X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania cel do osiągnięcia
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
cel do osiągnięcia
O mnie: 29 lat pracująca, W małżeństwie od 3 lat.
Czas starania się o dziecko: O dziecko staram się od 4 lat
Moja historia: Staram się o dziecko od 4 lat i do tej pory nic. W zasadzie 4 poronienia ale o tym później. Jestem z Mateuszem już od liceum czyli jakies 10 lat (jak ten czas szybko mija) a od 3 jestesmy małżeństwem. . Nie patrzyłam na ciąże nigdy tak jak teraz z takim pragnieniem, chęcią czy uczuciem. Nie sądziłam że będzie to aż takie trudne. Po roku jak się nie udawało stwierdziłam że pojadę do kliniki bo kontrola u gina też się przyda. I tak od 3 lat jestem u niego co msc. Najpierw cały czas próby naturalnie z pomocą ovitrelu ale nie było rezultatu. Stwierdzono niepłodność idiopatyczną. Postanowiliśmy spróbować inseminacji. Było ich aż 5 i nadal nic. Padło hasło invitro pomyślałam czemu nie, jeśli mam mieć dziecko nie będę się nawet zastanawiać. Tym bardziej jest ono refundowane. I tak w maju 2015 miałam pierwszy cykl oczywiście nieudany. Załamałam się no bo jak już invitro nie pomogło to co. Nawet wtedy nie pojechałam na kontrole nie chciało mi się do tego wracać. W lipcu zaczął się spóźniać okres w sumie w dzień @ miałam plamienie więc stwierdziłam że pewnie się rozkręci. Nadal nie było więc zrobiłam test. Wyszła blada druga krecha. W poniedziałek zrobiłam betę wyszła 142,5. Byłam w totalnym szoku że po zabiegu nic a jak stwierdziłam że się nie uda to nagle zaskoczyło. Moja euforia nie trwała długo bo po 2 dniach powtórzyłam betę i nie przyrastała. Wiedziałam jak się to skończy chodź iskierka nadziei była. Niestety poroniłam. Chodź wczesniej trzy razy dzień przed msc robiłam bety tez wychodziły że jest ciąża jednak zarodek się nie zagnieżdżał i dochodziło do poronień samoistnych. Jest koniec października a tu dalej nic. W styczniu znow mam mieć invitro już drugi raz ale nie wiem czy wytrzymam do tego czasu
Moje emocje: Jakie mam emocje?? Żal, rozgoryczenie, niechęć.

23 października 2015, 13:21

Nie ma dnia, godziny jak nie myślę o ciąży i dziecku boje się że zaczynam fixować. Jeszcze Mateusz mnie dobija. Irytuje każdym słowem. Potrzebuje dobrego słowa o przytuleniu nie mówie bo nie jest możliwe jak go nie ma w tyg. No ale na szczęście już weekend.

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2015, 11:16

26 października 2015, 11:07

Weekend minął strasznie szybko. Nawet zbytnio nie mieliśmy czasu dla siebie. W sobotę na jednych urodzinach w niedzielę na drugich. Oczywiście na sex wieczorem czas się znalazł i to nawet trzy razy :). Ale nie łudzę się bo dzień ovu ma przypaść na czwartek. Nie wierzę że plemniki przeżyją aż tyle dni, szczęścia na tyle nie mam. Jeszcze w środe mam monitoring więc zobaczymy czy wg jajeczko jest. Wszystko mnie irytuje mam dość mojej i Mateusza rodzinki. Jeszcze chaja że nie odwiedzam teściowej a nie mam ochoty tam chodzić i wysłuchiwać co znów wnuki zrobiły, co powiedziały.

27 października 2015, 15:47

Kolejny szary dzień. Chodź słońce za oknem dla mnie ponuro typowo depresyjnie. M złożył dziś wniosek na kredyt więc może uda nam się kupić mieszkanie. Myśli zajmę czymś innym bo krążą jak zwykle wokół dziecka. Fajnie jakby się wszystko udało kąt czekałby na nowego lokatora :) Jutro zaś wizyta u doktorka zobaczymy co zaś wymyśli. Ovitrellu brać nie będę bo sensu nie widzę. Bo po co brać jak M będzie dopiero w sobotę nad ranem??

28 października 2015, 13:02

13 dc. Patrząc na swój wykres zastanawiam się czy jest prawidłowy. Nie ma zbytnich skoków temperatury, cały czas jest w granicach 36,4-36,5 czy to jest normalne? Porównuję wykresy innych kobiet i prawie wszystkie mają duże skoki i spadki. Poszukam na necie ile kosztuje taki termometr do owulacji może zmienię bo używam zwykłego.

28 października 2015, 18:10

Porada
Głowa do góry

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 18:11

28 października 2015, 18:11

Siedzę u lekarza. Czekam bo dwie panie przede mną chyba los chce mnie dobić bo oczywiście te panie mają brzuszki

29 października 2015, 09:44

14 dc na szczęście ovu się przesunie. Wczoraj na wizycie pęcherzyk miał dopiero 16mm. Lekarz stwierdził że chyba wybłagałam przesunięcie ovulacji hihi więc może nie wszystko stracone. M będzie w sobotę nad ranem więc od razu przystąpimy do działania(znając nas będzie się działo :) ). Jednak zmartwiła mnie jedna rzecz, być może nie uda nam się przystąpić do drugiego cyklu invitro. Nowa władza nowe zasady. Wszystko ma się rozwiązać na dniach. Póki co refundacja ma być do czerwca 2016 ale najprawdopodobniej już od stycznia jej nie będzie :( No cóż zostaje nam tylko liczyć i czekać na cud MAŁY CUD!!!

30 października 2015, 13:09

Ale te dni się ciągną. Niby jeden dzień a czuje jakby to były wieki. Jeszcze w pracy nic się nie dzieje. Na szczęście dziś w nocy będzie M to może inaczej weekend zleci. Jutro od rana zacznie się gorączka przed świętem zmarłych, mycie pomnika, zakupy, obiad i oczywiście "chwile uniesienia" :). Próbuje nie myśleć o ciąży ale wszystko mi się z nią kojarzy. Obym naprawde miała dużo roboty by nie mieć czasu na myślenie.

31 października 2015, 20:06

Wczoraj wzięłam zastrzyk wiec teraz najlepszy moment. M. Przyjechał nad ranem wiec chwile pospal potem cmentarz. Chcieliśmy popołudniu jechac na zakupy i moja siostra chciała z nami. Mój genialny mąż zaproponował by poszła do nas a my sie przebierzemy. Nie przyszło mu do głowy że przydał by się sex. Jak sie zorientował to stwierdził że mamy jeszcze cały wieczór. Jestem wściekła. Wróciliśmy i jak gdyby nigdy nic kochaliśmy się. Ja chciałam pomoc jak mogę (świeca, zaciśniecie mięśni)to ten zaczął się śmiać ze naczytam się a potem robię bóg wie co. Czasami mam wrażenie ze nie zalezy mu tak bardzo jak mi. On wychodzi z założenia że jak będzie to będzie. Strasznie mnie irytuje takie podejscie. Juz wiem ze z tego cyklu będą nici z resztą jak zawsze.

1 listopada 2015, 12:16

Połowa dnia za nami. Zdążyliśmy zrobić wszystko. Odwiedziliśmy cmentarze i spotkaliśmy rodzinkę ktora widujemy sporadycznie. Oczywiście zaczęły sie pytania " przytylas? W ciąży jestes?" Nie nie jestem właśnie kurw.... Nie jestem. Jak mnie to dobija. Wiem że nie mówią tego specjalnie by mnie zdołować ale brakuje wyobraźni czasami. Jak jestem trzy lata po ślubie to można sie domyśleć ze cos jest na rzeczy tak skoro do tej pory NIC!! Jeszcze M zaś mnie irytuje caly dzień. Dobrze wie ze takie dni jak teraz (owulacja) zdarzają się raz na miesiąc i zamiast starac sie to ogląda pieprzona Radwańska. Jakby tego było mało rano stwierdził że ciąża to moja fobia. Zabije go kiedyś aaaa

2 listopada 2015, 11:07

Dziś poniedziałek weekend jak zwykle minął bardzo szybko. Jeszcze wczoraj był taki dobijający dzień. Choć pogoda ładna to jakoś tak depresyjnie. M. pojechał po 19 i znów zostałam sama w 4 cichych ścianach. Oglądałam tv do dość późna bo zasnąć nie umiałam. Jak zwykle 500 myśli na minutę. Jedno jest pewne i zdałam sobie z tego sprawę że muszę się przyzwyczaić do myśli że może być tak że będziemy tylko ON i JA. A zobaczymy co przyniesie życie. Im więcej siedzę na forach, czytam po internecie tym ze mną jest gorzej. Chyba rozumiem teraz Mateusza i przyznaję mu rację. Najgorzej jest się nakręcać. Oczywiście nadal będę korzystać z ovufriend, pisać na forum gdzie bardzo się zżyłam z dziewczynami, gdzie okazano mi wsparcie i dano dobre słowo.
Czas zacząć nowy tydzień już bez nadziei na cokolwiek. Po prostu żyć z dnia na dzień a przynajmniej bez planów związanych z macierzyństwem. Zobaczymy tylko czy się uda :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2015, 11:39

2 listopada 2015, 20:15

Ale mam dola. Boli mnie dziwnie macica. Kur.. Ja juz naprawde głupieje.

