Pamiętniki moja droga do pełni szczęścia
Dodaj do ulubionych
1 2

21 października 2014, 08:26

Jest mi dziś smutno :( Temperatura jaka się utrzymuje jest okropnie niska i odebrała mi nadzieję na udany cykl. W zeszłym cyklu nieudanym miałam wysoką i jeszcze te co znalazłam swoje na papierze wykresy nieudane też temperatura była wysoka, a tu raptem jakieś spadki i czemu> znów hormony szaleją czy jak? nie chce znów mieć cykli trwających po ponad 40 dni, prawie 50 ... a były takie.
W dodatku mąż dziś idzie do urologa. W niedzielę w dzień dobry TVN mówili o raku jąder i jeśli cokolwiek mężczyzna zauważy niepokojącego na jadrach ma nie bagatelizować. I wtedy mąż mi powiedział, że obok jąder w bliskiej okolicy czuje jakąś sporą kulkę i od tego odchodzi jakby wiązką żyłek... nie chciał mi pokazać, dziś idzie do lekarza, mam nadzieję, ze to nic poważnego. M się stresuje, a ja staram się go pocieszać ale sama też się martwię o niego :(

21 października 2014, 12:14

Wielka ulga, u męża tylko przepuklina. Ma iść na usg by zobaczyć jak duża i czy trzeba usuwać operacyjnie czy nie. Lekarz powiedział, że starać się o dziecko można jak najbardziej. Operacja dobrze wykonana i od razu można się starać ale istnieje ryzyko uszkodzenia nasieniowodu i najlepiej jakbyśmy starali się teraz o dziecko i mąż jest naładowany optymistycznie i mówi, że trzeba szybko działać :)

28 października 2014, 08:02

Czemu dziś mam w sobie tyle emocji? Wczoraj (jak od 3-4 dni, zasnęłam ok 21, padam o tej godzinie jak dziecko, razem z synkiem). Dziś obudziłam się z walącym sercem o 4 wiedziałam, że już nie zasnę, zmierzyłam temperaturę, jest troszkę niższa jak wczoraj. No nic .... jeśli się nie udało to co ja poradzę? spróbujemy w przyszłym cyklu o ile mój mąż znów z czymś nie wyskoczy .... a raczej jego zdrowie, które ostatnio jest co chwilę w rozsypce :( Nie wiem co sie dzieje... cały czas coś, teraz ma okropne bóle kręgosłupa, rwę kulszową i jeszcze bardzo go boli w mostku prawdopodobnie od kręgosłupa. Dziś go zarejestruję do lekarza.
Mam na prawdę gorszy dzień, koleżanka z pracy zaszła a ja na prawdę nie miałam ochoty z nią rozmawiać aż mnie nerw brał że gdybym była wredna to bym kazała jej wyjść. :( źle mi

19 listopada 2014, 08:34

Chyba owu się zbliża, mam trądzik, jestem rozdrażniona, boli mnie głowa, mam wahania nastroju ... mogłabym wymieniać i wymieniać....
Musze się wziąć w garść i dziś zacząć przygotowania do naszego weekendu. Nigdy jeszcze nic tak fajnego nie wygrałam :) a tu weekend 2 doby w hotelu spa dla całej naszej 3 :) i mamy noclegi, jedzonko, basen, mini zoo, małpi gaj, siłownia, jacuzzi, sauny i wiele wiele innych rzeczy całkiem za darmo. Doba od osoby kosztuje 200 zł równo czyli nagroda jest o wartości 800 zł :)
Mąż średnio lubi hotele bo twierdzi, że się nudzi w takich miejscach ale tam jest dużo atrakcji więc mam nadzieję, że będzie fajnie.
Mój mąż jest przemęczony, walczy z bólem kręgosłupa już tak długo, miał RTG i nic poza niewielką skoliozą nie wykazało, a tyle mu mówię poproś o rezonans wtedy będzie wiadomo jak rehabilitować. Dziś myślałam, ze on jęczy przez sen i go smyrałam po nosie bo dzwięk podobny do chrapania a on nie spał jęczał i mówił że tak boli :( przez to nie wiem czy da się namówić na jeszcze jedno serduszko dziś. Oby ... modlę się o to, bo chcę mieć jakąkolwiek nadzieję w urodziny hehe, a jak cudownie było by powiedzieć rodzicom w święta, że ponownie zostaną dziadkami :)

5 grudnia 2014, 09:27

Mam dziś doła, łzy do oczu napływają co chwila... minie wiem, jestem twarda, tzn mam twardą dupę bo serce mam zbyt miękkie. Mój mąż jeszcze nigdy nie miał awantury, to on jest ten nerwus, ja zawsze wszystko załatwiam spokojem i opanowaniem, duszę wszystko w sobie, popłaczę w samotności i wracam z uśmiechem.
Na sobotę i niedzielę mam gości, moje 2 przyjaciółki z mężami przyjeżdzają :) tak się cieszę, mieszkamy w trójkącie kazda z nas oddalona od siebie o ok 120 km :) i spotykamy się tak często jak to możliwe. Wyobraźcie sobie obie są w ciąży między nimi 2 tygodnie róznicy, obie starały się o dzieciaczki ok 2 lata :) teraz półmetek za nimi 22 i 20 tydzień :)
Wczoraj ustaliłam z mężem, że odbieram synka z przedszkola i jadę z nim na zakupy, a mąż miał posprzątać balkon (balkon mamy zamykany oknem więc mój mąż zrobił na nim totalny burdel że nawet nie mam gdzie nogi włożyć, narzędzia jego leżą piła, wiertarka .. prosiłam by powynosił). Ja odebrałam synka mój mąż mówi, ze jedzie z nami na zakupy, już byłam niepocieszona ale ok, miałam po niego zajechać ale był korek, mąż dzwoni że zanim ja dojadę to spotkajmy się na ul..... pojechałam jak kazał bo na skróty szybko tam można dojść. Za chwilę mąż dzwoni gdzie jestem bo on pod przedszkolem, a ulica gdzie kazał mi jechać jest ulicę dalej... i wściekły na mnie jak osa. Mówi, ze trzeba było pomyśleć i czekać pod przedszkolem.... a ja mówię trzeba było tak powiedzieć a nie kazać jechac na ulicę dalej gdzie od nas jest najbliżej. Skończyło się, że na zakupy nie pojechał poszedł do swojego kuzyna posiedzieć, balkon nie sprzątnięty ... dziś nawet nie przeprosił.
Rano wstał, nie złożył mi nawet życzeń. Gadał normalnie... pytam a Ty co zły dalej? a on, że nie ale dopiero się obudził i jest niewyspany. Jak co roku dostanę kwiaty pewnie, a ja nie chcę kwiatów mówiłam mężowi z 2 tygodnie temu, ze nie chcę kwiatków bo kupuje zawsze bukiet a kwiaty usychają, mówiłam kup mi depilator do nóg i jak chcesz to jedną ładną różyczkę. Mój mąż 2 dni temu pyta i co na urodziny chcesz? depilator czy coś? Wiem jedno na pewno nie dostanę nic co najwyżej kwiaty a depilator mi zamówi na Święta, a sama go wybiorę pewnie, sama zrobię przelew ...
Mój kochany synek wczoraj pomagał mi upiec ciasto :) narysował serce na kartce, dziś śpiewał sto lat :) i powiedział, że mnie kocha :) To jest miód na moje uszy.

Dziś sobie siknęłam na test bo miałam 3 testy :) nie liczyłam na nic, nawet się nie zawiodłam. Wiem, że ten cykl już stracony... trudno.

AAa a jeszcze dziś mąż mi powiedział, że znajomi nasi się zapowiedzieli, że może wpadną... oni nie wiedzą, że mam urodziny wiec tak wpadną... szkoda, ze mój mąż nie pomyśli, nie kupi winka nie zechce spędzić miło ze mną tego dnia. czuję się podle... w swoje urodziny.

12 grudnia 2014, 14:04

Moja droga do pełni szczęścia... nie jest może usłana różami ale ja tak myślę, ze to zawsze jest coś za coś.
Dziś pierwszy dzień @ wiec mój nastrój mimo, że tak już na nią czekałam by móc zacząć nowy cykl... jest okropny. Jest mi smutno, tak po prostu... źle się czuję, brzuch boli okropnie, jestem osłabiona, a tu tyle rzeczy do zrobienia jeszcze... zakupy, sprzątanie, pranie. Jutro na 14 urodziny męża chrześniaczki - roczek kończy. Na 17 mąż z synkiem ida do teatru lalek a ja zabieram sie za robienie torta na urodziny synka. Mam @ i wtedy zwykle mi nic nie wychodzi ale będę robiła z sercem i wierzę, że mi wyjdzie :)
Jak czytam u dziewczyn jak piszecie, że starania o dziecko tak Was zbliżają z mężami, że macie najwspanialszych mężów na świecie to raduję się z Wami i lekko zazdroszczę. Kocham mojego męża, on kocha mnie ale często mam wrażenie, że się nie rozumiemy. czasem czuję, że nie mam takiego wsparcia jakiego bym chciała. Nie mogę się tak na prawdę wygadać, bo jak próbuję mówi, ze marudzę i że nie chce mu sie tego słuchać :( a z kim mam rozmawiać jak nie z nim? co będziemy na stare lata robić jak nie rozmawiać?
Momentami tak bardzo mnie ściska w serduszku i wiem, że mimo, ze się kochamy to troszkę różnimy... ja spokojna, opanowana, zawsze można na mnie liczyć. Mąż ma problem, może się wygadać, może liczyć na moje dobre słowo. On sam nerwowy, wszystko bierze do siebie, coś nie po jego myśli to zaraz nerwy...
We mnie siedzi mocno chęć by mieć drugie dzieciątko, mąż niby mówi, że chce ale jak przychodzi co do czego to zawsze coś...
Na szczęście pocieszycielem jest mój najukochańszy synek. To moja iskierka w życiu, która nadaje sens w każdym dniu :) Mieć 2 takie szczęścia to moje pragnienie :) wiem, że i mąż musiałby wtedy bardziej powspierać i może wziąłby sobie bardziej do serca rodzinę a nie masę problemów. twierdzi, że jego nerwy są przez pracę. Zawsze z pracy przychodzi zdołowany i zmęczony mimo, ze nie ma ciężkiej pracy, ale zbyt wiele zmian co chwilę wprowadzają i te pranie mózgów :)

3 lutego 2015, 14:24

Długo tu nie pisałam.... dziś po zmierzeniu temperatury juz nadzieję na cokolwiek pięknego straciłam... no nic - pogodzę się z tym jakoś, ten miesiąc miał być na luzie i taki będzie... troszkę jak @ przylezie będzie przykro ale pójdę kupię sobie sexi piżamkę i rozpocznę miło następny cykl.
Zarejestrowałam się do endokrynologa niech mi powie czy gin faktycznie ma rację, że moje TSH - 2,62 jest w porządku ...?! wszędzie czytam że za wysokie, w poniedziałek się dowiem.

Przedwczoraj mąż z synkiem rozmawiali, że fajnie było by mieć zwierzątko, wykluczyłam psiaka ze wzgledu na jego dobro i problemy z porannymi spacerkami :( kocham psiaki, moi rodzice mają 2 (mieli 3 yorki, ale nasza najkochańsza sunia odeszła) i 2 wilki. Wczoraj na prośbę moich chłopaków zagłębiłam sie w te różne kochane zwierzaki... i wyraziłam zgodę na świnkę morską.... wczoraj popołudniu mąż z synkiem nie mogli odejść od komputera... oglądali zdjecia, filmiki i napalili się, że koniecznie musimy kupić, pewnie dopóki się nie rozmyślę :)
Zobaczymy ....
1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego