo miałam jakieś takie przeczucie, że się uda... :( Objawów nie miałam żadnych, tylko te comiesięczne, jak to zwykle przed @. @ jak co miesiąc jest bardzo bolesna. Czasem się zastanawiam, czy tak powinno być? Od kiedy pamiętam mam bardzo bolesne miesiączki, jeden dzień mam wyjęty z życia, robię tylko to, co muszę i kładę się do łóżka. W ciągu tego jednego dnia zjadam od 8 do 10 tabletek paracetamolu, a brzuch i tak lekko ćmi... Nie pamiętam, żeby moje siostry miały takie miesiączki. Wspomnę o tym na wizycie u ginekologa, którą mam 18. października.
Ponad tydzień temu, 7 dni po owulacji zbadałam progesteron i prolaktynę. Progesteron piękny 23,41 ng/ml (1,83-23,9), prolaktyna trochę wysoka, ale nadal w normie 430,7 mlU/l (102-496). Tej po obciążeniu nie robiłam. Dziś upuściłam krew na kolejne badania i z tym pakietem idę na wizytę :) Obawiam się trochę wyniku FSH, naczytałam się tu, że im wyższy, tym gorzej, ale powtarzam sobie ciągle, że skoro mam regularne miesiączki, comiesięczne owulacje, to wynik nie powinien być zły. Może za wcześnie na szukanie przyczyny braku ciąży, ale mam przeczucie, że jest coś nie halo i nie chcę tracić czasu. Mąż się chyba przejął tym okresem bardziej niż ja i sam z siebie zaczął się dopytywać o badania dla niego. Myślę, że po wizycie u gina, jak tylko usłyszę, że Mąż powinien zbadać nasienie, to zapiszę go gdzieś. Nie bardzo wiem gdzie takie badania się wykonuje, więc o to też zapytam lekarza.
Nie czuję już takiego ciśnienia na zajście w ciążę. Chciałabym oczywiście, ale nic więcej poza uprawianiem seksu zrobić nie mogę, więc nie skupiam już na tym swoich myśli. Co ma być, to będzie, wierzę, że maleństwo przyjdzie do nas w odpowiednim momencie. Teraz staram się korzystać z życia, bo przecież ono jest takie fajne.
W niedzielę widziałam się z moją ciężarną siostrą. Bałam się tego trochę, bo już na zdjęciu w telefonie Taty widziałam, że powiększył jej się brzuch, ale przeżyłam to zupełnie normalnie i spokojnie. Mało tego, siostra pochwaliła się ostatnią wizytą u ginekologa i pokazała mi malutką pieluszkę, którą dostała, a ja się szczerze cieszyłam z tych wieści! Także na tym polu już jest chyba okej :)

10 października 2016, 11:39

Odebrałam dziś wyniki badań, które robiłam w piątek. Na moje oko są w porządku.

LH - 7,1 mlU/ml (norma dla ff 2,4-12,6)
FSH - 8,1 mlU/ml (norma dla ff 3,5-12,5)
TSH - 1,55 uU/ml
FT3 - 4,82 pmol/l (norma 3,1-6,8 )
FT4 - 14,6 pmol/l (norma 12,0-22,2)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2016, 11:44

18 października 2016, 14:37

No więc, jestem po wizycie u ginekologa. Lekarka wcale nie była zdziwiona, że przyszłam już teraz (zamiast po roku), bo rzeczywiście moje wyniki są bardzo OK. W prawym jajniku pęcherzyk dominujący 22,1 mm, który powinien pęknąć w nocy lub jutro, czyli tak, jak ja to sobie wykalkulowałam. Endometrium 13 mm. Brzmi idealnie, prawda? No ale idealnie nie jest. Mam w macicy polipa, który zdaniem ginki przeszkadza w implantacji zarodka. Dostałam duphaston na dwa cykle, bo ponoć ma dwojakie zastosowanie i dzięki niemu polip ma się wydalić. A jak to nie pomoże to histeroskopia. Badania nasienia mamy na razie nie robić.
Cieszę się, że nie czekałam z wizytą te 12 miesięcy, bo byłabym 6 cykli w plecy.
Miałam nadzieję zajść do końca roku, ale to chyba niemożliwe, no chyba, że polip wydali się w całości podczas następnej miesiączki.

