X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Jednak to nie takie proste.
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
Jednak to nie takie proste.
O mnie:
Czas starania się o dziecko: 9 m-cy.
Moja historia: Hiperprolaktynemia, wysokie TSH, niedomoga lutealna?
Moje emocje:

15 stycznia 2016, 14:24

Może to głupota, ale właśnie ułożyłam pasjansa. Pomyślałam sobie, że jak wyjdzie to znaczy, że jestem w ciąży. Wyszedł.

I wiecie co? Naprawdę wierzę w ten cykl.

Co prawda jest nietypowy, plamienia śród cykliczne, owulacja w 11 dniu (może to inofem tak zadziałał?) i serduszek nie za wiele, bo ta wczesna owulacja była trochę z zaskoku (testy owulacyjne trochę mnie oszukały - traktowałam je jako "negatywne", a tymczasem pokazywały już owulację ... eh ... tanizna z allegro).

Temperatury nie mierzę, bo mnie wnerwia. Zawsze wykres jest obiecujący.

To mój drugi cykl z bromergonem i pierwszy pełny z euthyroxem. Prolaktyna na początku cyklu 180, więc super - uznam za unormowaną. Jutro kontrola TSH i zobaczymy jakie kwiatki wyjdą.

Pozostaje mi tylko podnieść głowę do góry i myśleć pozytywnie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2016, 14:30

16 stycznia 2016, 17:34

Dzisiejsze wyniki badań:

TSH - 1,2

Progesteron w 5 dp. - 10,87

Pierwszy raz odbieram wyniki z zadowoleniem :)

Pozostaje czekać :)

18 stycznia 2016, 13:15

Nie umiem nie pić kawy. Staram się jak mogę, ale wychodzi jak zawsze :) To mniej więcej tak jak z zaglądaniem na ovufriend.

W dodatku dziś 8 godzin w jednej pracy i 4 godziny w drugiej.

Przynajmniej czas leci jak szalony.

I dzisiaj też mam humor typu - na pewno nie jestem w ciąży.

Eh...

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2016, 13:14

21 stycznia 2016, 08:34

Śnił mi się pozytywny test ciążowy ... koleżanki.

Bo ja to na pewno nie jestem w ciąży.

Jak zwykle.

22 stycznia 2016, 12:00

Podobno dobrze jest mieć plan.

Więc plan jest taki:

1. Test w poniedziałek.

Jeżeli dodatni (wersja A):

2. B-hCG i zapisać się do ginekologa (skonsultować przyjmowanie bromergonu, euthyroxu i poziom progesteronu).

Jeżeli negatywny (wersja B ):

2. Doczekać do okresu, przecierpieć i zapisać się do ginekologa.

3. Skontrolować TSH i skonsultować dalsze przyjmowanie bromergonu i euthyroxu.

4. U ginekologa:

- monitoring owulacji
- konsultacja poziomu progesteronu w II fazie - może potrzebny duphaston/luteina ?
- wspomnieć o plamieniach okołoowulacyjnych w ostatnich cyklach

Chyba tyle.
Pewnie będziemy realizować wersję "B".

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2016, 12:23

26 stycznia 2016, 10:50

Test w niedzielę z rana negatywny (teoretycznie 13 dni po).

Cycki napuchnięte.

@ brak.

Cierpliwości.

28 stycznia 2016, 14:23

@ zaatakowała.

Nie jest fajnie.

29 stycznia 2016, 09:09

Mój mąż stwierdził, że w tym miesiącu zrobi mi dziecko.

Spoko.

2 lutego 2016, 15:17

Kontrolne TSH - 1,99. W normie, ale jednak trochę wzrosło od ostatniego badania. jednym słowem zostaję przy tej samej dawce Euthyroxu.

Szpikuję się w tym cyklu wszystkimi witaminami i suplementami z możliwych. Nawet nie chcę liczyć ilości połykanych przeze mnie tabletek. Nie zaszkodzą, a może pomogą.

Mam nadzieję, że czwartek-piątek uda mi się zapisać do ginekologa w celach opracowania dalszego planu. Jestem ciekawa co też ciekawego może mi powiedzieć.

Pewnie, że krótko się staram i powinnam wyluzować.

Wtedy zrobię w tył zwrot ;P

3 lutego 2016, 13:07

Okej. Realizuję plan.

Zrobiłam aktualne badanie TSH i zapisałam się na piątek do ginekologa.

Podobno jest wesołym facetem, a ja potrzebuję wesołych ludzi.

W sumie to jestem ciekawa tej wizyty, czy wniesie coś nowego, i czy znajdzie się ktoś, kto zajmie się mną NA POWAŻNIE.

A nie stwierdzi, że jestem młoda, krótko się staram i mam czas.

PLAN GINEKOLOG:
1. Pokazać dotychczasowe wyniki badań
- może by podkręcić progesteron?
2. Omówić plamienia po miesiączce - 7-12 dc. krew w śluzie od kilku cykli.
3. Monitoring owulacji - czy coś tam w ogóle rośnie??
4. Skonsultować długość cykli - czasem 27, czasem 35 dni (faza lutealna stała).

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2016, 13:11

5 lutego 2016, 10:54

Wizyta u nowego ginekologa.

Pozytywnie czy negatywnie?

Nie wiem.

Generalnie miły i rzeczowy. Dokładnie przejrzał wyniki badań, pobrał cytologię i zrobił USG.

1. Badania: potwierdził to, co podejrzewałam, czyli niski poziom (7-11) progesteronu w 2 fazie, a w związku z tym plamienia śródcykliczne. Zupełnie olał poziom prolaktyny i tarczycę. Stwierdził, że wyniki mam dobre i odstawiłby Bromergon i Euthyrox (TSH z 3,86 spadło do 1,99).

2. Wyniki cytologii za 2 tygodnie. W badaniu palpacyjnym wszystko okej.

3. USG: pęcherzyk dominujący na lewym jajniku 14 mm w 9 dc. Wg. doktora okej. Macica w przodozgięciu, endometrium mierzył, ale nic nie powiedział na jego temat. Generalnie obraz USG w normie.

Wnioski??

1. Przepisana luteina dopochwowo w 2 fazie cyklu po owulacji. ZGODA.

2. Odstawić Bromergon i Euthyrox. I tu ZONK. Generalnie przyznał, że nie chce się mieszkać do tego co powiedział endokrynolog. Myślę, że w tym cyklu zostanę przy Euthyroxie N25 i zmniejszę dawkę Bromergonu do 1/2 tabletki.

3. Inofem okej. i suplementy.

4. Starać się w okresie okołoowulacyjnym. No co ty?? Myślałam, że jestem wiatropylna.

5. Jak chcę to mogę do niego przyjść na potwierdzenie owulacji. Jeśli nie to spotykamy się za 3 miesiące.

AMEN.

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2016, 10:54

7 lutego 2016, 20:36

Szczerze ... jedyną zaletą nie bycia w ciąży jest popijanie czerwonego wina.

11 lutego 2016, 17:34

Albo mój termometr jest do dupy, albo mój cykl jest do dupy.

Test owulacyjny pozytywny w 13 dc., śluz dzisiaj niepłodny, wczoraj mieszany, ale 80% dnia kremowy, cycki zaczynają boleć, czyli standard po owulacji.

Po owulacji, która TEORETYCZNIE powinna zaistnieć, bo przecież był pęcherzyk dominujący.

Tymczasem moja temperatura stoi. Co najśmieszniejsze rano było 36,61, a po całodniowym bieganiu i powrocie do domu 36,48 ....

Rano wzięłam pierwszą luteinę hymmm

Zresztą serduszka w dni płodne to też jak zawsze WIELKI kłopot .... Boże ratuj ... Mój mąż chyba myśli,że jestem krową rozrodową. Raz i koniec.

Nie wiem, co jest grane.

W przyszłym cyklu pełny monitoring owulacji!! Koniec kropka.

I jakiś antydepresant.

12 lutego 2016, 07:47

Zupełnie nie rozumiem tego cyklu. Pierwszy raz mam taki spokojny wykres.

Temperatura dziś ciut skoczyła, ale i tak uważam, że owulacja była między 13, a 14 dniem. Wskazuje na to śluz i samopoczucie. Temperatura chyba sugeruje 15 dzień, ale wtedy śluz od rana był już gęsty i lepki ...

Czy to możliwe, że skok nastąpił dopiero po 2 dniach?

Oczywiście może to być zasługa luteiny ...

Eh, było się urodzić facetem. Dla nich to lotto.

13 lutego 2016, 08:03

Ovufriend jednak postanowił zaznaczyć owulację i nawet jestem w stanie się z nim zgodzić.

Czytam pamiętniki innych dziewczyn i czasem im zazdroszczę. Wszystkie mamy ten sam problem, ale niektóre piszą : staramy się z mężem, robimy badania... Już nie wspomnę o ilości serduszek...

Ja mam wrażenie, że staram się sama. Owszem mój mąż mówi, że chce dziecka, ale chyba myśli, że biorą się z księżyca. Zupełnie nie zwraca uwagi na leki, które przyjmuję, a do lekarza pójdzie ze mną: jak przyjdzie czas. Na seks ma największą ochotę po dniach płodnych....

Mężczyźni....

15 lutego 2016, 18:25

Dziwny ten mój wykres ... jak na mnie.

Temperatury przy braniu luteiny mam niższe niż zazwyczaj.

Zastanawiam się, czy ja w ogóle miałam owulację. Większość znaków na Niebie i Ziemi świadczy o tym, że miałam. Ale wykres to mam zagadkowy.

Za wszystkie objawy dodatkowe obarczam luteinę. Cycki mam spuchnięte i podbrzusze mnie ćmi.

Nie mam jakoś za bardzo nadziei w tym cyklu. Jeżeli się nie uda - będę musiała zainwestować w monitoring już na 100% - myślę, że byłabym wtedy spokojniejsza.

Daje sobie jeszcze 2 cykle z luteiną i będę/będziemy musieli podjąć jakieś decyzje co dalej.

Eh ...

18 lutego 2016, 14:42

Błagammmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm ... Daj mi fasolkę !

21 lutego 2016, 08:13

Dzisiaj pierwszy dzień bez luteiny i jutro jeśli temperatura się utrzyma testowanie.

Oczywiście nie byłabym sobą i za-testowałam wczoraj w 10 dpo. i to nie z pierwszego moczu, więc wyniku można się domyślić.

Emocje oczywiście są na niskim poziomie, bo tak szczerze mówiąc nie mam już ochoty na kolejny miesiąc mordęgi.

MORDĘGA polega na:

1. Okres - ból jak cholera. Zawsze pytam: dlaczego my kobiety jesteśmy tak katowane?
2. Lekarze, badania - męczące. Nic jak dotąd mądrego nie wymyślili. Jestem młoda bla bla bla
3. Namawianie męża na seks - ten to dopiero nie umie się wcelować w moje dni płodne - tak seks w dni płodne wieje beznadziejnością - zazwyczaj 2 serduszka kiepskiej jakości. DUPA.
4. No i najlepsze na deser - oczekiwanie na testowanie. Głowa wtedy chodzi na najwyższych obrotach. Udało się, nie udało, udało, nie udało ... nie udało.
5. Testowanie - któraś dziewczyna użyła kiedyś tego sformułowania - test wygląda jak polany Vanishem :]

Jakoś ciężko mi już myśleć, że nowy cykl to nowa nadzieja.

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2016, 08:10

22 lutego 2016, 08:43

Minus.

Koniec nadziei.

Niby 12 dni po - to jeszcze jakaś szansa jest.

Ale myślę, że nie ma.

23 lutego 2016, 11:03

Jestem przeziębiona.

OESU.

W dodatku czuję się jakbym już dostała @, ale na razie jej nie ma - tylko sporo mlecznego śluzu i nabrzmiały biust.

Mogłabym już dostać tego cholerstwa - to by było przynajmniej pozamiatane.

Tak mam nerwy napięte do granic możliwości.
1 2