mam podły nastrój... nie wiem czemu?! Ta cała nagonka społeczna, daje mi ostro w kość.... "a kiedy będzie u was dzidziuś??? " a może się już postaracie?" o matko, gdyby to było takie proste...... szkoda słów!
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2012, 21:14
) Wczoraj się dowiedziałam , że żona mojego brata jest w ciąży...
) to bardzo dobra wiadomość.... ale gdzieś w sercu zakuło...
To chyba jest już chore?! Przecież nie można zazdrościć takich rzeczy.... nie wiem czy to zazdrość a może tylko poczucie że oni już a my jeszcze nie
to głupie i takie dziecinne...
No cóż wszystko przeciwko mnie.... a miało być tak pięknie....
Dobrze, że przynajmniej mam zajęcie, to wtedy nie myślę.
Miłego dnia dla wszystkich!! :]
Ogólny stan określam jako słaby : katar nie przeszedł a wręcz się nasilił, kaszel morduje chyba czas na wizytę u lekarza i antybiotyk oby tylko nie szpital
bo ostatnio już się na mnie czaił, żeby na przeleczenie zabrać na dwa tygodnie, a ja tak nienawidzę tam być....
hmmm.... może jakaś wróżba z obierki jabłka... ?! hahahahah <żart> nastawienie pozytywne.... samopoczucie trochę gorsze, miałam dziś iść do lekarza ale niestety nie załapałam się
eh! służba zdrowia! muszę teraz zdać się na domowe sposoby leczenia i przez weekend przewegetować.A mój M. znowu dziś "imprezuje" fajnie to nazywam, ale tak naprawę to on ma taką pracę...
Znowu samotny, listopadowy, wieczór przede mną hm??? może w końcu zrobię pranie i posprzątam nasze mieszkanie bo ciągle nie mam na to siły
niby M. kupił mi jakiś kompleks witamin ale nie widzę poprawy póki co....Miłego popołudnia :]
Hihi.... trzeba będzie powtórzyć działanie jeszcze jutro i za dwa dni
może się uda!! <pełna nadziei > :]
teraz bardzo mocno się modlę żeby się wszystko udało
chciałabym mieć taki prezent na gwiazdkę 
Dziś na szczęście mam sporo zajęć i nie będę za dużo myśleć...
Chciałabym już wiedzieć czy coś z tego naszego starania wyszło... ale zaraz, kiedy najlepiej zrobić test ciążowy??? Po ilu dniach ??? Wiecie coś na ten temat moje Drogie??
Pozdrawiam i życzę miłego dnia :]
Bo ja właśnie tak myślę, w tamtym roku w grudniu byłam w bardzo złym stanie fizycznym, obustronne zapalenie płuc z wodą po prawej stronie .... miałam spędzić wigilie w szpitalu pod kroplówką
cztery dni przed wigilią zrobiono mi bronchoskopie płuca i oczyszczono je z wydzieliny... byłam w bardzo kiepskim stanie, przespałam cały dzień, budziłam się i widziałam jak rodzina zmienia się przy moim szpitalnym łóżku, po południu tego samego dnia musiałam zostać podłączona do tlenu.... tego wieczoru modliłam się w głębi serca, o śmierć albo życie.... Następnego dnia rano... objawy zapalenia ustąpiły, mogłam oddychać już sama. To był CUD..Mój mąż powiedział że tamtego popołudnia lekarz nie miał najlepszych wieści dla rodziny, oznajmił,że noc będzie decydująca... i rzeczywiście tak było!!
Teraz wiem że mam coś tu jeszcze do zrobienia w tym ziemskim życiu...i być może to jest właśnie posiadanie dziecka... mam nadzieję że właśnie dlatego zostałam na ziemi....
Wigilie spędziłam w domu na przepustce... nic nie mogłam robić ale byłam z tymi których naprawdę Kocham!!!
Ogólnie zajęłam się po pracy szukaniem prezentów gwiazdkowych, przeszukałam pół allegro i już mam plan co dla kogo?

Oczywiście nie ominęłam działu dziecięcego i oglądałam chyba z godzinę kołyski, beciki, ubranka o matko!! Ile tego jest.... i źle to na mnie podziałało bo teraz naszła mnie chwila zadumy.... a co jeśli się Nam nie udało w tym miesiącu???
eh!
... chociaż mój M.bardzo mnie wspiera i mówi że jak nie teraz to za miesiąc.... eh.! 
Gdyby to wszystko było takie łatwe... ale niestety nie jest....
Dziś miałam trochę wolnego bo moi pacjenci się pochorowali... więc grzebałam w necie i szukałam pierwszych oznak ciąży... masakra można zgłupieć od tego co jest powypisywane...
zaczęłam doszukiwać się u siebie oznak... ale to wszystko jest jakieś chore! 
Jak ja bym chciała już coś wiedzieć...
(Weekend zaczął się smutno... i bardzo zimno... do tego jeszcze doszedł konflikt z moim M. czy on zawsze musi zostawiać skarpetki tam gdzie ja nie mogę tego znieść...aaaa!!! grrrr!! doprowadza mnie tym do szewskiej pasji.... eh! To chyba przez to niskie ciśnienie jestem rozdrażniona...
Ogólnie
brrr!! Zimno dziś u mnie...-8 za oknem, trochę śniegu posypało czuć już zimę i zbliżające się święta! Ciekawe jakie one będą???
Miłego popołudnia!!
Testu nie zrobiłam za bardzo się bałam wyniku... poczekam do dnia wystąpienia @ i jeśli się nie pojawi (w co wątpię, bo już mam ból okresowy brzucha i wrażliwe piersi) to wtedy coś podziałam. Według Ovu w poniedziałek ma przyjść @...zobaczymy...nie łudzę się że jestem w ciąży bo nic kompletnie nie czuje... tzn. nic innego co mogło by na ciąże wskazywać...
Samotny wieczór bo mój M. znowu "imprezuje" .... A jutro o 5 pobudka i kolejny dzień szkolenia....
weekend zleciał jak z bata strzelił a za tydzień już WIGILIA... wiem co będę sobie życzyć w tym roku, żeby na przyszłą wigilie było Nas już troje
)) tego życzę Nam wszystkim!!!Dobranoc
)
)) odżyję i odpocznę, pójdę na zakupy, do kosmetyczki, na basen, do kina
) superrrr... i ta cała rodzinna atmosfera już unosi się w powietrzu...cudnie jest! 
Mój M. w pracy.... ja gapie się bez sensu w TV.
A u mnie już 35dc i nic.... @ nie przyszła... i nie wiem czy testować czy nie...?! Nie chce robić sobie żadnych nadziei bo po co... objawy?! takie jak zawsze ból w podbrzuszu i obolałe piersi, ale w tym miesiącu jakoś inaczej bo nawet mój M. mówi "Kochanie chyba Ci urosły ;P"....
Już sama nie wiem
( trochę ciężko się zdecydować na testowanie... ten strach przed rozczarowaniem i zobaczeniem jednej kreski jest przeogromny... ale gdzieś tli się we mnie nadzieja że może jednak nasze starnka nie poszły na marne... eh!Czekam....czekam....czekam....
Nie mogłam pisać z przejęcia.... w sobotę rano zrobiłam test ciążowy i ku mojej wielkiej radości wyszedł POZYTYWNY --- DWIE KRESECZKI!!!!
wow.... nie mogłam uwierzyć..... pojechałam po drugi test i wyszło to samo...... :DDDla pewności odczekałam trzy dni i wczoraj rano znowu powtórzyłam test i wynik POZYTYWNY!!!!!!!!!!!!!!
JESTEM W CIĄŻY!!!!!!!!!!

W piątek wizyta u lekarza.... nie mogę w to uwierzyć.... nie mogę uwierzyć że to prawda, a może test się pomylił.... matko!!!
Czekam do piątku i dopiero będę się cieszyć całą sobą bo na razie mam dużo wątpliwości....
I znowu czekam, czekam, czekam..... 40dc....
Jestem strasznie zdenerwowana tą całą sytuacją..... i boję się tego co powie lekarz....
Jeszcze dwie godziny i kary zostaną odsłonięte.....
Lekarz potwierdził że to CIĄŻA.... :] jestem szczęśliwa a jednocześnie pełna obaw co będzie dalej bo ciąża w mukowiscydozie jest ciążą wysokiego ryzyka - tak mówią lekarze...

Co dalej???
drugiego stycznia dzwonie do swojego lekarza prowadzącego, żeby mu to oznajmić i umówić się na wizytę, a 8 stycznia mam wizytę u ginekologa, mam nadzieję że ten zleci mi podstawowe badania ... bo ten wczorajszy mógł to zrobić ale..... musiałabym za wszystko słono płacić bo o dziwo nie przyjmuje na NFZ
masakra, nie dość że 150zł wizyta plus 100zł usg to jeszcze za wszystkie badania mam płacić...chyba ich wygło....no cóż znowu czekam.... boję się !!!!