Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2015, 11:16
. Ale nie łudzę się bo dzień ovu ma przypaść na czwartek. Nie wierzę że plemniki przeżyją aż tyle dni, szczęścia na tyle nie mam. Jeszcze w środe mam monitoring więc zobaczymy czy wg jajeczko jest. Wszystko mnie irytuje mam dość mojej i Mateusza rodzinki. Jeszcze chaja że nie odwiedzam teściowej a nie mam ochoty tam chodzić i wysłuchiwać co znów wnuki zrobiły, co powiedziały.
Jutro zaś wizyta u doktorka zobaczymy co zaś wymyśli. Ovitrellu brać nie będę bo sensu nie widzę. Bo po co brać jak M będzie dopiero w sobotę nad ranem??
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 18:11
). Jednak zmartwiła mnie jedna rzecz, być może nie uda nam się przystąpić do drugiego cyklu invitro. Nowa władza nowe zasady. Wszystko ma się rozwiązać na dniach. Póki co refundacja ma być do czerwca 2016 ale najprawdopodobniej już od stycznia jej nie będzie
No cóż zostaje nam tylko liczyć i czekać na cud MAŁY CUD!!!
. Próbuje nie myśleć o ciąży ale wszystko mi się z nią kojarzy. Obym naprawde miała dużo roboty by nie mieć czasu na myślenie.
Czas zacząć nowy tydzień już bez nadziei na cokolwiek. Po prostu żyć z dnia na dzień a przynajmniej bez planów związanych z macierzyństwem. Zobaczymy tylko czy się uda
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2015, 11:39
Jak można być tak irytującym?? Szkoda się rozczulać nad takimi.
Mój cykl w tym miesiącu na pewno będzie dłuższy bo ovu się przesunęła jest dwa lub trzy dni różnicy między wykresem na ovufriend. I mam taką nadzieję bo akurat ovu wypadać ma w grudniu w święta a będziemy w górach i klimat będzie sprzyjał
Jeszcze jestem w pracy, kończę o 17 i potem co znów puste 4 ściany, ale dziś zrobię obiad, pranie trochę posprzątam w szafkach, po prostu się czymś zajmę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2015, 21:55
Potem w pracy nikt nie może zrobić to co do niego należy. Mówisz przybij pieczątki to nie zrobią tego we wszystkich miejscach.
Gdybym była przed okresem to myślałabym że to PMS.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2015, 12:46
. Odwiozłam ją do domu pokazała mamie i zabrałam go do siebie bo stała u mnie jego klatka. Bardzo płakała no ale myślę że zrozumie. Dałam mu sianko do klatki, jedzonko i picie. Chyba znalazłam lekarstwo na samotność
może sobie też takiego sprawie. Położyłam się spać właśnie z myślą o Fredziu a nie o dziecku. Sen nie trwał długo bo o 5:30 obudziło mnie burczenie w brzuchu. Zrobiłam się strasznie głodna ale jak to ja nie wstałam oczywiście.Dziś wieczorem też przyjeżdża Mateo więc weekend spędzimy razem o ile mnie nie wkurzy a ja nie walną focha i wyjdę
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2015, 10:11
Jestem wku#wiona na maxa mam ochotę siąść i ryczeć no ale jestem w pracy i nie wypada. Najchętniej zamknęłabym się na zapleczu i zaczęła płakać, łzy stoją mi w oczach. Jeszcze zaczyna boleć brzuch
co jeszcze mnie dziś spotka??
Słyszałam że 4 rok małżeństwa jest najgorszy i najcięższy. Nam się dopiero zaczął i jeśli to jest prawda to już sobie współczuję.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2015, 10:53

