. Mateusz ze szwagrem grają w fife a ja w końcu odpoczywam. Na ur jak urodzinach za prezent nie usłyszałam dziękuję ale przyzwyczaiłam się do tego. Chyba myślała że zaś dostanie zabawkę albo kasę a tu ZONK. No ale mam gdzieś. Zrobiłam kolację mój mąż nawet mnie przytulił ale ja jakos już mam dystans. Jutro do pracy zaś siedzenie, uśmiechanie i udawanie przed klientami jak się cieszę że ich widzę. No ale BYLE DO PIĄTKU
. Trudno się mówi a życie toczy się dalej. Od 6 nie śpię i dobrze że mam wolne bo bym nie wysiedziała w pracy. No a wieczorem łyknę tabletkę żeby nie bolało odstawię męża do drogi i jadę na balety.
Wkurzam sie bo to wszystko nie jest tak jakbym chciała wiem ze przyjdzie przytuli i będzie ok. A to tylko dlatego ze lubię czuć sie kochana i ważna.
Co do starań ten cykl odpuszczę a o dalszych musze pomyśleć
