Najładniej uśmiechają się Ci, którzy najbardziej cierpią. Najpiękniejsze oczy moją Ci, którzy najwięcej płaczą. Najlepiej słuchają Ci, których nikt nie słucha. Najwięcej marzą Ci, którzy najwięcej stracili. Najlepiej przytulają Ci, którzy za kimś tęsknią.
Tak, żebym nie zgubiła .
Niestety cykl bezowulacyjny . Tak dzielnie działaliśmy.
No, ale niestety bez owulacji nie ma ciąży

Więc kolejny cykl stracony. Boże kiedy nam się uda? czy w ogóle się uda..?
A wczoraj bolały mnie jajniki, ale to fałszywy alarm. Szkoda, akurat jak mój narzeczony
był chętny do działania, taki kwiatek się okazał.
Trudno, najważniejsze, żeby okres się nie spóźnił tylko był w terminie .
ale kto zabroni komu pomarzyć? W sobotę minął termin @ . Dziś juz wtorek i dziś program znowu mi wyznaczył owulkę, na tego dnia co miałam dostać okres, czyli na 34dc. Czy to możliwe? wiem, że nie . ale mimo wszystko wierzę, że może jednak to jest realne. W końcu mialam infekcje, stresujący miesiąc. Możliwe, prawda? Może bym się tak nie nakręcała, tylko że akurat co wyznaczono owulkę były serduszka. I tak człowiek jeszcze ma nadzieję.. Zobaczę przez kilka dni czy program nie usunie owulacji (wcześniej usunął na 5 dpo) . Dziś jest niby 3dpo. Zobaczymy. ehh
wolałabym chyba dostać okres i zacząć nowy cykl niż takie misz masze przeżywać.. Niech mnie ktoś na ziemię sprowadzi, bo tylko nie potrzebnie się łudzę. Zapewne jutrzejsza temperatura mnie na ziemię postawi. I oby tak właśnie było.Miłego dnia.

Nie wiem czy kiedykolwiek się doczekam. Nie długo minie rok jak dowiedziałam się o ciąży. Kobieta chodzi w ciąży 9 miesięcy. U mnie już one dawno minęły. A nie mam ani dziecka, ani nawet nie jestem w ciąży. Jestem silna. Już nie płaczę, chociaż jak czasem z kimś o tym rozmawiam mam łzy w oczach, ale staram się nie łamać. Czekam na cud. Chociaż coraz mniej w niego wierzę. Obwiniam siebie a zarazem nie mam nic sobie do zarzucenia. Rozmawiam z Bogiem. Mam wrażenie, że On mnie słucha tylko jego milczenie to odzew, że ten CUD nie jest dla mnie. Nawet mój narzeczony stwierdził, że chyba teraz dziecko nie jest nam pisane, bo ciągle się coś dzieje inaczej. Albo cykl bezowulacyjny, albo się pokłócimy... Kocham go, ale czasami juz się zastanawiam, że może jednak do siebie nie pasujemy skoro nam się nie udaje. Może inna szybciej dała by mu dziecko... Jesteśmy młodzi, a czuję się jak bym się obudziła po 40-stce i zaczęła starać się o dziecko.
Wszyscy mi mówili. Nie baw się w pieluchy. Jesteś za młoda. Co z tego, że młoda skoro nawet nie jestem zdolna zajść w ciążę. Jedyna osoba, która niby mnie rozumie (mama) ciągle mi mówi, żebym sobie chorób nie wynajdywała. itp. Jak powiedziałam jej, że chce iść do gina i mu powiedzieć że nie mogę zajść w ciążę to stwierdziła, że gin mnie wyśmieje, bo jestem za młoda. To był cios poniżej pasa... Skoro nikt we mnie nie wierzy to jak ja mogę wierzyć w siebie? nie jestem aż tak silna. Ale z drugiej strony boję się poddać. Bo chcę mieć dziecko. Chcę o nie walczyć. Boże daj mi na to siły...
Miał(a) byś Aniołku już 2,5 miesiąca. Bym Cię tuliła, całowała, przebierała, karmiła, opiekowała się najlepiej jak bym potrafiła... Tatuś by szalał za Tobą, a dziadkowie szaleli by co chwile na zakupach kupując Ci prezenty.. Niestety Ciebie nie ma.. Jest za to ogromna pustka 
Nie chcę, żeby historia się powtarzała. Nie chcę Cię znowu stracić. Chociaż ostatni cykl mi się wydłużył nie tak jak rok temu, ale jednak.. A teraz ten czas, żeby się o Ciebie starać. Nawet termin byłby bliski.. tylko kilka dni wcześniej, ale też SIERPIEŃ.
Pamiętam jak lekarz mi powiedział, że jeszcze załapie się pani na wakacyjne dni już ze swoim dzieckiem... Tak się jednak nie stało [*]
Śmiech, radość. a następnie tylko ból i płacz. Jak to mogło mnie w ogóle spotkać? Może byłam zbyt pewna siebie? nie wiem. jestem bezsilna i słaba..
Pamiętam jak wieczorami zasypiałam i głaskałam Cię przez swój brzuszek... Szkoda, że nie zdązyłam CI powiedzieć jak bardzo Cię kocham i potrzebuję
;(
Piszę do Ciebie list, nie dlatego, żebyś przyniósł mi jakiś prezent pod choinkę. Piszę ponieważ chce Cie prosić o pewien spokój ducha. Nie wiem czy uda nam się w tym cyklu. Prosząc Cię o dziecko wiem, że wymagam zbyt wiele. Konsultujesz się z Panem Bogiem i wiesz czy mógłbyś przynieść mi Fasoleczkę na święta czy Bobaska. Rok temu przyniosłeś mi Fasoleczkę wraz z Nowym Rokiem, który miał odmienić moje życie. Owszem odmienił. Dał mi więcej siły, pokory, łaski. Doświadczenie. Przez to słowo rozumiem ból, łzy, smutek, nieprzespane noce. Mimo wszystko dziękuje. Prezent to prezent.
Teraz proszę Cię, o spokój mojego ducha. Chciałabym nie myśleć o tym, czy sie uda czy też nie. Chciałabym wyluzować. Odpuścić sobie nie starania tylko te myśli po owulacji. Pragnę obudzić się któregoś pięknego dnia z myślą "czy nie powinnam dostać okresu kilka dni temu?" Zapomnieć o dacie przyjścia okresu. Po prostu zwyczajnie zajrzeć do notesu o faktycznie spóźnia się. Może ciążą? Zrobić test i zobaczyć dwie piękne kreski.
Wiem, że kiedyś zostanę mamą. Tzn już nią jestem tylko moje dziecko jest tam na górze w Niebie. Wiem, że będę miała też drugie dziecko tu na ziemi. Dlatego zamiast prezentu daj mi ten spokój i wytrwałość.
zobaczymy. Chociaż jak mi ovu wyznacza termin na 23.09.2016r to 2 dni przed są imieniny mojego narzeczonego. A na 23.09.17r mamy ustaloną datę ślubu
To jest zbyt piękne, żeby tak się stało, ale chociaż pomyśleć jest o czym
Mój wykres wygląda wręcz idealnie bym powiedziała, aż sobie sama zazdroszczę hehe
ale ładny wykres to jeszcze nie ciąża. A wszystko w rękach Boga. Życzę miłego dnia wszystkim czytelniczkom :*
Nie mówię sobie nowy cykl nowe nadzieje. To tylko puste słowa. Kiedyś na pewno zostanę mamą. Będę na to przygotowana. Lepiej niż mogłabym to sobie wymarzyć. Nawet nie jest mi smutno. Weszłam dziś na 3 fora żeby napisać o @ i na każdym z 3 mój wpis rozpoczynał nową stronę
jaka ja jestem ważna haha 
Podobno miesiąc urodzin jest najbardziej płodny
Wczoraj miałam urodziny. Do końca miesiąca jeszcze trochę czasu pozostało to może jeszcze nic straconego
zresztą co ma być to będzie. Jeśli się postaram i Bóg na to pozwoli zostanę mamą w odpowiednim czasie. Potrzeba tylko cierpliwości.
Mam nadzieje moj Aniolku ze jest Ci tam dobrze gdzie teraz jestes i masz wiecej niz ja bym mogla Ci dac. Kocham Cie i tesknie... Powinnismy teraz czekac na Twojego tatusia z obiadkiem, a tak ja siedze sama w ciemnym pokoju. Jestes w moim sercu wiec jestes blisko ale to nie to samo co bys Aniolku byl swoim malym drobnym cialkiem tutaj.
słonko za oknem ptaszki ćwierkają, że za moment Paula będzie w ciąży 
Taki żarcik
u mnie bardzo długi cykl. Brałam lutke na wywołanie okresu a wywołałam owulację hahaha . jeszcze tydzień i powinna przyjść @.No i chyba zaczniemy starania. Chociaż biorę to sobie wszystko na pełen luz. Bo już nie mam siły, żeby walczyć, poddać się nie zamierzam, ale skoro żadnego konkretnego działania nie mogę podjąć przez jeszcze 3 cykle, bo tyle brakuje mi właśnie do pełnych 12 cykli starań.. więc wolę sobie wyluzować i co ma być to będzie. Powiedzmy, że robię sobie taką przerwę, że i tak pewnie się nie uda bez leczenia
i jestem na pewno bezpłodna i w ogóle wszystko co najgorsze więc przynajmniej mogę korzystać z seksu bez ograniczeń, bo i tak nie zajde w ciążę 
hmmmmmmm no i chyba na tym skończę swój entuzjastyczny wpis odnośnie wiosny .!
praktycznie mój poprzedni wpis był z przed miesiąca. Tak jak pisałam wcześniej miałam chyba późną owulację bo w 55 dniu no i jak w zegarku @ przyszła na 69dc. Teraz wydaje mi sie, że mój cykl będzie 32 dniowy. Mam wrażenie, że jestem 3dpo ale program mi jej jeszcze nie wyznaczył. Ale po pierwsze miałam mega dużo śluzu. Najpierw ból po lewej stronie (może i jajnik) a później taki dziwny ból brzucha który występuje u mnie bardzo rzadko i mogę go nazwać bólem owulacyjnym. Po tym dniu śluz się skończył i nic mnie nie boli. Więc moja wiedza się na tym kończy i czekam na @. Lub na ciąże. Chociaż jestem pozytywnie nastawiona, ale wszystko mi jedno w tym cyklu. Miałam chwilę załamania z moim eM. ale już wszystko zażegnane. A skoro owulacja była to nie pozostało mi nic innego jak czekać i ładnie wyglądać 
miło by było urodzić w miesiącu swoich urodzin

dobrze, że chociaż marzenia nic nie kosztują ...
*.*
praktycznie mój poprzedni wpis był z przed miesiąca. Tak jak pisałam wcześniej miałam chyba późną owulację bo w 55 dniu no i jak w zegarku @ przyszła na 69dc. Teraz wydaje mi sie, że mój cykl będzie 32 dniowy. Mam wrażenie, że jestem 3dpo ale program mi jej jeszcze nie wyznaczył. Ale po pierwsze miałam mega dużo śluzu. Najpierw ból po lewej stronie (może i jajnik) a później taki dziwny ból brzucha który występuje u mnie bardzo rzadko i mogę go nazwać bólem owulacyjnym. Po tym dniu śluz się skończył i nic mnie nie boli. Więc moja wiedza się na tym kończy i czekam na @. Lub na ciąże. Chociaż jestem pozytywnie nastawiona, ale wszystko mi jedno w tym cyklu. Miałam chwilę załamania z moim eM. ale już wszystko zażegnane. A skoro owulacja była to nie pozostało mi nic innego jak czekać i ładnie wyglądać 
miło by było urodzić w miesiącu swoich urodzin

dobrze, że chociaż marzenia nic nie kosztują ...
*.*
Czasami mysle gdybym w ogole nie zaszla w ciaze i nie poronila. Czy tez bym tak mocno pragnela dziecka? Pragnelam go ale nie przejmowalam sie okresem. Nie wiedzialam kiedy mam owulacje. Zycie bylo takie spokojniejsze. Teraz nie potrafie przestac o tym myslec. To jest ponad 365 dni myslenia o dziecku i o tym ze chce zajsc w ciaze. To jest jak uzaleznienie. Tylko ze jak narkoman nie dostaje swojego ulubionego narkotyku to go ten brak zabija. Czy mnie tez? Czy mam na tyle sily by walczyc? Nie potrafie sobie na to odpowiedzien. Ponad rok brania kwasu foliowego i w imie czego? Skoro w ciaze i tak nie zachodze... Zyja we mnie dwie osobowosci. Jedna JA ma dosc, chce dziecka, ale nie potrafi sobie z tym poradzic. Obwinia siebie za te miesieczne niepowodzenia. Druga JA jest pelna wiary i wierzy w kazdy nowy cykl ze to wlasnie ten... Tylko jak dlugo to jeszcze bedzie trwalo? Stoje w martwym punkcie. Bez perspektyw na przyszlosc. Ta nicosc mnie dobija.
już się nie mogę doczekać

w tym cyklu miałam być wstrzemięźliwa w sprawach badania płodności no i prawie się udało
ale nie wytrzymalam i zmierzyłam sobie 3 razy temp z przerwą 2-dniową . No i oczywiście już tego żałuję, bo temp była nisko a później skoczyła tak jak już by było po owulacji a dziś 17 dc . więc to jakoś tak nie możliwe przy moich cyklach długich. No chyba, że organizm się rehabilituje za ten cykl 69 dniowy... No ale jutro zmierzę temp to pewnie pójdzie w dół i moje zmartwienia czy była czy nie była owulka pójdą w nie pamięć. Nie powiem, bo jestem ciekawa tego, ale na chwilę obecną cieszę się z wyjazdu nad morze. A czy w tym cyklu się uda czy w następnym to spada to na drugi plan i to też mnie w pewien sposób cieszy 
Miłego dnia życzę :*
Mamy juz drugiego Aniolka
jedna kobieta powiedziala ze dzieci nie umieraja, one przychodza w pozniejszym czasie...Anastazjo Julku mama i tata czekaja na Was...
Aż tak złymi rodzicami byśmy byli, że nie możemy mieć dziecka? Kochamy się, jesteśmy szczęśliwi razem. Nie pijemy, nie palimy.. On ma dobrą pracę, ja jeszcze się uczę, ale nie ja jedna bym była z dzieckiem w szkole...
W czym ja jestem gorsza od tych kobiet które mają dzieci i to nie tylko jedno? W czym jestem gorsza od tych, które pójdą na impreze prześpią się z nieznanym kolesiem i wracają z prezentem? To wszystko jest takie niezrozumiałe.. nie do ogarnięcia moimi myślami.
wczoraj byłam pierwszy raz u swojego gina po poronieniu. Pokazałam mu wszystkie badania jakie zrobiłam, pokazałam badania swojego (powiedział że nie ma się do czego przyczepić u mojego partnera) no i po badaniu ginekologicznym i usg powiedział, że ma dwie wiadomości dla mnie. Dobrą i zła. Dobra jest taka, że jestem zdrowa a zła to taka, że on nie wie jaka jest przyczyna poronień... Są dwie opcje, albo mam jakąś tam bakterie (dał mi antybiotyk na 10 dni - może pomóc, a nie zaszkodzi, więc mam brać go w ciemno, bo badania na to kosztuje w granicach 300-400zł) a druga opcja poronień to genetyka moja i mojego narzeczonego. Dał mi skierowanie na nfz do poradni genetycznej (dzwoniłam, ale nie było babki w recepcji tylko jakaś inna odebrała i mam dzwonić za pół godz się umawiać) no i jak tylko będę miała wyniki to mam sie do niego zgłosić i do tego czasu mamy się nie starać o dziecko. A jeśli wyjdą dobrze te badania to zwyczajnie on już nie zna innej opcji tylko po prostu taki przypadek się zdarzył. Tak czy siak nie kazał się martwić bo nawet jak badania wyjdą źle to mamy starać się o dziecko tylko, że jak zajdę w ciążę to ona od razu będzie traktowana jako zagrożona i od poczatku będę brała leki na podtrzymanie. No i tsh żebym sobie obniżyła mi kazał (jestem do endo zapisana na 3-go września). Na wizycie byłam 40 minut . Jestem zadowolona, trochę się uspokoiłam i teraz pozostaje tylko czekać na wizyte w poradni genetycznej.
Fragment listu pacjentki C.G Junga
http://static.pokazywarka.pl/i/6982140/494982/nadzieja-na-nowe-zycie-poradnik-dla-marzacych-o-dziecku.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2016, 09:58
kiedys przeczytalam cos takiego "czesto oczy sie smieja a w sercu lamie sie zycie" czy jakos tak ;) cos w tym jest...