Forum Starając się - ogólne Czy ja chcę mieć dzieci?
Odpowiedz

Czy ja chcę mieć dzieci?

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
    1 2
Oceń ten wątek:
  • mietata Autorytet
    Postów: 1455 770

    Wysłany: 18 lutego 2015, 19:56

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    .

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 7 października 2017, 11:09

    endometrioza (3/4 st.), hiperinsulinemia, niedoczynność tarczycy, AMH 0,9
    IVF ICSI - 15.02.2017 transfer 4A, raz a dobrze :) p19uugpj3ngcys2q.png
  • mar Autorytet
    Postów: 1417 1839

    Wysłany: 18 lutego 2015, 20:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Czytam Wasze historie i całkowicie Was rozumiem. Mam tylko pytanie bo wiele z Was pisze o tym że zastanawia się nad zaprzestaniem starań o dziecko. Co to oznacza "przestać się starać" - w sensie przestać kochać się z mężem? :D

    Reni lubi tę wiadomość

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 19 lutego 2015, 08:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    mar wrote:
    Czytam Wasze historie i całkowicie Was rozumiem. Mam tylko pytanie bo wiele z Was pisze o tym że zastanawia się nad zaprzestaniem starań o dziecko. Co to oznacza "przestać się starać" - w sensie przestać kochać się z mężem? :D
    Chyba tak skrajnie to nie? Czy aż tak?

  • Mee Koleżanka
    Postów: 60 57

    Wysłany: 19 lutego 2015, 08:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dzięki dziewczyny!! Dobrze wiedzieć że nie jestem stama!

    Ja czasem nawet łapię się na myśli, że mam 'szczęście' że nie możemy mieć dzieci, bo mogę pokierować swoim życiem dokładnie tak jak chcę, jesteśmy wolni, możemy w każdym momencie spakować rzeczy i jutro wylecieć na koniec świata, możemy nie musieć wstawać z łóżka jak nam się nie chce, możemy inwestować w nasze pasje i zainteresowania i rozwijać się...

    A potem znowu przychodzi myśl - ale przecież nie da się tak całe życie. Przecież kiedyś ten cały hedonizm może się znudzić. A może nie? Mam wrażenie że brakuje trochę w dyskursie publicznym głosów ludzi takich jak my, albo takich którzy nie zdecydowali się na dzieci, teraz są starsi i tego nie żałują itp. Dużo się mówi o kwestiach medycznych, o problemach par starających się o dzieci, a mało o ludziach z naszymi dylematami.

    Moje rozterki były właśnie trudne z tego względu, że czułam się z tym sama. A teraz nawet sam fakt że się tym z wami podzieliłam, spowodował że jakby mi lżej :)

    No ale teraz powiem wam co postanowiłam: podejdziemy do in vitro. Już teraz - to znaczy kiedy będzie się dało. Za tydzień mam pierwszą wizytę w klinice. Nic jeszcze nie wiem, czy w ogóle mamy szanse itp., ale podjęłam 'męską' decyzję :)

    Na moją decyzję wpłynęły dwie rzeczy:

    1. Fakt, że zawsze jak w życiu wachałam się czy w daną rzecz wejść czy nie i w nią weszłam - nie tyle ze nigdy nie żałowałam, co wręcz byłam szczęśliwa że się na to zdecydowałam, bo otworzyło to zupełnie nowe możliwości. Zawsze byłam typem eksperymentatora - próbowałam wszystkiego czego tylko mogłam spróbować, czasem były to ryzykowne rzeczy, ale zawsze w to wchodziłam, bo po prostu uwielbiam wyzwania, uwielbiam przekraczać swoje granice itp. Postanowiłam potraktować dziecko jako kolejny w życiu challenge :)

    2. Rozmowa z siostrą. Ona była zawsze jeszcze bardziej na NIE jeśli chodzi o dzieci niż ja. Jak rok temu zaszła w ciążu, nie byłam w stanie wyobrazić jej sobie jako matki. Wydawało mi się że to w ogóle do siebie nie pasuj. Ona do tego podchodziła totalnie na luzie, jakby to w ogóle nie było żadne wydarzenie.

    Powiedziała, że będąc w ciąży nie czuła 'nic', w sensie żadnego dodatkowego szczęścia, uniesienia, ekscytacji. Po prostu czuła bardzo racjonalne 'jestem w ciąży, urodzę dziecko, będę je wychowywać itp.'

    Potem nawet gdy córeczka się już urodziła, moja siostra dalej nie czuła żadnego specjalnego uniesienia ani nagłego przypływu instynktu macierzyńskiego. Owszem - była szczęśliwa (bez córeczki też zawsze była szczęśliwa), ale powiedziała, że jak pierwszy raz położono ją jej na brzuchu i słyszała, że to jest taki wielki moment - ona po prostu czuła się zupełnie normalnie i racjonalnie. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia.

    Ale powiedziała, że to wszystko przyszło z czasem. Codziennie przychodzi coraz mocniej. Z każdym nowym krokiem który robi córka, radość mojej siostry rośnie i że jest to warte każdego 'wysiłku', jaki się z tym wiąże.

    Moja siostra nie próbowała mnie przekonać. Powiedziała tylko że całkowicie rozumie moje podejście i że dokładnie to samo miała. Ale że to nie jest absolutnie żaden argument przeciwko. To że nie chce się mieć dzieci nie powinien być sygnałem żeby ich nie mieć, jeśli rozumiecie co mam na myśli.

    No i jeszcze doszło kilka racjonalnych argumentów - fajnie jakby nasze dzieci były w podobnym wieku, bo właśnie nasze (moje, sióstr, kuzynów) dzieciństwo było takie fantastyczny, bo byliśmy wszyscy razem, było nas dużo i ciągle się coś działo.

    Pomyślałam więc - albo teraz, albo nigdy.

    A in vitro oczywiście też może się nie udać, więc wciaż pozostawiamy sprawę losowi.

    Jak już będę w trakcie, może założę wątek typu "in vitro na luzie" albo coś w tym stylu :)



    Reni, Anulkaa, momo1009, Tova33 lubią tę wiadomość

    80f9ae3ba5e22e38dd0e65f9baaf4230.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 19 lutego 2015, 10:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    U mnie sprawa ma sie troche inaczej. Bardzo chce miec dzieci, nie wyobrazam sobie mojej przyszlosci bez chocby jednego dzieciatka, jednak ostatnio coraz czesciej sie zastanawiam, jak daleko sie posunac, by te dzieci miec. Czy nie lepiej wszystko zostawic naturze, losowi?

    Czy naprawde bede bardzo nieszczesliwa bez dzieci? Czy nie lepiej skupic cala swoja energie na tym co mam, zaczac wreszcie cieszyc sie zyciem, bo ono szybko mija?
    Nie chce, zeby tak wygladala moja mlodosc (no powiedzmy mlodosc, bo 30stka juz stuknela ;). Nie chce wypelnic tych lat zamartwianiem sie, stresem, obsesyjnym mysleniem o zajsciu w ciaze, bo juz pora! Mimo, ze bardzo pragne dzieci, to nie jestem pewna, czy warto az tak podporzadkowac temu zycie. (Ostatnio osiagnelam taki dol, ze sie zaczelam zastanawiac, czy warto)

    Szczerze mowiac, to u nas male sa szanse na naturalna ciaze, przykre, ale trzeba sobie to uswiadomic. Boje sie, ze nie jestem wystarczajaco przekonana do ivf, zeby do tego podchodzic. Nie wiem, czy ma sens branie sie za ivf, jesli czlowiek nie jest do tego przekonany w 100%. Nie potepiam in vitro, ale tez nie zgadzam sie z tym calkowicie, tak po srodku tkwie.

    Mee ja tez bardzo cenie sobie spokoj, cisze, swobode podrozowania, ale jestem gotowa, zeby z tego zrezygnowac. Mam mnostwo marzen, ktore nie dotycza dzieci np miejsca ktore chce zobaczyc, ale te marzenia o dzieciach sa jednak najsilniejsze.

    Tova33 lubi tę wiadomość

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 19 lutego 2015, 10:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja pierwszego dziecka chciałam, nie obsesyjnie ale chciałam. Po jakimś czasie od rozpoczęcia starań płakałam przy @ (ale krótko). Po jakims czasie po rozmowie z moją gin usłyszałam pytanie czy chce żeby mąż poczuł się jak ogier rozpłodowy. Popatrzyłam mężowi w oczy podczas sexu i zobaczyłam na czym się skupia, i to był taki szok, że powiedziałam Koniec. Koniec starań (w doslownym słowa znaczeniu) widocznie dziecko nie jest nam pisane. Od tej pory sex znowu stał się przyjemnościa a nie czynnością zmierzającą do zapłodnienia.
    Po jakimś czasie pojawiły sie zupełnie niespodziewane 2 kreski.

    I teraz po tym czasie powiem Wam, że mojego syna nie zamieniłabym na żadne wakacje i wiem że moje życie bez niego byłoby bez sensu. To jest zupełnie inna miłość...
    Ja osobiście uważam, że in vitro to super sprawa, ale ani wtedy ani teraz finansowo byśmy tego nie dźwignęli.

    Teraz mam nadzieję, że mimo wszystko doczekam się drugiego dziecka, a potem może 3. Bo dla dzieci naprawde warto na jakiś czas zrezygnowac nawet z wakacji :) a potem wakacje z dzieckiem też są super :)

    baby1991, Ewa99 lubią tę wiadomość

  • Summerka Autorytet
    Postów: 4106 2683

    Wysłany: 19 lutego 2015, 14:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczęta, to moze napisze jak sprawa wyglada/wygladała u mnie...

    Otóż, temat dzieci był mi najpierw obojętny, potem wyszłam za maz i mój maz chciał dzieci, ja nie tyle, co nie chciałam, ile nie w tamtym momencie, bo myślałam, ze moje życie sie skończy, s chciałam pozwiedzać, zadbać o siebie i kupować tylko sobie (tak, egoistyczne, materialistyczne podejście). Aż po trzech latach powiedziałam mężowi, ze możemy odstawić antykoncepcję i zaczac sie starać - chociaz bałam sie zmian, ze będę moze żałować, moze nie teraz, etc. Udało sie prawie od razu (2. Cykl) i powiem Wam, ze nie żałuje i nie zanienilabym tej sytuacji za nic - teraz będziemy starać sie o rodzeństwo dla Zuzi.

    Myśle, ze, jak ktoś już napisał, nigdy nie ma dobrego momentu na dziecko i czasem cieżko zdecydować czego sie chce, a co mowić o tak poważnej sprawie, ale nie uważam tez, ze dzieci są dla każdego i nie ma nic złego w tym, ze ktoś nie chce ich mieć. Jesli nie mogłabym zajść w ciąże, to nie wiem czy zdecydowalabym sie na in vitro...

    klz9zbmh5xgwp3to.png
    mjvyt5odxe9y0ge4.png
  • labamba Autorytet
    Postów: 279 283

    Wysłany: 21 lutego 2015, 17:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    My z mężem dopiero powoli przyzyczajamy się do myśli o ewentualnym staraniu :) dużo w nas niepewności, choć mąż chyba bardziej jest pewny niż ja. Jedyne czego się obawia to czy podoła odpowiedzialności jako ojciec. No i chciałby, żebyśmy przeprowadzili się najpierw do naszego nowego mieszkania, które dopiero się buduje ;-)
    We mnie jest więcej sprzeczności. Sama nie wiem czy chce czy nie. Czuje, że jestem egoistką, która w duszy chce odłożyć starania o dziecko dla wakacji (nigdy nie byliśmy razem z mężem na wakacjach...zawsze był problem pieniędzy)... a kwestią, która przemawia za tym, żeby zacząć się starać to moje wyniki badań, które mogą wskazywać na pcos (jestem w trakcie diagnozy), podejrzenie hashimoto, niedoczynność tarczycy. No i wiek. W kwietniu będę obchodzić 29 urodziny.
    Jak to wszystko pogodzić? Wiem, że nikt nie podejmie za nas decyzji, ale może trzeba to potraktować tak jak z wiarą? Podobno sam fakt,że ktoś wątpi, świadczy o tym, że wierzy...
    Nie wiem kiedy się zdecydujemy. Czasem zazdroszczę nieplanowanych ciąż ;-)

    zem343r825mztggd.png
    eikt43r83o0w939j.png

1 2
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Dieta Płodności w OvuFriend - jak otrzymać spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności?

Brak śluzu płodnego, endometrioza, nieregularne cykle, a może PCOS? Dieta Płodności w OvuFriend to spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności dopasowane idealnie do Ciebie i Twoich dolegliwości! Sprawdź instrukcję krok po kroku, jak otrzymać Dietę Płodności i zwiększyć szanse na zajście w ciążę. 

CZYTAJ WIĘCEJ

„Nie mogę zajść w ciążę!” – najczęstsze problemy z płodnością u kobiet

Czy zastanawiałaś się kiedy powinnaś zacząć martwić się, jeśli pomimo waszych starań nie możesz zajść w ciążę? Czy lepiej cierpliwie czekać, czy może gdy nadejdą pierwsze obawy, od razu skonsultować się z lekarzem? Przeczytaj jakie są niepokojące objawy, których nie powinnaś ignorować i jakie są potencjalne rozwiązania zwiększające szanse na zajście w ciążę.

CZYTAJ WIĘCEJ

Jak liczyć, który to tydzień ciąży?

Udało Wam się zajść w ciążę? Gratulacje! Określenie tygodnia ciąży jest kluczowe z wielu powodów. Przede wszystkim pozwala ustalić, czy dziecko rozwija się prawidłowo oraz umożliwia wykrycie wcześniejszego porodu bądź poronienia. Pozwala też rodzicom przygotować się do momentu przywitania nowego członka rodziny na świecie. Zobacz, w jaki sposób można ustalić wiek ciąży.

CZYTAJ WIĘCEJ