Pamiętniki moja droga do pełni szczęścia
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
moja droga do pełni szczęścia
O mnie: niedługo stukną mi 32 lata. Mam synka w grudniu kończy 3 latka. To moje największe szczęście :) Jak postanowiliśmy z mężem, że czas na dziecko poszło nam szybko już w 3 cyklu zaszłam w ciążę i urodziłam zdrowego ślicznego chłopca. Jesteśmy z mężem po ślubie 4,5 roku. Moje życie jak w większości z Was... dom, praca dom :) ale kocham to.
Czas starania się o dziecko: To nasz pierwszy cykl starań, a raczej pierwsza próba starań o drugie dzieciątko. Ja pragnę bardzo, tak samo jak staraliśmy się o pierwsze maleństwo. Instynkt macierzyński znów wybuchł.
Moja historia: Dopiero zaczynamy, ale mąż cały czas ma wahania i to mnie martwi :( Niby postanowiliśmy, ze się staramy a teraz kiedy dni płodne są kochaliśmy się raz, a mąż zaczyna mieć wahania... niby chce a chyba jest czasem inaczej. Boi się czegoś. Twierdzi, że nie bierze witamin (mówię, nie martw się ja biorę), mówi, że ma słabszą odporność, że ciężki czas w pracy. Nie mogę naciskać, staram się tego nie robić, to pierwszy cykl.
Moje emocje: Mój synek już jest dużym chłopcem, poszedł do przedszkola, a ja pragnę dla niego rodzeństwo. Sama jestem jedynakiem i pamiętam jak marzyłam by mieć rodzeństwo, by mieć z kim się bawić. Teraz też mi tego brak. Dla mnie rodzina 2+2 to coś pięknego, wiem że będę w pełni szczęśliwa.

12 września 2014, 14:14

siedzę w pracy i myślę, ze ten cykl już będzie stracony na straty. Moje cykle są bardzo nieregularne i czasem na prawdę długie. ten chyba do takich nie należy, w zeszłym miesiacu śluz płodny miałam w 18 dniu cyklu (cykl 39 dni). W tym miesiącu śluz płodny rozpoczął się w 12 dniu cyklu (pewnie będzie cykl trwał ok 31-33 dni) Mam długą fazę lutealną 16 dni. Zobaczymy. Mąż chciał drugiego dziecka do momentu aż nie powiedziałam, że mam dni płodne. Zblokowało go. Wymyśla, że się stresuje, że ma stres w pracy, a to, że witamin nie bierze i tak cały czas :( Jest mi bardzo przykro. Marzę o maleństwie. Cóż, nie będę naciskać, nie chcę by starania o dziecko kończyły się kłótnią, to ma być przyjemnością i naszą wspólną radością.
Dziś mam doła z tego powodu, ale co zrobić? nadzieja odebrana.

15 września 2014, 07:30

weekend minął zdecydowanie zbyt szybko :( we wtorek zmarł moich rodziców najukochańszy piesek, suczka yorczka, nikt się nie spodziewał, nie wiadomo jak to się stało... ehhh nie będę wspominać nie chcę znów płakać za moją kochaną niunią :(::: byliśmy na weekend u moich rodziców, jedynie kochany wnusio trzymał ich w pionie by nie płakali, moi rodzice należą do tych miłośników zwierząt, dla których pies jest przyjacielem i jest członkiem rodziny.
Z mężem ustaliliśmy, że teraz mąż będzie łykać witaminy na odporność i w przyszłym miesiącu zaczniemy starania. Dołuje mnie to bo nie wiem czy znów coś nie wymyśli. Pytam go czy chce... mówi, ze tak ale ja już nie wiem sama.
Dziś ciężki poranek, synek robił wszystko by przeciągnąć wyjście z domu, na szczęście udało się i nie spóźniłam się do pracy, choć troszkę nerwów miałam z rana.

15 września 2014, 12:13

siedzę w pracy nie mogę się zorganizować, mam odloty tak mi się chce spać. Spałam spokojnie całą noc, a tak ciężko było wstać... fakt wstaję o 5 rano ale jakoś tak po weekendzie jest gorzej :( pracuję od 7 rano i muszę jeszcze synka zawieźć do przedszkola. Piękne słonko za oknem a ja najchętniej bym przymknęła oko.
Nie pamiętam bym miał tak długo śluz płodny, w zeszłym zaznaczałam w notesie, miałam 5 dni ale nie tak intensywnie jak teraz jestem w szoku. Teraz będę się obserwować wnikliwie w te moje długaśne cykle.

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2014, 14:35

16 września 2014, 08:31

Ciężko mi się dziś wstawało, teraz o poranku jest tak ciemno :( Mój synek za to obudził się w bardzo dobrym nastroju :) jestem z niego dumna dziś. Kochane moje słoneczko. Cieszę się, że synek chodzi z chęcią do przedszkola, a dzięki temu ja jestem spokojna w pracy. ten czas tak szybko leci, dopiero go urodziłam, a już przedszkolak.
Dziś kolejny słoneczny dzień :) po pracy odbieram synka i jedziemy na działkę (mamy w kompleksie działek ogrodniczych, ale nie uprawiamy warzywek :) mamy tylko drzewka i krzewy owocowe). Synek sobie pobiega, pobawi się w piaskownicy, a mąż popracuje. Ja odsapnę od domu i sprzątania, prasowania i gotowania :) taki plan a co z niego wyjdzie?

16 września 2014, 11:09

ta strona uzależnia, co chwilę wchodzę i zaglądam na wykresy, czytam pamiętniki :) szaleństwo
jestem troszkę jakaś rozbita. Śluz płodny sie skończył i wg moich wyliczeń zobaczymy czy słusznie @ przyjdzie za 16 dni, zobaczymy czy się sprawdzi.

17 września 2014, 08:01

dzisiejszy poranek by okropny :/ synek sobie wymyślił, że idzie do przedszkola w swojej ulubionej bluzce w myszka miki, ale to bluzeczka w której śpi (dostaliśmy od znajomych po ich synku jak wyrósł).Płaczu było co nie miara, gdyby nie to, ze była zachlapana to już bym odpuściła, obiecałam że dziś mu upiorę i jutro założy. W domu nie chciał jeść pomyślałam no nic wezme kaszkę w kubeczku z niekapkiem i wypije w aucie, ale w aucie nie chciał i płacz bo chce zabrać do przedszkola, a wiadomo nie można bo inne dzieci też by chciały. Dopiero jak wszedł do przedszkola i zobaczył dzieci był szczęśliwy ale moje nerwy dziś naruszył, choć staram się być zawsze spokojna.
Dziś zmierzyłam temperaturę i wydaje mi się, że muszę być po skoku bo jak staraliśmy się o synka to taka temperaturę miałam właśnie po a przed ok 36.7. Postaram się mierzyć w tygodniu, odpuszczę w weekendy bo nie mam zamiaru budzić się o 5 :)

18 września 2014, 08:51

Dziś męczy mnie katar, ogólnie czuję się ok ale czasami po prostu nawalają mi zatoki, ot ten typ tak ma... niestety :/ najchętniej przesiedziałabym w domu ale niestety nie mogę wziąć wolnego, mam parę dni w razie czego na przedszkole, a umowę w pracy mam do końca października. Teraz przysługuje mi umowa na stałe i liczę, że taką dostanę.
W sobotę jedziemy z mężem do Warszawy, mąż dostał z pracy bilety do cyrku francuskiego. Podobno najpiękniejszy cyrk na świecie :) nie mogę się doczekać. Nie ma tam zwierząt tylko pokazy akrobatyczne i trwa 3,5 godziny więc postanowiliśmy, że synek zostanie u dziadków (moich rodziców), a my jak za dawnych czasów zrobimy coś sami. Od kiedy synek się urodził cały nasz świat się zmienił, nigdy nie został na cały dzień u dziadków, mimo, że to ich oczko w głowie i on dziadków uwielbia, nie umiem jakoś, ciągle mi go mało. Za dużo to rozłąka jak jestem w pracy ;) Ale cóż synek ma prawie 3 latka, dziadkowie nie mogą się doczekać soboty, a my pooglądamy piękne widowisko i wieczorem wrócimy i zostaniemy u moich rodziców na noc.
Nic mi się nie chce dziś, mam lenia... mąż dziś ma drugą zmianę, ja odbiorę synka z przedszkola, zrobimy małe zakupy i będziemy szaleć w domu :)

19 września 2014, 10:09

Jak ja kocham piątek, mimo sporej ilości pracy nastrój mam pozytywny :) Wieczorem jedziemy do moich rodziców, a jutro na spokojnie się zorganizujemy i jedziemy do Warszawy do cyrku de solei :) KOOZA. Super, ze mąż dostał te bilety, ale jak zobaczyłam na bilecie cene to bym nigdy nie poszła na to za własne pieniążki. 253 zł za jeden bilet... 506 zł za 2, szok prawda? Mamy kawałek drogi bo ok 2,5 godziny będziemy jechać autem w jedną stronę ale myślę, ze warto. Synek zostanie u dziadków, już kupili ciastolinę - plac zabaw i będą się bawić :) kupili też książeczki z naklejkami, które mój mały uwielbia, a dla rozpieszczenia oczywiście kinder jajo, monte i nutella na kanapeczki. Cały dzień będzie z dziadkami, pierwszy raz. Teściowa pyta męża a gdzie będzie Olek jak pojedziecie? Mąż na to u teściowej. Ta, ze przecież ona tez może zostać krzywdy mu nie zrobi... dla synka krzywda by była bo nie zna dziadków, co oczywiście mąż swojej mamie powiedział. Mieszkają w tym samym mieście, a byli u nas z rok temu, M tez ma dość i jeździmy rzadko, ostatnio jak wyszliśmy od nich na klatce synek pokazuje na drzwi i mówi ciocia i wujek, a nie że babcia i dziadek. Moi rodzice to szaleją zakochani we wnusiu. M ma siostrę a ta 2 dzieci i do niej jeżdżą siedzą z dziećmi, pomagają, ja już się przyzwyczaiłam i mam to gdzieś, mąż widzę tez wyluzował.

19 września 2014, 13:34

I co mnie pokusiło? Wyjechałam służbowo w teren, no pech chciał zapaliła się w aucie kontrolka no pojechałam na stację a tam zapach hot doga. No nic, myślę.. przecież od jednego nie przytyję - kupiłam... jeszcze myślę a co mi tam z sosem czosnkowym. Boli mnie żołądek, niedobrze mi... i po co mi to było? a w pracy w szafce pyszny wiejski serek. Pazerna istota. Bardzo rzadko jadam takie rzeczy więc się skusiłam ehhh i po co?

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2014, 13:33

19 września 2014, 21:10

nic nie rozmiem, ok 16 zmierzyłam temp z ciekawości ot tak sobie i miałam 37.8 :/ skad taka zmiana, a wieczorem o 21 37.3 jej jak organizm kobiety jest dziwnie skonstruowany. Myślałam, ze moze się nieznacznie różnić ale aż tak? dodam, ze czję się świetnie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2014, 21:10

29 września 2014, 07:43

od zeszłego wtorku siedziałam na zwolnieniu lekarskim na synka :/ rozchorował się :/ zaczęło się przedszkole i pierwsza choroba, w sobotę mocno gorączkował, podleczyłam i w niedzielę gorączki nie było, w poniedziałek mąż został z nim w domu a ja musiałam iść niestety do pracy pilne terminy :/ a po południu poszłam do lekarza i zostałam z małym do końca tygodnia. Dziś zdrowy i szczęśliwy od samochodu do przedszkola przemierzył drogę biegiem, stęsknił się :) jej jak patrzę jak przyprowadzają mamy dzieci zapłakane to ja idę szczęśliwa i taka dumna... moje dziecko nie płacze. Idzie szczęśliwy mówi, ze będzie sie bawił z dziećmi, że będzie tańczyć pszczołę (co by to nie było:) i będzie śpiewać jagódki. Jak ja go kocham, najbardziej na świecie.
Ostatnio mam cały czas dziwne sny... to mi się śni, że mam już drugie dziecko albo jednej nocy, że wyjechałam z mężem do rodziny i patrzę a mi mleko z piersi leci i stwierdziłam, że na pewno jestem w ciąży i musze zrobić test i że miałam tylko 15 zł i chodziłam szukałam apteki i albo nie było wcale albo drogie i nie było mnie stać...
i co śmieszne zawsze mi się śni, że mam lub że jestem w ciąży i będę miała córeczkę :)

Moja mama i jej przyjaciółka wróży z obrączki i wywróżyły mi że będę miała synka i za jakis czas córcię i chyba mi sie to mocno wkręciło :) a nigdy się żadna z nich nie pomyliła :) dziwne to jest ale serio moim koleżankom mama nieraz wróżyła i zawsze się sprawdzało :)

29 września 2014, 14:49

dziś rozpiera mnie pozytywna energia :) cieszę się, że ten cykl dobiega końca, czuję, że @ nadejdzie na dniach :) mąż wczoraj poprosił o witaminy, poczytałam troszkę opinii i kupię mu salfazin i zastanawiam sie czy nie dawać mu tez kwasu foliowego bo podobno i on dobrze na mężczyzn działa, a czy to prawda? raczej nie zaszkodzi :) możemy łykać razem a co.... :) za parę minut koniec pracy, lecę po synka do przedszkola, zapytam jak po przerwie tygodniowej się sprawował i czy jadł coś :)
Mam 2 przyjaciółki takie od serducha :) Obie po ok 2 latach starań o dzieciaczki zaszły w ciąże :) różnica między nimi to 2 tygodnie. Niesamowite, niemal razem będą rodzić. jedna jest w 13 a druga w 11 tygodniu. teraz moja kolej, musze dołączyć :)

30 września 2014, 12:54

właśnie zamówiłam sobie na allegro zestaw 10 testów owulacyjnych (z których nigdy nie korzystałam) i do tego są 3 testy ciążowe. Nie wiem jaka jest tego jakość bo za wszystko z przesyłką dałam 9.44 no cóż sprawdzimy :)
@ się zbliża i zbliża ale pewnie jak zawsze dostanę o świcie, wstaję z łóżka i jest....

1 października 2014, 08:33

no i super :) wczoraj po południu przyszła @ i to jak szybko, ostatnie cykle takie długie a w 33 dniu cyklu super :) ale dziś mnie tak okropnie boli brzuch, @ baaaaardzo obfita a ja nie mam nic przeciwbólowego. Na 11 musze jechac w teren, mam nadzieję, że szybko pójdzie mi praca bo nie dam rady zbyt wiele chodzić dziś.
Wczoraj jak odebrałam synka z przedszkola Pani mówi, że z grupy 16 dzieci była tylko 6ka :/ szok co? Z czego 2 dzieci mają ospę, teraz modlić się by mój mały nie zaraził się, mój mąż na nic zakaźnego nie chorował :( to oznaczało by kolejny miesiąc starań w plecy :/ czas pokaże

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2014, 08:35

2 października 2014, 07:57

Dziś odlatuję, jej co z tym moim ciśnieniem. Dziś znów o 11 w teren, przeglądy jesienne :/ ehhh ale zawsze to czas szybciej zleci :)
Dziś mi było smutno, zaprowadziłam synka do przedszkola, a on mi mówi nie chcę mamie dać buziaczka :( eejjj jeszcze chyba za wcześnie na ten moment :( Myślałam, że do czasu pójścia do szkoły na pożegnanie będę dostawać buziaki. Wczoraj powiedział, że da dla Mai buziaka, dziewczynki z jego grupy... no nie... on nie ma 3 lat a tu takie teksty :(
Kupiłam mężowi Salfazin i dzielnie łyka :) daję mu też kwas foliowy, nie protestuje :) oby ospa do nas nie dotarła.

13 października 2014, 08:34

Mam dziś doła ale i nowe postanowienia. Mój nastrój nakłonił mnie do czegoś co zrobię i już mnie nic nie powstrzyma... NIC. Od zeszłej środy siedziałam w domu z moim synkiem. Ospę przechodzi bardzo łagodnie, wysypka na prawdę minimalna, ani jednego dnia nie gorączkował, nie drapie, mówi, że ma bąbelki i jak zejdą to idzie do przedszkola. Jest najukochańszą istotą na świecie. Rozumie wszystko, jej nigdy nie myślałam, że można aż tak bardzo kochać.
Wczoraj zagadałam do męża, że teraz przeziębiony i pewnie znów nie będzie chciał się starać o drugiego maluszka :( Mąż od razu zły... że traktuję go jak reproduktora, czy nie możemy tak normalnie? On nie chce nic słyszeć o dniach płodnych. Tylko, że nie potrafi pojąć tego, że my kobiety mamy tak mało czasu na zajście w ciążę, że z całego cyklu jest to zaledwie kilka dni. Mój mąż ma tak, że jak przeziębiony to już uważa i nie kochamy się do końca albo wcale... albo wypije piwko bo np miał gorszy dzień w pracy i wtedy tez uważa :(
Mam powoli tego dość, bardzo pragnę dziecka ale widocznie muszę się cieszyć, że już mam swojego najsłodszego na świecie synka i na więcej nie mogę liczyć. Chce mi się momentami płakać, że mój mąż tego nie rozumie. Trudno.
Postanowiłam, że zacznę ćwiczyć w domu, włączę Chodakowską i będę wylewać poty. Po ciąży zostało mi 5 kg na plusie, których nie mogę zgubić. Brzucho się zrobiło i skoro tak ma być to się biorę za siebie, będę może miała lepszy nastrój i więcej sił psychicznych. Zrobię to dla siebie.

15 października 2014, 12:50

Mam dziś lenia, pracy dużo, a ja zamiast zrobić co trzeba to po prostu nie mogę się ogarnąć hehe. Byłam 1,5 godziny w terenie i lekko rosił deszcz zmokłam troszkę i zmarzłam.
Pobolewa mnie chwilami brzuch, to z jednej to z drugiej strony. Właśnie przeczytałam, że testy owulacyjne trzyma się 10 sekund w pojemniczku z moczem, a ja mądra głowa trzymałam może ze 2 sekundy hehe nie wiem czy to coś zmienia czy nie? robię testy pierwszy cykl, teraz będę robić prawidłowo.
Zastanawiam się też jak to jest z owu jest przed? w dniu skoku czy jak? zgłupiałam :)
Mam nadzieję, że uda mi się dziś męża wykorzystać hehe przydało by się bo nie wiem kiedy skok.

15 października 2014, 14:14

dokupiłam sobie testy ovulacyjne z allegro bo zostało mi 5 a poobserwuję siebie jeszcze :) marzę by się udało w tym cyklu ale czy uda mi się jeszcze zmolestować męża? muszę spróbować dzisiaj ehhhh a on się czuje jak reproduktor ... biedny :/ i zamiast czerpać z sexu przyjemność on przerywa i gada ... czy wystarczająco długo bierze witaminy? czy przeziębienie nie zaszkodzi... i wtedy to faktycznie nie kochanie się a reprodukcja wychodzi

16 października 2014, 08:03

3 noc pod rząd nie przespana normalnie :/ budzę się co chwila, ok 20 min przed budzikiem. Dziś wstałam z bólem głowy ehhhh i jak tu funkcjonować cały dzień. Wczoraj nie udało mi się męża wykorzystać, położył się do łóżka i od razu chrapał, później przyciągnął mnie do siebie i ja już myślałam.... a on zaczął chrapać mi w ucho, nie udało mi się go dobudzić. Owu jeszcze raczej nie było, choć wczoraj jajniki dawały o sobie znać. Skoro owu nie było to dziś mam jeszcze szansę... Widzę, że temperatura stopniowo wzrasta ale co będzie to zobaczę jutro jak zmierzę.

16 października 2014, 09:55

Jeśli wierzyć w to co skopiowałam poniżej powinnam jutro mieć skok zobaczymy czy się sprawdzi :)
"Tuż przed wystąpieniem owulacji śluz traci swą rozciągliwość. Jest to śluz typu P, produkowany przez najwyższą partię szyjki macicy. Jest on rzadszy i mniej rozciągliwy, niż śluz S ale jest niezwykle śliski i to się daje odczuć u wejścia pochwy. Ostatni dzień produkcji śluzu P jest najbardziej płodnym dniem cyklu. Jest to dzień, w którym z pęcherzyka Graafa uwalnia się komórka jajowa."
1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego