Pierwszą rocznicę związku przeżywamy osobno. Choć oczywiście, oczywiście - widzieliśmy się dzisiaj, daliśmy buziaka, szybkie 'wszystkiego najlepszego', a potem Janusz wyszedł na busa do Katowic. Było to jeszcze przed świtem.
W zeszłym roku nawet nie podejrzewałam, jak będzie wyglądało moje teraźniejsze życie. Nikt by chyba tego nie wymyślił...
W zeszłym roku siedzieliśmy nad suchym dokiem nieopodal Wisły i całowaliśmy się, leżąc na trawie z gruszkami, które pospadały w tę trawę i pięknie pachniały...
Nie żałuję tego roku. Żałuję tylko tych wszystkich głupstw, jakie nawyprawiałam. I współczuję Januszowi, że ma taką dziewczynę.
No i to byłoby na tyle... na razie
Widzę, jak przez te 5 miesięcy dorosłam i że już nie podchodzę tak nerwowo do kwestii dziecka.
Chciałabym przeskoczyć czas studiów i zbierania kasy na ślub. I wreszcie móc położyć się z Januszem, zasnąć a nad ranem postarać się o dziecko i rzeczywiście je mieć. Tak, tak - to jest nierealne. Ale pomarzyć można.
Janusz znowu w Katowicach. Nienawidzę weekendów.
Takie tam przemyślenia

Mam okres. Spóźniał mi się 5 dni przez stres - dzisiaj wygłaszałam referat na konferencji. Ludzie! Wreszcie sobie radzę z własnym życiem! I wreszcie jestem szczęśliwa u boku kuchanego Januszka...
to znów jesteś ze swoim Januszem ?
widzę, że dałaś mu szanse... Mam nadzieje, że Wam się uda, a jeśli naprawdę się kochacie dacie radę ze wszystkim:)
Tak na pocieszenie. Mnie i mojego męża dzieliło na początku naszego związku 300km, a jednak jesteśmy ze sobą :)
podbijam, mnie i mojego dzieliło 350 km i tak przez rok z doskoku się spotykaliśmy.