X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Teraz już wiem, że czerwone kreseczki na teście nie równają się ukochanemu Maleństwu za 9 miesięcy
Dodaj do ulubionych
1 2 3
WSTĘP
Teraz już wiem, że czerwone kreseczki na teście nie równają się ukochanemu Maleństwu za 9 miesięcy
O mnie: Mam na imię Paula. Mam 21 lat. Edit. za 3 miesiące skończę już 23 lata... tak ten czas leci, a my nadal bez maleństwa
Czas starania się o dziecko: 2 lata
Moja historia: Jestem młoda, ale zawsze moim priorytetem było zostać mamą. Gdy już dojrzałam do tego i zapragnęłam mieć dzidziusia zaczęliśmy się starać z moim narzeczonym. 1 góra 2 cykle i na początku stycznia zobaczyłam dwie bardzo intensywne kreski. Byłam bardzo szczęśliwa. Niestety moja radość trwała 9 tc. Bo jak zaczynał się 10 tc miałam zabieg wyłyżeczkowania jamy macicy. Okazało się, że mój dzidziuś nie wykształtował sobie serduszka:( A dlaczego? Na to nie znam odpowiedzi.. w szpitalu mi tylko tłumaczyli "tak natura chciała" . Zabieg miałam 9-go lutego nigdy nie zapomnę tej daty. Nie znałam jeszcze płci dziecka, ale od samego początku czułam, że to będzie moja Anastazja. Tak też zostało. Mam już córeczkę w niebie i nawet jak będzie następna to dostanie inne imię. Ta sama historia powtórzyła się w czerwcu 2016r. Już mam dwóch aniołków w niebie. Teraz już wiem, że czerwone kreseczki na teście nie równają się ukochanemu, zdrowemu Maleństwu za 9 miesięcy... Teraz już wiem... I tak bardzo, bardzo tęsknie...
Moje emocje: Mieszanina totalna

11 maja 2015, 15:10

Dni mijają. Tęsknota nie przemija.. Cały czas tęsknie za swoim małym groszkiem. Za dwa dni powinien rozpocząć mi się 3 cykl. Po którym będę mogła zacząć się starać o Groszka. Oby dotrwał ze mną te 9 miesięcy.. Tak bardzo bym chciała urodzić zdrowego maluszka. Po poronieniu dostałam jeszcze większego instynktu macierzyńskiego i przez to trudniej jest mi się pogodzić ze stratą :/ Niestety nic na to nie mogę poradzić.. Mam nadzieję, że w krótce nam się uda i będę mogła tu napisać, że nie jestem Aniołkową Mamą, ale że jestem Aniołkową i tu Ziemską mamą ;) A nie długo dzień matki więc może nam się uda na dzień dziecka . Z jednej strony cieszę się, że zacznę starania, ale z drugiej tak się martwię no i cały czas pytania czy Mój Aniołek nie jest zazdrosny.. Wiem, że zapewne chciałby mieć tu na ziemie siostrzyczkę lub braciszka, ale to jest takie trudne do zrozumienia... Wiem, że dziś płaczę bez składu i ładu, ale mam w sobie tyle wszelakich emocji i tyle myśli, że nie potrafię ich ogarnąć w całość. Może następnym razem jak będę pisać to mój wpis będzie mniej chaotyczny i bardziej zrozumiały.

13 maja 2015, 11:16

Na początek chciałam Wam dziewczyny podziękować za słowa otuchy. Bardzo one mi pomagają. Wierzę w to, że będzie dobrze, bo musi tak być. Chcę dzidziusia i wiem, że dam radę zajść w ciążę. Czasem bywają dni zwątpienia, ale mijają.. Tak samo jak po każdej burzy wychodzi słońce tak samo jest ze mną. Dziś mam planowany dzień 3 @ po zabiegu. Mam nadzieję, że długo nie będę na nią musiała czekać. Chciałabym bardzo, aby ten nowy cykl który rozpocznę był owocny. Za kilka dni idę na badania zobaczyć czy te leki co biorę coś w ogóle dają. Powiem Wam, że chyba muszę skończyć ze zmierzeniem temperatury, bo tak byłam ciekawa jaką dziś będę miała, że nad ranem kilka razy mi się śniło że mierzę i normalnie z wynikiem :P Raz mi się uroiło że miałam 37 a później że 36,9 :D a jak już się obudziłam i na poważnie zmierzyłam tempke to miałam tę drugą wartość. No cóż zwariować idzie ;) Ten czas mija tak szybko... Po zabiegu jak mi wszyscy lekarze mówili, że po 3 miesiącach będę mogła starać się o dziecko to dla mnie było to takie odległe.. A teraz to już tylko moment. Pożyjemy zobaczymy. Bardzo bym chciała, żeby nie tylko mi się udało ale nam wszystkim. Każda z nas zasługuje na bycie mamą, czy po raz pierwszy czy kolejny. "Proszę, mamo, żyj dalej. Nie jesteś sama ...pamiętaj o tym. Nie smuć
się bo smutek powoduje, że znikam. Pamiętaj, że ja jestem cały czas przy tobie. Kocham Cię mamo..."

14 maja 2015, 20:15

".. I znów zmierzch... kolejny dzień dobiega końca... choćby nie wiem jak był piękny, jego miejsce zajmie noc.." Kolejny dzień za mną. Uważam, że na chwilę obecną czuję się dzielna i jestem gotowa do działania. Czekam na miesiączkę. Wiem kochane piszecie po co być taką pesymistką?Chcę być miło zaskoczona. W głębi duszy pragnę dziecka i wyszukuje sobie objaw jakie miałam za pierwszą ciążą. Najgorsze jest to, że boję się, że jeśli objawy będą się powielały to z moją ciążą nie będzie w porządku.. Zwariować można. Więc staram się nie doszukiwać niczego. Pragnę zostać mamą tu ziemskiego dzidziusia. Jeśli nawet ma przyjść @ to chcę żeby było to jak najszybciej, żebym mogła zacząć nowy cykl który zaowocuje. Wierzę w to, że jeśli teraz się nie udało (chociaż nie staraliśmy się znacznie) to czerwiec będzie moim szczęśliwym miesiącem. Tęsknie za swoim Groszkiem, ta tęsknota nie mija.. Sądzę, że pogodziłam się z odejściem mojego Groszka, ale jednak ten ból jeszcze pozostał.. Boję się, że któregoś dnia wstanę i zapomnę o swoim Aniołku :( Tak bardzo boję się Go zatracić. Wiem, że to pewnie nie możliwe, ale skoro ludzie umierają którzy żyli w śród nas i z czasem zacierają się w naszej wyobraźni to jak pamiętać takie malutkie szczęście którego nawet się nie widziało?... Może grzeszę, ale czasem nie wierzę w to, że się kiedyś spotkam z moją Anastazją :( A nawet jeśli do takiego spotkania miałoby dojść tam po drugiej stronie to nawet nie potrafię wyobrazić sobie co bym jej powiedziała. że przepraszam że tak się stało? nawet jeśli to nie z mojej strony wina to czy ona mi to wybaczy, że jej nie urodziłam , że nie przytuliłam ? ;( Jest tak wiele pytań na które człowiek nie zna odpowiedzi. ehh i z dobrego nastroju przerodziło mi się na refleksje.. Wiem, że to głupie, ale na czasy mam ochotę rzucić się na podłogę uderzać pięściami i nogami i krzyczeć, że chcę swojego Aniołka tu na ziemi ! :( Tęsknie Kochanie za Tobą. Miałbyś kochanie teraz około 20 tygodnia ... [*]

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2015, 20:19

26 maja 2015, 09:54

Dziś dzień matki. Bardzo trudny... Czytam różne artykuły odnośnie Aniołkowych Mam. Dlaczego My nie mamy swojego święta? Dlaczego o nas nikt nie mówi i nikt nie pamięta. Ksiądz potrafi się modlić za ciężarne, za te co dokonały aborcji a nie pamięta o tych które tak bardzo pragnęły mieć dziecko a im je zabrano. Dzisiejszy dzień to nie powód do świętowania. Bynajmniej dla mnie.. Wierzę, że może uda mi się za rok przytulić moje dziecko te tutaj na Ziemi. Wierzę, że Mój Aniołek jest dziś ze mną szczególnie blisko i wiem, że pragnął by teraz skakać fikołki w moim brzuszku, ale to się nie stanie... Nie potrzebnie się tylko dołuję, ale to jest silniejsze ode mnie.. Nie potrafię w tym szczególnym dniu zrozumieć dlaczego nikt o mnie nie pamięta, że ja też mam dziecko! Dlaczego nikt nie pamięta o Nas?! Aniołkowe Mamy zasługujemy na więcej! Dzisiejsze życzenia ode mnie są nie tylko do mam, które mają swoje dzieci lub oczekują ich, ale w SZCZEGÓLNOŚCI do Aniołkowych Mam ! Życzę Wam, żebyście mogły jak najszybciej być w stanie BŁOGOSŁAWIONYM i szczęśliwie urodziły swoje zdrowe bobaski <3 Co do reszty Mam życzę pociechy z maluchów i spokojnych ciąż.


Ojciec Ksawery Knotz OFMCap pisze: "Przyjąć krzyż, to znaczy też wyzbyć się projekcji, jak ma wyglądać nasze życie, którego oczekujemy od Boga, a uczyć się cierpliwie pokonywać trudności, jakie się pojawiają. To też jest odkrycie, że chrześcijanie mają problemy, choroby, nieszczęścia - że wiara w Boga nie powoduje cudownego życia, tylko uczy inaczej na to życie patrzeć".

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2015, 10:00

27 maja 2015, 21:36

Dobry wieczór wszystkim. Siedzę w zaciemnionym pokoju.. Dobrze, że jeszcze całkowicie noc nie zastała. Mojego jeszcze z pracy nie ma (od 8 rano) Na smsy nie odpisuje. Taki standard. Do późna w pracy, pewnie jeszcze do swojej mamy zajrzy.. A człowiek cały dzień sam siedzi i myśli... Tak bardzo bym chciała mieć już dziecko... Czasami się zastanawiam czy nie lepiej odpuścić... Dni lecą tak wolno jeśli się na coś czeka.. A mi czas dłuży się coraz bardziej... Ostatnio znów wkręciłam się w czytanie książek. Wtedy przynajmniej nie myślę o tym jak bardzo jestem nieszczęśliwa. Pewne rzeczy stały się dla mnie nałogiem. np ranne mierzenie temperatury mimo, że wiem że ten cykl i tak jest nie dla mnie. Modlę się, żeby lekarz mi pomógł jak najszybciej obniżyć te TSH . Tak bardzo już bym chciała mieć to wszystko za sobą. Wiem, że to nie możliwe, ale marzy mi się zasnąć i obudzić dopiero wtedy jak już urodzę zdrowe dziecko. Tak bardzo się boję tego czekania aż się uda i tych 9-mscy . Mój humor przeplata się na zmianę. Raz jestem szczęśliwa i cieszy mnie wszystko, a czasem nie mam już na nic siły . Pocieszam się tym, że jestem w tym sama i ze są dziewczyny które przeżyły więcej ode mnie i mimo tego się nie poddawają. To trudne. Boję się teraźniejszości.. Przyszłości. Tęsknie za swoim Aniołkiem. Oddałabym wszystko, żeby ta kruszynka mogła do nas powrócić :( Tak bardzo jej pragnęłam ;( Dobrze, że chociaż mieszkam ze swoim eM. bo jak byśmy mięli się spotykać tak jak przed ciążą to bym psychicznie już dawno się poddała. Myślałam, że jestem silniejsza.. Dopiero teraz po stracie tak bliskiej mi osóbki zobaczyłam jak na prawdę jestem słaba... Mimo wizyty u psychologa, mimo czasami dobrego nastroju, mimo dobrych chęci najbliższych NIE MAM SIŁY BY ŻYĆ . Amen .


Jutro znowu obudzi mnie kolejny dzień, który będzie zapełniał mi myśli o tym CHCE BYĆ MAMĄ .
Śmieszy mnie teraz fakt, że jak byłam młodsza a starsi ostrzegali mnie żebym czasem nie "wpadła" . Szkoda, że mi się to nie przytrafiło. Chociaż jak miałam około 19 lat myślałam, że zaszłam w ciąże. Szkoła.. rodzina.. nie pewna przyszłość. panikowałam. dużo rozmawiałam ze swoim przyjacielem (pierwszą miłością) a on powiedział mi pewne słowa "wcale nie jest tak łatwo zajść w ciąże" wyśmiałam go wtedy. myślałam, że jest stuknięty. Ale fakt faktem miał rację . Chcialabym mu to teraz przyznać, ale niestety już się nie przyjaźnimy.. Czasem tęsknie za dawnymi przyjaciółmi. Czemu się tak dzieje, że ludzie się rozstają i nie potrafią zachować przyjaźni ? Ostatnio mam dni na wspominanie wszystkich przyjaciół, moich byłych chłopaków... To głupie i chore. Wiem. Ale czasem myślę, że może gdybym wybrała inną drogę.. Może już bym była w ciąży. Chociaż mam wrażenie że Bóg robi mi to specjalnie... I specjalnie mi odbiera możliwość kochania i przytulania własnego dziecka... Tylko czemu On to robi? Czyżbym nie miała być dobrą matką? Czy coś mi brakuje? ehh to wszystko nie ma najmniejszego sensu. Dobranoc .

Dobranoc mój kochany Aniołeczku Ty moja kochana Anastazjo [*]

2 czerwca 2015, 10:28

Dzień dobry. No i u mnie zmiana planów. Do lekarza jednak idę po niedzieli, bo w środę wyjeżdżamy nad morze. W niedzielę wracamy. Nie wiem jak obędę się bez mierzenia temp. bo w pokoju będziemy spać w 4 osoby. Trochę głupio tak :P hehe . No cóż niestety czasem i tak bywa. Trochę sobie odpocznę przynajmniej no i jodu się nawdycham :D Trochę z tym swoim przez ten wyjazd się pokłóciłam, bo bierze swoich siostrzeńców (bliźniaków) owszem dzieci są fajne, ale cały czas się nimi zajmować to męczarnia jest. Dobrze, że jeszcze jedzie jego brat z dziewczyną to przynajmniej będą mięli się kto nimi zajmować. Ja owszem lubię dzieci, ale cudze to na godzinę. Może i jestem złośliwa, ale to że straciłam dziecko nie znaczy, że ktoś ma mi cudzymi czas wypełniać . Bo po tej pustce co straciłam to nawet moje własne następne dziecko nie wypełni. A ja jestem taka, że nie lubię jak dzieci chodzą samopasem i ich się nie pilnuje. Dlatego mu zapowiedziałam, że biorę książki i zamierzam leżeć tyłkiem do góry i czytać książki a on niech się bawi w nianię . Może to podłe co pisze, ale taka jest prawda. Mi też jest potrzebny odpoczynek. A przede wszystkim chcę odpocząć psychicznie. Sama byłabym już w którymś porządnym tygodniu a tak... ehh tam płakać mi się chce :( Chciałabym mieć dziecko, ale temu mojemu chyba coraz mniej zależy żeby do tego dążyć. Ciągle twierdzi, że ja chce wszystko naraz. I wogóle ,że jestem w gorącej wodzie kąpana. Ja nie jestem jakaś narwana, ani nic. Zresztą sama nie wiem czy już sobie tego nie odpuścić. Nawet uważam, żeby nie wpaść. Często się kłócimy, a po ślubie jeszcze też nie jesteśmy.. A wiadomo może byśmy tylko mięli skrzywdzić dziecko, bo nie wytrzymamy ze sobą... Sama nie wiem co mam robić. Z jednej strony pragnę mieć dziecko i czuję duży instynkt macierzyński, a z drugiej strony jak mam być mamą i tatą dla dziecka bo on będzie wiecznie pracował tak jak jest teraz, że ja całe dnie siedze sama, a on późno wraca, to może lepiej się jeszcze wstrzymać?... ehh ;/ wszystko jest do dupy.. Nie tak sobie to wyobrażałam... Mam nerwy, jestem zła, jestem smutna... I nikt nie rozumie moich potrzeb.. Z jednej strony się cieszę, że jadę a z drugiej już bym nie pojechała bo same kłótnie. Najgorzej, że on o tych dzieciach nawet nie ustalił tego ze mną tylko dowiedziałam się od ich mamy. A sama nie dawno jak była na mazurach to pojechała bez chłopaków bo musiała odpocząć :/ Ja mogę zająć się cudzym dzieckiem, ale godzinę. Całe dnie będę poświęcać swojemu dziecku... A ten mój w ogóle nie rozumie, że ja nie chce z dziećmi przebywać, twierdzi, że przesadzam... A mi na prawdę pęka serca :( :( :(

9 czerwca 2015, 13:15

Witam. Już wróciłam z nad morza. Na wdychałam się jodu ile tylko weszło w moje płuca. Wróciłam do mierzenia temp. mam bardzo niską nie wiem czemu. Jeszcze za niska na owu. Ciekawe może w tym miesiącu w ogóle nie pojawi się.. Albo była w 9dc jak wyznaczyło Ovu :D hehe . No ale cóż dziś czuję się nie jak na owulację, ale raczej jak na wojnę.. Jakoś mi niedobrze, mdli mnie.. Nie zjadłam nic nie świeżego. Więc nie wiem. Co jakiś czas jak by mi coś w gardle siedziało.. Nie wiem może jakieś przeziębienie mnie bierze.. Nie mam pojęcia.
Ogólnie wypoczęłam, ale było ciężko jak szczęśliwi rodzice chodzili po plaży z dziećmi, albo słyszałam jak jakieś gdzieś płacze... ;/
Wczoraj jak leżałam ze swoim eM. w łóżku i jak głaskał mnie po brzuszku i powiedział, że niedługo tam będzie nasze dziecko to ledwo powstrzymałam łzy a oczy i tam mi się zrobiły mokre...
Na urlopie tęskniłam za swoim Aniołkiem, ale nie myślałam o tym, żeby zajść w ciążę tylko bardziej zrobiłam sobie taki "urlop psychiczny". Ale wróciłam do swoich czterech ścian i z powrotem cały ten ból wrócił... :( Wczoraj z moim narzeczonym poszliśmy na całość. Wiem, że nie powinniśmy (zbyt wysokie TSH), ale jakoś nie potrafiłam się powstrzymać. Teraz mam wyrzuty sumienia, że się zgodziłam. Zobaczcie jakie to jest chore, chce mieć dziecko, a nie mogę pozwolić, żeby mogło dojść do zapłodnienia... Jaka tu jest logika? Wszystko bezsensu .

14 czerwca 2015, 22:07

Skradzione od Seleny .
Mam nadzieję kochana, że nie masz mi tego za złe?

<3

Ciężko dalej isc przed siebie,
ciężko przyjąć taki los,
więc Ty Boże przyjdź w potrzebie,
Ty mi pomóż przyjąć cios.

Czym ja, Panie, zawiniłam?
Czy odpowiesz dzisiaj mi?
Że być Mama tylko chciałam,
Że dziecina mi się śni.

Że chce tulić, chce całować,
Milość memu dziecku dać.
Ze chce radość ofiarować,
Sercem przy mym Dziecku trwać?

Więc Cie proszę dzisiaj Panie,
Otrzyj z oczu moich łzy...
W serce moje wlej nadzieje,
Że narodzin przyjdą dni.

Że doczekam tej godziny,
Gdy zaświeci słońce nam.
I usłysze słodkie : „Mama”.

