Forum Poronienie Poronienie zatrzymane - wsparcie
Odpowiedz

Poronienie zatrzymane - wsparcie

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
    1 2
Oceń ten wątek:
  • Linka2019 Autorytet
    Postów: 653 269

    Wysłany: 20 sierpnia 2019, 14:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć Dziewczyny.
    Ile czasu po odstawieniu leków czekałyście na samoistne poronienie?
    W tamta środę dowiedziałam się, że to koniec ciąży, jeszcze tego samego dnia już nie brałam leków na noc (luteina, heparyna itp.) do dzisiaj nic, zero plamień. Jeśli samo się nie zacznie, to w pt. muszę iść do szpitala, tak bardzo chciałam tego uniknąć, ale chyba moje ciało nadal uważa, że jestem w zdrowej ciąży.

  • baksia Autorytet
    Postów: 1365 1138

    Wysłany: 21 sierpnia 2019, 16:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Linka2019 wrote:
    Cześć Dziewczyny.
    Ile czasu po odstawieniu leków czekałyście na samoistne poronienie?
    W tamta środę dowiedziałam się, że to koniec ciąży, jeszcze tego samego dnia już nie brałam leków na noc (luteina, heparyna itp.) do dzisiaj nic, zero plamień. Jeśli samo się nie zacznie, to w pt. muszę iść do szpitala, tak bardzo chciałam tego uniknąć, ale chyba moje ciało nadal uważa, że jestem w zdrowej ciąży.

    Cześć. Bardzo mi przykro 😔
    A który to tc ?

    iv09ej28y92h7fp1.png
    23.03.2019 Aniołek ❤️ - 9 tc Poronienie zatrzymane
    6.06.2019 - puste jajo płodowe
    12.11.2019 Aniołek ❤️ - 8tc poronienie zatrzymane
    Problemy immunologiczne-szczepienia limfocytami
    Pomorskie
  • Linka2019 Autorytet
    Postów: 653 269

    Wysłany: 21 sierpnia 2019, 18:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Już nawet nie liczę. Miesiączkę miałam 16.06. to moja pierwsza ciąża, o którą starałam się kilka lat. W pt. szpital.

  • fiorella82 Autorytet
    Postów: 627 1562

    Wysłany: 21 sierpnia 2019, 21:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Linka2019 wrote:
    Już nawet nie liczę. Miesiączkę miałam 16.06. to moja pierwsza ciąża, o którą starałam się kilka lat. W pt. szpital.
    linka, też ostatnią @ miałam 16.06, tylko ja się uparłam na zabieg, który miałam tydzień temu, bo wiedziałam że źle znioslabym czekanie na poronienie. Bądź dzielna i dawaj znać co u Ciebie. Ja sam zabieg fizycznie znioslam bardzo dobrze, więc jak Ci się nie uda naturalnie to nie stresuj się.

    08. 2019 - 💔 8tc
    01.2019- cp
    36l, bezdzietna lambadziara
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 9 października 2019, 16:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja poroniłam 9 września,liczyłam na owulację zaraz po poronieniu.Pragnienie dziecka jest tak silne jak nigdy.Niestety raczej owulacji nie było,@ma przyjść dziś lub jutro

  • Monika123 Przyjaciółka
    Postów: 66 39

    Wysłany: 25 października 2019, 19:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja miałam 2 razy puste jajo płodowe. Mój organizm utrzymywał ciąże i nie chciał się jej pozbyć...
    Raz indukcja farmakologiczna poronienia, drugi zabieg. Teraz czekam, bo jest pęcherzyk 10 mm, ale na razie brak zarodka (badanie w 5 tyg i 5 dniu). Pęcherzyk ładny, okrągły - idealna wielkość co do wieku ciąży. Ginekolog widział "jakiś zarys" wewnątrz o wymiarze ok. 0,22 mm, ale ciężko mu uwierzyć, że będzie dobrze.

    Biorę Duphaston, Luteinę, Clexane, Femibion, Magnez + B6.

    j45n7fc.png
  • aLunia Autorytet
    Postów: 4024 2192

    Wysłany: 25 października 2019, 22:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Monika u mnie dopiero po 3 tygodniach od testu pojawił się zarodek czyli ponad 7tydzien. Gdzie niby powinno być serduszko 6+1. Córcia ma prawie 14 miesięcy. Trzymam kciuki żeby i tak u ciebie było.

