Walentynki w OvuFriend!

Jeżeli wykupisz abonament Premium w OvuFriend i zajdziesz w ciążę, będziesz mogła wykorzystać swój abonament w BellyBestFriend, w niesamowitym, w pełni spersonalizowanym, inteligentnym kalendarzu Twojej ciąży!

Promocja trwa do 21.02.2019 roku.

Wykup abonament Zamknij
Pamiętniki Nic nowego, nic odkrywczego
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Nic nowego, nic odkrywczego
O mnie: 31 lat, szczęśliwa mężatka od pół roku. Stabilni finansowo, szczęśliwi w trakcie remontu naszego gniazdka.
Czas starania się o dziecko: Od maja 2018. A później na nowo od października 2018r.
Moja historia: W lipcu test zrobiony z czystej ciekawości pokazał 2 kreski. Szok i niedowierzanie i niewyobrażalne szczęście. Niestety w 10 tc okazało się, że płód przestał się rozwijać w 6 tc. Na drugi dzień szpital i łyżeczkowanie...
Moje emocje: Strach, że łyżeczkowanie zostawiło blizny, że "popsuło" płodność. Frustracja, że co miesiąc przychodzi @. I nerwy na siebie, czasami na męża. Na wszechświat, że sobie tak okrutnie zadrwił. Zazdrość, że wszystkim dookoła się udaje a mi nie.

5 lutego, 10:54

Jestem w pracy, ale praca mi nie wychodzi. Stanowisko, które miało być strzałem w 10 okazuje się dla mnie za trudne. Za dużo przepisów, za dużo papierologii. Nie jestem na tyle kreatywna ani charyzmatyczna, żeby osiągnąć tu jakikolwiek sukces. Marzę o tym, że zachodzę w ciążę i idę od razu na zwolnienie. Zabawne kiedyś gardziłam takimi dziewczynami, ledwo zaszła w ciążę i poszła się wylegiwać. A jednak życie weryfikuje i pokazuje, że wcale się nie jest lepszym od innych. Teraz rozumiem te dziewczyny czemu mogły tak zrobić. Już nimi nie gardzę. Teraz często gardzę sobą. A wszystko zaczęło się od sierpnia 2018r. Od czasu łyżeczkowania nie ma dnia żebym nie myślała o mojej straconej ciąży i straconym czasie jaki jej towarzyszył, a to wpływa na moją pracę i życie. Nie widzę już sensu w wielu sprawach. Niemniej jednak staram się dalej jak mogę. Zaczynam się podnosić z tego doła, który mi towarzyszy prawie pół roku...

Siedzę ostatnio i czytam tutejsze pamiętniki. Śledzę wykresy, analizuję, zazdroszczę i cieszę się. I widzę, że wszystko to co ja myślę i czuję jest obecne u wszystkich tutaj. Wiele pamiętników, które czytam opowiada moją historię i uczucia. Jest to dla mnie pokrzepiające. Przynajmniej wiem, że nie jestem z tym sama, i że wcale nie jestem gorszego sortu. Bo tak się często czuję. Gdyby nie mój mąż to pewnie by mnie tu nie było już. W ostatnich miesiącach przeszłam chyba coś na wzór załamania nerwowego. Zajadałam i zapijałam smutki. W pracy narobiłam sobie zaległości, dużo kasy poszło na alkohol i jedzenie. Parę razy nawet przyjechałam do pracy na kacu. Nie jestem z siebie dumna, wręcz przeciwnie. Ale myślę, że już jest dobrze. Już wychodzę na prostą. Po przeczytaniu wielu pamiętników, gdzie każda pisała że czuje i się boi, że nigdy nie zostanie mamą, a na końcu tych wpisów jest przeniesienie na fioletową stronę- moja wiara zaczęła wracać.

W zeszłym tygodniu podjęłam decyzję, że dokańczam ten kwas foliowy co mam i kończę z tą zabawą. Ale po wizycie u gina w piątek uznałam, że chyba znajdę jeszcze siły do walki. Co prawda endo (9 dc) cienizna, bo tylko 4 mm. Ale i tak z mężem będziemy próbować. Dostałam receptę na duphaston na wyregulowanie cyklu i zalecił mi Infolic combi. Dzisiaj po pracy jadę i kupuję. Oby pomogło i oby się udało.

6 lutego, 09:20

Taka refleksja mnie nachodzi ostatnio. Kiedyś oglądając serial "Tajemnice Laury" (swoją drogą całkiem fajny szkoda, że bez kontynuacji) jedna z bohaterek powiedziała cytuję: "Licz na najlepsze lecz bądź przygotowany na najgorsze". Z taką myślą udałam się 20 sierpnia do gina na drugą kontrolę. To był 10 tc a ja nie miałam żadnych objawów ciąży. Żadnych mdłości, piersi zrobiły się mniej tkliwe i przeszła nadwrażliwość na zapachy. Gdzieś z tyłu głowy czułam, że coś jest nie tak. A po obserwacji wielu wykresów na ovu wiedziałam, że często zdarzają się poronienia, obumarcia płodów itd. Może gdybym nigdy nie założyła konta na ovu to bym nie wiedziała, że dużo kobiet ma taki problem, że tracą ciąże albo nie mogą w nią zajść latami i wtedy cieszyłabym się każdym dniem ciąży na luzie bez stresów potencjalnej straty. Może wtedy ciąża by przetrwała? Jest to jedno z pytań, na które nigdy nie będzie odpowiedzi.

Parę tygodni temu załapałam mega doła. Mąż pytał co się dzieje, a ja powiedziałam że w tym dniu nie mam humoru i nie mam ochoty na siłę się śmiać i udawać szczęśliwej, że po prostu mam zły humor. No i on to zrozumiał, że nie jestem z nim szczęśliwa. Tłumaczyłam mu, że to przez to że dostałam okres i przez niesprawiedliwość wszechświata. A on wtedy odpowiedział mi tak: "daj spokój z tą niesprawiedliwością chcę mieć dziecko ale ty się tym nie zamęczaj tak bo do końca życia będziesz nieszczęśliwa i mnie też nie uszczęśliwisz w ten sposób a życie ma się tylko jedno bo po śmierci nic nie ma więc ciesz się nim albo próbuj chociaż (...), kochanie wiem dziecko to wszystko ale ja będę z tobą choćby go nie było serio nie to nie trudno życie ale tylko jedno ono jest do przeżycia (...) jak będziesz takie teksty rzucać to zaczniemy się oddalać niestety bo ja uważam ze nie jedna chciałaby takie życie jakie mamy wiec dotknęło mi to ze nie jesteś szczęśliwa myślisz że tylko dziecko to wyznacznik szczęścia wiele kobiet ma kilka dzieci i też nie są szczęśliwe (...)."
Tu mi dał do myślenia. Co jest sensem życia? Czy jedynym co trzeba osiągnąć w życiu i da szczęście jest urodzenie dziecka? Różnie w życiu bywa. Zajście w ciążę nie gwarantuje, że urodzi się to dziecko. I że będzie zdrowe. Nie ma gwarancji, że będzie z Tobą zawsze. Mój ex doczekał się córki. Ale teraz w wieku niecałych dwóch lat okazało się, że mała ma nowotwór. Czy posiadanie dziecka, które każdego dnia może odejść z tego świata sprawia, że są szczęśliwi? Nikt z nas tego nie chce. Posiadanie dziecka nie jest sensem życia. Czas zacząć żyć swoim życiem, cieszyć się z tego co jest. Co jest lepsze- nie mieć dziecka czy doświadczyć tego cudu na krótki okres i go stracić przez chorobę/ wypadek? Liczę na najlepsze ale jestem przygotowana na najgorsze. Co ma być to będzie.

8 lutego, 11:50

A chuj... jestem zmęczona tymi staraniami. Może to nie jest mój czas. Moja siostra podróżuje i spełnia marzenia. Głaszcze i tuli małe tygryski, karmi słonie w sanktuarium na Tajlandii. Zwiedziła całe USA, we wrześniu wybiera się w podróż do Chin. A co ja robię? Nic nie planuję bo MOŻE zajdę w ciążę, bo pieniędzy mało a remont się robi, a bo może mężowi będzie przykro. Mam dość życia pod ciążę. Teraz jeszcze mam zaburzenia snu, budzę się kilka razy w nocy, nie wiem jak mierzyć tempkę, żeby była względnie miarodajna. Czy jak się przebudzam o 1 w nocy, czy później jak się budzę po 4 jak mąż wraca z pracy czy o 5:30 kiedy ja wstaję do swojej? Wydawało mi się, że miałam owulację w poniedziałek. Statystyka, śluz, szyjka i kłucie w jajnikach tak mi mówiły. Ale ani temperatura (4 dni po owulce) ani testy tego nie potwierdziły. Wczoraj test owulacyjny pokazał mi nawet trochę ciemniejszą kreskę niż w niedzielę, choć nadal dużo jaśniejszą niż kontrolna. Zgłupiałam od tego wszystkiego. Jeszcze mój gin przepisał mi duphaston na regulację cyklu po 1 tabletce od 16 dpo przez 10 dni. Już zdążyłam się naczytać, że potrafi hamować owulację, powoduje brak miesiączki itp. Czuję się tak mega skołowana obserwacją własnego ciała i tymi staraniami. A te też nie są idealne. Mąż pracuje na zmiany, a "kochana" matka natura tak mi "reguluje" cykl, że płodne wypadają wtedy gdy on ma nocki. Ja wracam późno, on zmęczony, bo praca fizyczna po 8-10h i tym samym mamy dla siebie tak mało czasu, że jak raz uda nam się wtedy pobzykać to jest cud. Czuję coś jakby mieszankę potężnej frustracji wymieszanej z rezygnacją. Już sama nie wiem czego chcę, co mogę robić i kiedy, co mogę osiągnąć. Czuję się zagubiona, skołowana i w potrzasku. Nie mam wpływu na nic. Zaczynam tracić siły. Od jutra nie mierzę tempki. Może zacznę na nowo z nową @. O ile będzie w terminie i duphaston nie narozrabia.

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego, 11:52

14 lutego, 23:03

Do dziewczyn, które robia testy owulacyjne jako ciążowe. Jak je robicie- rano? Wieczornem? Jakich zasad przestrzegacie?

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego, 03:39

Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)