Jeśli się nie uda w ciągu pierwszego roku, w kwietniu 2015 pójdziemy z P. do lekarza i zaczniemy działać już bardzo konkretne badania... do tego czasu mam jeszcze spory zapas nadziei. Dodają mi otuchy historie kobiet, którym się udało po kilku latach. A jeśli mi się nie uda? Może w tym czasie zrobię trochę kariery, by mieć własne mieszkanie i... adopcja. A jeśli i to nie? Może nie być dane mi stać się mamą. Mam zamiar jednak cieszyć się tym wszystkim, co jest i będzie mi dane na mojej ścieżce życia.
Ponownie pocieszają mnie słowa znajomej: "Są ludzie, którzy nie maja nic, a potrafią się cieszyć i miło być w ich towarzystwie. Gorzej, jeśli by mieć wszystko, a być niezadowolonym.'
Tak zaczynam swoją podróż "małych kroków"... Od dziś.
--
Wracając do mojej pierwszej ciąży... nie miałam żadnych objawów przed testem ciążowym. Pierwszym objawem był pozytywny test... nie pozostawiający złudzeń, bo druga gruba i wyraźna kreska pojawiła się po 2 minutach, w 27 dniu cyklu. Czy mnie to czegoś nauczyło...? Nie, teraz nadal wypatruję każdego cienia kreski, mam nadzieję, że kreska pojawiająca się po kilku godzinach to nadzieja, że się udało. Jak przychodzi @, to otulam się kocem albo ukrywam pod prysznicem przed całym światem i muszę popłakać. Potem walkę zaczynam od nowa. Moje uczucia są podobne do wielu dziewczyn, których pamiętniki czytam na ovufriend.
Tamto dzieciątko... słyszałam jego bicie serduszka podczas badania USG. Byłam wzruszona, uroniłam łzę radości. Moje dzieciątko, Jego serce. Żyłam i cieszyłam się ciążą. Moja mama zawsze mówiła, że ciąża to nie choroba... ale ja mam wrażenie, że jak tylko teraz zajdę w ciążę, to jak najprędzej będzie to możliwe, udam się do lekarza, poproszę o zwolnienie lekarskie i wszelką pomoc, by ciążę utrzymać.
Jak przebiegała pierwsza ciąża? na początku dobrze. Około 5-6 tydzień lekarka zobaczyła nieprawidłowości w rozwoju łożyska.. jest zdaniem było zbyt duże w stosunku do zarodka. Dała duphaston i zwolnienie. W 7 tygodniu usłyszałam Serduszko Dziecka, wszystko było ok, łożysko również... wielka radość. W 10 tygodniu płód był martwy, zatrzymał się na 8 tygodniu rozwoju, dostałam skierowanie do szpitala. I tak pożegnałam tę Kruszynę. Najsilniejsze cierpienie trwało rok, ale tak na prawdę na zawsze to Maleństwo zostało w sercu, to się pamięta. Los pokierował mnie tak, że już nie jestem z Ojcem tego Dzieciątka. Niedawno miałam nad sobą jeszcze zawirowania związane z rozwodem i nową pracą, więc tłumaczę sobie, że z tych powodów mogłam nie móc zajść w ciążę. Dlatego 7 cykl starań o ukochane Dziecko nie odbiera mi wiary i nadziei. Nazwałam pamiętnik "Do dzieła!" by ta nazwa dodała mi sił, jak okrzyk bojowy
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2014, 15:58
Test ciążowy: brak ciąży
W tej pierwszej ciąży test wyszedł pozytywny w 27 dc, dlatego mam słabość do sprawdzania testem przed spodziewaną @.
Jednak mimo negatywnego testu ciągle mam nadzieję, że po prostu jest jeszcze za wcześnie, że niektórym dziewczynom test pozytywny wychodzi dopiero kilka dni po spodziewanym terminie @. Nawet kiedy pracowałam jako niania córki pewnej znajomej, a zaszła w drugą ciążę - test pokazał bladą linię dopiero 2 dni po spodziewanej @
W dodatku nie mierzyłam temperatury, a wykres przesunął moją ovu z 15 na 22 dc... czyli jest nadzieja. Mój błąd, temperatura byłaby na pewno bardziej wiarygodna.
Zazwyczaj przed zbliżającym się okresem bolą mnie piersi i mam ogromny apetyt... apetyt jest, bólu piersi nie ma...
Już za kilka dni wielki wyrok. Jeśli znów będzie: `nic z tego`, to od przyszłego miesiąca trzeba się zabrać za siebie.
--
P. chce, by jego córka miała na imię Daria. Mi też się bardzo to imię podoba, dlatego tak będzie zapewne... co do imienia chłopca, to mieliśmy nieprzerwane dyskusje, przeanalizowaliśmy chyba większoć dostępnych imion męskich w POlsce - tych rzadkich i najczęstszych, tych słowiańskich i obcych, ich znaczenia nawet - i.. bezskuteczne. Właściwie trudno znaleźć "to" imię.. dlatego wrócimy pewnie do tej kwestii, kiedy nie będzie wyjścia

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2014, 22:32
@ brak
Teraz już nie tylko liczę dni, ale i długie godziny. Lubię zerkać na swój wykres z nadzieją
Raczej nawet wpatruję się w niego, czyli robię to samo, co wiele Staraczek.Gdy czytam inne pamiętniki, ujmuje mnie za serce Wasza niezwykła wrażliwość, Drogie Koleżanki, na potrzebę pomocy... wystarczy, ze jedna z nas się załamuje, od razu spieszycie z pomocą. Cierpienie i osamotnienie nie zostają bez wsparcia. Często jesteśmy krzywdzone przez rodziny, znajomych przykrymi słowami - a tu, wśród pozornie obcych można doznać pociechy. Tak powinno być w naszych życiach codziennych, czego Wam i sobie życzę
A jeśli okres nie przyjdzie i testy będą nadal negatywne... znów niepokój o własne zdrowie oraz wizyta u lekarza. Pozostaje czekać i trzymać kciuki.
Test AlphaMed - zdrowy psychicznie człowiek powiedziałby, że negatywny, ale ja... zdesperowana już po minucie widziałam na nim przysłowiowy "cień cienia", który od ósmej minuty jest już "cieniem". Jednak na swoim wykresie zaznaczyłam jako negatywny. Już go więcej nie kupię, bo mam go drugi raz i barwniki wędrują po nim jak "wolne elektrony" ;/
Nie mogę teraz kupić innego testu, bo wypłata dopiero za kilka dni, a mam za sobą kosztowną wycieczkę.. muszę oszczędzać.
Jeśli to ciąża, pozostanie znów około 3 tygodni czekać na badanie USG... a przecież liczy się każda doba... tak bardzo chciałabym już nigdy nie poronić. Ani nie słyszeć, że dopiero po 2 poronieniach ginekolog porządnie się mną zajmie... W końcu do kwietnia mam próbować zajść w ciążę bez interwencji medycznej, a jestem taka niecierpliwa i chciałabym pomocy ginekologa

Czy w ogóle na Śląsku (Katowice i okolice) jest jakiś dobry, wrażliwy lekarz, który na prawdę chce pomóc, a nie patrzy tylko na pieniądze? Nie wiem tego, bo mieszkam tu od niedawna, a z lekarzy w placówce, którą opłaca moja firma, nie jestem za bardzo zadowolona... zabiegani, nie interesują się za bardzo swoimi pacjentkami. Może, jeśli w maju 2015 wkroczę tam do gabinetu z informacją, że "od roku próbowałam i nic", nastawienie się zmieni. Jestem pełna dobrych nadziei póki co
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2014, 18:17
@ brak
Czekam na wypłatę, by kupić kolejny test ciążowy... ach, gdyby tak tym razem wyszedł pozytywny..
I na grafik, by umówić się do ginekologa na koniec listopada. Bo jeśli nawet to nie ciąża, to chciałabym z nim porozmawiać o Duphastonie i Acardzie, by pomóc sobie w kolejnych cyklach i chronić dziecko od początku... ciekawe, co na to powie.
I także umówić się do laryngologa.. bo jeśli nie jestem w ciąży, to może czas wykorzystam na zabieg.. podobnież mam krzywą przegrodę wewnątrz nosa od upadku ze schodów domu w dzieciństwie, więc dlatego cały rok mam lekki katar i czasami bóle zatok.
Co godzinę, czasami co 30 min chodzę do toalety sprawdzić, czy @ przyszła. Ten czas niepewności nie pozwala w pełni cieszyć się z weekendu, ech
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2014, 12:26
Może dlatego wczorajszy test wyszedł mi negatywny... oby
Małe szaleństwo, iż szuka się wszystkiego, co da nadzieję. Obejrzałam nawet wiele wykresów, szukając tych, gdzie w 11 dc test ciążowy był jeszcze negatywny.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2014, 16:36
Czekam
@ brak
Bardzo duży wzrost libido, wzdęcia, gazy. Czasem lekkie ukłucie w dole brzucha lub w prawym jajniku. Zmęczenie, chociaż w nocy nie mogę zasnąć

________________________
"WYMODLONE NARODZINY MOJEGO BRACISZKA." Historia z życia wzięta, by nie było tak nudno

Kiedy miałam 11 lat, jako najmłodsza z rodziny, zapragnęłam mieć młodsze rodzeństwo. Marzyłam o siostrzyczce. Moi 2 starsi bracia mieli po 16 i 19 lat. Jako to dziecko - bezpośrednio i szczerze oznajmiłam to rodzicom, prosząc, aby mieli jeszcze jedno dziecko. Nie zgodzili się, chcieli już odchować dzieci, nie mieli nawet ochoty. Mama nawet powiedziała, że ona już nie będzie mogła mieć dzieci, ze niedługo czeka ją zabieg... nic więcej nie wiedziałam, bo sama czekała na jakieś tam kolejne badania. Miała na macicy kilka sporych mięśniaków i lekarze podjęli decyzję o wycięciu macicy.
Namawiałam ich więc do adopcji. Również odmówili córeczce, której "dziwne" pomysły przychodziły do głowy, przecież mieli już 3 dzieci i tak trudno było je wyżywić i zapewnić wykształcenie, brakowało pieniędzy.
Zaczęłam się więc modlić o młodszą siostrzyczkę... za obrazem Pani Jasnogórskiej, która widniała w moim pokoju na ikonie w złotej sukni wykładanej klejnotami, położyłam karteczkę z prośbą o rodzeństwo. Trzy dni się modliłam zdrowaśkami i własnymi, ułożonymi modłami. Moja mała nowenna. Karteczka za obrazem już została. Były to okolice Bożego Narodzenia.
Około lutego mama poszła na jakieś badania. Nie udzielała mi informacji, miałam dopiero 11 lat. Gdy wyszły wyniki badań (nie chcę skłamać, bo nie wiem, ale dziś myślę, ze chodziło o badania hormonalne), lekarz nakazał jej zapisać się na USG, bo "coś jest dziwnego". Miała kobieta stracha...
Po dwóch tygodniach miała USG. Dowiedziała się, że jest w ciąży, 6 tydzień
Jej to raczej z początku nie ucieszyło... w dodatku te mięśniaki. Ale... te duże niedobre mięśniaki pod wpływem ciąży zaczęły zanikać, taki jest zbawienny wpływ ciąży an ciało widocznie 
Rodzice wstydzili nam się powiedzieć... to były te czasy, mieszkało się na wsi... w wieku 40 lat kobiety zostawały babciami, a nie matkami. Później zresztą, jak mama mówiła sąsiadom czy znajomym, że rodzina nam się powiększa - pytali, czy mój najstarszy brat się żeni bądź będzie tatą. Nikt nie pomyślał o mamie! Tata miał 42 lata, mama prawie 40, najstarszy brat dobiegał 20.
Wiem, brzmi to groteskowo, dziwnie, ale w tamtych czasach w naszej małej miejscowości był to na prawdę hit, że ludzie w tym wieku będą mieć dzieci. Dziś jest już zupełnie inaczej, więcej osób dopiero po 30.stce decyduje się na pierwsze dziecko. Dawne czasy jednak były inne, bardziej zacofane. Sama mama 28 lat i nie mam dziecka, a moja mama w mym wieku urodziła trzecie dziecko.
Czy moja modlitwa zadziałała? Nie wiem. Ale wiem, że wszystko się poukładało mimo braku pieniędzy w tamtych czasach. Mama mówiła, że będzie dobrze, że "jak Pan Bóg daje zajączka to i trawkę dla niego, więc o nasze dziecko też zadba"... I miała rację, Kubusiowi niczego nie brakowało

Tak, był braciszek. Bardzo się cieszyłam, już było mi wszystko jedno czy to siostrzyczka czy braciszek. Z rodzeństwem bardzo mamę dopingowaliśmy, jeździliśmy na USG. Pierwszy raz zobaczyłam Kubusia na USG jak miał chyba około 6 cm i serce wielkości małego paznokcia... fikał koziołki w brzuchu mamy. Byłam też, gdy lekarz pokazał nam na monitorze siusiaka. Widziałam to ja i najstarszy brat.
Drugą połowę ciąży mama przeleżała w domu na łóżku, bo miała łożysko przodujące. Też się stresowała i bała. Dzięki leżeniu we wskazanej pozycji, łożysko miało przesuwać się na bok.
Mama chciała dać mu na imię Jakub albo Jonasz - wybraliśmy z rodziną Jakub. Chciałam imię Filip, więc mama dała mu na drugie imię Filip.
Mama urodziła droga naturalną 22 października, 16 lata temu, o godzinie 19.00 - w sam raz na "Wieczorynkę" mały zdążył. Podczas porodu lekarze zobaczyli, że Kuba miał sznur pępowinowy owinięty wokół szyi, ale - na szczęście - nie udusił się w trakcie ciąży.
Małemu niczego nie brakowało, ma teraz dorosłe rodzeństwo zdolne pomagać mu duchowo lub materialnie. Ma 16 lat, zaczął liceum, marzy o studiowaniu medycyny, jest coraz bardziej przystojny i jest kochanym braciakiem

PS. Mięśniaki mojej mamy zaczęły odradzać się dopiero dłuższy czas po porodzie i usunieto jej ostatecznie macicę, gdy Kubuś miał około 3 lat.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2014, 12:00
Na razie @ brak
Kolejne testowanie jutro, oby teraz na plus
Szukam, gdzie można zrobić beta HCG w Katowicach, ale nie widzę na cennikach laboratoriów. Tylko w Luxmedzie za 59 zł - poszaleli?
"Od wczoraj obserwuję kolejny objaw, który miałam też w poprzedniej ciąży: pełno żył na ciele. Jestem usiana żyłami, można by je rysować na skórze..." Tu opowiadam dalej i pokazuję żyły na piersiach, sutkach, nogach, brzuchu... jedna taka duża żyła ciągnie się przez całe udo jasno-siną smugą. Natomiast małe pajączki uwadniły się, co niezbyt fajnie wygląda, więc te staram się ukrywać przed Ukochanym, wystawiając tylko krótko na pokaz

Pod prysznicem nie było mi gorąco, bo nie wolno przecież w ciąży brać gorących kąpieli, także nie była ani za zimna, ani za ciepła.
Siedzę teraz w pokoju, gdzie jest inna temperatura i żyły nie znikają..
Na koniec dodaję Ukochanemu: "...muszę to zapisać, bo jeśli jutro rano test wyjdzie negatywny, to w przyszłości przeczytam o dzisiejszych obserwacjach i przypomnę sobie - aby nie dać się zwieść i nie doszukiwać u siebie zbyt dużo objawów... Jeśli jutro ten test wyjdzie negatywny, to znaczy, że życie sobie ze mnie zażartowało." :>
Test negatywny, @ brak
Rano pomarudziłam Lubemu na cały świat, wyżaliłam się i jeszcze trochę pospałam.. Teraz więc czekam na nieuchronne nadejście spóźniającej się @
Gosiu, dzięki za radę. Mam abonament w Luxmed. Tylko na razie nie wiem, czy to ma sens, skoro test dziś negatywny... poczekam do Wszystkich Świętych, jeśli wtedy @ nie przyjdzie, udam się do internisty

Nie wiem, co dalej, na razie brzuch boli i jestem osłabiona, więc pomyślę później jak następny miesiąc ma wyglądać.

_____________
No dobra, posatnowienia są:
inofolic, olej z wiesiołka, sumienne mierzenie temperatury+testy owulacyjne..
z serduchowaniem nie będzie kłopotu, gorzej będzie się powstrzymać, by zbierać siły na okolice dni płodnych ;>
...c~0:............c~0:
..........c_0:
drepczemy do celu dalej

______________
http://www.youtube.com/watch?v=T91eh8GA9lA :]
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2014, 23:28

"Ćwiczenia, które rozluźnią obolałe mięśnie
Jednym z najskuteczniejszych sposobów na złagodzenie objawów miesiączki jest trening jogi. Ten rodzaj ćwiczeń wykonasz z łatwością nawet wtedy, gdy nie dysponujesz zbyt pokaźnym zapasem energii. Aby zrelaksować konkretne partie ciała, wykonaj następujące pozycje jogi:
motyl – siedzące ćwiczenie pomoże ci odprężyć napięte mięśnie ud;
dziecko – szeroko rozłożone nogi umożliwią rozluźnienie mięśni dolnej części pleców;
wielbłąd – dzięki tej pozycji pozbędziesz się bólu mięśni brzucha;
pies z głową w dół – nisko opuszczona głowa pomoże ci uniknąć huśtawki nastrojów;
szczęśliwe dziecko – relaksująca pozycja rozluźni dolną partię placów i złagodzi skurcze brzucha."
"Co ćwiczyć podczas miesiączki?
Pływanie rekreacyjne - styl "żabka" podziała rozluźniająco
Joga - pozwoli uspokoić nerwy
Hantle i guma do ćwiczeń - podczas miesiączki możesz ćwiczyć ramiona i plecy
Jazda na rowerze, najlepiej miejskim
Lekka gimnastyka, spacer, wolny marszobieg
Ćwiczenia na piłce - także te w pozycji na brzuchu."
I trochę więcej: http://polki.pl/zdrowie-i-psychologia-choroby-kobiece_artykul,10028258.html
___________________
A co tam
Nie od dziś wiadomo, że w życiu nie da się mieć wszystkiego, wiec nawet jeśli nie jest mi dane cieszyć się ciążą, jest jeszcze wiele fajnych rzeczy na świecie - warto się cieszyć tym, co się, bo i to tak łatwo można stracić, gdy jest niedocenione 
Myślałam, że w pracy nie wytrzymam, chwilowo tak bolał brzuch... ale dałam radę. Nie jestem sama... inną dziewczynę tak bolał brzuch, że zawieźli ją do domu
ach, te nasze kobiece przekleństwa.ps. Gosiu, zatem kupię migdały po miesiączce
zdrowe i na inne rzeczy
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 października 2014, 21:24
To były miesiące spontaniczne i co ma być to będzie, ale w tym miesiącu będzie inaczej. Wszystko dokładnie będę monitorować i będziemy celować w sam środek tarczy, czyli ovu ;> Trzeba działać, bo cierpliwość się kończy.. :]
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2014, 21:29
Z tych objawów mam pewne:
- stale niska temperatura, ale tylko ta poranna jest często niższa niż u innych dziewczyn
- często jest mi zimno, nawet w ciepłe dni i w ciepłych pomieszczeniach
- zmęczenie
- wysoki poziom cholesterolu, chociaż niewiele ponad normą
Z innych:
- lekki niedobór cukru
Zatem skupię się na tarczycy i zapytam ginekologa przy najbliższej wizycie...
1.
Wracając z pracy, idąc ulicą, rozmyślałam nad trudnościami tego świata.. biedą, śmiercią, wojnami i ludzkimi problemami.
Tego samego wieczoru czymś się chyba strułam, bo strasznie "czyściło" mnie w toalecie... brzuch tak bardzo bolałam, że stękałam prawie jak rodząca kobieta... to był okropny ból i męczarnie, czułam się jak skręcana ścierka, tak mną trzepało... i w tym momencie zniknęły wszelkie problemy i czarne myśli, a pozostało tylko pragnienie powortu do zdrowia, życia, braku bólu...
Zapomniałam o niedogodnościach finansowych czy braku upragnionego dziecka...
Cierpienie ciała potrafi być silniejsze niż cierpienie duszy.
Powinniśmy doceniać wszystko to, co mamy..
Prawda to, że "szlachetne zdrowie nikt się nie dowie
jako smakujesz aż się zepsujesz..."
Na szczęście już dobrze się czuję

2. Pracuję na Infolinii. Lubię pomagać ludziom i mam chęci, by właśnie to robić. Nie jestem tam po to, by im szkodzić. Wiele osób potrafi to docenić. I nawet jeśli czasem zdarzy się ktoś sfrustrowany, komu na konsultancie przez telefon łatwo jest wyżyć swoje życiowe troski, rozumiem to.
Jednakże zdarza się raz na kilkaset ludzi człowiek tak zagubiony, że swoim zachowaniem potrafi skrzywdzić konsultanta. Albo raczej potrafiłby, gdyby był zbyt wrażliwy.
Ja jednak jestem wrażliwa i dziś pozwoliłam się skrzywdzić... mimo że zachowałam spokój w rozmowie z okrutnie niemiłą klientką, to po rozłączeniu się na moich policzkach spłynęło kilka łez.
Do takich Klientów mam tylko jedno zdanie: pamiętaj, że po drugiej stronie słuchawki siedzi tylko człowiek, który chce udzielić pomocy i ma dobre intencje... skoro i my mamy pamiętać, że i Ty jesteś tylko człowiekiem.
Niestety, jak się nie widzi konsultanta, to łatwiej bluzgać go przez słuchawkę i nieuczciwie oceniać.
A czasami bardziej pomógłby spokój.
Jak pomóc człowiekowi, który sam nie pozwala sobie pomóc?
Wiem, to brzmi, jakbym ja oceniała Klienta... a nie chcę tego robić, ale jednak muszę się wygadać i wyżalić, bo i po mnie jechano strasznie i ktoś mnie oceniał - nie znając i nie wiedząc za bardzo, o co chodzi. Że niby chce wyłudzać dane, że gadam mu nieprawdę - nic takiego! Ech... za dużo telewizji i internetu też może zaszkodzić i siać panikę wśród klientów

Tak, po drugiej stronie słuchawki - na infolinii - też siedzi tylko człowiek.
PS. Dodam jeszcze, iż po całej sytuacji moja przełożona powiedziała mi:
"Zobaczysz, jeszcze ktoś powie ci dzisiaj coś miłego... podziękuje za to, że mu pomogłaś."
Miała rację... 2 godziny później inny Klient powiedział:
"I już panią kocham za to, co pani dla mnie zrobiła!"
Takie słowa dodają sił. I takim pozytywnym akcentem zakończę ten wpis
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2014, 18:37
dobrze, że chociaż śluz jest... ale wykorzystam zapas `łobuzów` mojego Chłopa i zabraknie na czas owulacji i znów się nie uda 
A powstrzymywać się i przegapić owulację też bym nie chciała
syzyfowe prace..
A może by to rzucić wszystko i powiedzieć sobie - niech dziecko będzie tylko miłym darem losu, będzie to będzie, nie to nie.
Czy za mało mi zależy? Czy nie zasługuję na bycie matką?
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2014, 10:18