Zapisz się i otrzymuj powiadomienia o
zniżkach, promocjach i najnowszych ciekawostkach ze świata! Jeśli interesują
Cię tematy związane z płodnością, ciążą, macierzyństwem - wysyłamy tylko
to, co sami chcielibyśmy otrzymać:)
O mnie: Jestem mamą dwójki dzieci i aniołka..mam ukochanego męża...
Czas starania się o dziecko: Pragnęłam dziecka i nie marzyłam w najskrytszych snach że moge je mieć...kolejne moje trzecie dzieciątko..
Moja historia: Życie mnie nie oszczędzało...wiele przeszłam ale w trudnym czasie poznałam wspaniałego człowieka zakochałam sie i moja miłość trwa do dzisiaj... Znamy sie 20 lat, kocham mojego męża, mamy dwojke dzieci i to powinno wystarczyć...ale mi jakby czegoś brakuje po tym jak...zaszłam w ciąże ale szczęśnia nie było...od początku krwawiłam szpital,tak się dowiedziałam o ciąży, Nie biło serduszko a jak zaczęło bić pojawił się krwiak... i co? leżeć i czekać...nie udało się..po 6 tygodniach leżenia poroniłam prawie w 13 tygodniu ciąży...na szpitalnym łóżku...
Moje emocje: Co czuję...pustke żal tęsknote ból... Zadaję sobie pytanie dlaczego... Przecież moje dzieciątko było zdrowe ale krwiak zabrał je ze sobą..czy jeśli będę w ciąży... znowu pojawi się krwiak albo dziecko bedzie chore..pytania bez odpowiedzi...
Dostałam okres boże jak się cieszę! Byłam na cmentarzu u mojego aniołka, byłam postałam,popłakałam,pożaliłam się... i już bym znowu poszła ...
Ale co mi to da,nic...szukam czego nie ma... Nie cieszę że świąt,żałość i żal czuję do Boga i do całego świata!!!!i muszę to trzymać mocno w sobie żeby nikogo Nie urazić, bo kogo to wina?.....no kogo!??...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2014, 15:24
Kochana jestem z Tobą i wspieram Cie mocno,bo wiem co czujesz.U mnie jutro mija 2 miesiące jak nie ma moich synków i tez mi ich brakuje ale widocznie tak musiało być.Ja juz trochę oswoiłam się z ta sytuacją ale są jeszcze takie momenty,że serce mocniej boli zwłaszcza jak widzisz maleństwa znajomych :-(
Ja czekam właśnie na druga @ po poronieniu i zaczniemy staranka tylko kurde wszystko mi sie rozregulowało i @ spoznia mi sie juz z 4 dni :-(
Życze Ci kochana,żebys znowu zobaczyła nie długo dwie kreseczki na teście.Ja też mam taką nadzieje i modle się,żebym zaszła w pierszym cyklu,bo też bardzo pragne maleństwa i nie chciałabym długo czekać na pozytywny test,bo zwariuje. Buziaki
Po co ja to piszę? po co wszystkie baby to piszą... żeby to z siebie wyrzucić? Napisze i mi lepiej? Nie wiem... ale pisze, taka potrzeba, najgorsze jest to że zamiast powiedzieć swojemu chłopu to pisze to tu...durna jestem...kiedy mam zamiar mu powiedzieć że jest źle? A skąd on ma wiedzieć,że ze mną źle skoro nie rozmawiamy... nastała głucha cisza. Szlak mnie trafi! Jesteśmy obok siebie,ja czuję się obco, samotnie, każdy sobie,ja swoje mój mąż swoje... Nie wytrzymam tego dłużej...
Kochana... Chciałabym coś Ci napisać , ale nie wiem co bym mogła . Ostatnio Ty byłaś u mnie , dziś ja zajrzałam do Ciebie . Smutne to co piszesz :(
Wiesz , że ja też pomyślałam dziś o sobie , że muszę wziąć się za siebie , znaleźć jakieś hobby . Może dobrze ,że wiosna jest . Piszesz o ogródku . Ja też mieszkam w domku , i chyba dobrym pomysłem byłoby coś w ogródku pozmieniać . Od wiosny do jesieni dużo czasu . Damy radę ochłonąć . Ty ze swoich problemów , a ja ze swoich .
Pozdrawiam :)
Wierzę , ale wiem też , że człowiek jest w stanie udźwignąć więcej niż mu się zdaje . Jestem przekonana , że będzie Ci coraz lżej na serduchu . Trzymam kciuki żeby wszystko od tej pory układało się po Twojej myśli :)
Buźka :0)
Chciałabym kopa w dupe dostać!!
Jakby to że poroniłam to był mały kop...
Chciałabym wstać przed szóstą i pobiegać co podnosi poziom serotoniny,której mi potrzeba...
Sex i czekolada też podnoszą poziom szczęścia. Nie pozostaje mi nic innego jak biegać z rana, wieczorem usmarować się czekoladą i uprawiać dziki sex!! Trzymajcie kciuki
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2014, 09:28
No świetne :) Chciałabyś ...powiadasz :) To do dzieła . Ale mnie tym dzikim seksem rozochociłaś :P
Ja poczekam , bo dziś mnie zalewa :)
Któregoś dnia napisałam , że może powinnam ten czas poświęcić tylko dla mnie i męża , wyjechać gdzieś na weekend ... no i wtedy miałam własnie na myśli taki dziki sex - niekoniecznie z czekoladą , ale kto wie...kto wie... :P
Ale nie ! Nam w głowie pieluchy :D :D :D
Trzeba zdecydować , przemyśleć , przeanalizować , poszukać wszystkich plusów i minusów , nastawić budzik może na 3 rano , pochodzić po domu , a potem na 4,30 i znowu z pół godziny posmędzić się , kiedy wszyscy śpią :)
Kurcze - dałaś mi do myślenia :P
Kurde muszę się wyrwać z mojego stanu zgorzknienia i załamania, temu to bieganie, nie mogę nic Nie robić,odpuścić bo jest jeszcze gorzej,więc bieganie na siłę i na siłę wtulanie się w chłopa, ..zadziała? Musi!
Zeżarło mi wpis?
Umówiłam się na wizytę do gina na pon rano,odwioze dzieci do szkoły i pójdę na 8. Gostek ma skrajne opinie w intermecie.Chyba że okaże się dupkiem..( no i okazał się idiotą) nic się nie dowiedziałam jedno słowo no zdanie nic się nie dzieje...
..
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 20:27
No i sobota,nowy dzień...
Wczoraj po pracy grabiłam sianko,zamknęłam oczy i tak pięknie pachniało...przypomniały mi się same piękne chwilę,nie chciałam wracać,chciałabym zostać tam gdzieś kiedyś byłam szczęśliwa, ......przyszłam do domu siedzę koło mojego męża, patrzę, wspominam...
Patrzę czuję że kocham go,jednak zero czułości, nie jesteśmy blisko,czuję przepaść..nie dotykamy się, nie całujemy..
Może on mnie już nie kocha? Pewnie mu się znudziłam, na dodatek przytyłam...
co się z nami dzieje?... już mi odwala chyba...
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 maja 2014, 09:07
Wykańczam się psychicznie,jak nie znajdę rozwiazania to oszaleje.... z niczym sobie nie radzę z dziećmi a przede wszystkim ze sobą...nic już nie chce,nie chce więcej dzieci, mam wszystko w dupie...
Te myśli są normalne i Twój ból, zagubienie i zniechęcenie -też. Wiem, że łatwo napisać "musisz przetrwać", ale naprawdę musisz. Staraj się każdego dnia zastanawiać, dla kogo i po co żyjesz, co w życiu masz dobrego i wtedy łatwiej będzie przeżyć każdy dzień. A takie dni słabości i rozpaczy są potrzebne żeby później być silniejszą. Wspieram Cię i wydaje mi się, że doskonale rozumiem.
cóż..niedziela była burzliwa powiedzmy... pokazałam mojemu mężowi ten pamiętnik...
z racji tego,że nie umiem mu powiedzieć, co czuję, w jakim jestem stanie, a on mi na to,że ...