3 listopada 2015, 13:43

Dziś wtorek 19 dc. Nie wiem po co liczę może dlatego że weszło mi to w nawyk? Codziennie się zastanawiam czy to ten cykl będzie tym szczęśliwym i czy się zazieleni. Czytam pamiętniki innych i może zabrzmi to egoistycznie ale dziewczyny starające sie np 2 cykl jak mogą wypisywać że są załamane, że nie dają sobie z tym rady?? I owszem są i takie które starają się tyle samo ale nie robią żadnego halo. Są smutne czują rozczarowanie i tyle. Albo mnie już irytuje tak temat dziecka, planowania rodziny albo naprawdę niektóre nie zdają sobie sprawy z powagi problemu. Tak dla mnie długotrwałe staranie o dziecko to problem i niestety coraz więcej par go ma. Po roku czasu a niektórzy twierdzą że nawet po dwóch można stwierdzić że jest problem z płodnością. A one piszą po kilku msc że mają problem.
Jak można być tak irytującym?? Szkoda się rozczulać nad takimi.
Mój cykl w tym miesiącu na pewno będzie dłuższy bo ovu się przesunęła jest dwa lub trzy dni różnicy między wykresem na ovufriend. I mam taką nadzieję bo akurat ovu wypadać ma w grudniu w święta a będziemy w górach i klimat będzie sprzyjał :) Jeszcze jestem w pracy, kończę o 17 i potem co znów puste 4 ściany, ale dziś zrobię obiad, pranie trochę posprzątam w szafkach, po prostu się czymś zajmę.

4 listopada 2015, 20:51

Dzis dzień minął bardzo szybko i miło. Przyjechała siostra z Niemiec wiec po pracy pojechalam do nich posiedzieć. Pobawilam sie z dzieciakami i tak czas zleciał ze trzeba było wracać do domu. Wszystko bylo ok do momentu gdy szlam pod prysznic. Zauwazylam brudna wkładkę ale pomyślałam "zle sie podtarłam po grubszej sprawie". I zaczekam się kąpać. Niw dało mi to spokoju i się przyjrzałam i był to śluz z krwią. Od razu wpadło do głowy implantacja ale nie możliwe bo za szybko. Niby zagnieżdża sie po ok 7 dniach od ovu. Znów myśli krążą wokół tematu dziecka. Czy sie udało ehh...

4 listopada 2015, 20:51

Czytam o plamieniu okoloowulacyjnym czy to to?

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2015, 21:55

5 listopada 2015, 12:44

Jeju jak mnie dziś wszystko drażni i wur#ia. Najpierw Mateusz oczywiście nie przyznał się do błędu że przesadził. A głównie poszło o to że we wtorek umówiłam się z dziewczynami z pracy. Ja już od miesiąca planuję ten wypad bo wiedziałam że go nie będzie i że środa wolne to mogę to wykorzystać. Nagle stwierdził że będzie miał najprawdopodobniej poniedziałek i wtorek wolny więc mam nie jechać. Stwierdził ze nie podoba mu się to towarzystwo choć w ogóle go nie zna. Jedynie czytał wiadomości na viberze za co mu się oberwało. Jak może oceniać kogoś z kim nawet nie zamienił słowa. Zaczęła się sprzeczka bo poczułam się tak jakby mi nie ufał i mnie ograniczał. Jak cały tydzień siedzę w domu to się pyta czemu nigdzie nie wyjdę a jak już wychodzę to woli bym siedziała w domu. Kur#a ja mu nigdy nie zabraniam wychodzić nawet jak chciał jeździć na te pieprzone mecze, nic nie mówiłam chociaż dobrze wiedział że widujemy się tylko na weekend a on zabierał dupsko na całe popołudnie lub wieczór i ma być ok.
Potem w pracy nikt nie może zrobić to co do niego należy. Mówisz przybij pieczątki to nie zrobią tego we wszystkich miejscach.
Gdybym była przed okresem to myślałabym że to PMS.

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2015, 12:46

5 listopada 2015, 14:34

W tym pieprzonym małym mieście nawet nie można kupić królika a jak wytłumaczysz dziecku że nie ma?? Więc po pracy czeka mnie wycieczka do CH może tam dostanę. Z Mateuszem nic się nie poprawiło, jak zwykle skończyło się kłótnią. Czasami mam ochotę peirdyknąć tym wszystkim i pojechać w pizdu. Może by zatęsknił?? Kto wie!!

6 listopada 2015, 10:11

Wczorajszy dzień zakończony pomyślnie. Pierwszy raz zasypiałam nie mając w głowie hasła "dziecko". A więc od początku. Po pracy pojechałam szukać królika dla siostrzenicy. Przeszukałam wszystkie możliwe sklepy w okolicy i nic. Coś mnie tknęło i zadzwoniłam do gościa z OLX i okazało się że ma jeszcze dwa ale są duże bo to miniaturki hodowlane. No to zabrałam ją ze sobą chociaż miała nie widzieć do soboty bo to wtedy wypada jej dzień urodzin. Pojechałyśmy i wybrała. Jest czarno brązowy i nazwała go Fredzio hihi :). Odwiozłam ją do domu pokazała mamie i zabrałam go do siebie bo stała u mnie jego klatka. Bardzo płakała no ale myślę że zrozumie. Dałam mu sianko do klatki, jedzonko i picie. Chyba znalazłam lekarstwo na samotność :) może sobie też takiego sprawie. Położyłam się spać właśnie z myślą o Fredziu a nie o dziecku. Sen nie trwał długo bo o 5:30 obudziło mnie burczenie w brzuchu. Zrobiłam się strasznie głodna ale jak to ja nie wstałam oczywiście.
Dziś wieczorem też przyjeżdża Mateo więc weekend spędzimy razem o ile mnie nie wkurzy a ja nie walną focha i wyjdę :/

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2015, 10:11

6 listopada 2015, 13:08

A miało być tak pięknie. Myślałam że dzisiejszego nastroju i humoru nie popsuje mi nic. a jednak....
Jestem wku#wiona na maxa mam ochotę siąść i ryczeć no ale jestem w pracy i nie wypada. Najchętniej zamknęłabym się na zapleczu i zaczęła płakać, łzy stoją mi w oczach. Jeszcze zaczyna boleć brzuch :( co jeszcze mnie dziś spotka??

8 listopada 2015, 10:53

Wczorajsza sobota zleciała szybko. Pojechaliśmy do siostry Mateusz pomagał skręcać meble a my pojechałyśmy do bajkolandi bo siostrzenica miała urodziny i byla mala imprezka. Wcale nie miałam na to ochoty, myślałam ze tylko on mnie wkurza no ale niestety. Wkurzają mnie juz wszyscy nawet dzieci, jak juz słyszę ciocia to skacze mi ciśnienie. No ale dwie godz szybko minęły i wróciłyśmy do chłopaków. Tu kolejny wkurw bo mąż siostry olal skręcanie mebli poszedl sie położyć i na polu walki zostal Mateusz i szwagier ( mąż 2 siostry). Stwierdziłam ze oni nie murzyni bo hrabia leżeć nie będzie a oni zapierdzielac wiec zwinęłam go do domu. Niby miedzy nami wszystko ok ale czuje napięcie. Jeszcze w aucie wyżył się na mnie ze 10 h robił a myśmy przyjechały to została flaszka schowana. No ale przemilczałam i weszłam do domu. Dzis idziemy na urodziny do jego chrześnicy i wczoraj kupiłam srebrny łańcuszek z nutką do tego kolczyki i co stwierdził że mogłam zamiast nutki wziąć literkę Z. No myślałam że szlag mnie trafi i się w kiblu poryczałam. Wykąpałam się i poszłam spać nawet mu dobranoc nie powiedziałam. Dzis jeszcze leżę w łóżku on juz zjadł śniadanie na które mnie nie zawołał zrobił pranie. Wiem że ma focha ale jakoś mi dziś wszystko zwisa. Czeka mnie obiad u teściowej na który nie mam ochoty iść no a potem do Zuzi. Hujowy weekend strasznie chyba wolałabym siedzieć w pracy.
Słyszałam że 4 rok małżeństwa jest najgorszy i najcięższy. Nam się dopiero zaczął i jeśli to jest prawda to już sobie współczuję.

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2015, 10:53

1 2