czyli obrabianie zdjęcia testu ciążowego, zabawa nasyceniem, kontrastem, światłem/cieniem, i tak dalej. I wyszło mi coś śmiesznego. Zaraz się ogarnę jak tu wstawić zdjęcia 
To fotka bez obróbki, 1 krecha bez cienia szansy na nic innego

To fota po obróbce, jakbym coś tam widziała...

Co myślicie? Zwariowałam już całkiem?

p.s. Nie mam zielonego pojęcia, czemu pierwsze zdjęcie się nie wyświetla. Wrzucam je dokładnie tak samo, jak drugie. Spróbuję jeszcze innego hostingu, ale w razie czego po prostu skopiujcie link.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2014, 13:57
Jakiś czas temu przez pomyłkę wyrzuciłam pismo z gazowni - położyłam je na stercie papierów, które były już przejrzane, potem przykryłam kolejnymi i nie przejrzałam ponownie zanim wywaliłam. Czekaliśmy czy przyślą ponownie rachunek, ale nie przysłali - i byliśmy w kropce, bo liczniki w mieszkaniu nie są na nas, więc nie mamy uprawnień do niczego w gazowni, a właścicielka mieszkania mieszka we Włoszech. Nie chcieliśmy jej niepokoić, więc czekaliśmy na ponowny rachunek, no bo przecież muszą wysłać jakieś wezwanie do zapłaty, nie? Otóż chyba nie muszą - dzisiaj w skrzynce znalazłam kartkę, że była dziś podjęta próba wstrzymania dostaw paliwa gazowego ze względu na nieopłacony rachunek

Mam jeszcze nadzieję, że chodzi o nie nasz rachunek - mieszkamy tu od marca, więc nawet nie rok, może poprzedni lokator miał jakieś długi? Ale i tak to my mamy problem... Kurwa no, a jeszcze w zeszłym tyg mówiłam mężowi, żeby się tym zajął, bo ja nie mam pomysłu jak to rozwiązać. No, to się zajął - dzisiaj ;P Musimy szybciutko przelać należność, zanim nam odetną ten cholerny gaz, bo potem dochodzą koszta przyłączenia ;/
Czy ktoś może był w podobnej sytuacji?
na mokrym teście nic nie było widać, kiedy wysechł pojawił się jakiś cień:
i po tweakowaniu (inna fotka, bo złapanie tego cienia bez tweaku wymagało kilku prób):
Ciężko mi opisać to, co czuję, ale wiem, że każdy, kto potrafi się zatracić i czuć to, co ja, ma piękniejsze życie. Nie umiem tego odnaleźć nigdzie indziej - poezji nie rozumiem, obrazy do mnie nie przemawiają zbyt mocno, ale dobra muzyka to jest to. Mam znajomych, którzy lubią sobie zapalić zielone - myślę, że ja mam te same wrażenia dzięki słuchawkom i dobrej muzyce, a czasami dzięki śpiewaniu
Niby twierdzi, że nie jego wina, że kolesia nie było w lusterku, ale z opisu sytuacji wnioskuję, że policja nie będzie miała wątpliwości, że jednak jego wina, ja zresztą też po cichu tak myślę (on zmieniał pas z prawego na lewy, zderzyli się lusterkami i bokami). Z drugiej strony drugi kierowca to jakiś młodziak, licealista - może jechał pijany albo za szybko? Cholera wie. W każdym razie chcieli się dogadać, ale do młodziaka przyjechał starszy brat i zaczął robić zadymę, więc mąż jednak wezwał policję. Zobaczymy...Najgorzej, że w tym roku w zimie już było jedno zdarzenie, wtedy ja zarysowałam tył o murek, i z AC zeszła spora kwota, więc nie wiem czy teraz reszta AC wystarczy na pokrycie... Bo lusterko poszło całkiem, zderzak z boku (nadkole? czy jak to się zwie) i drzwi kierowcy...
Super, nie?

p.s. Przed kolizją mąż odwoził mnie z gazowni pod dom. Moje ostatnie słowa - jedź ostrożnie, kochanie
Taaaa...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2014, 09:20
I to tak zniknęła, że tylko pod kątem widać jakiś brudno-szary cień, ale nic różowego w tym miejscu nie ma. Felerny test, czy jak?

http://www.smule.com/p/132531539_23005303
Niestety nagranie jest kijowe, bo mama nagrywała się laptopem, ale jej głos to ten "pod spodem", jakby ze studni
Słychać ją dobrze w ozdobnikach - np. w "ukołysze" mama robi lekkie vibrato
Ciekawa jestem, czy moja córka będzie miała tak samo podobny głos do mnie, jak ja do mojej mamy... Czasem myślę, że odróżnia nas tylko mój 3-ci migdał, przez który brzmię wiecznie zakatarzona 
p.s. Ta kołysanka jest autorstwa mojej mamy - zarówno tekst, jak i melodia
Podkład nieco kijowy, discopolowy, bo generowany komputerowo, ale co zrobić... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2014, 02:39

Taaaak...
Aż strach zajść w ciążę, żeby się za chwilę nie dowiedzieć, że jest się podstępną suką, która tylko zwodziła innych, że ma problemy z zajściem
Jakoś tak... z jednej strony widzę to oczekiwanie pełne napięcia, żeby już były 2 kreski, a z drugiej strony jak któraś je faktycznie zobaczy, to jest trochę jakby wykluczana z grona staraczek, jakby tylko te "cierpiące", nie mogące zajść były godne siedzenia na ovu. Nie wiem, może to tylko moje obserwacje, może tak obiektywnie nie jest - i oby nie było.Ostatnie dni to dla mnie jakiś wielki jet lag. Zbyt mocno przestawiłam się na tryb bez uczelni, a teraz powrót boli. Wieczorami jestem tak padnięta, że maksymalnie o 21 leżę już w łóżku, a do 22 smacznie chrapię. Dzisiaj czeka mnie wyzwanie, bo o 21 będę dopiero kończyć zajęcia, więc ciepłe łóżeczko będzie musiało na mnie poczekać - ciekawa jestem jak to zrobię, żeby nie zasnąć na wieczornych zajęciach.
Wcześniej mam jeszcze 2 wykłady, jeden przed południem, drugi tuż po nim - i też zastanawiam się, czy na nie pójść, przynajmniej na ten pierwszy - ten drugi jest ważny, więc chyba go nie odpuszczę. Na razie siedzę z olejem na włosach i w kompletnych pieleszach
I tak mi dobrze, tak mi się nie chce myć i suszyć włosów, nakładać tapety, przebierać się w coś bardziej wyjściowego, niż legginsy i stary, powyciągany sweter...
Liczę na to, że w tym cyklu polepszy jakość owulacji, może trochę ją przyspieszy, a w przyszłym podziała sam - po 3 mcach będę robić miesięczną przerwę od Clo.


Zwariowalas <3 ale pewnie juz niedlugo bez obrabiania zdjecia zobaczysz cos takiego :)
No dobra, wiem, że zwariowałam, ale widzisz tam tę linię? Bo generalnie jest tak, że od samej zabawy nasyceniem, kontrastem itp. sprawami linia się nie dorysuje, jeśli ją widać, to ona tam jest :P
Wariatka ;) ja wiem. Rozumiem. Ale no wez pod uwage te to, ze gdyby nie ten kontrast to by jej nie bylo. Wiec moze za pare dni sama z siebie wyjdzie ciemniejsza :)
No tak, wiem :P i tak nie ufam tweakingowi i będę testować aż do upadłego (no w sensie aż do negatywu/@ lub pozytywu), ale mam małą nadzieję, że ta krecha tam jest... mimo, że niewidoczna