zastanowiłaś się ,że ja tez moge mieć swoje kłopoty, przemyślenia? że tez to przeżywam, co się stało? i się staram jak mogę... pyta się mnie co mam zrobić? żebym była szczęśliwa? zatkało mnie... mam go, kocham go ale nie umiem chyba mu tego okazać...a on kocha mnie ale nie umie być blisko, przytulić, pogłaskać to nie wiele... a ja? nie chwale go jak coś zrobi, skosi ogródek, posprząta czy powiesi pranie, takie drobnostki, bzdury a składają się na nieporozumienia... Mój mąż przeczytał i myślał,że go nie kocham,że jestem smutna zła i załamana i czy ja ?chce rozwodu... kocham go i nawet sobie nie wyobrażam jak bym sobie poradziła sama, jeśli razem z nim jest mi bardzo ciężko... ale on ma swoje wyobrażenie przyszłego życia, a ja swoje... on chce odchować dwoje dzieci i wyjechać, może sprzedać nasz dom kupić mieszkanko i jeździć to tu to tam, po świecie zobaczyć, zwiedzić i tak odpocząć, rozumiem go ale ja... moja oazą jest dom, ja tęsknie za Frankiem którego nie ma i nie potrafię żyć, jak wcześniej, nie wiem dlaczego, czy to żałoba i przejdzie czy na zawsze zostanę smutna, rozżalona i nieszczęśliwa...
Jedyne co przychodzi mi do głowy to postarać się docenić mojego męża, pokazać mu to,(doceniam i kocham ale on tego nie czuje) jeśli będe potrzebowac podejde i sie przytulę, a nie będe sie odwracać plecami, nie będe sie fochać, będe go chwalić jak coś dla mnie zrobi i dla domu...i postaram sie żyć, uśmiechać i będę biegać ...
obiecuje wszem i wobec że będę biegać jak tylko nie będzie padał deszcz...
A jeśli między nami się polepszy to stanie sie cud, będę się modlić o mój cud do Ojca Swiętego i Matki Boskiej i do Józefa jeszcze na wszelki wypadek
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2014, 16:01
Oj, kobieto, ale masz skomplikowana sytuacje... Nie zazdroszcze! Ja z mezem staram sie dopiero o pierwsze, ale cale zycie chcialam miec troje. Maz raczej, ze dwojka to maksymalne szalenstwo. Na razie chociaz pod tym wzgledem luz, bo pierworodne kaze dlugo na siebie czekac, wiec pewnie bedzie (o ile bedzie) jedyne, ale... Rozumiem Cie.
jak się jest młodym i tak świeżo zakochanym nic nie potrzeba do szczęscia ma się siebie :) teraz też mamy siebie ale trzeba bardziej dbać i opiekować tą miłość... i czas ucieka, na co go przeznaczyć? .......
Kochana, wszystko się samo ułoży, tak mawia mój mąż. I też powiedział, że przez żałobę czuł się zaniedbywany, widocznie tak jest, że w bólu i rozpaczy widzimy tylko siebie a nie widzimy cierpienia drugiej osoby.
Masz rację, żyj chwilą obecną, a życie i tak napisze scenariusz. Mąż mówi, że nie chce więcej dzieci, bo boi się, że to Cię może znowu unieszczęśliwić, martwi się o Ciebie i o to, jak bardzo przeżywasz śmierć Franka. Daj czas swojemu sercu na złagodzenie ran. Wtedy Wasz związek się umocni i pewnie podejmiecie decyzję o ponownych staraniach.
Z perspektywy czasu widzę, że dopiero po 7 miesiącach od straty jestem gotowa na ponowne starania, wcześniej chciałam zatkać tą pustkę, którą miałam w sercu.
Jeżeli potrzebujesz czasu, to nie przyspieszaj żałoby, bo ona i tak kiedyś by Cię dopadła. Tulę mocno, Kochana i wierzę, że życie niesie przed Tobą same szczęśliwe dni :)
Dzisiaj 13, mijają dwa miesiące od poronienia, nie zdążyłam zapalić świeczki..miałam wywiadówke u dzieci. Pójdę jutro na cmentarz, czuje się trochę lepiej,rozmowa z mężem trochę pomogła,poprostu ulżyło.Cokolwiek będzie muszę gadać,gadać,nie dusić nic w sobie... Może już trochę przechodzi? Może najgorsze minęło? Może zrobię coś dla siebie, marzę by schudnać zdrowo z 10 kg...idzie lato jest to do zrobienia w 3 miesiące. To będzie mój cel...pozdrawiam wszystkie smutne dziewczyny niech moc będzie z wami
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 20:42
Kochana wcale nie dziwię się, że chcesz jeszcze jedno dzieciątko. Moi rodzice mają nas trzy córeczki. Ja już jestem po ślubie, nie mieszkam z nimi od roku, moja 5 lat młodsza siostra idzie od października na studia. Gdyby nie nasza najmłodsza siostrzyczka która, ma teraz dopiero 12 lat to oni zaraz zostaliby sami w wielkim domu, w domu gdzie każda z nas miała swój pokój... Teraz widzę jak ważna jest dla nich ta trzecia córka. Wszyscy mamy bardzo dobre relacje, ale widzę, że oni boją się samotności. Kochana musisz porozmawiać z mężem, weź Go do kawiarni na dobrą kawę i porozmawiajcie o tym wszystkim na spokojnie. Może to nie będzie łatwa rozmowa, ale możesz zawsze przytoczyć Mu ten argument, który Ci opisałam o moich rodzicach. Życzę powodzenia i trzymam za Was kciuki:)
Bomba zegarowa przestała tykać, mała nadzieja się pojawiła na delikatne szczęście, jak wiele daje rozmowa. Moje takie przyziemne życzenie łatwo wykonalne przezemnie to codziennie gadać z własnym chłopem... babo!no gadaj!bo grozi ci kolejna bomba!
Moim największym marzeniem jest to by kontynenty były bliżej... moja siostra,mama i brat są bardzo daleko... tęsknię za nimi... mam siotrzeńcow i bratanice których nie widziałam na oczy... za mamą tak bardzo tęsknię. Niewyobrażalne uczucie które nie dawało mi oddychać latami... ech nie będę wspominać bo tak samo boli i doprowadzą do depresji, że czemu tak? I zawsze widzę te złe strony,taka ze mnie świetna pesymistka... chciałabym widzieć te dobre strony,rozłąki z rodziną, różnych nagminnych śmierci w mojej rodzinie,... chciałabym wierzyć,że Bóg ma jakiś plan i nic nie dzieje się bez przyczyny...
Leje już parę dni, zimno,buro...nic się nie dzieje szczególnego ale czuję spokój w sercu. Wieczorem wciskam się w mojego chłopa i gadam co mi ślina na język przyniesie, pomaga. Jestem znerwicowana i za dużo myślę... kurde! Myślę od paru dni o mojej siostrze... Merko kocham Cię i bardzo bym chciała żebyś była szczęśliwa, co ja mogę? Tylko się pomodlić,to zmusza do dyscypliny,codzienna majowka po pracy gdzie człowiek by już odpoczął to poświęca jeszcze te 30 minut by pogadać z Bogiem... jedyna nadzieja...że mnie nie zostawi tak...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2014, 11:35
wspieram z całego serca <3 i wspaniale,ze znajdujesz czas na Boga :) wierze,zę CI to pomoze.
Bardzo dobrze,ze rozmawiasz tez o wszystkim z meżem napewno wiele to pomoże w Waszych relacjach.
Buziaki <3
Mijają dni jest raz lepiej raz gorzej staram sie we wszystki dostrzeć te lepszą strone... Wczoraj moja córcia sie skaleczyła Boże jak sie przestraszyłam.. Mogło ją nawet zabić...tak ją przytuliłam ..w takich sytacjach sie nie nażeka a docenia sie co sie ma...dziecko moje dziekuje że jesteś!...pojechałyśmy do apteki po steril stripsy żeby blizny nie było chyba nie założyli by jej szwów...po drodze rozmawiałyśmy oczywiście Jula zaczeła o Franku...mamo wiesz że on musiał umrzeć bo spotkało by go coś strasznego w życiu? Tak musiało być żeby nie cierpiał a ty z nim jeszcze bardziej...i tu przypomniała mi sie basn CH Andersena O matce...moja mała mądra còreczka...
Moja córcia bardzo chciała tego dzidziusia ale od poczatku wiedziała ze jest źle...czekała razem z nami na dobre wiadomości. Musiała usłyszeć złe... Chroniłam ją od złych uczuć i wspomnień dużo rozmawiamy o tym że to Bog decyduje co ma być mąż też jest bardzo wierzacy czasami razem klękamy i modlimy sie tak prosto od serca...còrka to widzi ze jest ta miłość...choć czasem jest źle i smutno...
Kochana dzieci są niesamowite i wiesz myśle,ze Wasza rodzina jest wspaniała a córka wyprosi u Boga Wam jeszcze dziecko bo dzieci są dla Boga bardzo wazne i Bóg wysłuchuje ich modlitw :)
miałam w przedszkolu dziewczynke któa miała 3 braci a chciała mieć jeszcze siostre - pracowałam w przedszkolu prowadzonym przez siostry - codziennie rano była krótka modlitwa i ta dziewczynka codziennie modliła sie o siostre i wiesz po jakimś miesiacu przychodzi mama i mówi,ze jest wciąży a nie byłą za bardzo zadowolona bo to już 5 dziecko,gdy urodziła okazało sie,ze jest to druga dziewczynka niesamowite to było. Mama wtedy powiedziała,ze jest to ich cud wymodlony przez córke ale było radosci w tej rodzinie :)
wspieram z całego serca <3
Wczoraj pierwszy raz wyszłam z mężem do znajomych na drinka,posiedzieć. Momentami zapomniałam że jestem smutna, gadaliśmy, śmiałam się nawet. Dzisiaj za to od rana ból brzucha i depresja, brałam kiedyś prozak... szkoda że go wycofali...
Zaczynam się zastanawiać czy nie iść do lekarza. Nie mogę przestać myśleć,zamykam oczy jestem na szpitalnym łóżku,to nie jest normalne. Mój chłop myśli że to może jego wina,nie jego, nikogo, nie wiem nawet czy moja? Wiem,że czuję się jakbym umierała,usychała nic mnie nie cieszy. Robie wszystko jak robot, pranie, zmywanie... nie cieszy mnie niebo kwiatki nic. Ale kiedyś tydzień temu poczułam chwilę szczęście, zniknęło ...
Dobrze że wyszło słońce jest do zniesienia dzień no i zaczęłam dietę...cholera muszę się pilnować,ja lubię jeść...tak dla rozrywki temu mam nadwage! Będę zdrowsze chudsza trochę. To dobrze dla wszystkich, chłop się ucieszy mnie nie będą nogi bolały,biorę się za siebie. Juhuuuu!!!!!!!!!!!!!!
Powodzenia :D : :D
i super,ze wyjscie sie udało :D :D :D
kochana pamietam mocno <3 ja do dzisiaj myśle co by było gdyby ale wiem jedno czasu niestety sie nie cofnie,czas biegnie do przodu i my musimy razem z nim. Nie zapomnimy o naszych dzieciach ale wiem jedno niestety trzeba życ razem i tak sobie zadaje pytanie: czy moje dziecko chciałoby aby jego mama wiecznie chodziłą smutna?
nie jest to łatwe ale moze tak powinnyśmy zaczać myślec?!
buziaki <3
Dzisiaj kopie w ogródku i kosze trawe jestem na słońcu. Witamina D serotonina...biegam z
kosiarką. Oczywiście musiałam popłakać jak nikogo nie było żeby mi się za dużo nie nazbierało. Dostałam okres drugi po poronieniu, nie jest tak źle... Po jutrze ide na badania zrobie sobie PT INR APTT sa tanie i FSH LH a po owulacji progesteron ciekawe co wyjdzie...te drugie już droższe są ale na fundusz nikt mi nie przepisze...
Los nasz zostawiam w rekach Boga modle sie codziennie bym była dobrà mamą i żonà... Żeby Bóg dał mi siłe żebym przestała płakać rozpaczać i podniosła się...żeby to co sie stało umocniło mnie. Nic już nie chce sama dla siebie niech sie dzieje wola nieba.....
Dopiero wylookalam, ze ta strata to w marcu byla, a wiec niecale 3 miesiace temu. Czasu Ci trzeba, kobieto, czasu... Nikt nie ma prawa wymagac cudownego nastroju po niecalych 3 miesiacach!
Wyjechałam z domu na łikend do rodziny. Dwie kuzynki były w ciąży, jedna poroniła...zaczęła plamić,szpital,progesteron,ale w nocy skurcze... co to kurna sie dzieje? przecież to chore jest! młoda zdrowa dziewczyna bo rozumiem ja przed czterdziestką z nadwagą...ale ona... No i jak tu zapomnąć,na każdym kroku ciąże albo poronienia. Aaa..
Cholera chciałabym już wziąść się za siebie zaczęłam dietę, wszystko kusi na około. Dużo pije wody i jem warzywa. Musi pomóc,chce schudnać żeby wyglądać jak człowiek nie jak foka...
Jestem zdecydowanie za gruba... Powinnam też biegać,kiedyś biegałam,teraz pewnie się zasapie...ale żeby chodzić na początek. Chce pokazać że silną jestem córce żeby miała dobry przykład, nie sfrustrowaną i otyłą matkę...
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2014, 10:23
Kochana wspieram Ci calym serc bo ja tez zaczelam zdrowe odzywianie a nawet wczoraj o 21 biegalam:D o wiele lepiej sie czuje i naprawde polecam, choc wiem ze ciezko sie zmobilizowac:/ polecam bloga qchenne-inspiracje.blogspot.com tam dziewczyna rozpisuje jadlospisy, ma rewelacyjne dania z prostych skladnikow, a wszystko jest przeliczone na kcal i przy kazdym daniu opowiada o warosciach skladnikow dla naszego organizu:) ja jestem zakochana w jej blogu i juz 3 tydzien jem wedlug jej zalecen. Na efekty nie trzeba dlugo czekac. Pozdrawiam:)
ja ćwiczę z tablicą motywacji jak jestem głodna i kuszą mnie słodycze to chwytam za owoce lub marchewkę motywacja to dobry początek naprawdę schudłam bardzo szybko i to dało mi jeszcze większą motywację do dalszej pracy trzymam za ciebie kciuki na pewno ci się uda i osiągniesz swoje cele i marzenia tego ci życzę :)
Mija kolejny dzień,był sympatyczny! Pisze to i sama nie dowierzam Czułam się dobrze, nie byłam zła na siebie ani na męża... Uśmiechałam się do siebie trochę nieśmiało ale jednak... Nie wściekałam się na Boga i chyba mu wybaczyłam co zrobił i choć tego nie rozumiem chce wierzyć że tak jest dobrze i tak musiało być... może moja żałoba mija?......Byłam z teściową na cmentarzu,taka terapia...poplakałyśmy pogadałysmy....
No i rozmawiałam z koleżanką która jest w ciąży ma termin za 3 tygodnie. Cieszę się bo długo czekała na drugiego dzieciaka. A ja, oddaje się woli Bożej co ma być to będzie...może Bóg da mi jeszcze dziecko... jak nie to dziękuję za to co już mam, mam córkę syna i kochającego męża,dziękuję Ci Boże!
I pieknie! Ja tez ostatnio podziekowalam Mu za to, ze oboje jestesmy zdrowi. Ale juz Go o dziecko nie prosze. Przeciez wie, ze to dla mnie najwazniejsze...
Dzisiaj smutno jakoś bo pada od rana zimno też. Byłam zrobić badania rano układ krzepnięcia,czy jest ok...wiele badań zrobiłam prócz zespołu antyfosfolipidowego i przeciwciał ANA bo jest drogo...mój chłop nic nie wie że badania robię bo pewnie by myślał i gadał że przesadzam...ja tak bardzo chciałabym wiedzieć Dlaczego!???? Pewnie się nie dowiem, choć może miał na to wpływ mały poziom progesteron w organizmie lub zaburzenia układu krzepnięcia...dzisiaj o 17 będę widziała co wyszło. W sumie każde badanie jest ok do tej pory.. to dobrze napewno
Cukier czy cholesterol w normie a zresztą jem tyle wit teraz...żelazo na anemię, zestaw wit po ciąży co zostały z kwasem foliowym, tran z wit d, o i detramax z acardem na żyły. Dziele sobie na rano i wieczór. Zdrowo się odżywiania codziennie warzywa,rano owsiankę szkoda tylko że mam dużą nadwagę.Jedynie to mnie dobija, nie chce mi się biegać a obiecywałam...buuuuuuuuu..........
Dni lecą szybko moje serce spokojniejsze. Byłam na cmentarzu zapaliła świeczke, nie płakałam,szybko poszło. Teraz więcej myślę co by było jakbym była znowu w ciąży? Krąży mi to po głowie,ale się boję, mój mąż nawet nie myśli że mogłabym być ale jeśli dał by mi jedną szansę .. a ja wciąż rozważam,za no i przeciw, Rozum mi podpowiada po co ci to kobieto na starość,nie mam się kogo doradzić,może z mamą pogadać? Z teściową? Jeszcze z chłopem...boję się że znowu odejdzie albo będzie chore,strach....
W piątek wezmę wyniki badań do gina idę do babki, co mi powie.. oby do piątku...
CIesze sie,ze serce spokojniejsze <3 a pytania no cóż mysle,że są normalne po takiej sytuacji i dobrze,ze sobie je zadajesz . Mysle,ze najlepiej rozmawiać z meżem bo ma to być dziecko Was obojga. DOmyslam sie,ze nie jest to łatwe ale mozę próbować i zawalczyć i tak jemu też powiedzieć,ze teraz jest jeszcze czas a potem aby nie żałować,ze nic nie zrobiliscie w tym kierunku.
Mam nadzieje,ze pokój w Twoim sercu zagosci na stałe <3 ja wspieram z całego serca <3 <3 <3
Inesko on wie że ja smutam,rozpaczam, powiedział,że poprostu jest nas za mało...teściowa zaś, twierdzi,że mi nie przejdzie aż nie urodze zdrowego dziecka....ja się boję!!!
ja też często myślę :) miałabym teraz 24 tydzień :) ale w jakim celu myślec co by było? Niczego już nie zmienimy :) ale możemy zmienić teraźniejszość i przyszłość :) trzymam kciuka za Was :*
Byłam u dziwnego człowieka...jest fizjoterapeutą i leczy ludzi. Cholera nie wierzę w takie rzeczy ale tyle ludzi było,każdy mówił że mu pomógł... też poszłam,mam problem z kręgosłupem,pytał ile mam dzieci?bo coś czuje że troje...powiedziałam mu o poronieniu... wyprzyciskał mnie poprzekrecał,wyklepał... nie wiem co czuję. Powiedział że będzie lepiej... a wy co myślicie o ludziach którzy leczą? Siłą własnych rąk?
Byłam u lekarza wzięłam wszystkie badania wyniki i kobita powiedziała że wszystko się pogoiło i nie ma wytłumaczenia na poronienie...może zbyt niskie TSH?nie dowiemy się...powiedziała,że możemy się starać jak tylko chcemy.. mija 3 miesiące na 11 czerwca. Tyle myśli teraz w głowie...zobaczymy co przyniesie los
Treści zawarte w serwisie OvuFriend mają charakter informacyjno - edukacyjny, nie stanowią porady lekarskiej, nie są diagnozą lekarską i nie mogą zastępować zasięgania konsultacji medycznych oraz poddawania się badaniom bądź terapii, stosownie do stanu zdrowia i potrzeb kobiety.
Korzystając z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. W każdej chwili możesz swobodnie zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich zapisywaniu.
Dowiedz się więcej.
Kochana jestem z Tobą i wspieram Cie mocno,bo wiem co czujesz.U mnie jutro mija 2 miesiące jak nie ma moich synków i tez mi ich brakuje ale widocznie tak musiało być.Ja juz trochę oswoiłam się z ta sytuacją ale są jeszcze takie momenty,że serce mocniej boli zwłaszcza jak widzisz maleństwa znajomych :-( Ja czekam właśnie na druga @ po poronieniu i zaczniemy staranka tylko kurde wszystko mi sie rozregulowało i @ spoznia mi sie juz z 4 dni :-( Życze Ci kochana,żebys znowu zobaczyła nie długo dwie kreseczki na teście.Ja też mam taką nadzieje i modle się,żebym zaszła w pierszym cyklu,bo też bardzo pragne maleństwa i nie chciałabym długo czekać na pozytywny test,bo zwariuje. Buziaki
Maja dziękuję za te dobre słowa <3