Witam,
Czy któraś z Was dziewczyny dowiedziała się na wczesnym etapie ciąży o tym, że ma mięśniaka podśluzówkowego? U mnie umiejscowił się w tylnej ścianie macicy i ma 7 mm.
Jest to moja pierwsza, wyczekana ciąża, która dokonała się przy pomocy in vitro. Dziś mija dokładnie 6 tydzień ciąży. Tydzień temu trafiłam do szpitala z krwawieniem, które ustąpiło po leżeniu przez kilka dni na oddziale. USG i przyrost bety mimo krwawienia były książkowe, a zarodek był pięknie umiejscowiony, pojawił się również woreczek żółtkowy. Wróciłam do domu, oczywiście starałam się oszczędzać jak mogę, ale dziś znowu dostałam krwawienia, tak mocnego jak by to był pierwszy dzień okresu…. Na szczęście bez skrzepów i bez wielkiego bólu. Szybko trafiłam na prywatną wizytę do Pani Doktor, która uspokoiła mnie bardzo, ponieważ na USG widać już serduszko, a kropek ma 3,3 mm, wszystko wygląda idealnie, nie ma krwiaków ani innych odchyleń od normy. Jednak zauważyła, że na tylnej ścianie macicy mam małego - 7 mm - mięśniaka podśluzówkowego. Wg jej oceny, ten mięśniak nie powinien wpływać na rozwój ciąży ale może być przyczyna nawracających krwawień, szczególnie teraz, gdy macica jest bardzo ukrwiona. Ponoć nawet delikatny wysiłek może powodować ucisk mięśniaka na macicę, stąd mogą brać się krwawienia.
Czy któraś z Was miała podobną przypadłość w ciąży? Chętnie wymienię się doświadczeniem.
Buziaki dla wszystkich Mam - tych przyszłych oraz już cieszących się swoimi dziećmi 🙂