    Monika123 lubi tę wiadomość

    3i49df9hy6z4ginm.png

    ex2bdf9h3wcvr2ut.png

    zrz6i09kya2w4ixc.png
    22.12.2016r (11 tydzień-poronienie zatrzymane)
    10 cs- udało się
    Hormony ok, podwyższone tsh- letrox 4x100 i 3x75
  • Monika123 Przyjaciółka
    Postów: 66 39

    Wysłany: 25 października 2019, 22:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    aLunia wrote:
    Monika u mnie dopiero po 3 tygodniach od testu pojawił się zarodek czyli ponad 7tydzien. Gdzie niby powinno być serduszko 6+1. Córcia ma prawie 14 miesięcy. Trzymam kciuki żeby i tak u ciebie było.

    Bardzo dziękuję Ci za pocieszenie aLunia :)
    W środę mam wizytę. Niestety po takich przejściach nadzieja jest bardzo malutka...

    W żadnej poprzedniej ciąży nie zobaczyłam zarodka, dlatego tak bardzo liczyłam na tę ciążę. Myślałam, że w końcu szczęście się do nas uśmiechnęło...

    j45n7fc.png
  • Aliaa96 Koleżanka
    Postów: 80 5

    Wysłany: 29 listopada 2019, 11:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dzień dobry wszystkim. Starałam sie z partnerem o rodzeństwo dla córeczki ktora ma 2.5 roku. Udalo sie. 12lis serduszko biło wszytko bylo dobrze, wczoraj dowiedziałam się ze jest brak akcji serca, płód jest odpowiedni wielkością do tygodnia ciazy, 3cm jest to 9tydzień wszystko sie zgadza, byl to dla mnie cios, dopiero dzis dotarło do mnie co sie stalo, jest mi ciezko psychiczne , w poniedziałek 2grudnia mam się stawić do szpitala... boję się tego co mnie tam czeka.. chociaż mam małą nadzieję, ze jednak serduszko bije, dziecko na usg bylo okręcone plecami do usg i moze dlatego nie mógł uchwycić serca?? Od początku ciąży brałam luteinie, kazał juz odstawić.

  • Betti37 Autorytet
    Postów: 675 239

    Wysłany: 29 listopada 2019, 16:00

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aliaa96 wrote:
    Dzień dobry wszystkim. Starałam sie z partnerem o rodzeństwo dla córeczki ktora ma 2.5 roku. Udalo sie. 12lis serduszko biło wszytko bylo dobrze, wczoraj dowiedziałam się ze jest brak akcji serca, płód jest odpowiedni wielkością do tygodnia ciazy, 3cm jest to 9tydzień wszystko sie zgadza, byl to dla mnie cios, dopiero dzis dotarło do mnie co sie stalo, jest mi ciezko psychiczne , w poniedziałek 2grudnia mam się stawić do szpitala... boję się tego co mnie tam czeka.. chociaż mam małą nadzieję, ze jednak serduszko bije, dziecko na usg bylo okręcone plecami do usg i moze dlatego nie mógł uchwycić serca?? Od początku ciąży brałam luteinie, kazał juz odstawić.
    przykro mi...
    serduszko albo bije albo nie...
    nie ma znaczenia jak dziecko ułożone...
    Możesz dla spokoju sumienia przejść się do innego lekarza...
    zresztą w szpitalu też zrobią usg

    Nasienie (w normie, poza morfo - 2 %)Niedrożny prawy jajowód,silniejszy jajnik po niedrożnej,wiek

    3 cs po poronieniu

    12.07.2010 Zuzanna
    9.11.2017 3 iui _ Gabrysia 2.08.2018

    wrzesień 2019 - 3 cs ciąża/ poronienie 7 tc

    17.04.2020 II Trzymajcie kciuki

    29.06 wynik Nifty - zdrowy Chłopak ;-) termin na 18.12.2020
  • Arcola Autorytet
    Postów: 1349 1233

    Wysłany: 30 listopada 2019, 19:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    U mnie niestety 2 inv i druga taka sama sytuacja. W tygodniu 7±5 dowiaduje się że niestety zarodek jest za mały do tygodnia ciąży. Pierwsze poronienie miałam we wrześniu teraz drugie.
    Niestety wiem co mnie czeka i tym razem trochę się boję.
    Dodatkowo dochodzi strach czy kiedykolwiek mi się uda urodzić zdrowe dziecko. Jestem chyba zmęczona i mam trochę dość wszystkiego. Najgorsze jak już myślisz że w końcu się udało - kurwa niestety w życiu nie można mieć zbyt wielu oczekiwań.

    Kariotypy ok, Mthfr +v (R2) heterozygotyczne
    Nk - 13%, kiry AA/hlac c1,
    Allo 28,5%, Ana - ujemne
    Starania od lipiec`18
    AMH 4,63 ng/ml
    Euthyrox 75mg
    Nasienie:
    styczeń'19- morfologia 0%
    marzec'19 - morfologia 8%
    CB - wrzesień'18 (6t*), kwiecien'19(5t), kwiecien' 20(5t)
    ICSI maj' 19 (14 pobranych i zapłodnionych, jeszcze 4 ❄️)
    1 transfer 27.07.19 - 4.1.1 -złe przyrosty bety. Mały pęcherzyka do tygodnia ciąży. Aniołek (8t*).
    2 transfer 26.10.19 - 4.1.1 9dpt - 241,5/11dpt - 478/14dpt - 1260 (2x9t*)
    3 transfer 18.06.20- 8dpt beta 0,2
    Ciąża naturalna czerwiec'20 - pusty pęcherzyk (9t*)
    4 transfer 21.11.20- pusty pecherzyk (9t*)
    5 transfer 07.04.21 - 10t*
    To nie walka to wojna, a ja już się poddaje...
  • moiko Koleżanka
    Postów: 54 14

    Wysłany: 19 grudnia 2019, 21:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mam ten sam problem co i Ty. Poronilam 2 razy, za kazdym razem poronienie zatrzymane. Pierwsza ciąza w 8 tyg a druga w 12 tyg. Nie mogę zajść w ciążę naturalnie. Byłam na konsultacjach u kilku lekarzy, in vitro, wszystkie badania hormonów. Mam endometriozę i 2 mięśniaki z czego jeden ma 6cm. Łapię się ostatniej deski ratunku: psycholog i medycyna naturalna ( totalna biologia). Ponoć wszystko leży w głowie. Nie załamuj się. Trzymam kciuki 😊

  • Drine Koleżanka
    Postów: 46 29

    Wysłany: 30 lipca 2020, 15:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    baksia wrote:
    Bardzo mi przykro 😢
    Ja stracilam dwie ciąże... w marcu zaczęłam plamić i miałam wykonany zabieg. Dwa miesiące później znowu zobaczyłam dwie kreski. Szczęście i strach. Niestety od początku było coś nie tak. Plamienia. Wizyta u gin - wszystko dobrze, jest pęcherzyk. 2 tyg później wizyta- brak zarodka, beta za mało urosła, odstawienie duphastonu, 3/4 dni później krwawienie. Ból, rozpacz ale jakoś lepiej to przeżyłam niż ta pierwsza .. może dlatego, ze wiedziałam ze nie mam w sobie człowieczka ? Nie wiem.. Ale znowu na widok ciężarnej, małych dzieci zaczynałam płakać..
    u mnie to druga sytuacja wiec postanowiliśmy zrobić badania..
    Po tych dwóch sytuacjach baaardzo pomogło forum.
    Płaczcie, mówcie/piszcie to pomaga mi pomogło. I dzięki osoba które tu są wierze, ze zaświeci dla mnie dla nas słońce. Musimy przetrwać te paskudne dni... ale z dnia na dzień będzie lepiej. Nigdy nie zapomnimy o naszych małych kluseczkach ale będzie lepiej.
    Trzymam kciuki za wszystkie ! ❤️
    Hej, jestem teraz w takiej samej sytuacji . Obecnie 6+4, pęcherzyk ciążowy i żółtkowy bez zarodka. Cały czas skape plamienie (na początku brązowe przez rozowe i teraz kawa z mlekiem). W poniedziałek mam iść do szpitala na usg i jak nie będzie zarodka to tabletki poronne. Wolałabym w domu ale musiałabym odstawić Duphaston tak?

