Forum Starając się - ogólne Czy ja chcę mieć dzieci?
Odpowiedz

Czy ja chcę mieć dzieci?

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
    1 2
Oceń ten wątek:
  • Mee Koleżanka
    Postów: 60 57

    Wysłany: 17 lutego 2015, 17:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wiem, że może to co tu napiszę jest nie na miejscu (bo wiele z was tak bardzo chce mieć dzieci), ale może znajdę tu kogoś, kto ma podobny dylemat?

    W skrócie - okazało się, że szansa na naturalne zapłodnienie jest u nas mała (męski problem, a maż ma już 44 lata, więc łatwiej nie będzie), więc powinniśmy zdecydować się na in vitro.

    Nasz problem polega jednak na tym, że nie wiemy czy aż tak bardzo chcemy mieć dzieci. Jak sie pojawiają - będzie wspaniale, ale jak się nie pojawią - nic się chyba nie stanie? Jesteśmy razem szczęśliwi i niczego nam w życiu nie brakuje.

    Ale co jak nam kiedyś zabraknie a będzie już za późno?

    To są właśnie te moje dylematy i choć mogą się wydawać niepoważne, to jam autentyczny problem z tym.

    Mam 32 lata. Jeśli zdecyduję się na in vitro, to już teraz. Za parę lat szanse będą mniejsze, więc jeszcze mniej chętnie się tego podejmę (bo nie chcę się nastawiać a potem z tego rezygnować).

    Nie mam i nigdy nie miałam instynktu macierzyńskiego. Moja chęć posiadania dzieci wynika po prostu z tego że wiem że byłoby wspaniale, mam świetnego faceta który byłby super ojcem, fajnie byłoby patrzeć jak nasze dziecko się rozwija i uczyć je różnych rzeczy...

    Ale nie jest to w żadnym wypadku instynkt. Małe dzieci nie robią na mnie żadnego wrażenia (wręcz trochę mnie irytują). Ale wiem że jakby miała swoje, to byłabym wspaniałą matką.

    A piszę dlatego, że może znajdę tu dziewczynę, która albo przechodzi przez podobne dylematy, albo też w końcu zdecydowała się na in vitro (też nie będąc pewna czy tego chce) a teraz jest szczęśliwą mamą i nie wierzy jak mogła mieć kiedykolwiek dylemat?

    A jeśli jestem sama z moim dylematem - gdzie szukać odpowiedzi na moje pytanie?

    Słuchanie głosu własnego serca niestety nie pomaga. Na chwilę obecną ten głos mówi - jeszcze nie teraz, nie chcę nic w moim życiu zmieniać, jestem szczęśliwa.

    Ale wiem że kiedyś to się może zmienić. Może kiedyś poczuję pustkę i żal wiedząc, że mogłam zostać mamą, ale się na to nie zdecydowałam?

    :(

    Ania_84, hipisiątko, momo1009, mrth666, Tova33 lubią tę wiadomość

    80f9ae3ba5e22e38dd0e65f9baaf4230.png
  • mar Autorytet
    Postów: 1417 1838

    Wysłany: 17 lutego 2015, 17:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mee - myślę, że w pewnym sensie jestem w stanie Cię zrozumieć.
    Rok temu dowiedziałam się o tym, że mam endometriozę i lekarze każą mi jak najszybciej zajść w ciążę bo później na naturalną ciążę szansę będą minimalne... więc staramy się, przechodzę różne zabiegi, robię wykresy, wstrzelamy się w dni płodne itd. ale czasem mnie nachodzi taka myśl, że gdyby nie moja choroba to pewnie nie mielibyśmy takiego ciśnienia na dziecko teraz. Przecież dziecko nie powinno być lekarstwem na chorobę...
    Jednak czasem przychodzą takie dni kiedy wiem, że jestem już gotowa do macierzyństwa i walczę o to maleństwo.. a potem nagle mąż znajduje jakieś fajne tanie loty do Chin na czerwiec i wtedy sobie myślę "kurcze... z brzuchem nie polecę" i chcę przełożyć starania żeby móc pozwiedzać Chiny... :P

    Ania_84, momo1009, Emma80, Another lubią tę wiadomość

  • Ania_84 Autorytet
    Postów: 39244 31308

    Wysłany: 17 lutego 2015, 18:00

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja po części a nawet w dużej mierze rozumiem .. :)

    tyle że moze od innego punktu widzenia..my dużo przeszliśmy w trakcie starań, diagnostyki.. i tak naparwdę jedyna opcja aby moj mąż mógł mieć szanse na bycie tata biologicznym to długotrwała kuracja, zabieg i szukanie plemników w jadrach a później ICSI/IMSI
    pierwszą spiralę nakręcania sie ..wywołałam ja..nbie zgodziłam się na dawce.. bo nie..bo chce żeby dziecko miało oczy męża :)
    ale z czasem .. mąz coraz bardziej widział w tym sens..i podjeliśmy walkę.
    jednak teraz patrze na to inaczej.. i w sumie nie raz myśle jak nie będzie dziecka tragedii nie będzie.. bo i tak nauczyliśmy się żyć z takim przemyśleniem..
    ale z drugiej strony wiem.. że to dziecko sie pojawi.. jesli nie nasze to skorzystamy z dawcy , albo adopcji .. ale nie raz in ie dwa łapałam sie na tym..poc oc to wszytsko robimy ..przecież mamy siebie i moglibyśmy ominąć długie i kosztowne procedury a te pieniądze przeznaczyc na co innego ..lub np na dostosowanie mieszkania do adopcji .. lub na IUI z nasieniem dawcy ..
    Kiedyś miałam parcie na dziecko.. teraz mam parcie na to żeby dbać o Nas o nasz związek i zeby się rozwijac..
    a gdzieś w tym czasie ..maz ciagnie kuracje.. i podejdziemy do zabiegu... choc czesto gesto lapiemy sie na tym ze mowimy... bedziemy mogli powiedziec ze zrobilismy wszytsko by to było dziecko meza.. :)
    człowiek zawsze będzie bił sieę z myślami czy dobrze robi czy to potrzebne .. :)
    ja jestem zdanie że warto probować i korzystać z sytuacji .. :)
    kiedys możemy siasc i powiedziec mogłam sprobowac.... szczególnie ze lata leca.. i niedlugo mozemy sie dowiedziec ze juz za pozno ..

    Bezplemnikowcy też mają dzieci ;) 35odc.
    1 podejście (31.12.15) - cb
    2 Podejście (24.05.16) :) 13dpo beta 66,72/ 15dpo 183,22 19dpo 1432,94
    74dii09kx3vbi21s.png
    Novum Wawa
  • Ania_84 Autorytet
    Postów: 39244 31308

    Wysłany: 17 lutego 2015, 18:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mar co do Chin.. ja tez bym pojechala .. i do Norwegii :D

    Bezplemnikowcy też mają dzieci ;) 35odc.
    1 podejście (31.12.15) - cb
    2 Podejście (24.05.16) :) 13dpo beta 66,72/ 15dpo 183,22 19dpo 1432,94
    74dii09kx3vbi21s.png
    Novum Wawa
  • mar Autorytet
    Postów: 1417 1838

    Wysłany: 17 lutego 2015, 18:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ania 84 - no z tymi Chinami to mamy z mężem takie marzenie żeby pojechać tak na dziko i pozwiedzać; ) i w tych planach wyjazdu robienie dzieci gdzieś tam schodzi na dalszy plan, trochę mnie to przeraza - może jakbym miała taki instynkt macierzyński z prawdziwego zdarzenia to myslalabym tylko o dziecku a nie o wycieczkach. .

  • kate55 Autorytet
    Postów: 1378 1128

    Wysłany: 18 lutego 2015, 09:21

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Może moja wypowiedź nie będzie zbyt pomocna, bo ja jestem na samej początku tej drogi. Jestem świeżo po ślubie, mam 24 lata (mąż 33) i od kilku miesięcy zaczęła się w nas rodzić chęć posiadania dzieci. Ale tak na spokojnie, bez presji. Powoli zaczynamy działać w tym kierunku...