15 czerwca 2015, 12:08

Witam się ze wszystkimi Paniami czytającymi mojego bloga.
Dziś muszę się wyżalić, bo nie mam do kogo a mam takie nerwy i tak mnie nosi, że głowa mała :(
Niby jestem szczęśliwa ze swoim narzeczonym, ale odkąd poroniłam i on się wprowadził do mnie to tak jakoś zauważam, że chyba nie pasujemy do siebie..Z tymi wczasami mnie wkurzył bo byli z nami jego siostrzeńcy (bliźniaki, 10 lat). Zero prywatności, zero wspólnego czasu. Wróciliśmy on poświeca czas po pracy dla swojej mamy żeby jej coś zrobic a w domu muszę wszystko ja robić bo on jak już wraca po pracy i po robieniu u mamusi to już siły nie ma. Obiad mu podaj, kolacje mu zrób, ubrania za niego poukładaj. Panie sprzątanie gotowanie. A później i tak powie, że nic nie robię cały czas. Do tego jeszcze jak mieszkam na wsi jest duże podwórku jest dużo trawy do koszenia, z mamą mamy warzywniak. I tak wszystko muszę robić z mamą, bo mój tata na tirach jeździ i jest w domu rzadko. Więc do niego pretensji człowiek nie ma. Ale ten mój to mnie już wku*rwia za przeproszeniem. Bo on jest zmęczony.. A mi pieniędzy i tak nie daje, przy kimś mówi, że mogę kupować sobie co chce i w ogóle a jak jesteśmy sami to mnie ze wszystkiego wylicza i ciagle mu nie pasuje jak chce sobie na coś więcej pozwolić. A i tak na wszystkie badania, leki itd dają mi rodzice, bo on akurat wtedy nie ma jak ja muszę iść. Mam już tego dosyć, powiedziałam mu że chce zeby sie wyprowadził chyba, że się zmieni, ale ja mam dość już bycia jego służącą ;/
Nie liczę, że w tym cyklu nam się udało, bo boli mnie brzuch jak zawsze przed okresem te kilka dni ale nawet jak bym zaszła w ciążę i miała bym się z nim użerać to bym wolała zostać samotną matką/panną z dzieckiem. niż dalej być tylko służącą i do seksu . Jak wczoraj chodził i mi klepał, że jestem w ciąży w końcu stwierdził, ze jedzie na chwilę na ryby z szefem a jak będzie wracał to kupi mleko mi do kawy, sobie jakiś napoj i mi sok bo jestem w ciąży i muszę się zdrowo odżywiać. I wiecie co? Nie wrócił nawet na noc! Powiedział, że mu skuter się zepsuł i był bliżej swojego domu tam u mamy i tam został! a dziś się odezwał dopiero po 11 z pretensjami dlaczego ja się nie odzywam. No to mu powiedziałam, że on myśli że zrobił co powinien nawet nie wie czy mu się udało i już spoczął na laurach, bo skoro on myśli że ja już jestem w ciąży no to po robocie. Więc już nie musi się mną zajmować. A jak tak będzie jeździł po mleko dla dziecka to za 3 dni może dopiero by wracał..
ehh tam. jestem zła. chce mi się płakać. i nie wiem co o tym wszystkim myśleć :(

14 lipca 2015, 20:39

Od kilku dni mam ochotę coś napisać.. Nawet wiem co, ale jak nie mam dostępu do lapka, a jak już siedzę to jakoś tak nie wiem od czego zacząć i co pisać... Jeszcze półtora miesiąca i mój termin porodu się zbliża.. Ciągle o nim myślę.. tak ciężko jest zapomnieć.
W sercu czuję ból i tęsknote.. Nie płaczę.. Tzn zdarza mi się, ale już mniej... Ogólnie jakoś tak mniej rzeczy mnie wzrusza...
ehh tam nie chce mi się pisać...może za kilka dni coś napiszę...

Dobranoc .

20 lipca 2015, 14:09

Na wstępie chce podziękować Gabi i Coffee za słowa wsparcia :* to dla mnie bardzo wiele znaczy <3
Następnie chcę się trochę wygadać o swoich obecnych emocjach/odczuciach.
Wczoraj wróciłam z nad morza. Trochę odpoczęłam, było fajnie. A dziś? Dziś mi się nic nie chce robić :P Ale jestem szczęśliwa. Jestem spokojna. Czuję się wspaniale.
Nie wiem czemu, ale dziś tak jest. Jutro może będę płakać, ale dziś chcę się cieszyć dobrym humorem. Tęsknię za Aniołkiem, ale czuję takie wewnętrzny spokój.
W tym cyklu owulacja bardzo mnie zaskoczyła. Chyba, że coś jeszcze się zmieni, ale załóżmy, że tak własnie się stało jak jest na wykresie. Nie będę ukrywać, że bym chciała, żeby się udało. Liczę na to, ale wiem, że nawet jeśli się nie uda, nie będę zdominowana. Czuję radość. Nawet nie potrafię tego opisać :D tak wiem to chore się tak dobrze czuć, nawet mnie samą to dziwi.. :) Gdybym nie miała takiego lenia jakiego mam to bym nawet mogła krzyczeć i tańczyć z radości. Nie wiem czy morze dało mi jakiegoś kopa energetycznego czy może moja podświadomość wie, że właśnie lokuje się u mnie mała kochana Fasolinka :) nawet nie będę tego ukrywać i zaprzeczać, że tak właśnie czuję :) Nie bierzcie mnie za szaloną, bo myśl że @ może przyjść cały czas siedzi gdzieś tam na dnie, ale mam to w nosie. no bo nawet jak nie ten cykl to następny. I tak aż się w końcu uda :)

Dziękuje za uwagę. Do widzenia. <3

30 lipca 2015, 12:22

Dzień dobry. Witam się w pierwszym dniu mojego nowego cyklu. Nie ukrywam, że liczyłam na CUD i nie myślałam, że się udało. Jednak nic z tego nie wyszło . No trudno. Jak to się mówi do trzech razy sztuka ;) a za czwartym już się uda :P
Zobaczymy. Co ma być to będzie. Na chwilę obecną jestem pełna energii na nowy cykl. Nie wiem jak długo będzie to trwało, ale cieszę się tym co mam. Trochę boli mnie brzuch, ale i tak myślałam, że będzie gorzej. Jedyny fakt jaki mnie dołuje to taki, że za miesiąc miałam termin porodu. A dokładnie na 31-go sierpnia. ehh :( tęsknie Fasolinko moja za Tobą... Byłabyś taka duża już.. no cóż nic na to nie poradzę chodź tak bardzo tęsknie. Może wróci jeszcze kiedyś do mnie <3 Może w tym cyklu?? Tak bardzo tego pragnę i chcę.
Szkoda, że nie istnieją złote rybki, albo dżiny z lamp oliwnych... Wystarczyłoby mi jedno życzenie do szczęścia. Jedynie na czym mogę polegać to na Wierze. Amen

1 sierpnia 2015, 21:31

"Jeszcze miesiąc. Jeszcze niepełne 4 tygodnie. I nasze szczęście będzie z nami. Tak nie mogę się doczekać naszego pierwszego spotkania. Tego jak będę mogła pierwszy raz Cię przytulić, pocałować. Tak bardzo Cię kocham"


....


Tak jak powyżej, powinien wyglądać mój wpis...


1270477090-by-zanuuusia-600.jpg

dobranoc ANIOŁKU. ! <3


http://static.pokazywarka.pl/i/5987808/303884/cropped-2014-11-29-19-31-01a2.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 sierpnia 2015, 21:36

14 sierpnia 2015, 20:53

"Kochana mamo,
wiem, że mnie nie widzisz, nie słyszysz i nie możesz dotknąć. Ale ja
jestem...istnieję ...w Twoim życiu, snach, Twoim sercu...Istnieję.
Kiedy byłem tam na dole ,w Twoim ciepłym brzuchu godzinami
zastanawiałem się,
jak to będzie kiedy będę już przy Tobie, w tym miejscu o którym
opowiadałaś
gładząc się po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś zasnąć.
Ja wsłuchany w Twoje opowieści i kojący głos chłonąłem każde
słowo ,każdą
informację, a potem cichutko, że by Cię nie obudzić, kiedy wreszcie
zasypiałaś...marzyłem. Wyobrażałem sobie te wszystkie cudowne
miejsca i Ciebie
,jak wyglądasz...
Patrzyłem na swoje dziwne nóżki i rączki u których nie wiem czemu
było po
dziesięć palców i zastanawiałem się czy jestem do Ciebie podobny.
Chyba nie –
myślałem – bo Ty pewnie jesteś piękna, a ja taki dziwny..
pomarszczony...no i
po co mi te dziesięć palców?
A potem się wszystko jednego dnia zmieniło.
Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i już nie było opowieści. "To nie
może być
prawda" -mówiłaś godzinami. Słuchałem teraz jak płaczesz, krzyczysz,
prosisz i
błagasz.. A ja nie wiedziałem o co i dlaczego?
Chciałem Cię bardzo pocieszyć więc wywracałem fikołki, żebyś
poczuła, że ja tu
jestem i Cię kocham. Ale wtedy ty płakałaś jeszcze bardziej.
A potem nadszedł tez straszny dzień. Zobaczyłem, że ktoś świeci mi
po oczach,
straszne światło wpadło w głąb Ciebie. I nagłe wszystko zrobiło się
czarne. A
mnie coś wyciągnęło. I zrobiło się cicho. Ktoś trzymał mnie na
rękach, ale to
nie byłaś Ty. A potem usnąłem i kiedy otworzyłem oczy, wszystko
wokoło mnie
zalewał błękit we wszystkich odcieniach. Byłem ten sam, mały
pomarszczony, z
dziesięcioma palcami u rąk. Ale Ciebie nigdzie nie było.
Obok mnie siedział mały rudy chłopczyk. Witaj – powiedział i
uśmiechnął się do
mnie.
Gdzie moja mama? - zapytałem. On wtedy opowiedział mi wszystko. Że
nie każde
dziecko trafia do swoich rodziców. Że to nie ma związku z tym jak
bardzo mnie
chcieli i kochali, że teraz tu jest moje miejsce, pośród innych
małych Aniołków.
Że będzie mi teraz Ciebie Mamo, brakowało, ale musimy oboje nauczyć
się żyć
bez siebie. I musiałem nauczyć się tak żyć. Nie, nie było mi łatwo.
Płakałem
tak jak Ty. I cierpiałem tak jak Ty.
Ale jest mi tu naprawdę dobrze. Mam tu wielu przyjaciół, wiele
zabawy i
radości. Ale nie szalejemy całymi dniami na łące, mamo. Pomagamy
starszym
ludziom przeprowadzić ich na spotkanie tu w niebie. Znajdujemy ich
rodziny,
mężów, dzieci, żeby mogli się spotkać tu w niebie. Możesz być ze
mnie dumna,
mamo. Jestem grzecznym Aniołkiem, naprawdę. No...czasami tylko
robimy sobie
psikusy i troszkę rozrabiamy..
Wiesz kiedy się tu znalazłem jeden Aniołek ,mój Przyjaciel
wytłumaczył mi że
nie mogę się skontaktować z Tobą osobiście. Czasem tylko wolno mi
pojawić się
w Twoich snach ...nic więcej.
Ostatnio jednak zacząłem się robić przeźroczysty. I skrzydełka mi
nie działają
tak jak kiedyś. Mój Przyjaciel popatrzył na mnie smutny i...zabrał
mnie na
ziemię. Usiedliśmy na białym krzyżu i nagle Cię zobaczyłem.
Wiedziałem że to
Ty. Poznałem Twój głos. Stałaś tam w deszczu i płakałaś. Powtarzałaś
ze bardzo
cierpisz...tęsknisz... Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i
powiedział że
musimy coś z tym zrobić, bo nie możesz tak dalej cierpieć. Musisz
żyć, bo
wobec Ciebie jest jeszcze wiele planów. Bo są gdzieś dzieci którym
musisz
pomóc przejść przez życie i otoczyć je miłością tak wielką, jak tą
która
powoduje teraz Twój wielki ból. Więc piszę, mamo ten list. Pierwszy
i ostatni.
Musisz wziąć się w garść, uśmiechać ,żyć. Ja Cię bardzo mocno kocham
i wiem że
to z mojego powodu płaczesz ale tak nie można. Każda Twoja łza
powoduje, że
moje skrzydełka znikają. Kiedy Ty się poddasz, ja też zniknę. Tu na
górze
istnieję dzięki tobie i Twoim myślom o mnie. Ale tylko tym dobrym
myślom. Mamo
uśmiechaj się częściej. Każdy Twój uśmiech to dla mnie radosna
chwila. Dzięki
Tobie mogę jeszcze zrobić tyle dobrego.
Proszę, mamo, żyj dalej. Nie jesteś sama ...pamiętaj o tym. Nie smuć
się bo
smutek powoduje, że znikam. Pamiętaj, że ja jestem cały czas przy
tobie.
Kocham Cię mamo..."
Kochany Mój Aniołku. Już nie płaczę, ale bardzo tęsknie. Kocham Twojego tatusia, a tatuś kocha mnie. Oboje bardzo pragniemy żebyś wrócił do nas.. Miałaś/eś być z nami 31-go sierpnia. Proszę, wróć do nas już na zawsze.

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2015, 10:42

25 sierpnia 2015, 14:29

Witam. Trochę nie pisałam dawno nic od siebie..
Jestem po owulacji. Czekam na @ (02.09) . 31 sierpnia termin porodu miał być.. To dziwne, bo tęsknie cały czas za swoim Aniołkiem, ale nie płaczę.. nie winię o to nikogo. Nic nie czuję. Czasem zastanawiam się czy Bóg istnieje.. Bardziej ze złości niż z żalu. Mam ochotę zrobić test tego 31-go może Bóg mi odda to co mi zabrał kilka miesięcy temu.
Teraz gdy myślę o przyszłej ciąży te 9 miesięcy wydaje mi się takie długie. A jak patrzę po sobie i po tych 9 miesiącach minęły bardzo szybko.. Wydawało mi się, że czas płynie wolniej, ale on gna nie ubłagalnie. Zastanawiam się jak bym wyglądała teraz przed samym porodem. Wiedziałabym już czy moja intuicja mnie nie myliła co do Anastazji. Znała bym już płeć, wszystko miałabym kupione dla dziecka. Może już bym w szpitalu była? Czułabym każdy ruch mojego dziecka.. Słyszałabym bicie jego serduszka, jego tętno. Widziałam bym na usg jego śliczną buzię, nóżki, rączki... Mam zły w oczach, ale nie płaczę. Nie jestem wyrodną matką, prawda? ... :( sama nie wiem. może nie nadaję się do tego..?????
Cale życie marzyłam o dziecku. Mimo, że jestem młoda instynkt mam już od dawna.. ale może to za mało? Może jednak moje przeznaczenie jest inne?? Już nawet mama mnie pociesza i mówi, że ona nie koniecznie musi mieć wnuki. Mówi mi że jest wiele par które żyją świetnie bez dzieci... ja takiej nie znam, ale niech jej będzie.. stara się mnie pocieszyć...

29 sierpnia 2015, 14:15

Gdyby do każdego wpisu można by było robić temat mój by brzmiał tak : "los igra z nami jak mu wygodniej".
Miało być jak w bajce. Już nie wracam do tego, że zbliża się przewidywana data urodzenia mojego Aniołka.. Było... Co się stało to się nie odstanie. Tylko boli mnie coś innego. Pamiętam jak by to było wczoraj siedziałam w szpitalu byłam u ginki na usg zobaczyć czy może jednak bije serduszko.. No i ona mnie pocieszała, żebym się nie martwiła, bo za 3 miesiące znowu będę w ciąży. Zaczyna się już 7 miesiąc małymi krokami a ja w ciązy nadal nie jestem.
A może jestem? Zobaczcie jakie życie jest nie sprawiedliwe. Skończyłam szkołę, miałam wakacje. Staraliśmy się ile w naszej mocy, żeby się udało. Teraz jak stwierdziłam, że zawieszam świadome starania, bach może się okazać, że jestem w ciąży. Jak udało mi się do szkoły. Czy to nie jest jakieś niesprawiedliwe? Nie myślcie, że nie chce dziecka. To nie o to chodzi. Zresztą mogę wcale nie być w ciąży. Ale powiedzmy, że się udało. To czy los sobie ze mnie nie kpi? Chciałam to nie mogłam. Jak poddałam się to może się udało. Owszem jeśli tak to pogodzę i ciążę i szkołę. Tylko dlaczego tak się z nami dzieje????
Może się jednak okazać, że w środę @ przyjdzie jak w zegarku, a wtedy ten wpis będzie się nadawał do kosza. Tego nikt nie wie.
Kolejny raz doświadczam, że nie można nic planować, bo z naszych planów i tak nic nie będzie. Czy takie życie jest nam zapisane tam na górze? Czy to my robimy błędne wybory i tak nam się komplikuje ??



P.S
jak pogodziłam się z myślą 2-letniej szkoły. Później z rok szkoły w między czasie wtedy starania, to Bóg może daje mi coś na co czekałam do tej pory.. nie chce mi dać wtedy kiedy ja tego pragnę tylko jak Jemu pasuje..

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2015, 14:18

31 sierpnia 2015, 19:16

Dziś 31. Ten 31 sierpnia. To już 9 miesięcy minęło, a tyle człowiek przeszedł.. tyle człowiek doświadczył. Przypuszczalnie teraz powinnam być na porodówce, albo już tulić swoje dziecko.

Ale tak się nie dzieje. Wiem, że jeszcze muszę dłużej na to poczekać.

Jestem mamą tylko na przytulenie swojego dziecka muszę poczekać dłużej niż 9 miesięcy.


13.jpg

29 września 2015, 11:00

Witam. Nie pisałam prawie cały miesiąc. Prawdę mówiąc nawet dobrze nie było o czym pisać... To mój pierwszy cykl w którym jestem już po owulacji i nie czekam na termin @ z niepokojem. Cykl odpuszczony przez mojego lubego. Odwidziało mu się akurat przed samą owulacją. Szkoda słów. Nie dość, że człowiek musi się długo starać to jeszcze od odpuszcza. Bo szkoła, bo rodzice będą gadać. Rodzice wiedzą, że szkoła i wiedzą, że chce dziecko.
Właśnie to chyba tylko ja chce dziecko. A dla niego to jest zbędny element w życiu. :( może się mylę? Sama nie wiem. Moje libido skoczyło przed owulacją (w końcu). Ale zaraz po tym jak on powiedział, że nic z tego, że tego nie robimy. Od razu spadło mi do zera. I tak się trzyma dalej. Nawet wczoraj się o to pokłóciliśmy, że odkąd poroniłam to jestem nieznośna w tych sprawach. Prawdę mówiąc mi to lotto. Może mnie zostawić dla takiej, która będzie mu dawała nawet 5x dziennie. Skoro nie mam na to ochoty to nie zamierzam się zmuszać. Ale z drugiej strony czy ja jestem zdrowa na umyśle? Czy to normalne??? Może powinnam się leczyć u seksuologa? Może się zablokowałam i potrzebuję jakiegoś otwarcia? Sama nie wiem. To wszystko jest tak skomplikowane. Dziś w ogóle mam doła nic mnie nie cieszy. Nawet to, że mamy planować ślub. Najchętniej bym odwołała te obrączki. Nawet nie dążę do tego żeby jak najszybciej udać się do urzędu. Dla mnie tego ślubu wcale może nie być. Tym bardziej, że mój narzeczony nie chciał ślubu, gdy poroniłam gdy mięliśmy zacząć starać się o dziecko i żebym się komfortowo czuła tylko wtedy gdy chciał coś zainwestować w moim domu, że się tak wyrażę. Bo mieszkamy u moich rodziców i on się boi, że mogę go kopnąć w tyłek :/ ehhh jestem podła, ale tak własnie odbieram jego zamiary na ślub ze mną... miłość miłością, ale strach przewyższa. Lepiej już skończę pisać, bo tylko coraz bardziej się źle nakręcam i jest mi smutno. Już się dziś popłakałam, w ogóle nie mam siły na nic :(



Tęsknie Aniołku [*]

12 października 2015, 18:51

Niedługo 15 października. Dzień Dziecka Utraconego.

Pamiętam Aniołku [*]

piękna audycja https://www.youtube.com/watch?v=0aSCggpzaMk

tęsknie mój maluszku .

15 października 2015, 19:59


23be2fda1c13eb16.jpg

Dzień Dziecka Utraconego .

Kochanie moje nie mogę Cię przytulić, ani pocałować. Ale wiedz, że nigdy o Tobie nie zapomnę. [*]

1 2 3