Zapisz się i otrzymuj powiadomienia o
zniżkach, promocjach i najnowszych ciekawostkach ze świata! Jeśli interesują
Cię tematy związane z płodnością, ciążą, macierzyństwem - wysyłamy tylko
to, co sami chcielibyśmy otrzymać:)
I po wizycie, niby wszystko w porządku z nami. Kurczee a jednak nie jestem jeszcze w ciąży. Mąż już lepiej się czuje a ginekolog powiedział, że już po owulacji. Miałam w tym miesiącu szybką krótką małoodczuwalną. I po owulacji... a miałam nadzieję, że chociaż jeszcze dziś. No trudno. Do następnej miesiąc, ojjj znów czekania. Ginekolog powiedział, że jesli do kwietnia nie zajdę w ciążę to inaczej będziemy działać. Jestem cierpliwa, poczekam.
Dagna mój też ma świetny gabinet. Fajne jest to, ze ma nie tylko zielona ,,spódniczki" ale też jednorazowe pantofelki.
Dunia mój ginekolog nie przyjmuje na kasę chorych, pracuje w szpitalu później w swojej przychodni. Nie ma kolejek, najwyżej widzę 2 kobietki. Po wizycie czuję się bardzo dobrze psychicznie, jakoś mnie na wizyta podbudowała, aż mogę poczekać na Dzidzię.Wiem, że jestem pod dobra opieką.
Pozytywne myślenie tak!!!!:) moj tez ma takie akcesoria u siebie :D fajnie ze sa takie gabinety:) a z jakiego jestes miasta?:> bo moze sie okaże ze do tego samego chodzimy:D
W oczekiwaniu na okres... Oby brzuch w tym miesiącu nie bolał mnie zbyt mocno, nie mam czasu na leżenie, odpoczywanie i użalanie się nad sobą. Niestety moje bóle miesiączkowe bywają okropne, bardzo osłabiają mnie.
Daje nam czas do maja.... Poźniej zobaczę co będzie. Może nam Dzidzia uda się w kwietniu:D
Zarezerwowaliśmy pensjonat na weekend w kwietniu w Zakopanym. Taki krótki odpoczynek. Z powodu mojej i męża pracy to niebyt możliwe żeby na dłużej. 3 dni mi wystarczy. W kwietniu akurat mniej turystów, nie lubię tłumu, tłoku.
Melduje się jako kolejna samotna w walentynki:( mój P jest kucharzem i dba o to aby inni mieli miłe walentynki no i smaczne, a ja co rok sama. No w sumie to nie tak całkiem sama w tym roku:)
Czas pokaże... co po owulacji. Boli mnie dziś okropnie głowa - migrena, co bym dała żebym jej nie miała. Dobrze, że mam dziś urlop. Drażni i smuci mnie to, że ludzie, nie wiedzący jak silny jest ból migrenowy bagatelizują tą moją przypadłość. Tyle miłych, przyjemnych chwil zepsuł ból. Ciężko jest mi zaplanować jakikolwiek wyjazd, zdarza się tak że wszystko ok a po godzinie jazdy samochodem okropny ból i z zaplanowanych przyjemności - klapa. Miałam dziś jechać na zakupy, urlop - czas na zakupy, to nagły silny ból i po zakupach. 2-3 dni wycięte z życia. Ile bym dała żeby mnie ten ból opuścił raz na zawsze - ból głowy odkąd miałam 6-7 lat.
Okres zawitał w czwartek, cykl 28 dni, cykl można by powiedzieć idealny..... od lat... Znam siebie znam swój organizm. Ale czemu nadal klapa..... Jejku, jak ja już bym chciała mieć maleńką istotkę.
Pracuje z dziećmi w przedszkolu, z trzylatkami. Mam ich 20, momentami gdy już naprawdę jestem zmęczona myślę sobie, że dobrze że w domu cisza, że nie muszę mieć oczu dookoła głowy i przewidywać różnych szalonych pomysłów maleńkiej istoty. A pomysły mają czasami ojjj mają...Ale w gruncie rzeczy chciałabym małego ,,tuptacza", już bym chciała... Tak traktuję moje przedszkolaki jak chciałabym, żeby w przyszłości ktoś traktował moje dziecko. Chyba zadrapałabym ,,zołzę", jakby się dowiedziała, że coś złego zrobiła mojemu dziecku. Dziś jeden z tatusiów przychodząc po córeczkę, miał kilka pytań odnośnie funkcjonowania dziecka w przedszkolu. W pewnym momencie jeden z chłopców podbiegł i się do mnie mocno przytulił, widząc co dziewczynka zrobiła to samo. (Zazdrośniki małe) Mężczyzna na to ,,nie tylko swoje dzieci potrzebują przytulenia, cudzym też trzeba okazać zainteresowanie", ja ma na to że nie mam dzieci, a on ,,jak osobą, którą tak lubią dzieci nie ma dzieci". Jejjjjjjjkuuuu jak mi się zrobiło przykro.......
bardzo dobrze cie rozumiem też jestem nauczycielką w przedszkolu. Kochana wiem,że trudno tak zrobic z własnej autopsji ale trzeba mieć wiare i nadzieje. Bede pamiętać :)
Już po okresie. Nie nastawiam się w tym miesiącu na ,,małe szczęście". Mój mąż ma mały kryzys. 1miesiące temu badania nasienia nie wyszły mu rewelacyjne, ginekolog twierdzi, że nie jest tak źle. Więc czemu nadal nic??? Jejjjuuu znów dowiedziałam się że kolejna znajoma w ciąży. Niech tak się stanie, że w koncu ktos sie dowie że ja jestem w ciąży. Wykańcza mnie to ,,czekanie". Mąż mi dziś powiedział, że dobrze nam samym w domu. Nikt nie krzyczy nie płacze, spokojnie i cicho. Wiem ze w głębi serca myśli inaczej... Ach Ci mężczyźni...
Nadziej nadal mnie nie opuszcza. Kiedyś ta zła passa musi się skończyć. Może już niedługo..,
Wiem, że muszę męża bardzo wspierać, bo on czuje się winny, ze przez niego nie mamy dzieci. Moim zdaniem wina leży po środku. Może nawet nie wina ale przyczyna.
Mój mąż przyznał się, że mimo to, że mówi że ,,kiedy dziecko będzie to będzie" to nie prawda. Powiedział, że już chciałby że bardzo chce dziecka. Tak sobie myślę, że w tym momencie to on bardziej chce ode mnie. Ja pamiętam co przeżywałam rok temu gdy poroniłam, ten okropny ból psychiczny i fizyczny. Boję się, że mogłoby się to powtórzyć. Bardzo się boje... a jednocześnie mam nadzieję, że teraz nam sie uda. Jejkuuu... Maleństwo miałoby już 5 miesięcy:( Nie ma dnia żebym nie myślała....
Dziś kuzynka urodziła córeczkę. Pierwsze dziecko poroniła, po 8 miesiącach zaszła w ciąże. Bardzo się cieszę, życzyłam jej zawsze jak najlepiej. Ma 29 lat, obydwoje z mężem bardzo chcieli.
Mój mąż od rana przeżywał że mają jej dziś robić cesarkę. Patrzyłam tak na niego, on sms do kuzyna. On też chciał jak najlepiej dla nich. Powiedział mi że nie wie jak będzie reagował jak ja będę rodzic. Pewnie to jemu będzie potrzebna pomoc lekarska w pierwszej kolejności z emocji.
witaj !!!!
Jak poroniłam pierwszy raz to nawet tak bardzo nie cierpieliśmy bo bylismy krótko po ślubie . Kiedy poroniłam drugi raz rok temu juz było gorzej . W tej chwili uświadamy sobie , zę nasze dziecko nr 1 miałoby teraz 11 lat a dziecko nr 2 miało niecałe 6 miesięcy . Poału tracimy wiarę , jednak gdzieś w środku tkli jeszcze nadzieja żę Bóg da nam ta mała istotkę . Trzymam za Ciebie kciuki
Boli mnie brzuch = owulacja. Może wczorajsze staranka:) dadzą pozytywny efekt. Tak naprawdę jakoś nie nastawiam się jakoś bardzo ale mała nadzieja się tli.
Sprzątałam sobie dziś domek, jutro sobota ale dziś miałam energię na porządki.Mieszkamy sami, dobrze nam się mieszka, biały pokoik obok naszej sypialni stoi pusty ;(, biały bo jak malowaliśmy pomieszczenia stwierdziliśmy, że jak urodzi nam się dzieciątko wtedy wymalujemy na jakiś fajny kolorek. Mieszkamy prawie 3, kolory nam zjaśniały w całym domu a biały nadal stoi biały:( stoi pusty....
No może nie do końca pusty bo ,,zapchany" różnymi potrzebnymi lub mniej potrzebnymi rzeczami. Jak jestem sama w domu mam wrażenie,że zawsze będzie taki pusty, że nie usłyszę w nim tupotu małych stóp.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2013, 21:01
Boli mnie podbrzusze, może to po owulacji. Jakiś inny niż zawsze, albo może to ja już świruje.
Przeziębiłam się ostatnio, dziś nie byłam w pracy bo okropnie się czułam. W sumie od ubiegłej środy ,,coś mnie brało". Słaba jestem, zasmarkana i wogóle. Nie chce iść do lekarza po antybiotyk, nie chce się faszerować, może mi przejdzie domowymi sposobami.Pomału mi przechodzi. Jutro na 6 rano do pracy:( jakoś dam radę.
Treści zawarte w serwisie OvuFriend mają charakter informacyjno - edukacyjny, nie stanowią porady lekarskiej, nie są diagnozą lekarską i nie mogą zastępować zasięgania konsultacji medycznych oraz poddawania się badaniom bądź terapii, stosownie do stanu zdrowia i potrzeb kobiety.
Korzystając z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. W każdej chwili możesz swobodnie zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich zapisywaniu.
Dowiedz się więcej.