Emocje podczas starań
-
Nie znalazłam podobnego tematu, a to jest coś o czym mam wrażenie bardzo mało się mówi. Nie chcę tu pisać o badaniach, diagnostyce, ale właśnie o emocjach, które temu towarzyszą.
Ja mimo stosunkowo krótkiego czasu starań (trochę ponad rok, jednak ze względu na czynnik męski i wiek będzie prawdopodobnie in vitro) przeszłam przez wiele emocji, których chyba nie spodziewałam się czuć tak szybko. Czułam się winna, że staram się tak "krótko", a już czuje zazdrość słysząc o ciąży koleżanki - oczywiście życzę jej jak najlepiej i cieszę się, ale nie jestem w stanie powstrzymać tego co się dzieje we mnie jak słyszę takie wiadomości. Ostatnio opowiadałam znajomej o naszych problemach i poczułam wstyd, że to akurat my się z tym mierzymy. Przecież miało być tak prosto, kilka miesięcy i dziecko. Oczywiście - płacz, poczucie niesprawiedliwości, złość, poczucie winy, to wszystko też jest na porządku dziennym.
Czuje pewnego rodzaju samotność w tym, bo w swoim otoczeniu mam albo osoby, które nie chcą mieć dzieci albo takie, którym udało się dosłownie po miesiącu i czuje się momentami niezrozumiana i bagatelizowana, bo przecież wystarczy "wyluzować" i na pewno się uda.
Co czułyście kiedy okazało się, że droga do macierzyństwa nie będzie w Waszym przypadku taka prosta? Jakie nieproszone rady są dla Was najtrudniejsze?
PS. Jeśli któraś z osób czytających lub komentujących jest z Krakowa to bardzo chętnie wyjdę na spacer lub kawę
Wiadomość wyedytowana przez autora: 14 lipca, 13:18
🩷 Ona 34 | 💙 On 34 | 👶 Starania od 06.2025
🩷 ✅ Hormony | ✅ AMH | ✅ Owulacja | ✅ Drożność | ✅ Wymazy | ✅ Cykle regularne (29–30 dni)
💙 ⚠️ Słabe nasienie | ⚠️ Wysoka fragmentacja DNA | ⚠️ Estradiol poniżej normy | 💊 CLO od 18.04.2026 - pogorszenie po Clo, odstawione
07.2026 - kwalifikacja IVF -
Okres starań to taka jazda bez trzymanki albo jak na kolejce górskiej. Ja pierwszy kryzys miałam po 6 miesiącach, kolejny po stracie, potem to już nie liczę. Na powierzchni utrzymywał mnie plan działania, to że na każdy miesiąc miałam zaplanowane jakieś badanie, wizytę, ciągle wiedziałam, że mogę coś sprawdzić.
Teraz z tej perspektywy ponad 1.5 roku muszę powiedzieć, że w tym wszystkim brakowało mi dobrego wsparcia lekarza. Nie miałam od początku jednego, chodziłam do różnych i to był błąd. Dopiero w marcu trafiłam do kliniki i wiem, że to na pewno ułożyło mi starania.
Ja sobie pozwalałam na płacz, na kryzysy, zawsze mi pomagało jak sobie popłakałam i ponarzekałam. Pisałam też kiedyś dziennik do przyszłego dziecka.
O moich staraniach wiedzieli rodzice, siostra i dwie najlepsze przyjaciółki. Więc zawsze mogłam coś im powiedzieć gdy już było trudno bardzo. Mąż nie zawsze rozumiał moje emocje, kazał się nie poddawać gdy ja już czułam że nie mam więcej sił i nie rozumiem czemu wciąż coś nie tak.
Domi7895, Morgo lubią tę wiadomość
👩🦰34 👨🦱33
Moje starania od 1.02.2025, a po drodze: wypadek, stwierdzona insulinooporność, wdrożenie metforminy, wole guzkowate na tarczycy, podwyższona prolaktyna, od 03.2026 klinika niepłodności, a 28.07.2025 - ⏸️, ale niestety ciąża biochemiczna
🤰🌸
08.06.2026 - ⏸️ i beta 42,51
10.06.2026 - 134.4
12.06.2026 - 322.3
19.06.2026 - 2185.3
01.07.2026 - jest serduszko, rośnie mały Kropek lub mała Kropka ❤️
27.07.2026 - 3.58 cm Kropka lub Kropki ❤️
10.08.2026 - I prenatalne -
Dziękuje, że się tym podzieliłaś
U mnie pierwszy kryzys był też mniej więcej po 6 miesiącach, a drugi jak otrzymaliśmy wyniki partnera. Chyba przez całe swoje życie nie przepłakałam tyle ile podczas tego roku. Partner bardzo mnie wspiera i jest mocno zaangażowany w cały proces, ale myślę że mężczyźni mimo wszystko inaczej to odczuwają. Mam tylko jedną koleżankę zmagającą się z podobnymi problemami i u niej rzeczywiście widzę to zrozumienie, bo czuje podobne emocje co ja.