    Ale do rzeczy - mój instynkt wydaje mi się, że jest normalny. Jednak jak czasem zaczęłam czytać to czy inne forum staraczek, to w pewnym momencie doszłam do wniosku, że ja AŻ tak bardzo nie chcę dziecka jak inne dziewczyny. Jak czytałam tutaj, że pojedyncze przypadki wolą sobie zrobić dziecko z mężem, z którym relacje się sypią, niż naprawiać małżeństwo, jak piszą o tym, że powieszą swój test ciążowy na choince (to było w okresie świąt :) ), jak zazdroszczą wszystkim innym zaciążonym koleżankom, to doszłam do wniosku, że ja taka nie jestem. I teraz pytanie, czy po prostu ja podchodzę do sprawy racjonalnie i na spokojnie, czy może mój instynkt nie jest taki mocny?

    Podejrzewam, że jeśli ktoś stara się przez dłuższy okres bez powodzeń, to wtedy ta chęć posiadania dziecka jeszcze bardziej przybiera na sile i zaczyna przysłaniać wszystko inne, staje się jedynym celem życiowym.

    Ja jestem teraz na takim etapie, że chcę mieć dziecko. Nie jest to mój jedyny cel życia, bo jeśli okaże się, że np. teraz nie będę mogła zajść w ciążę, to po prostu poczekam i nie wpadnę w panikę. Ale jeśli się uda, to będę na pewno bardzo szczęśliwa.

    Także podsumowując. Wydaje mi się, że Twoje podejście jest normalne. Nie naznaczone długimi niepowodzeniami czy presją otoczenia, partnera itp. W naturalnych warunkach to chyba właśnie tak powinno wyglądać :) Bez mega wielkiej presji na fasolkę za wszelką cenę.

    urocza, momo1009 lubią tę wiadomość

    Po 3 latach starań, w końcu z nami <3 Pola, 30.03.2018r.

    moje dwa aniołki...
    Aniołek, lipiec 2015, cp
    Leonek, styczeń 2017, 28tc
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 18 lutego 2015, 09:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja już jedno dziecko mam, teraz staramy się o brata lub siostrę dla synka.
    Z jednej strony chce, a z drugiej sie boję. Boje się czy dam sobie rade z 2 dzieci, boję się czy finansowo podołamy jeżeli dziecko nie będzie nadawało się do żłobka, boję się porodu, boje się wstawania w nocy (bo z tym mam poważny problem)boję się ze dziecko będzie chore..... Wszystkiego się boję.

    Czasami mam wrażenie że kolejnego dziecka w rodzinie najbardziej chce mój syn.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 18 lutego 2015, 09:32

  • Reni Autorytet
    Postów: 18654 92000

    Wysłany: 18 lutego 2015, 10:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mee wszystko z Tobą w porządku
    Mam to samo i tylko dlatego, że mam 38 staram się. Jakbym mogła to jeszcze chwilę poczekałabym
    a tak czas ucieka i nie jest łatwo
    głowa do góry
    a to, że nie lubisz dzieci..cóż.. ja ich nie cierpię :-) tzn. te co znam, to niektóre lubię

    jak to jedna koleżanka powiedziała "dzieci są jak bąki, toleruje się tylko własne"

    agnes175 lubi tę wiadomość

    2 IUI, 4 IVF ICSI. 70 cs..Naturalsik!!! Mamy Dziedzica! graphics-bees-482908.gifdqpri09ky14nbyvi.png
  • WiedźmaMaKota Autorytet
    Postów: 2584 3171

    Wysłany: 18 lutego 2015, 10:34

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    "dzieci są jak bąki, toleruje się tylko własne"
    Odnosząc się do tego: Cudze dzieci mi nie przeszkadzają dopóki... mi nie przeszkadzają :D

    Ewa99, Reni, agnes175, Izoleccc, momo1009 lubią tę wiadomość

    Robimy drugiego Dziedzica ;)
    3i496iye8v37prd8.png
  • Jagah Autorytet
    Postów: 1568 2205

    Wysłany: 18 lutego 2015, 11:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Człowiek nie może żyć sam dla siebie. Mój Mąż, odkąd pojawiło się w domu dziecko zawsze mi powtarza, że musi teraz o mnie dbać bardziej, bo kiedyś Nasze maleństwo wyfrunie i na starość znów zostaniemy sami, więc trzeba pielęgnować to uczucie już teraz :)

    Tak naprawdę, nie ma dobrego czasu na ciążę. Człowiek zawsze ma jakieś plany, COŚ do osiągnięcia, awans, auto, dom, wakacje, etc. Ciągle myśli, że ma jeszcze czas; że jeszcze nie jest gotowy na tyle zmian.. Na moje szczęście, nasza córeczka była wpadką, najlepszą w życiu! Dzięki Niej, sprężyliśmy się ze ślubem, zmianą mieszkania, wszystko było gotowe na czas Jej przybycia. Jasne, trzeba zrezygnować z wielu rzeczy, trzeba się uczyć cierpliwości, spokoju, ale to jest nic a nic w porównaniu do chwil, które dziecko rekompensuje.

    Mee - ściskam Cię ciepło, i rozumiem w obawach. Jednakże powiem tak, spróbuj tego magicznego czasu, wtedy poczujesz pełnię szczęścia :)

    Cigaretta, Sylwia33 lubią tę wiadomość

    1o5qp2.png<3 kAlMp1.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 18 lutego 2015, 11:43

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Karolka no widzisz ale ty masz dopiero 23 lata może stąd ten luz. Ja np mam 33, a że wiem, że u mnie łatwo nie będzie to troszkę mi się spieszy, bo nie chciałabym dziecka na "starość" :) Póki co mam luz w dupie bo lecze się tabsami anty ale czuję, że w marcu ten luz pójdzie sobie w pi......

    Mój syn był wyczekany, czekaliśmy na niego ponad 2 lata i boje się że na kolejne też długo poczekamy.

    A co obcych dzieci, ja je lubię bo fajnie sie pobawić 5 minut, a potem niech się matka męczy :)

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 18 lutego 2015, 11:45

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 18 lutego 2015, 11:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Zgadzam się z Mona M im kobieta starsza tym bardziej pragnie dziecka już w tej chwili,zaraz.My mamy teraz po 23 lata wiec tak naprawdę jesteśmy smarkule. Z moim znajomych w moim wieku jestem jedyna mężatką nie mówić juz o tym żeby ktoś tam pomyślał o dziecku.Dlatego kwestia spojrzenia zależy od siedzenia.Ja mimo swojego wieku mam parcie na dziecko,chociaż od kąd udzielam się na tym forum nabieram tak zwanego luzu w dupie bo właśnie "jestem jeszcze młoda". Nie wiem czy ten luz będe miała w wieku 30,40lat,ale to życie pokaże dopiero.

  • Matleena Autorytet
    Postów: 5466 5390

    Wysłany: 18 lutego 2015, 12:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 30 listopada 2015, 01:27

    baby1991 lubi tę wiadomość

    tt1ce913.aspx?&fake.png

    mpf_6a30716f026cf4d4d8712df59b64ed2b.png

    24-12-2015 62cm 4640g sn
  • kate55 Autorytet
    Postów: 1378 1128

    Wysłany: 18 lutego 2015, 12:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    baby1991 wrote:
    Zgadzam się z Mona M im kobieta starsza tym bardziej pragnie dziecka już w tej chwili,zaraz.My mamy teraz po 23 lata wiec tak naprawdę jesteśmy smarkule. Z moim znajomych w moim wieku jestem jedyna mężatką nie mówić juz o tym żeby ktoś tam pomyślał o dziecku.Dlatego kwestia spojrzenia zależy od siedzenia.Ja mimo swojego wieku mam parcie na dziecko,chociaż od kąd udzielam się na tym forum nabieram tak zwanego luzu w dupie bo właśnie "jestem jeszcze młoda". Nie wiem czy ten luz będe miała w wieku 30,40lat,ale to życie pokaże dopiero.
    Ja też jestem jedną z niewielu mężatek wśród moich rówieśniczek :) A w maju kończę 24 lata. Obracam się też w takim środowisku, że dla większości najważniejsza jest (póki co) kariera. Ale u mnie sytuacja jest jeszcze taka, że mój mąż jest sporo starszy ode mnie i też ma już inne priorytety w życiu niż większość chłopaków dwudziestoparoletnich. I na wieść o tym, że chcemy mieć dziecko, większość koleżanek puka się w głowę :D :D Dlatego też może nie mam aż takiego dużego parcia na dziecko, bo w bliskim otoczeniu mam tylko dwie mamusie.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 18 lutego 2015, 12:12

    Po 3 latach starań, w końcu z nami <3 Pola, 30.03.2018r.

    moje dwa aniołki...
    Aniołek, lipiec 2015, cp
    Leonek, styczeń 2017, 28tc
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 18 lutego 2015, 12:21

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja wyszłam za mąż w wieku 24 lat, syna urodziłam w wieku 27.

    A co do objawów obronnych organizmu przed porażką - widze to u mojego męża. Widze jak patrzy ma moją 2 letnią bratanicę (jego chrzesnicę), jak dopytuje się mojej siostry kiedy wkońcu urodzi (ona jest w 41 tc), ale ciągle powtarza, żebym się nie nastawiała, i tak nie "zajdziemy" to głupota 2 dziecko itp.
    Ale go znam i wiem, ze tak broni sie przed porażka.

    Ja przed pierwszą ciążą odpuściłam, stwierdziliśmy, że widocznie mamy żyć bez dzieci. I pojawił się nasz syn.

    Na ciążę faktycznie nie ma dobrego momentu i co by nie robić jakieś ale się znajdzie.

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 18 lutego 2015, 12:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mona_M wrote:
    Ja wyszłam za mąż w wieku 24 lat, syna urodziłam w wieku 27.

    A co do objawów obronnych organizmu przed porażką - widze to u mojego męża. Widze jak patrzy ma moją 2 letnią bratanicę (jego chrzesnicę), jak dopytuje się mojej siostry kiedy wkońcu urodzi (ona jest w 41 tc), ale ciągle powtarza, żebym się nie nastawiała, i tak nie "zajdziemy" to głupota 2 dziecko itp.
    Ale go znam i wiem, ze tak broni sie przed porażka.

    Ja przed pierwszą ciążą odpuściłam, stwierdziliśmy, że widocznie mamy żyć bez dzieci. I pojawił się nasz syn.

    Na ciążę faktycznie nie ma dobrego momentu i co by nie robić jakieś ale się znajdzie.

    Mona a przed zajściem w ciążę z synkiem leczyłas się?

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 18 lutego 2015, 12:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wiesz co chodziłam po lekarzach, ale słyszałam że po 2 latach zaczniemy się leczyć, a jak miałam jakieś badania np hormonów to wszystkie były ok mimo, że cykl trwał już pół roku. To były czasy w których wierzyłam lekarzom i nie buszowałam po forach.
    Po urodzeniu syna wszystko wróciło do normy (brak @ przez pół roku) ale brak @ mi nie przeszkadzał bo czułam sie bardzo dobrze. Nie było sensu wywoływać @ tabletkami anty (bo tylko taka opcjja była).

  • mrth666 Autorytet
    Postów: 338 353

    Wysłany: 18 lutego 2015, 13:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mee wrote:
    Wiem, że może to co tu napiszę jest nie na miejscu (bo wiele z was tak bardzo chce mieć dzieci), ale może znajdę tu kogoś, kto ma podobny dylemat?

    W skrócie - okazało się, że szansa na naturalne zapłodnienie jest u nas mała (męski problem, a maż ma już 44 lata, więc łatwiej nie będzie), więc powinniśmy zdecydować się na in vitro.

    Nasz problem polega jednak na tym, że nie wiemy czy aż tak bardzo chcemy mieć dzieci. Jak sie pojawiają - będzie wspaniale, ale jak się nie pojawią - nic się chyba nie stanie? Jesteśmy razem szczęśliwi i niczego nam w życiu nie brakuje.

    Ale co jak nam kiedyś zabraknie a będzie już za późno?

    To są właśnie te moje dylematy i choć mogą się wydawać niepoważne, to jam autentyczny problem z tym.

    Mam 32 lata. Jeśli zdecyduję się na in vitro, to już teraz. Za parę lat szanse będą mniejsze, więc jeszcze mniej chętnie się tego podejmę (bo nie chcę się nastawiać a potem z tego rezygnować).

    Nie mam i nigdy nie miałam instynktu macierzyńskiego. Moja chęć posiadania dzieci wynika po prostu z tego że wiem że byłoby wspaniale, mam świetnego faceta który byłby super ojcem, fajnie byłoby patrzeć jak nasze dziecko się rozwija i uczyć je różnych rzeczy...

    Ale nie jest to w żadnym wypadku instynkt. Małe dzieci nie robią na mnie żadnego wrażenia (wręcz trochę mnie irytują). Ale wiem że jakby miała swoje, to byłabym wspaniałą matką.

    A piszę dlatego, że może znajdę tu dziewczynę, która albo przechodzi przez podobne dylematy, albo też w końcu zdecydowała się na in vitro (też nie będąc pewna czy tego chce) a teraz jest szczęśliwą mamą i nie wierzy jak mogła mieć kiedykolwiek dylemat?

    A jeśli jestem sama z moim dylematem - gdzie szukać odpowiedzi na moje pytanie?

    Słuchanie głosu własnego serca niestety nie pomaga. Na chwilę obecną ten głos mówi - jeszcze nie teraz, nie chcę nic w moim życiu zmieniać, jestem szczęśliwa.

    Ale wiem że kiedyś to się może zmienić. Może kiedyś poczuję pustkę i żal wiedząc, że mogłam zostać mamą, ale się na to nie zdecydowałam?

    :(
    Dzieli nas trochę różnica wieku, ale jak czytałam ten post to aż ciarki mnie przeszły bo jakbym czytała o sobie... napiszę wprost - raczej się zdecyduje. Ale jest to tylko i wyłącznie moja i męża decyzja. Wy możecie mieć inne zdanie. Mam nadzieje że jak się uda zmienię zdanie co do dzieci. Chociaż muszę Ci napisać że większość dzieci mnie irytuje przez zachowanie. Kuzynki dziecko to jedyne dziecko jakie toleruje w 100% a zachowanie dziecka to nie tylko kwestia charakteru ale też wychowania. Będę dobrą, kochającą matką ale nie pozwolę sobie wejść na głowę...

    Pozdrawiam

    w57vkrntb2ql331t.png[/link]1usa15nmbx89ymoj.png
    20120421560114.png
  • Tova33 Autorytet
    Postów: 696 556

    Wysłany: 18 lutego 2015, 17:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nie napiszę tutaj żadnej nowości, czegoś innego niż dziewczyny, które wypowiedziały się wcześniej. Twoje rozterki i dylematy nie są czymś nienormalnym i w pełni Cię rozumiem. Jestem w podobnej sytuacji.
    Też czasem zastanawiam się czy aż tak bardzo chce mieć dziecko, by robić WSZYSTKO. Na pewno nie.
    Ułożyłam sobie życie na nowo po 10-letnim nieudanym małżeństwie, z którego mam nastoletnią córkę. Mój S. jest ode mnie młodszy 10 lat. On sam właściwie nie jest pewien czy już chciałby mieć dziecko. Właściwie to musiałam go przekonywać kilka miesięcy, że to już jest ten odpowiedni czas. Wiele nocy przegadaliśmy na ten temat. Dlaczego, skoro sama nie jestem pewna czy chcę jeszcze dziecka? Ponieważ za kilka lat może być już dla mnie za późno, a wiem, że S. w przyszłości pewnie chciałby mieć dzieci. Zresztą byłby cudownym ojcem, jakiego ja nigdy nie miałam. No tak... Pewnie by mnie wtedy nie zostawił... Ale ja miałabym wyrzuty sumienia, że nie mogę dać mu dziecka i czynię go nieszczęśliwym. Nie mogłabym na to patrzeć. Prędzej ja bym go rzuciła by dać mu szanse na pełną rodzinę. No ale wtedy to by mi serce pękło, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego.
    No i tym sposobem, tą moją trzeźwą kalkulacją wyliczyłam, że trzeba zrobić dziecko. TERAZ. No i robimy.
    Ustanowiłam tylko pewne granice. Nie chcę dziecka za wszelką cenę. Nie w głowie mi in vitro i kliniki. Do tego się nie posunę. Może trochę z przekonań religijnych, ale także trochę z braku finansów. Jakby nie było to dość duża inwestycja. Stawiam na naturę. No i oczywiście pomoc lekarzy, ale w granicach rozsądku.
    I to też nie jest tak do końca, że nie chcę. Dzieci mnie oczywiście drażnią, ale jak sobie pomyślę o małym synku, z kręconymi blond włoskami i zdziwionymi oczkami (taki mini S.) to chyba nawet rodzi mi się instynkt. Cudownie byłoby mieć z nim dziecko.
    Co mogę poradzić Tobie?
    Na Twoim miejscu bym się zdecydowała. Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego co będzie w przyszłości. Może teraz jeszcze dziecko nie jest Ci "potrzebne" ale z czasem może się stać. Stwierdzisz wtedy - mam już wszystko, brakuje tylko dziecka. No a znając historię - będzie już za późno. Nie wiem czy w takiej sytuacji adopcja zaspokoi Twoje potrzeby. Jeśli tylko in vitro nie jest dla Was problemem jakimkolwiek, to powinnaś się zdecydować. Dla mnie jest, ale ja już jedno dziecko mam i to tez inna sytuacja.
    No a poza tym w kwestii żartu - trzeba dostarczać Państwu potencjalnych podatników ;-/
    Życzę przemyślanych decyzji. Pozdrawiam

    jnmq43r83wkg2ahp.png
    MICHAŁEK
    zrz6wn15l66uy1jq.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 18 lutego 2015, 19:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej,
    Widzę, że na prawdę jest nas wiele. Na szczęście- bo myślałam, że ze mną jest coś nie tak. Ja z moim mężem jesteśmy parą już prawie 8 lat- dopiero w maju zdecydowaliśmy się na ślub. Wcześniej oczywiście trzeba było skończyć studia, znaleźć pracę, kupić mieszkanie/ samochód itp. I teraz teoretycznie juz wszystko mamy. Ale mi chwilami czegoś brakuje jak wracam do pustego domu. Więc zaczęliśmy się starać o dziecko. No i też się ciągle zastanawiam czy aby na pewno chcę zrezygnować z wysypiania się, odpowiedzialności tylko za siebie i tego wszystkiego, do czego przez tyle lat się przyzwyczaiłam. I choć zwykle jestem pewna, że to jest pora na dziecko to przy każdym nowym cyklu myślę sobie - może to dobrze, że nie jestem w ciąży... I w sumie co miesiąc jest ta sama bajka...

    urocza, Hrabina lubią tę wiadomość

1 2
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Progesteron - dlaczego jest tak ważny podczas starania o dziecko?

Progesteron to jeden z najważniejszych hormonów dla kobiecej płodności. Jaką rolę odgrywa podczas starania o dziecko, przy zapłodnieniu i we wczesnej ciąży? Jakie są normy i co się dzieje, kiedy stężenie progesteronu jest za niskie? Jak wygląda leczenie luteiną dopochwową i doustną? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Problemy z płodnością, brak owulacji? 3 przepisy na koktajle wspierające owulację.

Sprawdź jak pyszne i łatwe do zrobienia koktajle, mogą wesprzeć Twoje starania o ciążę. Działaj kompleksowo i wspieraj swoje starania w naturalny sposób. Poznaj 3 propozycje przepisów na pyszne koktajle propłodnościowe. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Dieta Płodności w OvuFriend - jak otrzymać spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności?

Brak śluzu płodnego, endometrioza, nieregularne cykle, a może PCOS? Dieta Płodności w OvuFriend to spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności dopasowane idealnie do Ciebie i Twoich dolegliwości! Sprawdź instrukcję krok po kroku, jak otrzymać Dietę Płodności i zwiększyć szanse na zajście w ciążę. 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego