Zaczynasz starania o dziecko?

Sprawdź witaminy nr 1 w Europie dla kobiet
- od planowania ciąży do karmienia piersią.*
*Na podstawie wewnętrznej analizy firmy Procter & Gamble z wykorzystaniem danych z następującego źródła: IQVIA Global OTC Insights: OTC3 04A4 M/Vit+Miner Perinatal + 04B4 M/Vit W/O Miner Perinatal; Europa (23 kraje). Wielkość sprzedaży ilościowej według marki dla MAT z czerwca 2025 r., odzwierciedlająca szacunki rzeczywistej aktywności. Prawa autorskie IQVIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Forum › I trymestr › In vitro - transfer mrożonego zarodka / PCOS
Odpowiedz

In vitro - transfer mrożonego zarodka / PCOS

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
Oceń ten wątek:
  • Rozailla Debiutantka
    Postów: 6 0

    Wysłany: 26 października 2016, 01:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny, czytam fora, wasze wszystkie wpisy i postanowiłam w końcu sama coś napisać i podzielić sie z wami moim "problemem" (...chociaż nie lubię tego określenia), moze tez poniekąd szukam bratniej duszy która jest w podobnej sytuacji (chociaż nikomu nie życzę) i w ten sposób wsparcia z waszej strony.
    Żeby nie opisywać mojej całej życiowej historii przytoczę najważniejsze fakty. Problemy z miesiączka odkąd pamietam - zawsze bolesne i nieregularne. 3 lata temu kiedy przypadkiem trafiłam z polecenia koleżanki do jej lekarza (bo mój był na wakacjach, a ZNOWU nie dostałam @ przez 3 miesiące) nareszcie trafiłam do kogoś kto wykazał trochę więcej zainteresowania i uwagi, nawet byłam trochę zakłopotana bo nie byłam przygotowana na aż tak szczegółowy wywiad "środowiskowy". Po dokładnym wysłuchaniu przeszliśmy do badania no i tutaj sie zaczyna....... Lekarz widząc moje jajniki miał juz prawie ze pewna diagnozę, ale dostałam skierowanie na badanie hormonalne które okazaly sie 100% potwierdzeniem jego podejrzeń.
    Nawet nie chce sie wypowiadać się na temat poprzedniego lekarza ktory przepisywał mi globulki dopochwowe na "stan zapalny jajników", cytologia zawsze była dobra wiec po co robić więcej dodatkowych badań i narażać Panią na kłocie i dodatkowe koszta słyszałam. Rozmawiam z lekarzem, wiec chyba wie co mówi myślałam i wierzyłam ze "taka moja uroda"..
    Wracaj do diagnozy - stwierdzono u mnie PCOS i niedrożność jajników, hormonalnie totalny Meksyk..
    Pierwszy krok to ustabilizowanie gospodarki hormonalnej, trwało to pół roku. W miedzy czasie stwierdziliśmy z mężem ze chyba nie ma na co czekać, oboje jesteśmy gotowi, nie wiadomo ile moze to potrwać wiec postanowiliśmy zacząć starać sie o dziecko. Po powtórzeniu badań hormonalnych przeszliśmy do stymulacji (clostilbegyt, estrofem i duphaston) niestety po 8 miesiącach nic, cykle bezowulacyjne.. można zrobić zabieg udrażniania jajowodów laparoskopowo, i spróbować ze stymulacji jeszcze raz, ale lekarz bardzo ostrożnie podchodził do tego tematu, gdyż zawsze istnieje jakieś ryzyko powikłań a nie mamy jeszcze dzieci. Temat zaczyna robić sie coraz bardziej drażliwy i gdzieś powoli gaśnie płomień. Po długich rozmowach z mężem i lekarzem zdecydowaliśmy się podejść do invitro. Nie chcemy dłużej czekać! Zrobiliśmy rozeznanie wśród klinik i w czerwcu tego roku zaczęliśmy cały proces. Po ponownych badaniach zaczęłam stymulacje hormonalna (aż sama byłam w szoku jak dobrze sobie radziłam z zastrzykami). Samopoczucie tez nie najgorsze, chociaż dwa ostatnie dni przed punkcją jajników były juz trochę cięższe, czułam ze jestem pełna (w końcu w prawym jajniku miałam 14 pęcherzyków a w lewym 13). Punkcja trwała trochę dłużej niż zwykle bo okazało sie ze było jeszcze więcej pęcherzyków niż było widoczne na zdjęciach. I stety/niestety nawet nie doszło do transferu bo juz 2 dni po punkcji miałam wszystkie książkowe objawy hiperstymulscji (chyba w najgorszym możliwym wydaniu: woda w otrzewnej - ból niewyobrażalny, brzuch jakbym była conajmniej w 7 miesiącu, woda w płucach, problemy z oddychaniem, problemy z sercem, jajniki jak grejpfruty itd..) spędziłam dwa tygodnie w szpitalu. W miedzy czasie będąc w stałym kontakcie ze swoim lekarzem z kliniki okazało sie że ze wszystkich pobranych komórek tylko 12 jest wystarczająco dojrzałych, jako iż mam 26 lat i jest to nasze pierwsze podejście do in vitro, zapłodnić mogłam tylko 6 komórek, no i z tych 6 otrzymaliśmy tylko albo aż 2 zarodki.
    Najgorsze było juz zdecydowanie za nami, ale o transferze musiałam narazie zapomnieć dopóki nie doszłam całkiem do siebie, musieliśmy zamrozić nasze 2 maleństwa.
    Po 3 miesiącach przyjmowania m.in. antykoncepcji zeby wyciszyć jajniki, powoli zbliża sie dzień transferu -NARESZCIE !!!
    Miałam robiony scratching, ma to ułatwić zagnieżdżenie sie zarodka (zabieg nie należał do najprzyjemniejszych) obecnie przyjmuje 3x1 estrofem, 2x1 agapurin, 2x0,5 medrol i zaax + witaminy oczywiście i kwas foliowy, ale to juz od dawna. Transfer na ta chwile przewidziany jest na niedziele/poniedziałek, okaże sie po piątkowych badaniach. No a my stoimy przed podjęciem jednej z najważniejszych decyzji.. transfer jednego czy 2 zarodków !? Podobno 2 zwiększają prawdopodobieństwo zagnieżdżenia sie (chociaż tego jednego), ale z drugiej strony mamy tylko 2 zarodki (3 dniowe, 8komorkowe), wiem ze mamy jeszcze zamrożonych 6 komórek, ale wiadomo ze komórki nie koniecznie musza dobrze znieść proces rozmrażania no i pytanie ile sie z tych dobrze rozmrożonych zapłodni..
    wiem ze nikt nie moze podjąć za nas tej decyzji, ale moze jest tutaj ktoś kto stoi albo był przed podjęciem podobnej decyzji i moze sie podzielić swoimi doświadczeniami

  • Rozailla Debiutantka
    Postów: 6 0

    Wysłany: 23 listopada 2016, 20:00

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Trochę mnie tutaj nie było, po drodze jeszcze milion innych rzeczy, moze to i dobrze bo nie siedzę w czterech ścianach i nie płacze do do poduszki ze z pierwszego transferu nici.
    Ale dzięki Groszka za wsparcie :) ...my w końcu zdecydowaliśmy sie na podanie jednego zarodka (głównie za sugestia lekarza ze względu na moją sytuacja zdrowotną) no i przed obawą ze stracimy oba zarodki w pierwszym podejściu. No i tak teraz czekamy na transfer nasze drugiego mrożaczka. Modlę się żeby tym razem się udało! Niczego innego tak nie pragnę jak bycia mamą! Nie chce wybiegać do przodu i się nastawiać.. ale z drugiej strony jak tu sie nastawiać kiedy ma się tą świadomość ze ta jasna plamka która sie widzi na monitorze to jest właśnie "to"! Nasze maleństwo

Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zapisz się na newsletter:

Zainteresują Cię również:

Karmienie piersią - wszystko o diecie, która zapewni zdrowie Twojemu dziecku

Podawanie mleka matki to najlepszy, naturalny sposób karmienia niemowląt. Zapewnia on dziecku prawidłowy rozwój, zdrowie i umacnia więź emocjonalną z matką. Należy także pamiętać, że znaczenie ma długość okresu karmienia piersią. Najlepiej, jeśli do ukończenia szóstego miesiąca życia dieta malca składa się wyłącznie z mleka mamy.

CZYTAJ WIĘCEJ

7 porad, jak ubrać dziecko na zimowy spacer

Niekiedy zimowa aura za oknem może zniechęcać do spacerów... Tymczasem jest to świetny sposób na budowanie odporności, dotlenienie organizmu i zapewnienie aktywności fizycznej dla dziecka. Jak zatem przygotować się na zimowy spacer? Sprawdź 7 porad, jak ubrać dziecko!

CZYTAJ WIĘCEJ

Ranking aplikacji ciążowych dla kobiet w ciąży

Jak wybrać najlepszą aplikację ciążową? Zapytałyśmy o to tysiące kobiet w ciąży i po porodzie odwiedzających nasz portal. Najlepsza aplikacja ciążowa to taka, która spełnia szereg wymagań – śledzi wagę z indywidualnymi normami, oferuje codzienne porady tworzone przez lekarzy, ma tryb połogu i naprawdę towarzyszy kobiecie przez całe 9 miesięcy. Wyniki rankingu w kilku aspektach nawet nas zaskoczyły.

CZYTAJ WIĘCEJ