Pamiętniki Nadzieja umiera ostatnia
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Nadzieja umiera ostatnia
O mnie: Lada dzień 30 lat. Jestem wrażliwym samotnikiem z dużymi pokładami miłości. Z niecierpliwością czekam na pierwsze dziecko. Moim marzeniem jest stworzenie dużej kochającej rodziny.
Czas starania się o dziecko: od 01.2017 na luzie, od 08.2019 w klinice niepłodności
Moja historia: Przez kilka lat lekarze wmawiali mi, że wszystko ze mną ok, że jestem młoda, zdrowa i żeby się starać. Ostatnio odkryłam mutację PAI homo, która mam nadzieję była moją przeszkodą. Dwa razy przeszłam ciążę biochemiczną, a jak mówią: do trzech razy sztuka!
Moje emocje: "Nienawidzę czekania. Ale jeśli dzięki temu będę miała szansę być z tobą, będę czekała tak długo, jak trzeba."

18 marca, 12:12

5dc
Pierwszy wpis zaczynam z niezbyt dobrym humorem. Wszystko mnie denerwuje, jestem wkurzona sytuacją z koronawirusem i moją obecną sytuacją życiową. Odpadam w tym cyklu, wyłączam się, postaram się myśleć o czymś innym niż starania bo już mnie to męczy. Nie mogę pojechać na monitoring, bo zamknęli klinikę. Mojego męża wysyłają na granicę i cały weekend spędzę sama. Od dziecka jestem sama. Już się przyzwyczaiłam do tej mojej samotności i nawet ją polubiłam. Mam wtedy dużo czasu na rozmyślanie i układanie w głowie scenariuszy mojego życia.

19 marca, 18:38

6dc
Mam blokadę minetkową. W wieku 19lat od chłopaka, któremu się oddałam, usłyszałam, że dziwnie pachnę tam na dole. Poczułam się jakbym dostała w twarz. Wiecie, dorastająca kobieta, pierwszy chłopak, pierwsze przytulanki i usłyszeć takie coś.. zastanawiałam się co jest ze mną nie tak, może się nie domyłam, może jakaś infekcja, milion pytań w głowie. Rozstalismy się a ja do tej pory mam traumę i jak tylko mąż wkłada mi głowę między uda to udaję laskotki i proszę żeby przeszedł wyżej. Przed każdym seksem myje i szoruje dokładnie psiochę bo myślę, że może się przełamie, ale zawsze kończy się tak samo i w głowie słyszę słowa tamtego chłopaka.

23 marca, 11:22

10dc
Dziwna sytuacja. Zazwyczaj okres mam 7-9 dni, a tym razem 4 dni okresu + 2 dni plamienia. W 7dc zaczął mnie boleć jajnik i miałam delikatne bóle na dole brzucha. Obawiam się czy coś tam nie zaczyna się dziać niedobrego. Nie mam monitoringu w tym cyklu, wszystko odwołane. Zastanawiałam się czy brać lamettę, czy nie dojdzie do przestymulowania, ale skoro biorę ją już od kilku cykli i nigdy nic się nie działo to teraz też nie powinno. Wiecie co? Dorosłam. Czuję, że moje myślenie się zmienia, nie jestem nastawiona już tylko na cel, chcę zrobić coś dla siebie, zadbać o swój samorozwój. Nasłuchałam się monologów coachów motywacyjnych i jakoś mi lepiej. Otuchy dodaje mi też forum staraniowe. Wiem, że nie jestem sama z moją niepłodnością, że są dziewczyny, które miały dużo gorsze przeżycia, a nadal walczą i się nie poddają, więc dlaczego ja mam się poddać? NIGDY! Dzisiaj 10dc, nawet nie wiem kiedy mi to zleciało. Niedługo owulacja, tak bardzo na nią czekam, a z drugiej strony boję się, że jak się uda zajść to będę miała problemy z wizytami, a ja jestem panikara jeżeli coś się będzie działo to nerwowo nie wytrzymam. Bzyki były w 6dc wieczorem i 9dc rano. Jeszcze planuję dopaść mojego dzisiaj wieczorem, jutro wieczorem i pojutrze rano :) Jestem w 100% gotowa na potomka, poczułam to 2 dni temu, tak psychicznie, tak na serio. Także ten.. dawać mi bobasa!

24 marca, 15:14

11dc
Wczoraj na wieczór zrobiłam owulaka i wyszedł chyba pozytywny. Nie do wiary, że przez ponad 3 lata starań tylko kilka razy robiłam test owulacyjny. Jestem zielona w temacie mierzenia temperatury, wykresów, sprawdzania szyjki macicy, aż mi głupio. Ostatnimi czasy miałam cykle stymulowane i dobrze wiedziałam kiedy mam owulację, bo brałam zastrzyk na pęknięcie pęcherzyków, ten cykl jest inny. Oczywiście dorwałam wieczorem męża, nawet nie protestował, też miał na mnie ochotę. Cieszę się, że mam go przy sobie, że mamy takie samo libido, że chce tego dziecka tak samo jak ja i widać, że bardzo się stara żeby się udało. Mam w cyklu dni kiedy mam takiego doła, że nie chce mi się dosłownie nic, ale mam też dni kiedy jestem naładowana pozytywną energią. Chciałabym cały czas myśleć pozytywnie, ale czasem życie mnie łamie. Wiem, że jest na świecie mnóstwo kobiet, które mają dużo gorzej ode mnie, które mają niewyleczalne choroby z którymi muszą się borykać na co dzień, ale pozwalam sobie na chwilę smutku i użalania się nad sobą. Robię to w swojej głowie, tylko przez chwilę, bo potem pukam się w czoło i zaczynam doceniać to co mam i szybko mi przechodzi. Kiedyś przecież będę mamą! Staram sobie nie zakładać ram czasowych, w których ma się udać bo z doświadczenia wiem, że to nie zdaje egzaminu i tylko bardziej dołuje. Już kilka takich ram przekroczyłam:
* mój pierwszy chłopak będzie moją jedyną miłością i ojcem moich dzieci
* urodzę pierwsze dziecko przed "30"
* urodzę w 2020 roku.
Same widzicie, nie ma sensu sobie narzucać czegokolwiek. Trzeba cieszyć się z tego co daje nam los. Jak zaczniemy się cieszyć z małych rzeczy to przyjdą też te większe, na które czekamy.

30 marca, 12:31

17dc, 6dpo
Poniedziałek zaczął się kiepsko, bo dowiedziałam się o 3! śmierciach osób z otoczenia, w tym jedno potrącenie śmiertelne 23-letniego chłopaka prze pijanego recydywistę, który miał ponad 3 promile, szok! Okazało się, że ten chłopak to siostrzeniec koleżanki, której w nocy umarł ojciec. Trzecia śmierć to żona jednego z pracowników w naszej firmie. Takich poniedziałków nie lubię. Na szczęście na forum staraniowym dzisiaj wysyp pozytywnych testów i trochę to podniosło mnie na duchu i mega się cieszę szczęściem dziewczyn. Przez weekend najadłam się strachu, że będę musiała mieć kwarantannę. Kolega mojego męża w pracy kaszlał krwią. Ciężko powiedzieć co czułam czekając na jego wynik, strach, niepewność, żal, nawet trochę się cieszyłam, że posiedzimy z mężem w domu. Na szczęście wynik negatywny. Od razu pojechałam do sklepu zrobić zakupy.
Dzisiaj chyba 6 dpo i jestem spokojna, na razie nie myślę co będzie, aczkolwiek piersi od czasu do czasu czuję, nie bolą, nie szczypią, po prostu czasem dają znaki, że tam są.

31 marca, 12:27

18dc, 7dpo
Niestety moje piersi zrobiły mnie w konia i dzisiaj już ich nie czuję, ale wiem, że szansa i tak jest. Nie nastawiam się na nic bo wiem, że kiedyś na pewno zajdę w ciążę, może to będzie teraz, a może za miesiąc/dwa, nie poddaję się!
Wczoraj zadzwoniła do mnie jakaś Pani na telefon służbowy i mówi: "pani jest mamą Janka? wysłałam do pani wiadomość na librusie, ale widzę, że pani nie odczytała..." szybko ją wyprowadziłam z błędu choć w duszy się zaśmiałam, że to może jakiś znak od losu. Opowiedziałam tę historię mojemu, a on mówi, że nawet podoba mu się imię JAN. Mi też się podoba, ale mam wybrane inne. W ogóle to mam wybrane kilka imion dla chłopców, a dla dziewczynki się waham i mało które mi się podobają. Odkąd zaczęliśmy się starać mam dziwne uczucie, że pierwszego urodzę syna. Fajnie będzie za kilka lat, jak już będę mamą, wrócić się do tych wspomnień.
Wkręciłam się w mówienie do brzucha i swojej macicy. Nie robię tego zbyt często, ale czasem mnie coś natchnie. Dzisiaj, jak myłam zęby szczoteczką elektryczną to zabolał mnie brzuch na dole i tak mnie ciągnęło jakiś czas. Pomyślałam, że pewnie dzidzia szuka miejsca na zagnieżdżenie i mówię do niej: "Nie bój się, mamusia tylko zęby myje. Jak już się urodzisz to cię nauczę, nauczę cię wszystkiego, pokażę ci cały świat". Po tym momentalnie przestało boleć :D

2 kwietnia, 09:37

20dc 9dpo
Czy mam jakieś objawy? Niezbyt. Pobolewa mnie brzuch od czasu do czasu, delikatnie mnie wysypało na policzku, jestem zmęczona, ale ja przez większość cyklu czuję się zmęczona. Wczoraj na wieczór nie wytrzymałam i zjadłam pół paczki chipsów, których nie jem już od ponad miesiąca. Dzisiaj, na przeprosiny mojego organizmu, planuję zrobić jakiś dobry, zdrowy obiad. Zostało kilka dni do okresu, a ja zupełnie nie wiem czego się spodziewać. Staram się nie myśleć zbyt dużo, ale wiadomo jak jest. Za dużo czas spędzam sama i mam wtedy natłok myśli. Próbuję namówić męża na jakieś zwierzątko, bo na prawdę czuję się samotna kiedy go nie ma, ale uparciuch nie chce się zgodzić. Za rok wprowadzamy się do swojego mieszkania, może wtedy da się przekonać. A może do tego czasu będziemy już we 3 :D kto wie, kto wie.
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)