Mnie dużo daje pisanie pamiętnika - wywalam w nim wszystko co czuje i jest mi rzeczywiście lżej. I to co mi chyba najbardziej pomogło - to ograniczyłam czytanie forum, googlowanie objawów itp. Początkowo mi to pomagało, ale od jakiegoś czasu zauważyłam, że nasila to mój lęk i niepotrzebnie się nakręcam coraz to nowymi informacjami, badaniami które jeszcze powinnam zrobić, negatywnymi historiami innych. Zbadałam to co mogłam i teraz oddaje się w ręce kliniki niepłodności.
Starania testują też bardzo mocno moją cierpliwość, ten rok właściwie kojarzy mi się z ciągłym czekaniem - czekanie na okres, na owulację, na testowanie, na wizytę u lekarza, na kolejne badanie...Czuje też pewnego rodzaju presję ze względu na wiek i żałuje, że nie zaczęliśmy wcześniej. Próbuje też wyszarpać trochę normalności, bo przez ten rok wszystko kręciło się wokół starań i jestem tym najzwyczajniej w świecie zmęczona. Czuje pewnego rodzaju ulgę, że oddajemy się w ręce specjalistów - nawet jeśli to będzie wiązało się z in vitro (które mnie bardzo przeraża na ten moment), to będziemy działać i być może za jakiś czas spełni się nasze marzenie
Wiadomość wyedytowana przez autora: 14 lipca, 11:49
🩷 Ona 34 | 💙 On 34 | 👶 Starania od 06.2025
🩷 ✅ Hormony | ✅ AMH | ✅ Owulacja | ✅ Drożność | ✅ Wymazy | ✅ Cykle regularne (29–30 dni)
💙 ⚠️ Słabe nasienie | ⚠️ Wysoka fragmentacja DNA | ⚠️ Estradiol poniżej normy | 💊 CLO od 18.04.2026 - pogorszenie po Clo, odstawione
07.2026 - kwalifikacja IVF -
Skoro powstał taki wątek, to postaram się wyrzucić część tych emocji z siebie - może troszkę pomoże.
Dla mnie starania zmieniły się w jeden z najgorszych okresów w życiu. Pierwszy rok zbiegł się z wykanczaniem domu - zapamiętam z niego ciągły stres i nerwy remontowe plus comiesięczne rozczarowania na dobicie. Bardzo trudno było mi pogodzić się z tym, że tak wyglada moja droga i że problem niepłodności mnie dotyczy. Pod koniec roku pojawiła się cb i wraz z nią nadzieja, że zaraz się uda, niestety nic tego. Długo zwlekałam z pójściem do kliniki niepłodności, wiązało się to dla mnie z rozczarowaniem, wstydem i żałobą za tym, co sobie wyobrażałam o zakładaniu rodziny.
Diagnoza endometriozy ścięła mnie z nóg na parę tygodni. Teraz niby jest lepiej, ale czuję jak bardzo mnie to doświadczenie zmienia. Wycofałam się z kontaktów z dalszymi znajomymi. Najchętniej spędzam czas sama w ogrodzie. Seks mi zbrzydł. Mimo tego, że od początku starań wydarzyło się dużo pozytywnych rzeczy, urlopy, przeprowadzka, wycieczki, to wszystko jest gdzieś w tle do comiesięcznego odliczania i bólu przy kolejnych ogłoszeniach ciąż.
Terapia w ogóle mi nie pomogła w temacie niepłodności i zrezygnowałam po pół roku. Moja terapeutka nie miała za sobą takich doświadczeń i tylko irytowały mnie jej komenatrze na ten temat. W ogóle nie mam ochoty rozmawiać o moich staraniach z nikim, kto tego nie przeżył.
Na ten moment bardzo boję się, że niepłodność zmusi mnie do przekraczania moich granic i decydowania się na opcje, których nie przewidywalam. Podsumowując, jest mi bardzo ciężko psychicznie i czuję, że ta walka zabrała mi już bardzo duzo. Powstał z tego bardzo dramatyczny post, ale właśnie tak czuję się na ten moment 🥲
Domi7895, Morgo lubią tę wiadomość
32👩🏼
⏳Starania od 03.2025
12.2025 CB 💔
Cytologia HPV, biocenoza, MUCHa, wymazy bakteriologiczno-mykologiczne ✅
Hormony ✅ Tarczyca ✅
Owulacje ✅ Badanie nasienia ✅
Endometrioza II/III stopnia 🔴
HyFoSy 06.26 ✅
Histeroskopia 🔜 jesień? -
@Domi7895 dobrze to nazwałaś - czekanie. Tak się właśnie czułam w takim trybie czekania. Ale w pewnym momencie powiedziałam sobie, że nie mogę przeczekać życia. Muszę żyć i coś robić i innego, nie odkładać np. wyjazdów na później itp.
Rozumiem, że jest ci ciężko psychicznie, na pewno warto w takich sytuacjach też skorzystać z pomocy specjalisty. Ja byłam raz, nie zdecydowałam się na terapię, bo nie czułam że to jest to. Ale może Tobie pomoże? Wiesz mi pomogło działanie, oswoiłam się z sytuacją, zdałam sobie sprawę, że wciąż mam różne rozwiązania, ale Tobie może pomóc zupełnie coś innego.
Trzeba próbować. Zdrowa psychika jest bardzo ważna podczas starań, mało się o tym mówi.
Domi7895 lubi tę wiadomość
👩🦰34 👨🦱33
Moje starania od 1.02.2025, a po drodze: wypadek, stwierdzona insulinooporność, wdrożenie metforminy, wole guzkowate na tarczycy, podwyższona prolaktyna, od 03.2026 klinika niepłodności, a 28.07.2025 - ⏸️, ale niestety ciąża biochemiczna
🤰🌸
08.06.2026 - ⏸️ i beta 42,51
10.06.2026 - 134.4
12.06.2026 - 322.3
19.06.2026 - 2185.3
01.07.2026 - jest serduszko, rośnie mały Kropek lub mała Kropka ❤️
27.07.2026 - 3.58 cm Kropka lub Kropki ❤️
10.08.2026 - I prenatalne -
@Mika1992 na ten moment chyba nie czuje, żeby terapia była dla mnie. U mnie też mimo wszystko działanie sprawdza się najlepiej - już od kilku miesięcy jesteśmy pod opieką specjalisty i próbujemy leczenia, nie wiadomo czy i jaki będzie efekt, ale czuje w pewien sposób ulgę, że ktoś nam pomaga, że nie musimy już radzić sobie z tym wszystkim sami.
@Seabird - bardzo współczuje i doskonale rozumiem co czujesz. Jak pisałaś o tych dobrych rzeczach, które się wydarzyły i które są przeplatane ciągłymi myślami o dziecku i odliczaniem kolejnych miesięcy to jakbym czytała o sobie. W moim życiu zdarzyło się dużo fajnych rzeczy w ciągu tego roku starań, ale one stanowią tło i cieszyłam się nimi mniej niż kiedyś.
Miałam też taki moment, że zaczęłam się izolować od innych, ale zdałam sobie sprawę, że to w niczym nie pomaga i nie chcę tak żyć. Mogę zajść w ciążę za kilka miesięcy ale równie dobrze dopiero za kilka lat. Nie chce tak wegetować.
Co do terapii to mimo, że temat niepłodności jest coraz bardziej nagłaśniany np. w podcastach to wciąż świadomość na ten temat jest mała. Ciężko jest znaleźć kogoś kto rzeczywiście zrozumie problem.
Seabird lubi tę wiadomość
🩷 Ona 34 | 💙 On 34 | 👶 Starania od 06.2025
🩷 ✅ Hormony | ✅ AMH | ✅ Owulacja | ✅ Drożność | ✅ Wymazy | ✅ Cykle regularne (29–30 dni)
💙 ⚠️ Słabe nasienie | ⚠️ Wysoka fragmentacja DNA | ⚠️ Estradiol poniżej normy | 💊 CLO od 18.04.2026 - pogorszenie po Clo, odstawione
07.2026 - kwalifikacja IVF -
Niezmiennie polecam przeczytać książkę "Niewidzialni rodzice". Złoto w temacie emocji i przekonań w procesie starań.
Emocje w niepłodności mają podobny wymiar do tych w innych chorobach przewlekłych. Nie zagraża nam utrata zdrowia czy życia, ale przez to że niepłodność dotyczy fundamentalnej ludzkiej potrzeby bycia rodzicem to niepowodzenia w staraniach bardzo ranią i naruszają podstawowe prawdy o świecie - o sprawczości, o bezpieczeństwie, o tym że jak się włoży w coś wysiłek to owocuje...
Domi7895, Jupiter, Takatam lubią tę wiadomość
👩❤️👨 30+
💃 AMH - 2,2
👦 morfologia 0-2%
testosteron całkowity 🔽
19cs
Marzec 26' - I cykl IVF
10 pęcherzyków - 5 kumulusów - 3 MII - 3 zarodki - 3 blastocysty 🐣
02.04 - I transfer - beta 0.
04.05 - II transfer na cyklu naturalnym - ciąża biochemiczna.
08.06 - III transfer - beta 0.
przerwa na reset głowy i ciała, leczenie CE - w histero stan zapalny
nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu -
@Morgo dzięki za polecajkę! Szukałam czegoś podobnego, na pewno przeczytam
Morgo lubi tę wiadomość
🩷 Ona 34 | 💙 On 34 | 👶 Starania od 06.2025
🩷 ✅ Hormony | ✅ AMH | ✅ Owulacja | ✅ Drożność | ✅ Wymazy | ✅ Cykle regularne (29–30 dni)
💙 ⚠️ Słabe nasienie | ⚠️ Wysoka fragmentacja DNA | ⚠️ Estradiol poniżej normy | 💊 CLO od 18.04.2026 - pogorszenie po Clo, odstawione
07.2026 - kwalifikacja IVF -
@Domi7895 dziękuję za ten wątek 😌jest to wspierające, kiedy czyta się, że są inne kobiety, które czują to samo. Jest to też dla mnie dobre na głowę, bo w takich gorszych dniach lubię sobie "dokopać" tekstami, że "ja mam najgorzej", "tylko ja tak mam", "wszystkim dokoła się udaje", a tak nie jest.
Ja przechodziłam cały wachlarz emocji, złość, zazdrość, ból, ogromna nadzieja, po prostu rollercoaster emocji. Patrząc na moją drogę z perspektywy czasu widzę takie etapy:
- pierwszy rok to było niezrozumienie, ale nadziei było pod dostatkiem, takie "przecież zaraz się uda, kwestia kolejnego cyklu", znajomi dokoła nie mieli jeszcze tylu dzieci, jakoś dało się to wszystko wytrzymać,
- drugi rok był chyba najcięższy psychicznie, bo doszło do mnie, że ewidentnie jest problem, a my ciągle byliśmy zasypywani dobrymi nowinami innych, miałam poczucie, że komuś (nawet przypadkowo) spełniają się MOJE marzenia... ten rok skończył się podjęciem leczenia
- trzeci i czwarty to takie lata walki, dużo badań, intensywny czas, który zapełniał mi miesiące, ale też chęć unikania znajomych, wychodzenia, wśród grupki znajomych to ja byłam tą jedyną bezdzietną, każde spotkanie i każda rozmowa kręciła się wokół dzieci, czułam, że tak bardzo tam nie pasuję
- piąty rok to kolejna zmiana lekarza, już trzeci, wydaje mi się, że najlepszy dla mnie, trafiony, to był chyba najspokojniejszy rok, który rozwiązał wiele kwestii zdrowotnych i dał jasny obraz sytuacji.
- i tak oto weszłam w 6 rok, gdzie niepewność i ból z 2 roku starań wydają mi się małym pikusiem
teraz z presją czasu, z ciarkami na myśl o swoich kolejnych urodzinach, z taką okrutną świadomością, że każdy rok starań statystycznie oznacza mniejszą szansę na ciąże.
Mam takie bolesne odczucie, że przez te lata starań czasami ktoś dołączał się do mojej drogi, szliśmy razem z niepłodnością, wspierając się, ale te osoby zachodziły w ciąże, szły dalej, a ja ciągle stoję w tym samym miejscu. I oczywiście wyrzut sumienia, że powinnam się bardziej cieszyć ich szczęściem. Cieszę się, tak rozumowo potrafię to przyjąć, że są to bardzo dobre wieści, nie chcę przecież aby ktoś szedł taką długą drogą jak ja, ale ich szczęście zawsze przypomina mi o moim braku.
Jejku... dziękuję, że mogłam Wam to tutaj przelać 😢
Morgo, Domi7895 lubią tę wiadomość
🙆♀️'92 💁♂️'90
Starania od 06.2020 r. -
Wątek jest mega ważny i pomocny. Polecam też czytanie pamiętników staraniowych na forum - lubię tę formę, jest bardziej intymna niż posty i można przyjrzeć się całej drodze.
Aga992, Takatam lubią tę wiadomość
👩❤️👨 30+
💃 AMH - 2,2
👦 morfologia 0-2%
testosteron całkowity 🔽
19cs
Marzec 26' - I cykl IVF
10 pęcherzyków - 5 kumulusów - 3 MII - 3 zarodki - 3 blastocysty 🐣
02.04 - I transfer - beta 0.
04.05 - II transfer na cyklu naturalnym - ciąża biochemiczna.
08.06 - III transfer - beta 0.
przerwa na reset głowy i ciała, leczenie CE - w histero stan zapalny
nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu -
Aga992 wrote:@Domi7895 dziękuję za ten wątek 😌jest to wspierające, kiedy czyta się, że są inne kobiety, które czują to samo. Jest to też dla mnie dobre na głowę, bo w takich gorszych dniach lubię sobie "dokopać" tekstami, że "ja mam najgorzej", "tylko ja tak mam", "wszystkim dokoła się udaje", a tak nie jest.
Ja przechodziłam cały wachlarz emocji, złość, zazdrość, ból, ogromna nadzieja, po prostu rollercoaster emocji. Patrząc na moją drogę z perspektywy czasu widzę takie etapy:
- pierwszy rok to było niezrozumienie, ale nadziei było pod dostatkiem, takie "przecież zaraz się uda, kwestia kolejnego cyklu", znajomi dokoła nie mieli jeszcze tylu dzieci, jakoś dało się to wszystko wytrzymać,
- drugi rok był chyba najcięższy psychicznie, bo doszło do mnie, że ewidentnie jest problem, a my ciągle byliśmy zasypywani dobrymi nowinami innych, miałam poczucie, że komuś (nawet przypadkowo) spełniają się MOJE marzenia... ten rok skończył się podjęciem leczenia
- trzeci i czwarty to takie lata walki, dużo badań, intensywny czas, który zapełniał mi miesiące, ale też chęć unikania znajomych, wychodzenia, wśród grupki znajomych to ja byłam tą jedyną bezdzietną, każde spotkanie i każda rozmowa kręciła się wokół dzieci, czułam, że tak bardzo tam nie pasuję
- piąty rok to kolejna zmiana lekarza, już trzeci, wydaje mi się, że najlepszy dla mnie, trafiony, to był chyba najspokojniejszy rok, który rozwiązał wiele kwestii zdrowotnych i dał jasny obraz sytuacji.
- i tak oto weszłam w 6 rok, gdzie niepewność i ból z 2 roku starań wydają mi się małym pikusiem
teraz z presją czasu, z ciarkami na myśl o swoich kolejnych urodzinach, z taką okrutną świadomością, że każdy rok starań statystycznie oznacza mniejszą szansę na ciąże.
Mam takie bolesne odczucie, że przez te lata starań czasami ktoś dołączał się do mojej drogi, szliśmy razem z niepłodnością, wspierając się, ale te osoby zachodziły w ciąże, szły dalej, a ja ciągle stoję w tym samym miejscu. I oczywiście wyrzut sumienia, że powinnam się bardziej cieszyć ich szczęściem. Cieszę się, tak rozumowo potrafię to przyjąć, że są to bardzo dobre wieści, nie chcę przecież aby ktoś szedł taką długą drogą jak ja, ale ich szczęście zawsze przypomina mi o moim braku.
Jejku... dziękuję, że mogłam Wam to tutaj przelać 😢
Oh ja teraz jestem na tym etapie, że większość moich znajomych zaczyna zakładać rodziny. Niechętnie chodzę na jakieś wspólne spotkania, bo boje się, że znowu dowiem się że komuś się udało. Jednocześnie miewam ogromne wyrzuty sumienia, bo wiem że w porównaniu z osobami starającymi się latami, ja staram się względnie krótko, a już czuje te wszystkie ogromne emocje.
🩷 Ona 34 | 💙 On 34 | 👶 Starania od 06.2025
🩷 ✅ Hormony | ✅ AMH | ✅ Owulacja | ✅ Drożność | ✅ Wymazy | ✅ Cykle regularne (29–30 dni)
💙 ⚠️ Słabe nasienie | ⚠️ Wysoka fragmentacja DNA | ⚠️ Estradiol poniżej normy | 💊 CLO od 18.04.2026 - pogorszenie po Clo, odstawione
07.2026 - kwalifikacja IVF -
Seabird - a jakie opcje masz na myśli?
Co do wsparcia psychologicznego to jestem zdania, że trzeba wybrać kogoś, kto zajmuje się typowo niepłodnością zawodowo albo po prostu jest b. dobrym psychoterapeutą z porządnym warsztatem. Bo przeżycia osób borykających się z niepłodnością są specyficzne. Tak samo nie każdy umie pracować z pacjentami onkologicznymi.
Ja akurat od wielu lat chodzę na psychoterapię grupową, niepłodność pojawiła się po drodze. Czy mi to pomaga? Pewnie w jakimś stopniu tak, ale jako że grupowa ma swoją specyfikę to mój temat nie jest jakoś mega zaopiekowywany, szukam też dodatkowego wsparcia na forach, w książkach, podcastach, rozmowach z przyjaciółmi.👩❤️👨 30+
💃 AMH - 2,2
👦 morfologia 0-2%
testosteron całkowity 🔽
19cs
Marzec 26' - I cykl IVF
10 pęcherzyków - 5 kumulusów - 3 MII - 3 zarodki - 3 blastocysty 🐣
02.04 - I transfer - beta 0.
04.05 - II transfer na cyklu naturalnym - ciąża biochemiczna.
08.06 - III transfer - beta 0.
przerwa na reset głowy i ciała, leczenie CE - w histero stan zapalny
nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu -
Domi7895 wrote:Oh ja teraz jestem na tym etapie, że większość moich znajomych zaczyna zakładać rodziny. Niechętnie chodzę na jakieś wspólne spotkania, bo boje się, że znowu dowiem się że komuś się udało. Jednocześnie miewam ogromne wyrzuty sumienia, bo wiem że w porównaniu z osobami starającymi się latami, ja staram się względnie krótko, a już czuje te wszystkie ogromne emocje.
Każdy ma prawo czuć takie emocje na dowolnym etapie! Duże zaangażowanie w ten proces, to duże emocje
Morgo, Domi7895 lubią tę wiadomość
🙆♀️'92 💁♂️'90
Starania od 06.2020 r. -
Morgo wrote:Seabird - a jakie opcje masz na myśli?
Co do wsparcia psychologicznego to jestem zdania, że trzeba wybrać kogoś, kto zajmuje się typowo niepłodnością zawodowo albo po prostu jest b. dobrym psychoterapeutą z porządnym warsztatem. Bo przeżycia osób borykających się z niepłodnością są specyficzne. Tak samo nie każdy umie pracować z pacjentami onkologicznymi.
Ja akurat od wielu lat chodzę na psychoterapię grupową, niepłodność pojawiła się po drodze. Czy mi to pomaga? Pewnie w jakimś stopniu tak, ale jako że grupowa ma swoją specyfikę to mój temat nie jest jakoś mega zaopiekowywany, szukam też dodatkowego wsparcia na forach, w książkach, podcastach, rozmowach z przyjaciółmi.
Morgo, nie mam jeszcze nawet dla siebie jasnej odpowiedzi gdzie te moje granice sięgają i czy wolę czekać lata na naturalną ciążę poszerzając diagnostykę czy spróbować metod wspomaganego rozrodu.
Podziwiam wszystkie siłaczki tu na forum, które nie tracą czasu i brną przez badania i zastrzyki. Ja wszystko za bardzo przeżywam i często brak mi energii na decyzje.
Dziękuję za polecenie książki. Same cytaty w opiniach innych ludzi wywołały u mnie płacz 😁 może kiedyś odważę się na całość, ale tu nadal czuje lekkie wyparcie tematu przez moja głowę 🤷🏼♀️
Morgo lubi tę wiadomość
32👩🏼
⏳Starania od 03.2025
12.2025 CB 💔
Cytologia HPV, biocenoza, MUCHa, wymazy bakteriologiczno-mykologiczne ✅
Hormony ✅ Tarczyca ✅
Owulacje ✅ Badanie nasienia ✅
Endometrioza II/III stopnia 🔴
HyFoSy 06.26 ✅
Histeroskopia 🔜 jesień? -
Seabird - ja podziwiam za 2-3-4 letnie starania naturalne. IVF to rollercoaster emocji, za to starania naturalne to dla mnie mozolna tułaczka pod górę we mgle, gdzie nie widać ile jeszcze do szczytu. Jedno i drugie wymaga cierpliwości i tolerowania frustracji, tylko innego rodzaju. Dużo osób na forum ma koniec końców udane starania naturalne. A Wam myślę że z czasem wyklaruje się dalsza droga 😉.
Seabird lubi tę wiadomość
👩❤️👨 30+
💃 AMH - 2,2
👦 morfologia 0-2%
testosteron całkowity 🔽
19cs
Marzec 26' - I cykl IVF
10 pęcherzyków - 5 kumulusów - 3 MII - 3 zarodki - 3 blastocysty 🐣
02.04 - I transfer - beta 0.
04.05 - II transfer na cyklu naturalnym - ciąża biochemiczna.
08.06 - III transfer - beta 0.
przerwa na reset głowy i ciała, leczenie CE - w histero stan zapalny
nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu -
@Domi7985 jakbym czytała o sobie… aż żałuję, że nie jestem z Krakowa, bo chętnie wyszłabym na kawę. U mnie emocje niemal identyczne.
Staramy się ponad rok, wyniki męża są kiepskie 😢 mam poczucie niesprawiedliwości, też włącza mi się zazdrość, gdy ktoś opowiada jak szybko udało mu się zajść w ciążę, też nie mogę zrozumieć dlaczego na nas padło, bo przecież chcielibyśmy stworzyć szczęśliwą rodzinę. Czasem czuję się bezsilna, bo naprawdę bardzo staramy się poprawić parametry, a lecą w dół. Mąż robi wszystko co androlog każe, ale ja już przestałam wierzyć w cud.
Mam za sobą jedno poronienie i mimo terapii dalej jestem w żałobie, za każdym razem gdy pomyślę o tamtym czasie potrafię rozpłakać się nawet na ulicy.
Teraz to czuję już też zmęczenie i takie przytłoczenie. Również jestem samotna w tym, bo nie mam siostry, a mama i teściowa zaszły w ciążę w pierwszym cyklu starań i kompletnie nie rozumieją co ja do nich mówię, zupełnie nie znają tych emocji. Moje przyjaciółki też bezproblemowe ciążę, w sumie w naszym wieku to już pozostaliśmy jedyni bezdzietni.
Przed nami ostatni cykl naturalnych starań i mamy przejść do IVF, czuję ogromny strach… boję się, że będzie nadal ciężko, że nigdy nie zostaniemy rodzicami. Boję się całej procedury, pogodzenia tego z pracą. Jest mi tak przykro, że doszliśmy do takiego etapu 🥺😢
To forum bardzo mi pomaga, dziewczyny na wątku dotyczącym kiepskich wyników badania nasienia dają mi dużą nadzieję i wsparcie, ale i tak często w domu wieczorami, w weekendy jest ciężko. Jak porównuje moje życie w 2024 do tego co przeszliśmy w 2025 i 2026 to chce mi się wyć. Kiedyś byliśmy beztroscy, szczęśliwi, a teraz to i ja i mąż jak wrak człowieka.👩❤️👨 92 ❌ czynnik męski (OAT + DFI⬆️)
Starania o pierwsze maleństwo od 03.2025 👶
05.2025 ⏸️
07.2025 💔👼 poronienie zatrzymane (10tc/8tc)
03.2026 pierwsza wizyta w Invimed
03.2026-07.2026 lametta + ovitrelle ❌ -
Czytam wasze historie, o waszych emocjach i jest mi przykro 🥺😢 smutno, że tak wiele z nas przechodzi przez trudny czas. Życie nie jest sprawiedliwe.👩❤️👨 92 ❌ czynnik męski (OAT + DFI⬆️)
Starania o pierwsze maleństwo od 03.2025 👶
05.2025 ⏸️
07.2025 💔👼 poronienie zatrzymane (10tc/8tc)
03.2026 pierwsza wizyta w Invimed
03.2026-07.2026 lametta + ovitrelle ❌ -
Arisia wrote:@Domi7985 jakbym czytała o sobie… aż żałuję, że nie jestem z Krakowa, bo chętnie wyszłabym na kawę. U mnie emocje niemal identyczne.
Staramy się ponad rok, wyniki męża są kiepskie 😢 mam poczucie niesprawiedliwości, też włącza mi się zazdrość, gdy ktoś opowiada jak szybko udało mu się zajść w ciążę, też nie mogę zrozumieć dlaczego na nas padło, bo przecież chcielibyśmy stworzyć szczęśliwą rodzinę. Czasem czuję się bezsilna, bo naprawdę bardzo staramy się poprawić parametry, a lecą w dół. Mąż robi wszystko co androlog każe, ale ja już przestałam wierzyć w cud.
Mam za sobą jedno poronienie i mimo terapii dalej jestem w żałobie, za każdym razem gdy pomyślę o tamtym czasie potrafię rozpłakać się nawet na ulicy.
Teraz to czuję już też zmęczenie i takie przytłoczenie. Również jestem samotna w tym, bo nie mam siostry, a mama i teściowa zaszły w ciążę w pierwszym cyklu starań i kompletnie nie rozumieją co ja do nich mówię, zupełnie nie znają tych emocji. Moje przyjaciółki też bezproblemowe ciążę, w sumie w naszym wieku to już pozostaliśmy jedyni bezdzietni.
Przed nami ostatni cykl naturalnych starań i mamy przejść do IVF, czuję ogromny strach… boję się, że będzie nadal ciężko, że nigdy nie zostaniemy rodzicami. Boję się całej procedury, pogodzenia tego z pracą. Jest mi tak przykro, że doszliśmy do takiego etapu 🥺😢
To forum bardzo mi pomaga, dziewczyny na wątku dotyczącym kiepskich wyników badania nasienia dają mi dużą nadzieję i wsparcie, ale i tak często w domu wieczorami, w weekendy jest ciężko. Jak porównuje moje życie w 2024 do tego co przeszliśmy w 2025 i 2026 to chce mi się wyć. Kiedyś byliśmy beztroscy, szczęśliwi, a teraz to i ja i mąż jak wrak człowieka.
My się totalnie nie spodziewaliśmy aż tak kiepskich wyników nasienia. Od stycznia z tym walczymy, zmieniliśmy tryb życia, dietę, już nie zliczę ilości supli i leków, które łyka partner i żadnej poprawy....Jedyne czym sie pocieszam, to że moje wyniki są ok, więc chociaż tyle dobrze.
Naszą jedyną opcją jest IVF - nie boję się samej procedury, mamy też ten plus że pracujemy zdalnie, więc nie będzie problemu z częstym wyskakiwaniem na wizyty, ale okropnie boje się rezultatu. W czwartek mamy spotkanie kwalifikacyjnie, więc zobaczymy czy w ogóle się dostaniemy.
Arisia lubi tę wiadomość
🩷 Ona 34 | 💙 On 34 | 👶 Starania od 06.2025
🩷 ✅ Hormony | ✅ AMH | ✅ Owulacja | ✅ Drożność | ✅ Wymazy | ✅ Cykle regularne (29–30 dni)
💙 ⚠️ Słabe nasienie | ⚠️ Wysoka fragmentacja DNA | ⚠️ Estradiol poniżej normy | 💊 CLO od 18.04.2026 - pogorszenie po Clo, odstawione
07.2026 - kwalifikacja IVF -
Domi7895 wrote:My się totalnie nie spodziewaliśmy aż tak kiepskich wyników nasienia. Od stycznia z tym walczymy, zmieniliśmy tryb życia, dietę, już nie zliczę ilości supli i leków, które łyka partner i żadnej poprawy....Jedyne czym sie pocieszam, to że moje wyniki są ok, więc chociaż tyle dobrze.
Naszą jedyną opcją jest IVF - nie boję się samej procedury, mamy też ten plus że pracujemy zdalnie, więc nie będzie problemu z częstym wyskakiwaniem na wizyty, ale okropnie boje się rezultatu. W czwartek mamy spotkanie kwalifikacyjnie, więc zobaczymy czy w ogóle się dostaniemy.
Daj znać, czy udałoś się zakwalifikować i kiedy zaczynacie. Też bardzo boję się rezultatu, ale powtarzam sobie, że jeśli nie spróbujemy to nie dowiemy się, może taka myśl w jakiś sposób Ci pomoże.
Domi7895 lubi tę wiadomość
👩❤️👨 92 ❌ czynnik męski (OAT + DFI⬆️)
Starania o pierwsze maleństwo od 03.2025 👶
05.2025 ⏸️
07.2025 💔👼 poronienie zatrzymane (10tc/8tc)
03.2026 pierwsza wizyta w Invimed
03.2026-07.2026 lametta + ovitrelle ❌ -
Arisia wrote:Daj znać, czy udałoś się zakwalifikować i kiedy zaczynacie. Też bardzo boję się rezultatu, ale powtarzam sobie, że jeśli nie spróbujemy to nie dowiemy się, może taka myśl w jakiś sposób Ci pomoże.
Pewnie! Wysłałam Ci zaproszenie, żeby tutaj nie spamować
Arisia lubi tę wiadomość
🩷 Ona 34 | 💙 On 34 | 👶 Starania od 06.2025
🩷 ✅ Hormony | ✅ AMH | ✅ Owulacja | ✅ Drożność | ✅ Wymazy | ✅ Cykle regularne (29–30 dni)
💙 ⚠️ Słabe nasienie | ⚠️ Wysoka fragmentacja DNA | ⚠️ Estradiol poniżej normy | 💊 CLO od 18.04.2026 - pogorszenie po Clo, odstawione
07.2026 - kwalifikacja IVF -



