Pamiętniki Madziulkowy cud (*)
Dodaj do ulubionych
1 2 3
WSTĘP
Madziulkowy cud (*)
O mnie: mam 27 lat,mam cudownego męża i syna.
Czas starania się o dziecko: O Madzię staraliśmy się ok 3 lata.Obecnie starania zaczniemy niestety znów w marcu.
Moja historia: Zawsze marzyłam o dwójce dzieci.Dowiedziałam się o pierwszej ciąży i wiedziałam,że to będzie chłopak! Żadne usg nie było mi potrzebne,nawet imienia nie wybieraliśmy dla dziewczynki.I jest Piotr,Arkadiusz! Potem lata leciały,wyjechaliśmy do Hiszpanii,tam praca,Piotruś szkoła,potem budowa domu w Polsce,zjechaliśmy,domek gotowy,Piotruś w szkole,cisza,nuda. W między czasie przygarnęliśmy do siebie babcię mojego męża,ona miała męża alkoholika,dostała przez niego udaru,ma sparaliżowaną całą lewa stronę.Trzeba się nią zajmować,teściowa nie może,mieszka na stałe we Włoszech,babcia nie miała gdzie pójść,no chyba że dom starców,ale tego wszyscy chcieli uniknąć.Wzięliśmy ją do siebie (nie oczekuję ani nie oczekiwałam nagrody,czy specjalnych względów od Boga(może ktoś sobie tak pomyśleć) za bezinteresowną pomoc kobiecie,która jej potrzebowała,chciałam tylko by wszystko było normalnie-niestety).Już dawno planowaliśmy z mężem powiększenie rodziny,ale jakoś nam to nie wychodziło,mąż wyjeżdżał a to Niemcy,Holandia,potem w Anglii byliśmy jakiś czas razem,to też praca była,w końcu odpuściliśmy,nie myśleliśmy już o tym.W 2013 syn szedł do I Komunii Świętej,mąż przyjechał na urlop na 3 tyg,wiadomo jak to jest przed takim wydarzeniem,stres,bieganie,załatwianie,po komunii miałam omówioną wizytę u gin.poszłam,mówię,że staramy się z mężem o bobasa i nam nie wychodzi,dr pyta mnie o ostatnia @,myślę w sumie to już powinna być!nawet nie miałam czasu myśleć o @ w ostatnim czasie,Pani dr powiedziała,że jeżeli @ nie pojawi się w tym tyg,mam zrobić test,nie pojawiła się,zrobiłam test-wynik negatywny :( poszłam znowu do gin.zrobiła badanie,mówi ze nic nie widzi,żeby poczekać tydz i powtórzyć test.w tym czasie mąż zrezygnował z pracy w Niemczech,przyjechał do domu znów na 3 tyg bo dostał propozycje pracy w Norwegii.Zrobiłam test-wynik POZYTYWNY! Żebyście widziały minę mojego męża-bezcenna! Zaraz złapał za tel.obdzwonił wszystkich naszych znajomych,Anglia,Norwegia,Włochy,Niemcy,Hiszpania-pół Europy wiedziało że jego żona jest w ciąży,nie licząc Polski oczywiście :D Śmiałam się,ze telefon już dymi z przeciążenia,opieprzając go jednocześnie,że jeszcze gin.nie potwierdziła.Poszłam na wizytę-potwierdziła :) Miesiące leciały,czułam się super,mogłam góry przenosić!Mała nie chciała się pokazać między nóżkami,więc kombinowaliśmy,jeśli będzie dziewczynka,będzie Madzia,a jak chłopczyk to Wojtuś,chociaż cały czas mówiliśmy że dziewczynka,mąż dzwonił,pytał jak tam jego dziewczynki się czuja,śmiał się,jak na zakupy jechałam,że musi zacząć więcej zarabiać bo jak baba w babie jedzie na zakupy to już katastrofa :) w październiku poleciałam do męża z synem na 2 tyg.gin się zgodziła,mówiła ze wszystko jest idealnie,że możemy lecieć,po powrocie do domu trochę się przeziębiłam,poszłam do gin na kontrole,wszystko ok powiedziała gin,no i potwierdziła jeszcze że będzie córcia! No to jak baba z baba w środku się dowiedziała nastał czas szalonych zakupów dla córci,wózek czerwono-czarny w kwiatuszki,łóżeczko,opaski,czapeczki itd.w następnym tyg Madziulek mało się ruszał,poszłam do innej gin.położyła mnie do szpitala,powiedziała,że to tylko dla lepszej kontroli,po 4 dniach wyszliśmy,bo wszystko było ok.po 2 tyg miałam zgłosić się do kontroli do mojej gin.dała skierowanie na badania i wizyta za 2 tyg.w następnym dniu zrobiłam badania i czekałam do wizyty 17.12.2013.Ruchy jednak normalnie czułam,w poniedziałek 16 cały dzień normalnie się czułam,po południu zaczął mnie trochę brzuch boleć,rozmawiałam z mężem o godz 18 na Skypie,mówię mu,że pojadę do szpitala,żeby mnie zbadali i czy wszystko jest ok,lepiej dmuchać na zimne bo to już bliżej jak dalej. Skończyłam rozmawiać z mężem i mnie skurcze zaatakowały,chodziłam do szkoły rodzenia i położna mówiła że jeśli to tylko skurcze przepowiadające to podczas kąpieli miną,weszłam pod prysznic i wyjść już nie mogłam,zadzwoniłam po siostrę,pomogła mi się ubrać,wzięła torbę-(miałam już spakowaną i dla siebie i dla Madzi,bo syna urodziłam w 37tc,więc teraz spakowałam się wcześniej) Pojechaliśmy do szpitala (mamy 15 min drogi)na porodówce położna już tętna nie wyczuła :( Urodziłam od razu po przyjeździe,bez żadnych wspomagaczy. Położna odebrała poród-cisza,taka cholerna cisza! Bardzo mi przykro,ale córka nie żyje. Te słowa dzwonią mi w głowie cały czas :( Tak strasznie zaczęłam wyć na tej porodówce,tak strasznie! Zaraz weszła do mnie siostra,gdyby nie ona,nie wiem jak sama poradziłabym sobie z tym.Położna pyta czy chcę zobaczyć córkę?-nie wiedziałam czy chcę,biłam się z myślami,z jednej strony chciałam,z drugiej się bałam,zdecydowałam i decyzji nie żałuję.Widziałam Madzię-była taka śliczna,o tak ślicznej córeczce nawet nie marzyłam!Żałuję tylko,że jej nie przytuliłam :( czas się ogarnąć,muszę zadzwonić do męża-tylko jak mu przekazać taką wiadomość? Zadzwoniłam,odebrał,powiedziałam tylko:kochanie urodziłam...i zaczęłam płakać,Madzia nie żyje,przyjeżdżaj.Rozłączyłam się,mąż musiał szybko kupować bilet na samolot,niestety na wtorek wieczorem dopiero.Ja musiałam jeszcze leżeć 2 godz. na porodówce,przyszedł "pan" z prosektorium,na moich oczach wziął Madzię owinięta w zielone coś,włożył do zwykłego kartonowego pudełka,wziął pod pachę i wyszedł.Zostałam tylko z walizeczką spakowaną dla Madzi stojącą koło łóżka.Tak okrutnie rozstałam się z moim dzieciątkiem :(
Moje emocje: emocje nie do opisania,ból w sercu ogromny,setki,tysiące pytań,dlaczego my?Dlaczego Bóg dał nam taką piękną niespodziankę i tak samo niespodziewanie nam ją odebrał?

26 lutego 2014, 11:04

Ile siły trzeba w sobie mieć,żeby takie sytuacje można było znieść?
Teraz jak na to patrzę jest lepiej,ale wtedy?
Pochowaliśmy Madzię 21.12.2013r.Święta były straszne,najgorsze w naszym życiu,nie mogłam się doczekać kiedy miną.Po 6 tyg.poszłam na wizytę do mojej gin.powiedziała,że jeżeli czuję się dobrze i fizycznie i psychicznie musimy się zacząć starać jak najszybciej o dzieciątko.

26 lutego 2014, 21:11

Dziękuję dziewczyny,teraz jest już lepiej,teraz płaczę tylko jak nikt nie widzi.Na początku tez kilka razy dziennie jeździłam na cmentarz,nie wiem ale miałam wrażenie,jak nie pojechałam,że zaniedbuje własne dzieciątko.teraz jeżdżę,2-3 razy w tyg.
Mam nadzieję,że Madziulek wyprosi u Boga siostrzyczkę dla siebie.
Muszę wierzyć ,że malutka jest przy mnie cały czas,dla niej wiem,że muszę być silna,nie chce żeby widziała mnie płaczącą cały czas.

28 lutego 2014, 09:41

Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić ...
Więc któregoś dnia zapytało Boga:
* Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tak żyć skoro jestem takie małe i bezbronne ??"
- Spomiędzy wielu aniołów wybiorę dla Ciebie jednego. On będzie na Ciebie czekał i zaopiekuje się Tobą.
* Ale powiedz mi Boże, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym ??
- Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do Ciebie każdego dnia ... I będziesz czuł jego anielska miłość i będziesz szczęśliwy.
* A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówili, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie ??
- Twój anioł powie Ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić.
* A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą, Boże ??
- Twój anioł złoży Twoje rączki i nauczy Cię jak się modlić.
* Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni ??
- Twój anioł będzie cię chronił nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem.
* Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Ciebie, Boże więcej widział ...
- Twój anioł będzie wciąż mówił Tobie o Mnie i nauczy Cię jak do Mnie wrócić. Chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej Ciebie ...
W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:
* Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć, powiedz mi proszę imię mojego anioła ...
- Imię Twojego anioła nie ma znaczenia ...
Będziesz do niego wołał :
"Mamusiu"

Mam nadzieję,że będzie mi dane usłyszeć to nie tylko od mojego syna Piotrusia.

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2014, 10:21

28 lutego 2014, 16:51

Piękna pogoda,cieplutko,słoneczko świeci,aż żyć się chce! :( Jakby wszystko skończyło się dobrze,nie siedziałabym przy komputerze,tylko spacerowałabym z Madzia.
U mnie na ulicy wszystkie dziewczyny z wózeczkami wychodzą,inne spacerują z maleństwem w brzuszku :( Mam nadzieję,że następna wiosna będzie dobra dla mnie.
Ja mogę iść na spacer na cmentarz:( Zapalić świeczkę:( to tyle co mogę zrobić dla mojego dzieciątka :(

1 marca 2014, 14:21

No i stało się,sąsiadka wyszła dziś ze swoim maleństwem na spacer :(
Myślałam,że zniosę ten widok trochę lepiej,sama siebie zawiodłam :(
W całym moim życiu nigdy,nikomu nic nie zazdrościłam,dzisiaj poznałam to uczucie i to dokładnie :(
Ja byłam dziś u mojej córuni na cmentarzu,opowiedziałam jej co u nas,powiedziałam jej też żeby się nie martwiła,bo nie przyjdę do niej w przyszłą sobotę i niedziele,bo lecę do tatusia.
Może to trochę głupie ale zawsze mówię do Madzi jak u niej jestem.

3 marca 2014, 20:35

W sobotę skończyła się @.w piątek lecę do męża.Nie mogę się już doczekać (on też :))
Zobaczymy czy z tej wizyty wrócę sama,mam nadzieję,że nie.

Wierzę,że mój Madziulkowy cud czuwa nade mną.Kocham <3

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2014, 10:02

4 marca 2014, 10:07

Ostatnie dni mijają bardzo szybko,coraz bliżej wyjazdu,nie mogę się doczekać. <3
Bardzo się cieszę :) ale i boje się. :(
Bardzo chce mieć dzidzię ale strach przed powtórką siedzi mi na plecach cały czas.
Boje się,że jeśli się uda,ta poczwara nie zejdzie ze mnie przez najbliższe 9 miesięcy.

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2014, 10:06

5 marca 2014, 12:30

Walizki naszykowane,po woli same wypełniają się marzeniami i pragnieniami. :)
Mam tylko 30 kg bagażu a już w nich jest parę ton uczuć,miedzy tymi pozytywnymi,gdzieś z boku leży strach :( ,w przeciwieństwie do innych on jest starannie poukładany,leży cicho i patrzy na wszystkie pozostałe,mam nadzieję,że zgubie go gdzieś w drodze powrotnej. :)

5 marca 2014, 20:47

Kolejny dzień zakończony,nie obyło się bez łez za moją kruszynką.
W sumie to dzień jak co dzień. :(
Są chwile,że jest dobrze,za chwile znów dołek,mam nadzieję,że kiedyś to minie.
Tak jak napisałam wcześniej,chciałabym,żeby mój nadbagaż psychiczny się zgubił :(

Madziu-śpij słodko moja stokrotko :) (*)

6 marca 2014, 16:49

W telewizji,w necie-mama to,mama tamto,łezka cały czas leci :(
Kurde przecież jestem mamą!Jestem mamą dziecka i mamą Aniołka!
Mam syna i córeczkę o jakiej marzyłam-tak śliczną-szkoda tylko że nie ma jej przy mnie :(
Dlaczego gdy widzę mamę z córką,same te małpy do oczu napływają?
Dlaczego?dlaczego?przecież wiem,że na wszystkie moje pytania nikt mi nigdy nie odpowie :(
Jakoś tak mam dołeczek dzisiaj :(
Przecież jutro lecę po nowe życie,dla siebie i naszej rodziny.Tylko dlaczego tak mi smutno?Wczoraj tryskałam optymizmem a dziś?
Może jutro będzie lepiej?
Bo całkiem dobrze to już nigdy nie będzie :(

6 marca 2014, 20:33

Kurcze,wylot wielkimi krokami się zbliża a ja co raz bardziej się boję :(
Ta chęć bycia mamą po raz trzeci tak mnie mobilizuje,
a ten smutek po stracie córeczki zniechęca :(
Zycie wcale nie jest łatwe,nie jest też usłane różami!

6 marca 2014, 20:33

Kurcze,wylot wielkimi krokami się zbliża a ja co raz bardziej się boję :(
Ta chęć bycia mamą po raz trzeci tak mnie mobilizuje,
a ten smutek po stracie córeczki zniechęca :(
Zycie wcale nie jest łatwe,nie jest też usłane różami!

10 marca 2014, 09:49

Lot miałam najgorszy jak do tej pory,straszne turbulencje,potem kłopoty z lądowaniem bo straszny wiatr,przez te nerwy przesunęła mi się ovu,testy nadal negatywne :( ,ale śluz jak na ovu- już sama nie wiem :( Ale nie ma się co poddawać-jestem u mężulka i cieszymy się tym,a co będzie to będzie.

A od mężulka piękny bukiet róż na Dzień Kobiet dostałam :D

14 marca 2014, 08:31

Już nie wiem co myśleć :(
Temperatura skacze raz w dół,raz w górę,zobaczymy,nie ma się co nastawiać.
Wczoraj zadzwoniła do mnie siostra,rano zrobiła test z dwoma krechami :)!
Prosiłam moją Madzię,żebym została mamą i zostanę-mamą chrzestną :)
Madzia znowu wywalczyła o cud-szwagier miesiąc temu robił badania nasienia i wyniki były straszne!a tu proszę!Dziś siostra ma wizytę u gin.trzymam mocno kciuki,ze się im uda,tez już stracili nadzieję a tu proszę!
Szkoda,że nie ma mnie teraz przy niej :(
W niedzielę wieczorem mam już lot do domu :)
A mój syn ma ospę :(

17 marca 2014, 13:22

Dr potwierdziła w piątek-5tc u siostry-strasznie się cieszę :)

17 marca 2014, 20:21

Ja dziś miałam straszne zawroty głowy i okropnie mnie bolała,nie robię sobie złudnych nadziei,wróciłam o 1 w nocy,więc niewyspanie i zmiana klimatu dają o sobie znać :(

19 marca 2014, 07:43

Aniołkowe Mamy

Po szklistych oczach je poznasz,
po chwiejnym glosie
po marzeniach w pył obróconych,
sercu na pół złamanym
i ramionach rozpaczliwie pustych

po kołysankach nigdy nie wyśpiewanych,
po nocach nieprzespanych,
po imionach nie nadanych
i łzach w ukryciu wylanych
po smutku lepiej lub gorzej skrywanym
po tym wszystkim poznasz Aniołkowe Mamy :(

21 marca 2014, 07:30

Dziś znów lecę do męża,mam nadzieję,że @ nie przyjdzie,chociaż wątpię,że mam aż tyle szczęścia :(
Czekam :(

24 marca 2014, 08:50

30 dc i nie ma @ :D

25 marca 2014, 09:18

@ dalej nie ma. Czekam do soboty,jesli @ sie nie pojawi powtorze test.
1 2 3