Cały zeszły tydzień targały mną różne emocje. Teraz jest już ok, ale ponoć stres ma największy wpływ na pierwszą fazę cyklu. Oczywiście gdzieś tam z tyłu głowy tli się nadzieja, że się uda. Fajnie by było... Nasze dzieciaczki byłyby w tym samym wieku 
Właśnie wskoczyłam na drugą stronę... Oby ostatnią!
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2016, 12:58
Musiałam załatwić sprawę w banku, a że mieszkam na wsi i wyprawa do miasta plus załatwianie spraw zajmuje pół dnia, to odpuściłam dzisiejsze szycie.W Gdańsku sezon w pełni, ludzi pełno, w tym kobiet w ciąży. Patrzyłam dziś na nie z jakimś dziwnym jak na mnie spokojem. W ogóle od kilku dni mam w sobie jakiś spokój, przekonanie, że niedługo się uda. Jestem pesymistką, więc do tej pory myślałam sobie "na pewno nigdy nam się nie uda". Teraz mi się coś odmieniło i naprawdę mocno wierzę, że będę mamą! Przecież wszyscy wokół mają lub będą mieli dzieci, dlaczego więc ja mam nie mieć? Mam macicę i jajniki! Mam owulacje i regularne cykle! Chciałabym mieć jeszcze pewność, że nasienie męża jest w porządku, no ale jak go do tego namówić
Znowu powie, że naczytałam się w internecie głupot, że przecież z nim jest wszystko okej. Ale mam plan! Po październikowej wizycie u gina powiem mu, że musi się zbadać, bo tak powiedział lekarz
Wtedy już się chyba nie będzie wykręcał.P.S. Czy wiecie, czy jest możliwa zmiana nazwy użytkownika?
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2016, 15:57
Ehh, no nic, zobaczymy jak się sytuacja rozwinie.
Chyba nigdy nie zobaczę drugiej kreski na teście. Czuję, że niedługo moja starsza siostra zajdzie, bo przecież ona od lat marzy o drugim dziecku, a jedyne co ją powstrzymywało to to, że nie ma warunków mieszkaniowych. Jej mąż już zaczął rozbudowywać ich malutki domek, więc pewnie to kwestia kilku miesięcy. Młodsza siostra urodzi, starsza zajdzie w kolejną ciążę, a ja NIC
((( Mam dziś doła, muszę się porządnie wypłakać.
W tym cyklu po owulacji będę badać progesteron, a na początku przyszłego (o ile nadejdzie) tsh, lh, fsh, ft3 i ft4. Na 18. października zapisałam się do ginekologa. Będę tuż przed owulacją, więc sprawdzimy też, co tam słychać na jajnikach. Lekarka ponoć jedna z najlepszych, więc wiążę z nią duże nadzieje
Zamówiłam dziś testy owulacyjne, w sumie nie wiem po co, bo wydaje mi się, że owulacje mam wtedy, kiedy wydaje mi się, że ją mam, no ale może jednak się mylę i występuje ona w innym terminie. Chcę to sprawdzić, więc będę namiętnie sikać w tym cyklu 
Młodsza siostra miała w zeszłym tygodniu wizytę u ginekologa. Wszystko jest OK. Mam wrażenie, że ona wie, że my się staramy, że ten temat jest dla mnie drażliwy, dlatego też go nie podejmuje, bo o wizycie dowiedziałam się nie od niej, a od mamy.
Testy owulacyjne wysłane ponad tydzień temu jeszcze nie doszły. Na naszej wsi to niestety norma. Mogłam wziąć paczkomatem, no ale polak mądry po szkodzie. Za kilka dni owulacja. Jajniki pobolewają co jakiś czas. Robimy co możemy
W tym miesiącu dla odmiany serduszkujemy co dwa dni i wieczorem, tak żebym szła spać z całą zawartością. W poprzednich cyklach serca były codziennie i zawsze rano. A rano jak wiadomo nie można leżeć w nieskończoność. Może tym razem się uda
Mam jakieś dobre przeczucie co do tego cyklu, nie wiem dlaczego. Może dlatego, że pierwszy jestem w 100% wolna od stresu i ataków lęku? A może dlatego, że tak bardzo czuję te swojej jajniki i mam plamienia okołoowulacyjne (miałam je zanim zaczęliśmy się starać, gin mówiła, że to nic groźnego, ustały wraz z rozpoczęciem starań), co w moim mniemaniu świadczy o super płodności? Nie wiem, ale w każdym bądź razie trzymajcie za mnie kciuki 
Wczoraj spędziłam miły dzień z Ukochanym. M. dostał premię za wyniki w pracy i pojechaliśmy do miasta zaszaleć trochę. Pierwszym punktem programu była pizza w naszej ulubionej pizzerii. Teraz po przeprowadzce na wieś bywamy tam rzadko, więc pizza smakowała wyśmienicie. Wsunęłam całą dużą 30cm
Później szliśmy z buta do galerii jakieś 1,5 km w jedną stronę, co dla nas leniuszków był nie lada wyczyn. Pierwsze co zrobiliśmy po wejściu do galerii, to usiedliśmy
Kondycje mamy naprawdę bardzo kiepską. Miałam zamiar kupić sobie jakieś spodnie i sweter, ale jak zwykle łażenie po sklepach zakończyło się fiaskiem. Nie ogarniam dlaczego wszędzie są same rurki
W takich obcisłych spodniach źle się czuję. Ale za to mąż kupił sobie trzy koszulki. Na koniec wstąpiliśmy do Grycana na lody
Ja oczywiście sobie nie pożałowałam i wzięłam wielki deser lodowy, którego nie mogłam zjeść, bo przez tą pizze miejsca w żołądku nie miałam
Tacy obżarci i umęczeni łażeniem musieliśmy przejść jeszcze 1,5 km do naszego auta. Dawno mnie tak nogi nie bolały 
Mijałam wiele kobiet w ciąży. Ciekawe, że wcześniej nie zwracałam na to uwagi, a teraz rzuca mi się w oczy każdy brzuszek, mały czy duży.
Zaczęłam kolejny cykl, już siódmy. Nie rozpaczałam z tego powodu, ale czułam żal, bo miałam jakieś takie przeczucie, że się uda...
Objawów nie miałam żadnych, tylko te comiesięczne, jak to zwykle przed @. @ jak co miesiąc jest bardzo bolesna. Czasem się zastanawiam, czy tak powinno być? Od kiedy pamiętam mam bardzo bolesne miesiączki, jeden dzień mam wyjęty z życia, robię tylko to, co muszę i kładę się do łóżka. W ciągu tego jednego dnia zjadam od 8 do 10 tabletek paracetamolu, a brzuch i tak lekko ćmi... Nie pamiętam, żeby moje siostry miały takie miesiączki. Wspomnę o tym na wizycie u ginekologa, którą mam 18. października.Ponad tydzień temu, 7 dni po owulacji zbadałam progesteron i prolaktynę. Progesteron piękny 23,41 ng/ml (1,83-23,9), prolaktyna trochę wysoka, ale nadal w normie 430,7 mlU/l (102-496). Tej po obciążeniu nie robiłam. Dziś upuściłam krew na kolejne badania i z tym pakietem idę na wizytę
Obawiam się trochę wyniku FSH, naczytałam się tu, że im wyższy, tym gorzej, ale powtarzam sobie ciągle, że skoro mam regularne miesiączki, comiesięczne owulacje, to wynik nie powinien być zły. Może za wcześnie na szukanie przyczyny braku ciąży, ale mam przeczucie, że jest coś nie halo i nie chcę tracić czasu. Mąż się chyba przejął tym okresem bardziej niż ja i sam z siebie zaczął się dopytywać o badania dla niego. Myślę, że po wizycie u gina, jak tylko usłyszę, że Mąż powinien zbadać nasienie, to zapiszę go gdzieś. Nie bardzo wiem gdzie takie badania się wykonuje, więc o to też zapytam lekarza.Nie czuję już takiego ciśnienia na zajście w ciążę. Chciałabym oczywiście, ale nic więcej poza uprawianiem seksu zrobić nie mogę, więc nie skupiam już na tym swoich myśli. Co ma być, to będzie, wierzę, że maleństwo przyjdzie do nas w odpowiednim momencie. Teraz staram się korzystać z życia, bo przecież ono jest takie fajne.
W niedzielę widziałam się z moją ciężarną siostrą. Bałam się tego trochę, bo już na zdjęciu w telefonie Taty widziałam, że powiększył jej się brzuch, ale przeżyłam to zupełnie normalnie i spokojnie. Mało tego, siostra pochwaliła się ostatnią wizytą u ginekologa i pokazała mi malutką pieluszkę, którą dostała, a ja się szczerze cieszyłam z tych wieści! Także na tym polu już jest chyba okej
LH - 7,1 mlU/ml (norma dla ff 2,4-12,6)
FSH - 8,1 mlU/ml (norma dla ff 3,5-12,5)
TSH - 1,55 uU/ml
FT3 - 4,82 pmol/l (norma 3,1-6,8 )
FT4 - 14,6 pmol/l (norma 12,0-22,2)
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2016, 11:44
Cieszę się, że nie czekałam z wizytą te 12 miesięcy, bo byłabym 6 cykli w plecy.
Miałam nadzieję zajść do końca roku, ale to chyba niemożliwe, no chyba, że polip wydali się w całości podczas następnej miesiączki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2016, 11:38
, bo ochoty nie miałam, a jak się dowiedziałam o polipie (w dzień owulacji
), to stwierdziłam, że zmuszać się nie będę. Gdyby nie ovu, to nie wiedziałabym, w którym dniu cyklu jestem
Te dwa miesiące to taka wymuszona przerwa, aczkolwiek nie rozpaczam jakoś z tego powodu.Mam teraz bardzo dużo pracy i moje myśli krążą głównie wokół szycia. Chcę wycisnąć z sezonu świątecznego tyle ile się da, bo czuję, że po nowym roku będę miała masę wydatków. Zresztą kasy nigdy nie za wiele
Co prawda nie wiem, czy polip po @ wciąż będzie w macicy, czy nie, ale jest szansa, że się wydali w całości i może cykl zakończy się szczęśliwie.Noooo, małpo wredna, przyłaźźźźź.
Jestem już po owulacji. Fajnie wiedzieć kiedy się ją ma, szkoda tylko, że nic to nie daje
We wtorek miałam mieć wizytę kontrolną u ginekologa, sprawdzić, czy polip wciąż jest, czy się wydalił, ale niestety musiałam ją odwołać. Mam tak dużo teraz na głowie w związku z jarmarkiem i zamówieniami internetowymi, że nie wyszarpałabym tych dwóch godzin na wizytę i dojazdy. Umówię się jakoś po nowym roku.Parę razy mówiłam mojemu Mężowi, że jak mam zajść w ciążę, to zajdę w grudniu, bo w grudniu mam tyle pracy, że o staraniach nie myślałabym wcale. Mamy ten grudzień, pracy ogrom i mam maleńką nadzieję, że jeszcze przed końcem roku dowiem się o ciąży. Serduszkowaliśmy mało, bo tylko dwa razy, co i tak moim zdaniem jest sukcesem, bo czasu ciągle brakuje, a po
trzeba przecież jeszcze chwile poleżeć.Wracam do roboty
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2016, 07:10
Czuję się jak zwykle, myślę, że to jeszcze nie ten cykl. Choć nie powiem, że bym nie chciała...Dzwoniłam w tygodniu do ginekologa i wolny termin ma dopiero 10 lutego. Boże, w lutym to już będzie 11 cykl starań. Nie tak miało być. Na Święta miałam mieć już brzuszek.
Kochane, życzę Wam, aby spełniły się Wasze najskrytsze marzenia. Wesołych Świąt
Nie wiem co jest nie tak. Może nadal mam tego polipa, a może przyczyna niepowodzeń leży po stronie Męża. Na razie mam to gdzieś. Do starań wrócę może w lutym, bo wtedy mam wizytę u ginekologa.
Idę ryczeć.
Trochę mi nie na rękę te opóźnienia, bo na 10 lutego mam zaklepaną wizytę u gina, a do niej są takie kolejki, że pewnie na marzec będę musiała się przepisać

Byłam dziś w drogerii i strasznie korciło mnie, żeby kupić test, ale w sumie po co? Wczoraj był 14 dpo i nigdy nie widziałam tu na ovu, żeby którejś tego dnia nic nie wyszło na teście, a ciąża jednak była. Ehh...


Kochana, spokojnie! Idź do lekarza, zrób wszystkie zalecane badania i ze spokojem w głowie walcz! Zdecydowanie łatwiej walczyć z wrogiem (tfu, tfu, tfu - obyś nie musiała!) - jeśli wiemy kim on jest :) trzymam kciuki :*
Dziękuję :) Do lekarza wybieram się w październiku, dam nam jeszcze dwa cykle...
Trzymam kciuki caly czas:* skoro siostrom się udało to tobie tez się uda tylko bądź cierpliwa..wiem ze to trudne ale badz;)
moim zdaniem to przede wszystkim jest w głowie. przynajmniej u mnie tak było, chociaż ja nie zdążyłam pójść do lekarza i szukać przyczyn, więc też nie wiem na pewno. ale tak na logikę miałam normalne cykle, bezbolesne, z owulacją itd. więc to musiał być jakiś rodzaj stresu który blokował albo mnie, albo Męża, albo nas razem; wczoraj rozmawiałam z taką dziewczyną (przyszła do nas na jeden dzień na zastępstwo), która z pierwszym dzieckiem zaszła od razu! a z drugim nie udaje się im od trzech lat, więc naprawdę na nic nie ma reguły
moim zdaniem to przede wszystkim jest w głowie. przynajmniej u mnie tak było, chociaż ja nie zdążyłam pójść do lekarza i szukać przyczyn, więc też nie wiem na pewno. ale tak na logikę miałam normalne cykle, bezbolesne, z owulacją itd. więc to musiał być jakiś rodzaj stresu który blokował albo mnie, albo Męża, albo nas razem; wczoraj rozmawiałam z taką dziewczyną (przyszła do nas na jeden dzień na zastępstwo), która z pierwszym dzieckiem zaszła od razu! a z drugim nie udaje się im od trzech lat, więc naprawdę na nic nie ma reguły
Kochana spokojnie - dasz radę :) Kiedy testujesz?
Powodzenia życzę w testowaniu :)))
Życzę Ci dużo spokoju i cierpliwości :) I powodzenia :)