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2016, 11:38

25 października 2016, 13:50

Nie sądziłam, że to będzie kiedykolwiek możliwe, ale nie myślę o staraniach. Wiem, że raczej w ciążę nie zajdę, choć czytałam gdzieś, że jakaś dziewczyna zaszła, ale poroniła. Więc się nie łudzę, ze coś z tego cyklu wyjdzie, tym bardziej, że było tylko jedno <3, bo ochoty nie miałam, a jak się dowiedziałam o polipie (w dzień owulacji :P), to stwierdziłam, że zmuszać się nie będę. Gdyby nie ovu, to nie wiedziałabym, w którym dniu cyklu jestem :P Te dwa miesiące to taka wymuszona przerwa, aczkolwiek nie rozpaczam jakoś z tego powodu.
Mam teraz bardzo dużo pracy i moje myśli krążą głównie wokół szycia. Chcę wycisnąć z sezonu świątecznego tyle ile się da, bo czuję, że po nowym roku będę miała masę wydatków. Zresztą kasy nigdy nie za wiele :)

2 listopada 2016, 11:34

Cykl na duphastonie jest trochę inny niż zawsze. Ból piersi był (bo już minął) okropny, brzuch pobolewa jakoś bardziej, skrzepów w nosie nie ma, pryszczy na twarzy mniej. Czekam na @, która ma być dziś lub jutro i chyba wracam do starań, bo mi ich brakuje :) Co prawda nie wiem, czy polip po @ wciąż będzie w macicy, czy nie, ale jest szansa, że się wydali w całości i może cykl zakończy się szczęśliwie.
Noooo, małpo wredna, przyłaźźźźź.

15 listopada 2016, 11:05

Fajnie mi się teraz żyje. Mam bardzo dużo pracy, przez co nie myślę o staraniach prawie w ogóle. Czasem nawet się zastanawiam, czy ja na pewno chcę mieć teraz dziecko? Wiem, że ono wywraca świat do góry nogami (zwłaszcza świat kobiety) i boję się tego, jak bardzo moje życie się zmieni. Boję się, że moja firma, nad którą pracuję prawie 4 lata pójdzie w odstawkę, że ją zaniedbam, że stracę klientów i moje źródło dochodu. Na pewno będę musiała pracować trochę mniej, co ogólnie raczej nie będzie problemem, ale jak w każdej branży są lepsze sezony i ten mój lepszy sezon jest właśnie teraz. Od rana do wieczora pracuję, ledwo znajduję czas na zrobienie obiadu, czy spacer z psem i gdzie tu miałabym jeszcze wcisnąć czas na opiekę nad dzieckiem? Czasem sobie myślę, żeby poczekać jeszcze 1,5 roku, aż spłacimy kredyt na dom, wtedy będzie luźniej, bo nie będzie presji, żeby zarabiać jak najwięcej na nadpłatę, no i mój mąż będzie w domu, bo chce zacząć pracować jako freelancer. Sama nie wiem, mam mętlik w głowie. Od kiedy mam firmę, to zawsze w takim gorącym okresie myślę o tym, jak ja to wszystko pogodzę? Zatrudnienie pracownika raczej nie wchodzi w grę, bo nie mam aż takich dochodów. Mąż mówi, żeby starań nie odkładać, bo to w naszym przypadku trochę trwa. No nic, pożyjemy, zobaczymy.

25 listopada 2016, 09:23

Dziś 8 dpo. Nie czuję, żeby to był ten cykl, choć sławetnego białego śluzu mam jakoś więcej i piersi prawie w ogóle nie bolą. Powiększyły się, ale nie bolą. Za tydzień w piątek ma być @. W środę testuję, będzie to 13dpo. Mam taką zasadę, że zawsze testuję 13dpo. Nie boję się widoku jednej kreski, wolę to, niż łudzić się do @, że jednak zaszłam w ciążę :P

16 grudnia 2016, 07:07

Dużo czasu spędzam na swoim stoisku na jarmarku świątecznym. Widzę bardzo dużo kobiet w ciąży i nie wiem czemu, boli mnie to. Myślałam, że ten widok mnie już nie rusza, ale niestety smutno mi za każdym razem jak widzę ciężarną i czuję okropną zazdrość. Jedynie ciąża siostry mnie nie rusza, a widzę ją (i jej brzuszek) ostatnio bardzo często.
Jestem już po owulacji. Fajnie wiedzieć kiedy się ją ma, szkoda tylko, że nic to nie daje :( We wtorek miałam mieć wizytę kontrolną u ginekologa, sprawdzić, czy polip wciąż jest, czy się wydalił, ale niestety musiałam ją odwołać. Mam tak dużo teraz na głowie w związku z jarmarkiem i zamówieniami internetowymi, że nie wyszarpałabym tych dwóch godzin na wizytę i dojazdy. Umówię się jakoś po nowym roku.
Parę razy mówiłam mojemu Mężowi, że jak mam zajść w ciążę, to zajdę w grudniu, bo w grudniu mam tyle pracy, że o staraniach nie myślałabym wcale. Mamy ten grudzień, pracy ogrom i mam maleńką nadzieję, że jeszcze przed końcem roku dowiem się o ciąży. Serduszkowaliśmy mało, bo tylko dwa razy, co i tak moim zdaniem jest sukcesem, bo czasu ciągle brakuje, a po <3 trzeba przecież jeszcze chwile poleżeć.
Wracam do roboty :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2016, 07:10

24 grudnia 2016, 06:44

Dziś już 9dpo. Jak ten czas leci. Zwykle 13 dpo robię test, ale będę jeszcze u teściów. I nie wiem, brać test, czy nie brać?:P Czuję się jak zwykle, myślę, że to jeszcze nie ten cykl. Choć nie powiem, że bym nie chciała...
Dzwoniłam w tygodniu do ginekologa i wolny termin ma dopiero 10 lutego. Boże, w lutym to już będzie 11 cykl starań. Nie tak miało być. Na Święta miałam mieć już brzuszek.
Kochane, życzę Wam, aby spełniły się Wasze najskrytsze marzenia. Wesołych Świąt :)

27 grudnia 2016, 15:48

W tym cyklu nie będę testować. Testu nie wzięłam, a jestem u teściów i chyba posiedzimy tu do czwartku, bo jak na złość dopadła mnie gorączka! Mąż też już narzeka na samopoczucie, więc póki nie staniemy na nogi nie ma sensu jechać pół Polski do domu. @ ma być w piątek, więc czekam grzecznie na nią. Choć nie powiem, mam nadzieję, że się udało, bo to przecież cykl grudniowy, no i nie bolą mnie w ogóle piersi! A zawsze na 6-7 dni przed @ zaczynały mnie boleć. I dziąsła mam jakieś wrażliwsze. Byle do piątku :P

29 grudnia 2016, 08:03

Wczoraj wróciliśmy do domu, więc dziś rano zrobiłam test. I co? I gówno. To mój ostatni test, więcej nie kupuję, mam wszystko w dupie.
Nie wiem co jest nie tak. Może nadal mam tego polipa, a może przyczyna niepowodzeń leży po stronie Męża. Na razie mam to gdzieś. Do starań wrócę może w lutym, bo wtedy mam wizytę u ginekologa.
Idę ryczeć.

30 grudnia 2016, 14:08

Małpy nie ma i nie wiem kiedy będzie. Zazwyczaj przychodzi rano. Szyjka wysoko, średnio miękka i zamknięta. Śluz kremowy. Gdyby nie to, że wczoraj robiłam test, byłabym przekonana, że jestem w ciąży. Druga faza tego cyklu jest inna niż zawsze. W ogóle nie bolą mnie piersi, mam gładką cerę, brzuch nie pobolewa. No nie wiem, może owulacji jednak nie było? W końcu w tym cyklu miałam bardzo dużo pracy, jadłam mało i średnio zdrowe rzeczy. Nie pamiętam, żebym miała kiedykolwiek cykl bezowulacyjny więc nie wiem, jak to wtedy jest.
Trochę mi nie na rękę te opóźnienia, bo na 10 lutego mam zaklepaną wizytę u gina, a do niej są takie kolejki, że pewnie na marzec będę musiała się przepisać :(
Byłam dziś w drogerii i strasznie korciło mnie, żeby kupić test, ale w sumie po co? Wczoraj był 14 dpo i nigdy nie widziałam tu na ovu, żeby którejś tego dnia nic nie wyszło na teście, a ciąża jednak była. Ehh...
1 2