  • Kin Koleżanka
    Postów: 43 15

    Wysłany: 24 lutego, 17:31

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Poronienie zatrzymane w 10 tyg ciąży.
    Ja - PCOS
    Maz- żylaki powrózka 3 stopień
    Po 24 miesiącach starań, po miesiącu od operacji żylaków metoda mikrochirurgiczna zaszłam w ciąże (podejrzewam ze dzięki operacji).
    Po pierwszych książkowych wzrostach beta hcg, w 6 tyg usg lekarz określ jako niejednoznaczne- nie widać zarodka
    W 7 tyg kolejne usg i jest zarodek ale podejrzanie mały, badanie beta hcg dało prawie zerowy przyrost, uderzenia tętna około 100 czyli graniczna wartość . Diagnoza- nic z tego nie będzie.
    W 8 tyg kolejne usg żeby potwierdzić zanik tętna zarodek urósł tętno do bani, ale dalej było - „pojedyncze uderzenia” tak mi wtedy powiedzieli.
    W 9 tyg trzecie usg - zarodek martwy.
    W między czasie żadnego krwawienia, nic. Może trochę słabsza bolesność piersi. Żadnych mdłości i innych dolegliwości nigdy nie było.
    Po 4 dniach od ostatniego usg trafiłam do szpitala (po drodze testy na COVID itd)
    Wybrałam prywatny szpital medicover bo zależało mi na pojedynczej sali i dobrym traktowaniu. Z mojego doświadczenia wynika ze w publicznym szpitalu nie zawsze można to otrzymać.
    Na wstępie opisu pobytu w szpitalu i przebiegu poronienia chciałabym podkreślić, że to moje postrzeganie sytuacji i nie chce negować niczyjego bólu i poczucia straty. Sama bardzo cierpiałam, a chodzenie i czekanie na wyrok było psychicznie nie do wytrzymania. Zadawałam sobie pytanie dlaczego muszę czekać skoro wiadomo ze nic z tego nie będzie? Dlatego ze mamy takie prawo w Polsce, ze trzeba mieć 1000 % pewności ze nie ma tętna bo inaczej lekarz wystawiający skierowanie może mieć problemy. Moją martwa ciąże potwierdzało 4 lekarzy!!! Dwóch w przychodni i dwóch w szpitalu! Każdy chce mieć pewności żeby nie mieć potem problemów. (Nie ich wina, takie czasy)
    Co do poronienia to podano mi cytotec i po 6 h było po wszystkim.
    To był okropny czas i chciałabym się podzielić kilkoma (być może szorstkimi spostrzeżeniami)
    Na wielu forach (również na tym) przeczytałam kilka wstrząsających opisów przebiegu takiego wywołania poronienia, te opisy doprowadziły mnie prawie do załamania nerwowego. Niewątpliwie sytuacja jest okropnie przykra i wiele osób odbiera to inaczej, ale chciałabym uspokoić niektórych, że według mnie jest to proces bardzo fizjologiczny i nie należy się go panicznie bać . Kilka stwierdzeń które zapadły mi w pamięci odnośnie ciąży poranionej w tym wieku co moja, a które okazały się absurdem:
    1. Krew leje się jak z kranu/ jak z zarzynanej świni/ cała podłoga we krwi/ pływałam we krwi - z moich doświadczeń wynika ze krwi jest tyle co przy intensywnym okresie i podpaski z drogerii na noc były całkowicie wystarczające, nie było potrzeby ich zmiany co 10 min
    2. Mogłam zobaczyć maluszka/ widziałam zarodek/ złapałam zarodek - nie wiem jak? Może przez lupę. Ja nie widziałam nic mimo ze udało mi wszystko „złapać” do słoika (położne dają słoik żeby złapać wypadające tkanki do badania, jedyna dziewczyna pisała ze tkanki przypominają wątróbkę - to bardzo trafne porównanie moim zdaniem) i tych tkanek nie ma jakoś bardzo dużo wierzcie mi.
    3. Ból był taki, ze myślałam ze umrę / chciałam gryźć ściany - z mojego doświadczenia wynika, że przy standardowych lekach przeciwbólowych czuć tylko lekki ból
    4. Pielęgniarka zostawiła mnie samą w łazience na podłodze i nikt mi nie pomógł - nie wiem czy to kwestia szpitala ale u mnie personel pytał co chwila jak się czuje, kazali dzwonić z każda pierdołą, pytali nawet o to czy jadłam - byłam bardzo zaopiekowana
    5. Cała noc nie zmrużyłam oka- rozmawiałam z kilkoma osobami i kiedy już się poroni można dostać leki na sen, pielęgniarki same mi to proponowały
    6. Kładą cię z kobieta ze zdrowa ciąża - tez nie u mnie, był
    Moment ze kobieta z małym dzieckiem była przyjmowana na oddział obok i to dziecko strasznie płakało, wtedy od razu zaproponowano mi sale na końcu korytarza żebym miała spokój - zadbali żebym nie tylko nie widziała ale i nie słyszała płaczu dziecka które nie było noworodkiem
    Podsumowując. Jeśli kogoś to spotyka to wie jak bardzo ta sytuacja jest przykra i obciążająca psychicznie, ale chciałabym okazać wsparcie osobom które tak jak ja, często muszą tygodniami czekać na nieuniknone. Nie bójcie się! Nie taki los straszny! Jak już będziecie szły do szpitala to najgorsze za wami, sam proces jest do przeżycia, czekanie jest moim zdaniem najgorsze :)

  • Sill Nowa
    Postów: 1 0

    Wysłany: 11 marca, 20:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kin, w większości mogę podpisać się pod Twoimi słowami. Poroniłam w państwowym szpitalu, ale nie było to tak tragiczne, jak na forach opisują. Położne były miłe, proponowaly leki przeciwbólowe (ja nie skorzystałam, ból był do zniesienia, nieco gorzej niż przy okresie, przychodził falami, ale oddychanie do brzucha pomogło poradzić sobie z bólem).
    Krwawienie mnie nie zszokowało, większe od miesiączki, ale następnego dnia było już dużo mniejsze.
    Kobiety w ciąży były za ścianą, a płacz dziecka usłyszałam dwukrotnie przez dwa dni pobytu w szpitalu, jednak leżałam na sali z inną kobietą, która też poroniła. I tego się obawiałam, że będę musiała z kimś rozmawiać(a nie będę chcieć), a to było wspaniale, że mogłam z kimś się podzielić swoimi bólem i być zrozumianą.
    Mojego aniołka widzialam (prawie 9tc, 2 cm), ale mimo że tego widoku się najbardziej bałam, to było dla mnie cudowne przeżycie, bo mogłam przywitać i pożegnać moje dziecko.
    To co jest na minus pobytu w szpitalu - w momencie, gdy oddałam podpaskę z moim dzieckiem, to położne nie wiedziały, jak o tym mówić. W zasadzie unikaly tematu. Dały mi do testów dna materiał po poronieniu, ale w taki sposób jakbym miała się tego wstydzić, żebym szybko schowała. Nie wiedziałam, że w tym materiale poronnym jest ciałko mojej córki. Dowiedziałam się dopiero, jak chcieliśmy ze szpitala odebrać ciałko, to powiedzieli, że oni nic nie mają, bo wszystko dali... (tzn dokładnie powiedzieli ze mają tkanki pobrane do badania histopatologicznego). Nikt nie powiedział mi, że dziecko jest tak małe, że traktują je jako tkanki a nie ciałko, które chciałam pochowac...

    Teraz chodzę na terapię, by przepracować stratę córki. Poroniłam 12 stycznia.
    Szukam grupy wsparcia, w moim mieście nie ma. Jest coś na fb, ale ja obawiam się pisania na fb, że znajomi będą to czytać/ widzieć do jakiej grupy należę.
    Widziałam też grupę online, ale w godzinach 19-21, a wtedy akurat usypiam córkę.
    Może znacie jakieś miejsce wsparcia? Chodzi mi o taką ciągłą (nawet codzienną) wymianę uczuć, przeżyć związanych ze stratą.

1 2
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Planowanie ciąży, czyli o tym jakie badania przed ciążą warto wykonać

Planowanie ciąży to ważny moment w życiu każdej kobiety. Zastanawiasz się jakie badania przed ciążą warto wykonać? A może warto pomyśleć o dodatkowych szczepieniach? Co zrobić, aby zwiększyć swoje szanse na zdrową, szczęśliwą ciążę? Przeczytaj, które szczepienia musisz zrobić jeszcze przed rozpoczęciem starań, a które spokojnie możesz zrobić nawet będąc już w ciąży. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Poronienie - objawy, rodzaje i najczęstsze przyczyny poronienia

Poronienie to przedwczesne zakończenie ciąży, która trwała krócej niż 22 tygodnie. Poronieniem samoistnym kończy się około 10-15% ciąż, przy czym około połowa kończy się jeszcze przed implantacją zarodka w macicy, czyli przed 8 tygodniem. Dowiedz się jakie są przyczyny poronienia, objawy i diagnostyka. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Ciąża po 40 - jak zwiększyć szanse na zajście w ciążę

Czy starania o ciążę po 40 roku życia różnią się? Na co zwrócić uwagę i jak zwiększyć swoje szanse? Przeczytaj 5 sprawdzonych sposobów na zwiększenie szans na zajście w ciążę po 40 roku życia. 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego