X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Teraz już wiem, że czerwone kreseczki na teście nie równają się ukochanemu Maleństwu za 9 miesięcy
Dodaj do ulubionych
1 2 3

2 listopada 2015, 20:57

Bo mi to bardzo przypadło do serca...

Najładniej uśmiechają się Ci, którzy najbardziej cierpią. Najpiękniejsze oczy moją Ci, którzy najwięcej płaczą. Najlepiej słuchają Ci, których nikt nie słucha. Najwięcej marzą Ci, którzy najwięcej stracili. Najlepiej przytulają Ci, którzy za kimś tęsknią.


Tak, żebym nie zgubiła .

2 listopada 2015, 21:03

Szósty cykl miał być na szóstkę z plusem.
Niestety cykl bezowulacyjny . Tak dzielnie działaliśmy.
No, ale niestety bez owulacji nie ma ciąży :(
Więc kolejny cykl stracony. Boże kiedy nam się uda? czy w ogóle się uda..?
A wczoraj bolały mnie jajniki, ale to fałszywy alarm. Szkoda, akurat jak mój narzeczony
był chętny do działania, taki kwiatek się okazał.
Trudno, najważniejsze, żeby okres się nie spóźnił tylko był w terminie .

10 listopada 2015, 11:34

Nadzieja umiera zawsze ostatnia. Człowiek jest naiwny przez całe życie. Wystarczy, że jakaś lampeczka malutka mu się zapali na drodze i od razu odrzuca wszystkie złe myśli i się łudzi. Bynajmniej tak jest ze mną :( ale kto zabroni komu pomarzyć? W sobotę minął termin @ . Dziś juz wtorek i dziś program znowu mi wyznaczył owulkę, na tego dnia co miałam dostać okres, czyli na 34dc. Czy to możliwe? wiem, że nie . ale mimo wszystko wierzę, że może jednak to jest realne. W końcu mialam infekcje, stresujący miesiąc. Możliwe, prawda? Może bym się tak nie nakręcała, tylko że akurat co wyznaczono owulkę były serduszka. I tak człowiek jeszcze ma nadzieję.. Zobaczę przez kilka dni czy program nie usunie owulacji (wcześniej usunął na 5 dpo) . Dziś jest niby 3dpo. Zobaczymy. ehh :( wolałabym chyba dostać okres i zacząć nowy cykl niż takie misz masze przeżywać.. Niech mnie ktoś na ziemię sprowadzi, bo tylko nie potrzebnie się łudzę. Zapewne jutrzejsza temperatura mnie na ziemię postawi. I oby tak właśnie było.

Miłego dnia.

16 listopada 2015, 19:32


96812971389189920.jpg

Nie wiem czy kiedykolwiek się doczekam. Nie długo minie rok jak dowiedziałam się o ciąży. Kobieta chodzi w ciąży 9 miesięcy. U mnie już one dawno minęły. A nie mam ani dziecka, ani nawet nie jestem w ciąży. Jestem silna. Już nie płaczę, chociaż jak czasem z kimś o tym rozmawiam mam łzy w oczach, ale staram się nie łamać. Czekam na cud. Chociaż coraz mniej w niego wierzę. Obwiniam siebie a zarazem nie mam nic sobie do zarzucenia. Rozmawiam z Bogiem. Mam wrażenie, że On mnie słucha tylko jego milczenie to odzew, że ten CUD nie jest dla mnie. Nawet mój narzeczony stwierdził, że chyba teraz dziecko nie jest nam pisane, bo ciągle się coś dzieje inaczej. Albo cykl bezowulacyjny, albo się pokłócimy... Kocham go, ale czasami juz się zastanawiam, że może jednak do siebie nie pasujemy skoro nam się nie udaje. Może inna szybciej dała by mu dziecko... Jesteśmy młodzi, a czuję się jak bym się obudziła po 40-stce i zaczęła starać się o dziecko.
Wszyscy mi mówili. Nie baw się w pieluchy. Jesteś za młoda. Co z tego, że młoda skoro nawet nie jestem zdolna zajść w ciążę. Jedyna osoba, która niby mnie rozumie (mama) ciągle mi mówi, żebym sobie chorób nie wynajdywała. itp. Jak powiedziałam jej, że chce iść do gina i mu powiedzieć że nie mogę zajść w ciążę to stwierdziła, że gin mnie wyśmieje, bo jestem za młoda. To był cios poniżej pasa... Skoro nikt we mnie nie wierzy to jak ja mogę wierzyć w siebie? nie jestem aż tak silna. Ale z drugiej strony boję się poddać. Bo chcę mieć dziecko. Chcę o nie walczyć. Boże daj mi na to siły...

18 listopada 2015, 13:43

Gdyby w tym cyklu się udało... To by wszystko było jak rok temu.... Tak. Tak. Dokładnie . To już ten cykl. Historia kołem się toczy. Dokładnie rok temu zatrzymał mi się okres. Testy negatywne, beta tak samo.. Pewnie cykl bezowulacyjny. Okres wywołany dupkiem. A później?? A później znów mi się okres spóźnia i... i 1 stycznie widzę II krechy .. Później beta wskazuje 5-6 tydzień ciąży... A później to już nie muszę mówić co się działo... Piękne czasy... Od dawna nie płakałam, ale skoro niebo płaczę to ja też mogę ;( tak bardzo tęsknie. Tak bardzo bym chciała Cie mieć Aniołku przy sobie :( Miał(a) byś Aniołku już 2,5 miesiąca. Bym Cię tuliła, całowała, przebierała, karmiła, opiekowała się najlepiej jak bym potrafiła... Tatuś by szalał za Tobą, a dziadkowie szaleli by co chwile na zakupach kupując Ci prezenty.. Niestety Ciebie nie ma.. Jest za to ogromna pustka :(
Nie chcę, żeby historia się powtarzała. Nie chcę Cię znowu stracić. Chociaż ostatni cykl mi się wydłużył nie tak jak rok temu, ale jednak.. A teraz ten czas, żeby się o Ciebie starać. Nawet termin byłby bliski.. tylko kilka dni wcześniej, ale też SIERPIEŃ.
Pamiętam jak lekarz mi powiedział, że jeszcze załapie się pani na wakacyjne dni już ze swoim dzieckiem... Tak się jednak nie stało [*]

Śmiech, radość. a następnie tylko ból i płacz. Jak to mogło mnie w ogóle spotkać? Może byłam zbyt pewna siebie? nie wiem. jestem bezsilna i słaba..

Pamiętam jak wieczorami zasypiałam i głaskałam Cię przez swój brzuszek... Szkoda, że nie zdązyłam CI powiedzieć jak bardzo Cię kocham i potrzebuję :( ;(

7 grudnia 2015, 12:17

Drogi Mikołaju!
Piszę do Ciebie list, nie dlatego, żebyś przyniósł mi jakiś prezent pod choinkę. Piszę ponieważ chce Cie prosić o pewien spokój ducha. Nie wiem czy uda nam się w tym cyklu. Prosząc Cię o dziecko wiem, że wymagam zbyt wiele. Konsultujesz się z Panem Bogiem i wiesz czy mógłbyś przynieść mi Fasoleczkę na święta czy Bobaska. Rok temu przyniosłeś mi Fasoleczkę wraz z Nowym Rokiem, który miał odmienić moje życie. Owszem odmienił. Dał mi więcej siły, pokory, łaski. Doświadczenie. Przez to słowo rozumiem ból, łzy, smutek, nieprzespane noce. Mimo wszystko dziękuje. Prezent to prezent.
Teraz proszę Cię, o spokój mojego ducha. Chciałabym nie myśleć o tym, czy sie uda czy też nie. Chciałabym wyluzować. Odpuścić sobie nie starania tylko te myśli po owulacji. Pragnę obudzić się któregoś pięknego dnia z myślą "czy nie powinnam dostać okresu kilka dni temu?" Zapomnieć o dacie przyjścia okresu. Po prostu zwyczajnie zajrzeć do notesu o faktycznie spóźnia się. Może ciążą? Zrobić test i zobaczyć dwie piękne kreski.
Wiem, że kiedyś zostanę mamą. Tzn już nią jestem tylko moje dziecko jest tam na górze w Niebie. Wiem, że będę miała też drugie dziecko tu na ziemi. Dlatego zamiast prezentu daj mi ten spokój i wytrwałość.

12 stycznia 2016, 09:54

Witam się w Nowym Roku. Już dawno miałam zrobić wpis Nowo Roczny, ale jakoś tak czasu nie było. Teraz zbytnio też nie mam więc tylko chwilę zajmę. Bardzo liczyłam na zeszły cykl jednak się nie udało. W tym cyklu na nic się nie nastawiam. Już co ma być to będzie. Zajęłam się przygotowaniami do ślubu itp. Więc przynajmniej tak nie wariuje o ciąży. Za 2 dni moje urodziny. A za 3 pewnie @ zawita. Podobno najbardziej płodny jest miesiąc urodzin hehe :D zobaczymy. Chociaż jak mi ovu wyznacza termin na 23.09.2016r to 2 dni przed są imieniny mojego narzeczonego. A na 23.09.17r mamy ustaloną datę ślubu :) To jest zbyt piękne, żeby tak się stało, ale chociaż pomyśleć jest o czym ;) Mój wykres wygląda wręcz idealnie bym powiedziała, aż sobie sama zazdroszczę hehe :P ale ładny wykres to jeszcze nie ciąża. A wszystko w rękach Boga. Życzę miłego dnia wszystkim czytelniczkom :*

15 stycznia 2016, 09:25

Witam się w pierwszym dniu mojego cyklu. Mimo, że wykres zapowiadał się na prawdę obiecująco i bylo tyle seksu nic z tego nie wyszło. Nawet tak nie naciskalam emocjonalnie na ten cykl tylko ciągle powtarzałam sobie, żeby mieć luz w dupie. Jednak nie udało się. No trudno nic już na to nie poradzę ;) Nie mówię sobie nowy cykl nowe nadzieje. To tylko puste słowa. Kiedyś na pewno zostanę mamą. Będę na to przygotowana. Lepiej niż mogłabym to sobie wymarzyć. Nawet nie jest mi smutno. Weszłam dziś na 3 fora żeby napisać o @ i na każdym z 3 mój wpis rozpoczynał nową stronę :D jaka ja jestem ważna haha :P

Podobno miesiąc urodzin jest najbardziej płodny :) Wczoraj miałam urodziny. Do końca miesiąca jeszcze trochę czasu pozostało to może jeszcze nic straconego ;) zresztą co ma być to będzie. Jeśli się postaram i Bóg na to pozwoli zostanę mamą w odpowiednim czasie. Potrzeba tylko cierpliwości.

2 lutego 2016, 12:41

Już miałam wcześniej napisać, ale jakoś tak nigdy ani ochoty ani natchnienia na to nie mialam. Podjęliśmy decyzję, że w tym cyklu się nie staramy. Chcę odpocząć. Niby odpuściliśmy, ale były płacze, kłótnie... Tak źle i tak nie dobrze. Zresztą los i tak decyduje za nas. Szykuje się chyba cykl bezowulacyjny. Są dni kiedy z tym wszystkim daje się radę wytrzymać. Ale są też takie gdzie sznurek i pętla to za mało... Za równy tydzien minie rok od wyłyżeczkowania. 12 miesięcy jak straciłam swoje nienarodzone dziecko. Te 12 miesięcy nauczyło mnie bardzo wiele, czasem mam wrażenie, że zbyt wiele. Nauczyłam się kogoś kogoś kogo nigdy nie mogłam przytulić, tęsknić za kimś kogo nigdy nie widziałam.. Stałam się znieczulona na cudze dzieci.. Fakt że denerwują mnie kobiety ciężarne, lub mające więcej niż jedno dziecko to o tym już lepiej nie będę wspominać. Na każdą wiadomość o ciąży w rodzinie/ u znajomych / na fejsie. reaguje bez entuzjazmu. Może to i kiedyś się zmieni. Nie wiem. Mam żal do samej siebie i myśl w głowie, że więcej tej szansy nie dostanę. Czuję to, że już nigdy nie zostanę matką. Mam nadzieję, że moja intuicja mnie myli, ale nic już na to nie mogę poradzić. Minął rok, a ja się czuje jak by to było wczoraj... rok temu byłam w ciąży... a dziś nie ma ani ciąży, ani dziecka.. jest tylko rana na sercu, która się nie goi. Znalazłam ciekawy blog pewnej kobiety o życiu bez dziecka.. Nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu tak. Ona opisuje o życiu bezpłodnym. bardzo pomaga mi czytanie tych wpisów. Jest silna, wie co w życiu chce, a zarazem jest krucha i delikatna. Ta kobieta określa siebie i swoje czytelniczki -kiedysmama . te "kiedys" oznacza dla mnie "nie w tym życiu".

9 lutego 2016, 19:13

Dzis mija rowny rok od zabiegu... Tak to juz rok. Rok jak stracilam swoje dziecko i szanse na lepsze jutro... Psycholog mowila ze gdy minie rok inaczej bede na to wszystko patrzec. Owszem patrze inaczej.. praktycznie juz nie placze. Ale bol i tesknota jest nadal taka sama.

Mam nadzieje moj Aniolku ze jest Ci tam dobrze gdzie teraz jestes i masz wiecej niz ja bym mogla Ci dac. Kocham Cie i tesknie... Powinnismy teraz czekac na Twojego tatusia z obiadkiem, a tak ja siedze sama w ciemnym pokoju. Jestes w moim sercu wiec jestes blisko ale to nie to samo co bys Aniolku byl swoim malym drobnym cialkiem tutaj.

16 marca 2016, 15:34

Witam się już prawie wiosennie.. :) słonko za oknem ptaszki ćwierkają, że za moment Paula będzie w ciąży :D


Taki żarcik ;) u mnie bardzo długi cykl. Brałam lutke na wywołanie okresu a wywołałam owulację hahaha . jeszcze tydzień i powinna przyjść @.
No i chyba zaczniemy starania. Chociaż biorę to sobie wszystko na pełen luz. Bo już nie mam siły, żeby walczyć, poddać się nie zamierzam, ale skoro żadnego konkretnego działania nie mogę podjąć przez jeszcze 3 cykle, bo tyle brakuje mi właśnie do pełnych 12 cykli starań.. więc wolę sobie wyluzować i co ma być to będzie. Powiedzmy, że robię sobie taką przerwę, że i tak pewnie się nie uda bez leczenia :) i jestem na pewno bezpłodna i w ogóle wszystko co najgorsze więc przynajmniej mogę korzystać z seksu bez ograniczeń, bo i tak nie zajde w ciążę :)

hmmmmmmm no i chyba na tym skończę swój entuzjastyczny wpis odnośnie wiosny .! ;)

12 kwietnia 2016, 20:21

Dobry wieczór :) praktycznie mój poprzedni wpis był z przed miesiąca. Tak jak pisałam wcześniej miałam chyba późną owulację bo w 55 dniu no i jak w zegarku @ przyszła na 69dc. Teraz wydaje mi sie, że mój cykl będzie 32 dniowy. Mam wrażenie, że jestem 3dpo ale program mi jej jeszcze nie wyznaczył. Ale po pierwsze miałam mega dużo śluzu. Najpierw ból po lewej stronie (może i jajnik) a później taki dziwny ból brzucha który występuje u mnie bardzo rzadko i mogę go nazwać bólem owulacyjnym. Po tym dniu śluz się skończył i nic mnie nie boli. Więc moja wiedza się na tym kończy i czekam na @. Lub na ciąże. Chociaż jestem pozytywnie nastawiona, ale wszystko mi jedno w tym cyklu. Miałam chwilę załamania z moim eM. ale już wszystko zażegnane. A skoro owulacja była to nie pozostało mi nic innego jak czekać i ładnie wyglądać :)

miło by było urodzić w miesiącu swoich urodzin :D
dobrze, że chociaż marzenia nic nie kosztują ...

*.*

12 kwietnia 2016, 20:21

Dobry wieczór :) praktycznie mój poprzedni wpis był z przed miesiąca. Tak jak pisałam wcześniej miałam chyba późną owulację bo w 55 dniu no i jak w zegarku @ przyszła na 69dc. Teraz wydaje mi sie, że mój cykl będzie 32 dniowy. Mam wrażenie, że jestem 3dpo ale program mi jej jeszcze nie wyznaczył. Ale po pierwsze miałam mega dużo śluzu. Najpierw ból po lewej stronie (może i jajnik) a później taki dziwny ból brzucha który występuje u mnie bardzo rzadko i mogę go nazwać bólem owulacyjnym. Po tym dniu śluz się skończył i nic mnie nie boli. Więc moja wiedza się na tym kończy i czekam na @. Lub na ciąże. Chociaż jestem pozytywnie nastawiona, ale wszystko mi jedno w tym cyklu. Miałam chwilę załamania z moim eM. ale już wszystko zażegnane. A skoro owulacja była to nie pozostało mi nic innego jak czekać i ładnie wyglądać :)

miło by było urodzić w miesiącu swoich urodzin :D
dobrze, że chociaż marzenia nic nie kosztują ...

*.*

3 maja 2016, 20:22

Kolejny dzien dobiega konca. Nie wazne jakby byl piekny na jego miejsce wchodzi noc. Kolejny cykl dobiegl konca. Nie wazne jakby byl dlugi czy pieknie sie zapowiadajacy dobiega konca... To juz 11 cykl. Tak wiele i tak nie wiele. Pragnelam dziecka juz pod koniec technikum. Skoczylam technikum. Jedna szkole. Teraz chodze do drugiej i dziecka dalej nie ma. Moze juz nigdy nie bedzie? Wydawaloby sie ze zajscie w ciaze to taka prosta sprawa. Ci co "wpadaja" nawet nie zdaja sobie sprawy ile maja szczescia..
Czasami mysle gdybym w ogole nie zaszla w ciaze i nie poronila. Czy tez bym tak mocno pragnela dziecka? Pragnelam go ale nie przejmowalam sie okresem. Nie wiedzialam kiedy mam owulacje. Zycie bylo takie spokojniejsze. Teraz nie potrafie przestac o tym myslec. To jest ponad 365 dni myslenia o dziecku i o tym ze chce zajsc w ciaze. To jest jak uzaleznienie. Tylko ze jak narkoman nie dostaje swojego ulubionego narkotyku to go ten brak zabija. Czy mnie tez? Czy mam na tyle sily by walczyc? Nie potrafie sobie na to odpowiedzien. Ponad rok brania kwasu foliowego i w imie czego? Skoro w ciaze i tak nie zachodze... Zyja we mnie dwie osobowosci. Jedna JA ma dosc, chce dziecka, ale nie potrafi sobie z tym poradzic. Obwinia siebie za te miesieczne niepowodzenia. Druga JA jest pelna wiary i wierzy w kazdy nowy cykl ze to wlasnie ten... Tylko jak dlugo to jeszcze bedzie trwalo? Stoje w martwym punkcie. Bez perspektyw na przyszlosc. Ta nicosc mnie dobija.

18 maja 2016, 09:44

Jeszcze tydzień i nad morze < 3 < 3 < 3
już się nie mogę doczekać :D

w tym cyklu miałam być wstrzemięźliwa w sprawach badania płodności no i prawie się udało :D ale nie wytrzymalam i zmierzyłam sobie 3 razy temp z przerwą 2-dniową . No i oczywiście już tego żałuję, bo temp była nisko a później skoczyła tak jak już by było po owulacji a dziś 17 dc . więc to jakoś tak nie możliwe przy moich cyklach długich. No chyba, że organizm się rehabilituje za ten cykl 69 dniowy... No ale jutro zmierzę temp to pewnie pójdzie w dół i moje zmartwienia czy była czy nie była owulka pójdą w nie pamięć. Nie powiem, bo jestem ciekawa tego, ale na chwilę obecną cieszę się z wyjazdu nad morze. A czy w tym cyklu się uda czy w następnym to spada to na drugi plan i to też mnie w pewien sposób cieszy :)

Miłego dnia życzę :*

1 czerwca 2016, 15:14

Ciąża rozpoczęta 2 maja 2016
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii

29 czerwca 2016, 22:29

Cisza pod sercem...

Mamy juz drugiego Aniolka :( jedna kobieta powiedziala ze dzieci nie umieraja, one przychodza w pozniejszym czasie...

Anastazjo Julku mama i tata czekaja na Was...

12 lipca 2016, 13:50

Dni mijają, pustka pozostaje. Nie potrafiłam się pogodzić po pierwszej stracie swojego Aniołka, a Bóg dał i zabrał drugi raz... Staram się trzymać i nie poddawać, chociaż w takie deszczowe dni jak ten nie jest łatwo. Plan działania mamy. Znaleźć jakiegoś dobrego doktora. Przebadać się wzdłuż i wrzesz w razie konieczności podjąć leczenie przed rozpoczęciem kolejnych starań, ale co jeśli badania wyjdą źle? w końcu to nie przypadek, że drugi raz nie wykształciło się serduszko...

Aż tak złymi rodzicami byśmy byli, że nie możemy mieć dziecka? Kochamy się, jesteśmy szczęśliwi razem. Nie pijemy, nie palimy.. On ma dobrą pracę, ja jeszcze się uczę, ale nie ja jedna bym była z dzieckiem w szkole...
W czym ja jestem gorsza od tych kobiet które mają dzieci i to nie tylko jedno? W czym jestem gorsza od tych, które pójdą na impreze prześpią się z nieznanym kolesiem i wracają z prezentem? To wszystko jest takie niezrozumiałe.. nie do ogarnięcia moimi myślami.

25 sierpnia 2016, 09:04

Hej! :) wczoraj byłam pierwszy raz u swojego gina po poronieniu. Pokazałam mu wszystkie badania jakie zrobiłam, pokazałam badania swojego (powiedział że nie ma się do czego przyczepić u mojego partnera) no i po badaniu ginekologicznym i usg powiedział, że ma dwie wiadomości dla mnie. Dobrą i zła. Dobra jest taka, że jestem zdrowa a zła to taka, że on nie wie jaka jest przyczyna poronień... Są dwie opcje, albo mam jakąś tam bakterie (dał mi antybiotyk na 10 dni - może pomóc, a nie zaszkodzi, więc mam brać go w ciemno, bo badania na to kosztuje w granicach 300-400zł) a druga opcja poronień to genetyka moja i mojego narzeczonego. Dał mi skierowanie na nfz do poradni genetycznej (dzwoniłam, ale nie było babki w recepcji tylko jakaś inna odebrała i mam dzwonić za pół godz się umawiać) no i jak tylko będę miała wyniki to mam sie do niego zgłosić i do tego czasu mamy się nie starać o dziecko. A jeśli wyjdą dobrze te badania to zwyczajnie on już nie zna innej opcji tylko po prostu taki przypadek się zdarzył. Tak czy siak nie kazał się martwić bo nawet jak badania wyjdą źle to mamy starać się o dziecko tylko, że jak zajdę w ciążę to ona od razu będzie traktowana jako zagrożona i od poczatku będę brała leki na podtrzymanie. No i tsh żebym sobie obniżyła mi kazał (jestem do endo zapisana na 3-go września). Na wizycie byłam 40 minut . Jestem zadowolona, trochę się uspokoiłam i teraz pozostaje tylko czekać na wizyte w poradni genetycznej.

10 października 2016, 09:58

"Z nieszczęścia wyłoniło się dla mnie wiele dobrego. Zachowując spokój, niczego nie tłumiąc, pozostając uważną i akceptując rzeczywistość - biorąc rzeczy takimi, jakie są, a nie takimi, jakie chciałabym, żeby były - doświadczyłam pojawienia się we mnie niezwykłej wiedzy, a także niezwykłych sił, jakich nigdy przedtem nie mogłam sobie wyobrazić. Zawsze sądziłam, że kiedy akceptujemy rzeczy, wtedy one tak czy inaczej opanowują nas. Okazuje się, że to nieprawda i że tylko przez ich akceptację da się zająć wobec nich stanowisko. Teraz więc mam zamiar grać w grę życia przyjmując wszystko, cokolwiek do mnie przyjdzie, dobro i zło, słońce i cień, które wiecznie następuje po sobie, w ten sposób akceptuję również własną naturę, z jej pozytywną i negatywną stroną. Dzięki temu wszystko wydaje mi się bardziej żywe. Jakże byłam głupia! Próbowałam wmuszać, by wszystko przydarzyło się, jak wyobrażałam sobie, że powinno się zdarzyć! "
Fragment listu pacjentki C.G Junga

http://static.pokazywarka.pl/i/6982140/494982/nadzieja-na-nowe-zycie-poradnik-dla-marzacych-o-dziecku.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2016, 09:58

1 2 3