Cześć dziewczyny,
Trafiłam tutaj ze względu poronienia w 7tc, które miało miejsce kilka tygodni temu , a niestety ciągnie się do dzisiaj.
18.12 w 7tc trafiłam do szpitala z krwawieniem. Ciaza była wtedy jeszcze utrzymana , ale nie udało sie i po kilku dniach zostałam wypisana z informacją, ze organizm sam sie oczyści. W miedzy czasie wypadały święta, sylwester - wiadomo cięższy dostęp do lekarzy.
Ze szpitala wyszlam 21 grudnia , 23 grudnia miałam zrobić bete - byłam w kontakcie z ordynatorem szpitala. Okazało sie ze beta wzrosła przez te dwa dni z poziomu 1600 do 1700. W wigilię bylam u ordynatora na usg - dostalam silnego krwawienia , wiec przepisał mi cyclonamine i exacyl.
Brałam je aż do sylwestra, krwawienia nie bylo - tylko.plamienie. Tydzien później wigilie kazał mi powtórzyć bede spadła to 1600. Od wczoraj - po skończeniu leków znowu zaczęłam.silnie krwawić- obfita miesiączka nadal ze skrzepami . Dzisiaj zrobiłam bete i czekam na wynik. Ciągle jestem w kontakcie z ordynatorem , ale on jedyne co robi to wysyła non stop na betę.
Zastanawiam sie czy branie tych leków mogło" zastopować " to poronienie I teraz dopiero organizm sie zaczyna oczyszczac ?
Wieczorem jak dostanę wynik bety to oczywiście znowu zadzownie do ordynatora , natomiast jestem juz tym tak zmęczona, bo teoretycznie krwawienie nie powinno tak długo trwać i moze powinni mi zrobic zabieg? Czy którakolwiek brała leki przeciwkrowotczne przy poronieniu? I jak u was spadała beta? Ile to wszytsko trwało...