Pamiętniki Dostąpię łaski spełnienia gdy przyjdziesz do mnie... Nareszcie ...
Dodaj do ulubionych
1 2

10 września 2012, 07:46

Niestety i tym razem się nie udało, @ wczoraj przyszła tak jak zapowiadała to tempka. przeryczałam pół dnia, a teraz o dziwo czuje ulgę, chyba dlatego, ze ta niepewność mnie wykańcza, każda kocówka cyklu kosztuje mnie naprawde dużo stresu, a teraz przynajmniej sytuacja jest jasna, nowy cykl starankowy czas zacząć, tym razem z pomocą medyczną. Dziekuje Wam kochane za trzymanie kciuków i wsparcie. Anette przesyłaj dalej ciążowe fluidy, oby dotarły do mnie jak najszybciej :)

10 września 2012, 12:00

Wizyta umówiona - poniedziałek tj. 17-09-2012 godz. 18.40

11 września 2012, 08:55

Obudziłam się dziś i stwierdziłam, że muszę się czymś zająć, muszę coś robić, żeby nie myśleć obsesyjnie o tym jak by było gdybym była w ciąży, muszę coś zrobić żeby nie zwariować do reszty, żeby nie żyć z cyklu na cykl. Pomyślałam o zwierzaku... zawsze chciałam psa...ale trzeba z nim wychodzić w lato to przyjemne przejść się na spacer odstresować, ale zimą...6 rano, zimno, ciemno a ja muszę wstać i wyjść z psem...odechciało mi się. No to może kot... w sumie to nie jest zła myśl, zawsze jest ktoś kto czeka w domu kto przyjdzie na kolana i da się pogłaskać, kim trzeba się zająć...ale gdyby okazało się że jestem w ciąży ?? koty lubią drapać i się wspinać, a jeśli kot zrobiłby niechcący dziecku krzywdę? Nie wiem co ze sobą zrobić, nie wiem sama czego chce, gdzie mam znaleźć punkt zaczepienia, co robić żeby tyle nie mysleć...nie wiem...

12 września 2012, 12:48

Wczoraj odwiedziliśmy moich rodziców, powiedzieliśmy im o klinice, mama się trochę przeraziła, ale potem stwierdziła, że dobrze robimy, bo coraz częściej słyszy o tym jak dużo par ma problem z zajściem w ciąże i lepiej wszystko sprawdzić. Mówiłam im też o zwierzaku, ale byli trochę sceptyczni. Moi rodzice są czyściochami a ja to mam po nich, jak mój tata usłyszał o psie to jego największym zmartwieniem była walająca się po mieszkaniu sierść :P Oni z góry zakładają, że wizyta w klinice zaraz przyniesie rezultat więc powiedzieli, żebym się z tym zwierzakiem wstrzymała, bo jak zajdę w ciąże to mi się obowiązków nagromadzi :) w sumie mają trochę racji, może najpierw zrobimy badania i zobaczymy co z tego wyniknie, jeśli będą problemy to zastanowię się nad pupilem. Cieszę się, że rodzina i moja i ze strony męża tak bardzo nas wspiera dodaje nam to sił, wiem ze moge im się wygadać a to naprawdę pomaga :)

16 września 2012, 14:37

Długo mnie tu nie było... jakoś tak nie mogę się zebrać w sobie bo sama nie wiem co czuje, co myślę, nie wiem co mam tu napisać. Jutro wizyta w klinice... pierwsza...ta na którą czekałam a której zaraz tak bardzo się bałam i żyłam nadzieją, ze uda mi się jej uniknąć...nie udało się...Dziwnie się teraz czuje, w tym cyklu jakoś tak zupełnie przestało mnie to wszystko obchodzić te mierzenie temp., czekanie na owulacje, myślenie jakby to było gdyby się udało... tak jakbym obudziła się zupełnie inna niż byłam przez ten ostatni rok, w którym żyłam z cyklu na cykl, w którym czekałam, marzyłam, wierzyłam a potem rozpaczałam. Nie wiem czemu tak jest, może uświadamiam sobie powoli, że to jeszcze nie czas, że nic na siłę, a może po prostu to forma samoobrony przed kliniką, której w jakiś sposób się obawiam, może wolę udawać ze problemu nie ma niż w nim grzebać i szukać przyczyn niepowodzeń. Sama nie wiem, ale to już postanowione, jutro zaczynamy nowy etap w naszych staraniach, mam nadzieje, że ten lepszy...

22 września 2012, 22:35

Jestem... po długiej przerwie bo duużo się ostatnio działo, aktualnie jesteśmy po 3 wizytach w klinice po badaniu nasienia i czekamy na moje wyniki badań które mam mieć w poniedziałek. Wyniki nasienia nie są najlepsze...okazało się, że mąż ma w nasieniu przeciwciała, które atakują plemniki ogólnie parametry nasienia lekarz ocenił na -3 i zasugerował nam inseminację. Nie ukrywam ze to dla nas szok i ogromny cios, przeryczeliśmy pół dnia...Jednak poszperałam po różnych forach znalazłam parę która miała bardzo podobne wyniki nasienia i u której też w nasieniu wykryto przeciwciała,w sumie odwiedzili 3 kliniki w każdej sugerowano im inseminację, jednak skonsultowali jeszcze wyniki z ginekologiem w Krakowie, który skierował ich do immunologa, tam został im przepisany antybiotyk na zwalczenie przeciwciał, po miesiącu ujrzeli na teście II kreski. Jestem z nimi w kontakcie, dodają nam otuchy. W poniedziałek mamy kolejną wizytę w klinice, ponownie bedzie interpretowany wynik nasienia i moje wyniki, zobaczymy co powiedzą, zapytam ich także czy jest sens wizyty u immunologa. Czekamy...

25 września 2012, 06:11

Jesteśmy po wizycie. Póki co u mnie wszystkie badania wyszły ok, męża wyniki jak na razie nie są dobre, ale pani doktor dała nam trochę nadziei, przepisała miesięczną kurację sterydową na wybicie tych cholernych przeciwciał, po miesiącu mamy powtórzyć badanie i zobaczyć czy lek cokolwiek zdziałał. W tej chwili szanse na naturalne poczęcie są zerowe, jednak wierzymy w to, że lek zadziała i nam pomoże. Teraz wszystko w rękach szefa tam na górze...Pani Boże pozwól nam dostąpić tej łaski....łaski spełnienia, niech stanie się cud.

4 października 2012, 07:11

Dziś 26 dc, co z tego że wykres wygląda pięknie, co z tego że był jednodniowy spadek i od tamtej pory tempka wyższa niż na początku fazy lutealnej....co z tego...przecież nasze szanse są zerowe, a ja głupia idiotka dalej wierze, dalej mam nadzieje, że może zdarzył się cud, że Bóg mnie wysłuchał i czekam, tylko po to żeby za parę dni znów przeżywac to najgorsze uczucie które towarzyszy mi od 1,5 roku...rozczarowanie...

8 października 2012, 13:16

A może to ta jesień...
może to ona sprawia że popadam w taką beznadzieje, że nie chce mi się żyć, że widzę wszystko w czarnych barwach, że nie widzę dla nas szans, że płaczę całymi wieczorami jak dziecko i smarkam w rękaw M. mimo tego, że obiecałam sobie że tak nie będzie.
Boże jeśli chciałeś nauczyć nas pokory, to Ci się udało, jeśli chciałeś nauczyć nas cierpliwości to Ci się udało, jesli chciałeś pokazać mi jak bardzo jestem silna to Ci się udało,i mimo tego że jestem tak cholernie na Ciebie zła, że przeklinam w myślach cały ten świat, wciąż po cichu wypowiadam słowa modlitwy, wciąż Cie proszę, wciąż czekam... ale teraz pomóż mi wstać, pomóż mi żyć, nie doświadczaj tylko pomóż...albo chociaż zabierz te cholerną jesień... :(

9 października 2012, 12:15

...

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2012, 12:16

23 października 2012, 19:29

"To ból, gdy zamykam oczy i jesteś ze mną tu, a naprawdę nie ma nas..." [*]
ból rozrywa mi serce....

9 listopada 2012, 21:09

Minęło już ponad 3 tygodnie od kiedy nie ma Cie z nami kochany Tatusiu :( siedzę i rozglądam się po mieszkaniu szukając wzrokiem choć Twojego cienia, oglądając miejsca w których przecież nie tak dawno byłeś, w których zostawiłeś ślady Twoich stóp, dotyk Twoich dłoni i zdaję sobie sprawę z tego, że marzenie o dziecku nagle odeszło gdzieś daleko bo na ten moment moim jedynym marzeniem jest cofnąć czas, tak byś mógł znów z nami być, chociaż na jeden moment...tyle mam Ci do powiedzenia, do pokazania, tyle życia miałeś przed sobą. To okropne, że dopiero w takich momentach człowiek docenia to co miał, dopiero teraz wiem, że miałam pełnię szczęścia tu w domu, na miejscu, a ja jak głupia gnałam przed siebie szukając niewiadomo czego wmawiając sobie, że do pełni szczęścia brakuje mi tylko dziecka, teraz wiem, że moja pełnia szczęścia odeszła na zawsze, a ja nie mogę nic zrobić...ta bezradność i ta okropna pustka rozrywają mnie od środka, tęsknota dopada mnie na każdym kroku a jedyne co mogę zrobić to...nic...

10 listopada 2012, 18:16

Panie Boże proszę Cię tylko o jedno... o siłę... pomóż mi wstać w momencie w którym świat zapadł mi się pod nogami, pomóż mi żyć, zabierz ode mnie tą okropną pustkę, tęsknotę i ten żal który zabiera mi powietrze, pomóż mi uciec przed nicością która mnie dotknęła, po prostu pomóż...czy ja proszę o zbyt wiele w momencie gdy zabrałeś mi osobę, którą kocham ponad życie, proszę Cię o lepsze jutro w chwili w której nie mam nawet ochoty tego jutra doczekać, lecz mimo wszystko proszę...

21 listopada 2012, 14:11

To chyba lepsze miejsce na moje uczucia w tym momencie... http://odchodzac.bloog.pl/?podglad=1

23 listopada 2012, 11:42

Trzymam kciuki za wszystkie staraczki

20 września 2013, 18:59

Jestem...a raczej jesteśmy...pakiet 2 w 1 ...ja i moja wyczekana, wymodlona i wymarzona Zosia która jest naszym cudem, która dziś mieszka pod moim sercem i kopie jak szalona przypominając o swojej obecności...czytałam dziś ten pamiętnik, przypomniałam sobie jak bardzo marzyłam o tym co teraz mam, jak bardzo wierzyłam że się uda...udało się, zdarzył się cud, zupełnie niespodziewany... w cieniu ogromnej tragedii która się wydarzyła, która tak samo nagle zabrała mi ukochanego Tatę, która z dnia na dzień zabrała mi grunt pod nogami. Znowu jest jesień, za chwilę będzie październik....za chwilę minie rok od wypadku...coraz bardziej Cie nie ma kochany Tato...tyle rzeczy chciałabym Ci teraz powiedzieć...pokazać...spójrz Tato w moim brzuchu buszuje Twoja wnuczka, ta na którą czekałeś, ta o której marzyłeś tak samo jak ja, ta którą kochałbyś ponad wszystko...spójrz Tato urządziliśmy jej kącik, a w całym mieszkaniu pachnie już niemowlakiem bo zaczęłam robić wielkie pranie....Tato tyle pięknych chwil było przed nami...dlaczego okrutny los zabrał mi Ciebie ...dlaczego ?
1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego