Pamiętniki Czy to moja wina?
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Czy to moja wina?
O mnie: Mam już (!) 33 lata, a dokładniej skończę w maju. Kiedy to zleciało? Mąż jest starszy, 41 w lipcu. Pamiętam, jak kiedyś powiedział, że chce mieć dziecko do 40stki... Na szczęście nie poddał się jeszcze i nadal chce być Ojcem, choć ma równie gorsze chwile i zdarza mu się mówić, że jak będzie odbierał maluch z przedszkola, nie chce by myślano, że jest dziadkiem... Nie wiem, czy to z racji różnicy wieku, czy mojej dojrzałość, a raczej jej brak, pamiętam, jak on chciał zacząć się starać, a ja nie. Nie byłam gotowa, teraz myślę, że to był błąd, może przez to nam się nie udaje? Razem jesteśmy od 2006 roku, w młodości marzyliśmy sobie, że do wszystkiego dojdziemy po kolei. Mamy dom z ogrodem, mamy stabilne pracę, mamy psy. Tylko dziecka brakuje do pełni szczęścia...
Czas starania się o dziecko: 4 lata. Na poważnie ( z klinika) od listopada 2019.
Moja historia: Po podjęciu decyzji o dziecku, pewnie jak większość z Was staraliśmy się bez niczyjej pomocy, bez żadnych leków, no przecież jak chce się mieć dziecko, wystarczy "się wstrzelić". Kilka cykli i każdemu się udaje, prawda? Jakie było nasze zdziwienie, gdy przychodził okres za okresem. Po kilku miesiącach zdecydowaliśmy się na wizytę u gina. W Bydgoszczy (mieszkamy 50km od Bydgoszczy). Wybraliśmy lekarza, który parę lat wcześniej pomógł naszym znajomym, im się udało dzięki IUI. Były to czas kiedy IUI było refundowane. Z perspektywy czasu widzę, że była to strata czasu. Jeździliśmy tylko na monitoringi, mówił kiedy próbować, bez żadnych badań, jedynie badanie nasienia męża. Odpuściliśmy. Stwierdziliśmy, że poczekamy jeszcze trochę, "wyluzujemy" (jakie to naiwne). Na wakacje jeździliśmy w owu, ale też nic to nie dało. W listopadzie 2019 pojechaliśmy do kliniki leczenia niepłodności. Dostaliśmy listę badań do wykonania. I skierowanie na drożność. Badania z krwi, AMH, hormony, wszystko w normie, na HSG wyszedł lewy jajowód niedrożny. Byl to luty 2020. W marcu mieliśmy jechać na monitoring, żeby starać się jeszcze naturalnie, ale zaczęła się pandemia. Wszyscy byli wystraszeni, zresztą nie muszę mówić, jak było , doskonale o tym wiecie. Więc znów przerwa. Sierpień powrót do klinki. I decyzja - nie chcemy już czekać. Podchodzimy do pierwszej IUI. 19.09 - to jest ten dzień, piękny, słoneczny, pamiętam jakby to było wczoraj. Plemniki super, prawie 80% ruchliwości. Uda się, no bo czemu miałoby się nie uda? Nawet objawy miałam 😂😱 po 2 tygodniach powrót do rzeczywistosci... 12.11 - podejście numer 2. Z jakim rezultatem nie muszę chyba pisać. Telefon do kliniki - idziemy za ciosem, podchodzimy od razu do 3ciej próby. Pan doktor jednak nie chciał, bo święta - pytam się jakie święta przecież IUI koło 10 grudnia, więc w święta to już @ będę miała... Zadzwońcie w styczniu. Zmieniliśmy klinikę i lekarza w Bydgoszczy. Nie lubimy takiego traktowania. Pani doktor na styczniowej wizycie dała nam nadzieję, rozpisała jakie witaminy brać, stwierdziła, (dziś nie rozumiem, jak mogła tak powiedzieć), że z takimi wynikami nie może się nie udać... 31.01 jedziemy na zabieg. Okazuje się, że ruchliwość plemników nagle spadła. Czemu? W listopadzie, we wrześniu było prawie 80% jak to możliwe? Pytanie, czy robimy IUI czy nie. Ja byłam na nie, mąż na tak. Zrobiliśmy. Nie wiem po co, znalam już jej wynik. Tydzień później powtórzyliśmy badanie nasienia. Ruchliwość 0%, morfologia 1%. Załamanie. Czemu? Nic w życiu nie zmieniliśmy. Wizyta u androloga. Nie powiedział wprawdzie nic ciekawego. Ale stwierdziliśmy, że trzeba wziąć się za siebie... Zmienić coś. Suplementacja - mąż brał fertilman plus + przepis forumowej szony na zdrowe jajka. W kwietniu powtórzyliśmy badanie. Ruchliwość 76%, morfologia 11% 💪 mam nadzieję, że w Łabie się nie pomylili. Zaczynam z gameta w Gdyni. 21.04 pierwsza wizyta.
Moje emocje: Ogromny strach, że nigdy się nie uda...

20 kwietnia, 08:45

To już jutro, a ja się boje, jak przed wyrokiem skazującym na dożywotnie więzienie. Co powie lekarz, co zaproponuje. Sama nie wiem już, czy wolałabym próbować IUI czy od razu IVF. Z jednej strony to, z drugiej tamto. Jak IUI się nie uda, jest jeszcze nadzieja. Ale co jeśli IVF się nie uda...?

Najlepsze jest to, że ja mam jeszcze nadzieję, że teraz może naturalnie się uda, teraz gdy zdecydowaliśmy się na Gamete, pogodziliśmy się z tym, że dojdzie do IVF. Wielu osobom tak się zdarza. Owu miała być z lewego, ale czułam ukłucia w prawym, nasienie się ładnie poprawiło, może los spłatał nam figla i jest szansa? Nie wiem czemu, ale jakoś w to wierzę, chociaż wiem, że się rozczaruje...

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia, 08:48

23 kwietnia, 21:54

Jest piątek wieczór... Dzień kiedy powinniśmy spędzać czas z przyjaciółmi, albo z żoną/mężem oglądać fajny film. A ja wciąż nie mogę myśleć o niczym innym, jak środowa wizyta. Lekarz mnie zawiódł. Napewno jest świetnym specjalista, ale czy dla nas? Czasami miałam wrażenie, że traktuje nas jak polmozgow. Ale zacznę od początku... Wizyta na 9.00. wiadomo, jesteśmy wcześniej. Lekarz wchodzi do gabinetu. Sam. Wybija 9.00. nic. 9.01. nic. 9.02 nic... Czekamy do 9.03. ale nadal nic. Ok. Do 9.05. Pukam. Cisza... Pukam po raz kolejny... Otwieram drzwi i mówię "przepraszam", na co lekarz "proszę czekać". Nie wiem, czy że względu na tą sytuację,czy przez co, ale liczyłam na lepsze podejście...
Wszystkie suplementy/witaminy brane przez męża zostały znegowane. Fertilman to wymyśl koncernów farmaceutycznych. Być moze... ale u Niego pomogło...
Skoroo jesteśmy po 3 IUI to nie ma sensu robić więcej. Po naszych naciskach, kazał powtórzyć badanie nasienia u męża. U mnie AMH (bo moje FSH wskazuje, że AMH może gwałtownie spadać - nigdy się nie spotkałam z czymś takim, ale ja lekarzem nie jestem) i wówczas podjemie decyzje, co dalej... I znów mieszane uczucia i różne myśli. Naprawdę nie uda się nam naturalnie? Naprawdę IUI to strata czasu? Czemu iść w in vitro, skoro przy dobrych wynikach się nie udaje, tez pewnie ivf się nie uda. Zrobić "głębsze badania" ? Jakie ? Kiry? Jakie inne? Czy lekarz nie powinien tego zaproponować?

Zaczęłam czytac książkę Małgorzaty Rozenek Majdan. Parę stron... I płacze... Wprawdzie na Królu Lwie placze, ale nie wiem, czy do końca ja przeczytam...

Liczyłam na na to, że będziemy musieli zrobić "milion" badań, ale ze będzie jakiś kierunek...

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia, 07:12

26 kwietnia, 20:40

Wczoraj coś się posypało... Cały weekend był jakiś napięty, ale wieczorem... Z niczego kłótnia... Przecież my jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i nasze kłótnie trwają 30 sekund. Wczoraj wydarzo się coś, co między nami nigdy nie miało miejsca. 2godzinna kłótnia z krzykami, wzajemne obwiniane się... Każdy powiedział za dużo. Nie wiem, co bardziej mnie boli, słowa które wypowiedział, czy te, które usłyszałam. Wiadomo, żyjemy w napięciu, ale dlaczego stajemy się wrogami? Spałam w salonie... Mimo próśb męża, żebym przyszła do łóżka. Dziś pewnie będę w łóżku. Ale mimo, że rozmawiamy ze sobą, nie jest jak wcześniej...

Jadę jutro na AMH. Miałam dobry wynik. Rok temu prawie 4. Ale teraz się obawiam... Trzymajcie kciuki...

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia, 20:41

28 kwietnia, 19:51

Zaczęłam czytać "in vitro. Bez strachu, bez ideologii" i już na samym początku, co przez co boje się podejść do zabiegu...

"Co się stanie, jeśli się nie uda? Na ile prób starczy nam pieniędzy, wytrzymałości emocjonalnej, zdrowia? Co poczuje, jeśli im vitro zawiedzie? Skoro z porażkami inseminacji radziłam sobie tak źle?"

Jutro powtórka badań nasienia w Gamecie i wizyta... Stresuje się strasznie...

30 kwietnia, 21:19

Chciałabym powiedzieć całemu światu, że zaraz będę w ciąży! Bo, będę prawda?

Nie wiem, czy zdołałam przeczytać książkę do końca. Zbyt mocno jest o mnie ... Dziś przeczytałam o tym, jak odpowiada się innym, że na dziecko przyjdzie czas. Ja tak robię. Gdy ktoś pyta "Aga, a kiedy Wy?", Śmiechem odpowiadam "jak dorosne" bądź "jeszcze mam czas". Jestem osobą bardzo pozytywna, zabawna, więc nikogo takie odpowiedzi nie dziwia. Ale nikt też nie wie, jak takie pytania bolą... Kto dał innym prawo, do zadawania tak osobistych pytań?

W czerwcu podchodzimy do ICSI, uda się prawdą? Jak nie wiecie? Jak nie zawsze się udaje? Przecież jestesmy zdrowi...

No właśnie, co będzie dalej...

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia, 21:38

3 maja, 22:10

Zaraz 24ta i moje urodziny... Miały być z Maleństwem, jednak życie jak zykle ma swój scenariusz... Dr kazał zrobić badania z krwi - HIV, hcv, różyczka itd plus cytologia, chlamydia itd .. nie może być plamienia. Mieliśmy jutro jechać, wiem, że to dzień miesiączki, ale nie pamiętam kiedy przyszła bez 1-2dniowego opóźnienia. Był spokojna, a tu popołudnia na papierze coś się pojawiło.

Dziewczyny, podchodząc do IUI było wyjście awaryjne. Teraz nie ma. Wiem, że jak pierwszy transfer się nie uda, nie poradzimy sobie z tym. Osobno pewnie tak, ale razem nie... Nawet nie wiecie, jak to boli. To co powinno zbliżać nas do siebie, oddała..

4 maja, 23:27

Dziś miał być 1dc... Wczoraj plamienie. Mieliśmy dziś jechać na wymazy plus zakaźne z krwi. Zrobiliśmy tylko z krwi. Ale w ciągu dnia plamienie ustało... Powinnam jechać jutro? Oto jest pytanie... Pewnie jak nie pojadę, plamienia nie będzie, jak wsiądziemy w samochód, na bank mnie zaleje ... Nawet po IUI i progu @ się nie spóźniala. To czemu dziś jej nie ma? Nie ma szans, żeby to była ciąża, ale czemu organizm robi sobie ze mnie jaja ? W takim momencie...

Jadę jutro do Rossmanna. Kupić test? Nie wiem, co robić. Test jest jak "strzał w kolano". Jedna kreska śmieje się w twarz. Odbiera Ci wszystko... Czemu mając tego świadomość, wciąż testujemy...?

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja, 23:37

Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego