Zaczynasz starania o dziecko?

Sprawdź witaminy nr 1 w Europie dla kobiet
- od planowania ciąży do karmienia piersią.*
*Na podstawie wewnętrznej analizy firmy Procter & Gamble z wykorzystaniem danych z następującego źródła: IQVIA Global OTC Insights: OTC3 04A4 M/Vit+Miner Perinatal + 04B4 M/Vit W/O Miner Perinatal; Europa (23 kraje). Wielkość sprzedaży ilościowej według marki dla MAT z czerwca 2025 r., odzwierciedlająca szacunki rzeczywistej aktywności. Prawa autorskie IQVIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Forum › Starając się - ogólne › Emocje podczas starań
Odpowiedz

Emocje podczas starań

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
    ‹ 1 2
Oceń ten wątek:
  • MarTyna Przyjaciółka
    Postów: 88 73

    Wysłany: 3 sierpnia, 18:31

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć wszystkim. Też się podzielę, bo najzwyczajniej w świecie nie mam z kim porozmawiać. Mija półtora roku starań, mam wrażenie, że są to wieki. Prawie wszystkie aspekty życia podporządkowałam pod to.

    Miałam postawioną diagnozę pcos, więc spodziewałam się że mogą być trudności z zajściem i późnej poronieniem. Przed staraniami dużo czasu poświęciłam na ruch, zdrowe żywienie się, zadbanie o sen, rzucenie palenia, znalezienie zdalnej, stabilnej pracy, przeprowadzka. Jakieś półtora / dwa lata działań przed rozpoczęciem właświwych starań. Dowiedziałam się również, że największe szanse na zajście jest w ciągu 3 miesięcy po odstawieniu antykoncepcji. I nie wyszło. Pierwsze załamania, łzy i nastawienie teraz będzie tylko gorzej. Teraz wiem, że na mój ogólny stan psychiczny miał wpływ mobbing w pracy. A w międzyczasie oczywiście dopytywania się znajomych, a czemu już nie palę, czemu nie chcemy pić i snucie podejrzeń. Albo bardzo głośne rozmowy rodziców o tym, że w naszym wieku to mieli już tyle dzieci...

    Zaszłam w ciążę po pół roku. Drastyczne trzymanie się wytycznych who, diety, suplementy. Gdy ginekolog nie wystawiła mi karty ciąży powinno to wzbudzić moje podejrzenia. Na USG nie wykryto bicia serca. Gin, kolejne USG , gin. Mimo, że znałam już diagnoze i płakałam całe dnie czekając na kolejne wizyty i wymowne milczenie na USG to nie wzięłam ani jednego dnia wolnego. Dostałam skierowanie do szpitala. Rozwój zatrzymał się ok 6 tyg w 9t5d dostałam w szpitalu pierwszą tabletkę na poronienie. Wiecie co poza samym poronieniem było słabe? Ze jedna babka komentowała np jaka to wygodnicka jestem, że do jedzenia nie chce mi się uciasc, a ja po tabletce nie mogłam. Ta sama babka co miesiąc wcześniej urodziła swoje 7 dziecko. Nie żałuję jej, ale jakoś nie miałam ochoty ani tłumaczyć czym jest indukcja poronienia, ani wysłuchiwać żali, że nie będzie miała 8 dziecka.

    Po tym byłam w kiepskim stanie psychicznym. Nikt poza partnerem nie wiedział o mojej ciąży i jej zakończeniu. Po powrocie ze zwolnienia nastawienie szefa do mnie się jeszcze pogorszyło. No na pewno też po powrocie do pracy po poronieniu chcecie odpowiadać na pytania czy ,,problem zażegnany", słyszeć, że powinniście zmienić zespół i wiele więcej, dopieprzanie się do wszystkiego.

    Wróciliśmy do starań. Mój organizm zaczął się dziwnie zachowywać, pojawiły się plamienia. Dostałam duphaston. Cykl zaczął mi się skracać nawet do 23 dni. USG, cytologię, wit D, kwas foliowy. Plastry z estadiolem, stymulacja letrozolem. Terapia, problemy ze snem, obniżenie nastroju. Opowiesci w stylu ,,bo my jak pojechaliśmy na urlop to się udało". Słuchanie o wpadkach osób, które nie planowały. Przykłady znajomych co w pierwszym lub drugim cyklu po ślubie zaciążyli i pół roku picia przed i w trakcie i po weselu im nie przeszkodziło. Jest mi smutno i takie przykłady mnie dobijają.

    Gdy w pewnym miesiącu w 13 DC wyszedł mi estradiol na poziomie 14,9 to się załamałam. Uciekłam z pracy na L4 i zapisałam się do kliniki. Prawie miesiąc czekania... Na pierwszej wizycie zlecili mi badania, na drugiej dowiedziałam się nie mam pcos, a trzecia to była kwalifikacja do ivf. Niedługo skończę 33 lata, moje AMG to 1,14, FSH 15,57 i złe wyniki paru innych hormonów. Jestem po pierwszej punkcji. Przytłacza mnie świadomość, że jeśli ivf się nie powiedzie to już niewiele mi zostaje. To jest początek końca.

    Wiem, że podjełam zła decyzję dotyczącą pracy i jestem w toksycznym miejscu, a przewlekły stres szkodzi. Boję się że to wpłynie na transfery.

    Najbardziej jestem zawiedziona lekarzami. Tekstami w stylu ,,jeszcze masz czas". Błędnymi diagnozami. Tym, że wizyty trwają 3-5 min. Ze sama muszę doczytywać. To nie pomaga wyluzować jak się żyje w przekonaniu, że wszystko trzeba samemu wiedzieć.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 3 sierpnia, 18:46

    33 lat
    AMH 1,14 ng / ml; FSH 15.57 mIU / ml
    prolaktyna 23.32 ng / ml (w 3dc???)
    Testosteron 0.659 ng / ml; cykle bezowulacyjne; niedomoga lutealna; niedoczynność tarczycy
    Kariotypy ok

    35 lat
    morfologia 2%; fragmentacja 93%
    Kariotypy ok

    14.08.2025 (II kreski)
    poronienie zatrzymane 9/6 (cytotec)

    kwalifikacja do IVF (30.06.2026)
    1 IVF 07.26 > 5 MII > 0 zarodków

    10.09.2026 (27dc) - II kreski
    11.09 (12dpo, 3+6) - beta 97,1
    13.09 (14dpo, 4+1) - beta 262
    17.09 (18dpo, 4+5) - beta 1409,3
    21.09 (22dpo, 5+2) - beta 6935
  • Morgo Autorytet
    Postów: 1276 2232

    Wysłany: 3 sierpnia, 19:29

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Martyna - dużo bólu bije z Twojego posta, bardzo Ci współczuję. Ja bym tej koleżance z sali pewnie coś odpaliła, mi się w cierpieniu wyostrza język. Czasem polecam zwolnić hamulce, zostaje w nas samych mniej urazy, jak się trochę odda komuś, kto traktuje nas bez empatii.
    Mi się IVF nie udało, tzn. 3 transfery nie powiodły się. Uważam że koniec starań jest tam, gdzie sami postawimy kropkę. IVF to super metoda, ale cała medycyna to sztuka nieidealna. I niemało osób mimo niepowodzenia w cyklach IVF zachodzi potem w ciążę naturalną. Generalnie diagnostyka i leczenie niepłodności są tak dalekie od jakiejkolwiek linearności i przewidywania... ciągle coś zaskakuje.

    👩‍❤️‍👨 31&38 l. 21 cs
    💃 AMH - 1,72, przewlekłe zapalenie endometrium w histeroskopii, dyskretna adenomioza
    👦 morfologia 0-2%, hipogonadyzm - wyrównany

    I IVF
    10 pęcherzyków - 5 kumulusów - 3 MII - 3 zarodki - 3 blastocysty 🐣
    3 transfery - 2x beta ujemna❌ , 1x ciąża biochemiczna.
    II IVF
    13 pęcherzyków - 10 kumulusów - 5 MII - 2 zygoty w 1 dobie - 1 morula w 5 dobie - transfer świeży ❌

    nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu
  • Tofuszka Autorytet
    Postów: 653 1410

    Wysłany: 3 sierpnia, 19:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Martynko współczuję przeżyć. 🫂 Wiele z nas stara się bardzo długo z różnymi problemami i doświadczeniami, nie jesteś sama. Tulę i mam nadzieję że niedługo zaświeci dla Ciebie słońce 🫂

    MarTyna lubi tę wiadomość

    💁🏻‍♀'97, 💁🏼‍♂'95
    🖤Niedoczynność tarczycy, nadwaga, niedomoga lutealna, nieregularne cykle (26-38 dni), policystyczny obraz jajników (LH do FSH 1,26), HOMA-IR 2,68 - ❓insulinooporność❓
    🖤Starania od 02.2025r.
    🌿Drożność 07/2026 ✅
    💊Leki: letrox, estrofem mite, duphaston
    💊Suple: NAC, D3+K2, CoQ10, foliany, B12, Ovosicare fertility, żelazo, wit C, berberyna, omega 3
    ⚖️ Waga (od 06/26): -4kg
  • MarTyna Przyjaciółka
    Postów: 88 73

    Wysłany: 3 sierpnia, 22:20

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Morgo wrote:
    Martyna - dużo bólu bije z Twojego posta, bardzo Ci współczuję. Ja bym tej koleżance z sali pewnie coś odpaliła, mi się w cierpieniu wyostrza język. Czasem polecam zwolnić hamulce, zostaje w nas samych mniej urazy, jak się trochę odda komuś, kto traktuje nas bez empatii.
    Mi się IVF nie udało, tzn. 3 transfery nie powiodły się. Uważam że koniec starań jest tam, gdzie sami postawimy kropkę. IVF to super metoda, ale cała medycyna to sztuka nieidealna. I niemało osób mimo niepowodzenia w cyklach IVF zachodzi potem w ciążę naturalną. Generalnie diagnostyka i leczenie niepłodności są tak dalekie od jakiejkolwiek linearności i przewidywania... ciągle coś zaskakuje.

    Dziękuję

    Morgo lubi tę wiadomość

    33 lat
    AMH 1,14 ng / ml; FSH 15.57 mIU / ml
    prolaktyna 23.32 ng / ml (w 3dc???)
    Testosteron 0.659 ng / ml; cykle bezowulacyjne; niedomoga lutealna; niedoczynność tarczycy
    Kariotypy ok

    35 lat
    morfologia 2%; fragmentacja 93%
    Kariotypy ok

    14.08.2025 (II kreski)
    poronienie zatrzymane 9/6 (cytotec)

    kwalifikacja do IVF (30.06.2026)
    1 IVF 07.26 > 5 MII > 0 zarodków

    10.09.2026 (27dc) - II kreski
    11.09 (12dpo, 3+6) - beta 97,1
    13.09 (14dpo, 4+1) - beta 262
    17.09 (18dpo, 4+5) - beta 1409,3
    21.09 (22dpo, 5+2) - beta 6935
  • MarTyna Przyjaciółka
    Postów: 88 73

    Wysłany: 3 sierpnia, 22:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tofuszka wrote:
    Martynko współczuję przeżyć. 🫂 Wiele z nas stara się bardzo długo z różnymi problemami i doświadczeniami, nie jesteś sama. Tulę i mam nadzieję że niedługo zaświeci dla Ciebie słońce 🫂

    Dziękuję, nie wśród znajomych nikogo z kim mogłabym o tym porozmawiać

    33 lat
    AMH 1,14 ng / ml; FSH 15.57 mIU / ml
    prolaktyna 23.32 ng / ml (w 3dc???)
    Testosteron 0.659 ng / ml; cykle bezowulacyjne; niedomoga lutealna; niedoczynność tarczycy
    Kariotypy ok

    35 lat
    morfologia 2%; fragmentacja 93%
    Kariotypy ok

    14.08.2025 (II kreski)
    poronienie zatrzymane 9/6 (cytotec)

    kwalifikacja do IVF (30.06.2026)
    1 IVF 07.26 > 5 MII > 0 zarodków

    10.09.2026 (27dc) - II kreski
    11.09 (12dpo, 3+6) - beta 97,1
    13.09 (14dpo, 4+1) - beta 262
    17.09 (18dpo, 4+5) - beta 1409,3
    21.09 (22dpo, 5+2) - beta 6935
  • Aga_92 Autorytet
    Postów: 500 1035

    Wysłany: 3 sierpnia, 22:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Czesc :) to i ja dorzuce tutaj swoje 3grosze z wlasnego doswiadczenia. Przede wszystkim bardzo dobrze rozumiem Wasze emocje 🫂 wiem ze w takich chwilach nie da sie pomoc ani pocieszyc.

    U nas to wygladalo tak ze staralismy sie ponad 3 lata, ostatnie poltora w klinice. Od poczatku oboje mielismy super wyniki, 0 diagnozy. Mnie najbardziej irytowaly teksty o odpuszczeniu i stresie. Caly pierwszy rok staran byl u nas na totalnym luzie wiec czemu wtedy nie poszlo. Po roku dopadl mnie pierwszy kryzys, pojscie do klinuki kosztowalo mega duzo psychicznie. Wtedy przekonalam sie ze to nie jest takie proste jak myslalam wczesniej a pojdziemy sobie do kliniki czy zrobimy in vitro. Masa badan, lekow supli itd oczywiscie rygor jesli chodzi o diete,sen,treningi itd i z miesiaca na miesiac frustracja narastala. Po 2 latach to juz codziennie plakalam, w pracy wysiedziec to byla dla mnie najgorsza kara bo tam wszystkie mialy dzieci i to sie chwalily ze udalo im sie za pierwszym razem. Ja nie bylam wtedy w stanie sluchac o dzieciach ani nie chcialam znac ludzi co maja dzieci. Tak tez stopniowo sie odizolowywalam od wszystkiego i wszystkich. Poszlam do psychologa, chodzilam pol roku ale zrezygnowalam bo mi to wcale nie pomagalo tylko ciagnelo kase. Moze zle trafilam nie wiem, ale wzielam psychologa zajmujacego sie nieplodnoscia. Czulam sie samotna, niezrozumiana,wybrakowana i niepasujaca do swiata. Ksiazke o ktorej pisze Morgo Niewiezialni Rodzice tez przeczytalam.

    Po tym psychologu to juz sie czulam gorzej niz na dnie,bez nadziei bez niczego. Wtedy najlepszym przyjacielem oprocz kanapy stal sie chat gpt i zaczelam pisac tutaj na forum (wczesniej tylko czytalam) i to mi najbardziej pomoglo w tym calym piekle. Rozmowy tutaj, z chatem, czytanie historii czy to na watkach czy w pamietnikach. Najbardziej szukalam takich zblizonych do naszej gdzie niby wszystko gra ,ciazy brak,ale jednak po latach stal sie cud. I prawie takich nie znalazlam bo po latach wiekszosc juz probowala czy to in vitro czy np histeroskopie ktora tez mi lekarka zalecila ale nie potrafilam sie na to zdecydowac.

    Cud sie stal, ale ta droga zostawila we mnie bardzo mocna rane. Bo nadal duuuuzo mi blizej do osob ktore walcza czy podchodza do ktoregos in vitro niz tych ktorym udalo sie od razu. Szczerze nadal czuje niechec i takich osob unikam,bo nadal czuje sie gorsza przy nich i duzo mi lepiej w towarzystwie osob ktore przeszly/przechodza to samo, tam czuje sie zrozumiana :)

    Zostawiam Wam duuuuzo pozytywnej energii w tym trudnym czasie. I kazdej bardzo bardzo mocno kibicuje!!! 🍀🌷🫂

    Tofuszka, Mardotka, Morgo, MarTyna, Aga992, Domi7895 lubią tę wiadomość

    Starania od 03.2023
    Pierwsza wizyta w klinice: 11.2024
    👱‍♀️34 🧑40

    👱‍♀️🧑 hormony, homocysteina, trombofilia, morfologia, witaminy, lipidogram, nasienie, wymazy ✅️
    Amh: 1,440

    Allo-MLR: 27,1%
    💉 accofil

    lipiodol 03.2025 ➡️ oba drożne ✅️
    Cykle owulacyjne ✅️

    Ovitrelle 15x ❌️
    Letrozole Bluefish 8x ❌️

    w 41 cs naturals pierwsze ⏸️ 24.04.26
    25.04 beta 225 27.04 beta 460 29.04 beta 829 30.04 beta 1200
    7.05 CRL 2,4mm z bijącym ❤️
    21.05 7+6 CRL 1,46 cm FHR 162 bpm 🍀
    9.06 4cm FHR 169 🍓
    25.06 prenatalne ok, 6.82 cm szczęścia 🧸
    18.08 376g 💙
    27.08 połówkowe ✔️ 457g 🥨
    15.09 700g 🐻

    preg.png
  • Domi7895 Znajoma
    Postów: 29 13

    Wysłany: 12 sierpnia, 11:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Podziwiam Was dziewczyny, serio. Zwłaszcza za te lata naturalnych starań, jesteście silne! U nas niestety żadnej poprawy po leczeniu partnera, przed nami ostatni, 15cs, od września ruszamy ze stymulacją. Mimo, że wiem że ivf to może być droga przez mękę i nikt nam nie da gwarancji sukcesu, to pojawiła się we mnie nadzieja, której już od dawna nie czułam.

    Aga992, Morgo lubią tę wiadomość

    👩‍❤️‍👨34

    🩷 ⚠️ Hiperprolaktynemia (Dostinex) | ⚠️ TSH lekko powyżej 2,5 (Euthyrox 50) | ✅ reszta ok

    💙 ⚠️ OAT | ⚠️ DFI 37%

    👶 Starania od 06.2025
    23.07.2026 - kwalifikacja IVF (Artvimed)
    09.2026 - 1️⃣ICSI (Fertile Chip + pICSI -> ze względu na DFI): 13 pobranych -> 8MII -> 5/8 się zapłodniło -> 3 blastki 6AA, 4AA, 4BB -> ???? po PGT-a
  • Kompotlinka Autorytet
    Postów: 1105 1989

    Wysłany: 12 sierpnia, 12:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Domi7895 wrote:
    Podziwiam Was dziewczyny, serio. Zwłaszcza za te lata naturalnych starań, jesteście silne! U nas niestety żadnej poprawy po leczeniu partnera, przed nami ostatni, 15cs, od września ruszamy ze stymulacją. Mimo, że wiem że ivf to może być droga przez mękę i nikt nam nie da gwarancji sukcesu, to pojawiła się we mnie nadzieja, której już od dawna nie czułam.
    Warto mieć nadzieję, czasem nawet tą bardzo złudną, graniczącą z naiwnością. To właśnie nadzieja daje nam siłę na każdy kolejny krok na tej trudnej drodze. Życzę Wam, aby procedura okazała się tym brakującym elementem do spełnienia tego największego marzenia. 🤞🤞

    Domi7895, Aga992, Morgo lubią tę wiadomość

    👩'91 👦'90 & 🐕 🐕
    10.25 start starań

    👩
    08.25 histeroskopia (polipy)
    07.26 krew ✅️, USG- ponownie polip ❌️
    08.26 histerolaparoskopia- polip ✂️, poza tym wszystko ✅️

    👦
    08.26 OAT ❌️, USG- mały ŻPN, krew⏳️
    10.26 konsultacja andro?⏳️
  • Aga992 Przyjaciółka
    Postów: 70 109

    Wysłany: 12 sierpnia, 12:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Domi7895 wrote:
    Podziwiam Was dziewczyny, serio. Zwłaszcza za te lata naturalnych starań, jesteście silne! U nas niestety żadnej poprawy po leczeniu partnera, przed nami ostatni, 15cs, od września ruszamy ze stymulacją. Mimo, że wiem że ivf to może być droga przez mękę i nikt nam nie da gwarancji sukcesu, to pojawiła się we mnie nadzieja, której już od dawna nie czułam.

    Kurcze, właśnie ja mam problem z tym przyjmowaniem, że jestem silna. Moje przyjaciółki tak mówią: "jesteś silna, nie wyobrażam sobie co czujesz, co za rollercoaster emocji". A ja czuję się czasami bardzo słaba, bezsilna, leżąca na podłodze i wyjąca, chlipiąca w mojego sierściucha, który patrzy mądrymi oczkami.

    Domi7895 lubi tę wiadomość

    🙆‍♀️'92 💁‍♂️'90

    Starania od 06.2020 r.

    2022 r. - zakończenie leczenia w jednej klinice - diagnoza "niepłodność idiopatyczna".
    2023 r. - zakończenie leczenia w drugiej klinice - diagnoza "niepłodność idiopatyczna".
    11.2023 r. - sono HSG, jajowody w pełni drożne

    2024 r. - wchodzimy na drogę naprotechnologii i szukamy przyczyny:

    Niedoczynność tarczycy, Hashimoto, insulinooporność przy niedowadze ⚖️, niski estradiol
    Allo MLR 0% - po szczepieniach (4.2026 r.) limfocytami męża 62%
    08.2026 r. - sono HSG z Lipiodolem - niedrożne jajowody ❌
    09.2026 r. - SHSG - niedrożne jajowody ❌
    11.2026 r. - Laparoskopia ⏳
  • Morgo Autorytet
    Postów: 1276 2232

    Wysłany: 13 sierpnia, 21:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aga992 wrote:
    Kurcze, właśnie ja mam problem z tym przyjmowaniem, że jestem silna. Moje przyjaciółki tak mówią: "jesteś silna, nie wyobrażam sobie co czujesz, co za rollercoaster emocji". A ja czuję się czasami bardzo słaba, bezsilna, leżąca na podłodze i wyjąca, chlipiąca w mojego sierściucha, który patrzy mądrymi oczkami.

    Właśnie na tym polega siła psychiczna, a może lepsze słowo to po prostu dojrzałość emocjonalna - na umiejętności przeżywania całego spektrum emocji, w tym uczucia bezradności, pozwalaniu sobie rozpaść się emocjonalnie, by potem wstać i iść dalej adaptując się do rzeczywistości, w jakiej przyszło nam żyć.

    Aga992, Kompotlinka lubią tę wiadomość

    👩‍❤️‍👨 31&38 l. 21 cs
    💃 AMH - 1,72, przewlekłe zapalenie endometrium w histeroskopii, dyskretna adenomioza
    👦 morfologia 0-2%, hipogonadyzm - wyrównany

    I IVF
    10 pęcherzyków - 5 kumulusów - 3 MII - 3 zarodki - 3 blastocysty 🐣
    3 transfery - 2x beta ujemna❌ , 1x ciąża biochemiczna.
    II IVF
    13 pęcherzyków - 10 kumulusów - 5 MII - 2 zygoty w 1 dobie - 1 morula w 5 dobie - transfer świeży ❌

    nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu
  • niecierpliwa14 Znajoma
    Postów: 22 27

    Wysłany: 4 września, 00:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny! Utożsamiam się niemal z każdym słowem Waszych historii, moja jest bardzo podobna. Początek starań był taki, że „na pewno w kolejnym miesiącu się uda”. Kupiliśmy właśnie szeregówkę pod miastem zamiast mieszkania w centrum i duży samochód, które teraz trochę śmieją mi się w twarz 😂. Coraz bardziej tęsknię za miastem, a duży dom na razie jest nam zupełnie do niczego.

    Czuję się też mega niezrozumiana przez wszystkich dookoła. Teksty typu „stanie się, jak nie będziesz tego oczekiwać” doprowadzają mnie już do szału. No jasne, zwłaszcza że nawet nie wiem, kiedy owuluję, więc na pewno stanie się zupełnie przypadkiem 🙃.

    Najgorsze jest chyba to, że czuję, że starania odbierają mi moje normalne życie w międzyczasie. Każda podróż, impreza czy koncert jest planowany pod kątem „a co, jeśli będę wtedy w ciąży?”. Relacja z partnerem to często seks na siłę, dokładnie wtedy, kiedy wypada owulacja — czasem na przykład w środku nocy po przylocie z podróży. Do tego dochodzą coraz częstsze kłótnie wynikające z obopólnej frustracji. Niektórych znajomych zaczęłam unikać, bo jesteśmy jedyną parą bez dzieci na imprezach i po prostu czasami jest mi z tym za trudno.

    Ostatnio w pracy zdecydowałam, że w końcu pojedziemy na wakacje w kierunku, którego wcześniej unikałam ze względu na potencjalną ciążę, i poprosiłam o urlop. Okazało się, że mój szef będzie miał dziecko dokładnie wtedy. Czy może być więcej ironii na tym świecie? 😂

    Niedawno zaczęłam czytać to forum i naprawdę zaczęło mi to pomagać. Zdecydowanie pomaga mi też mieć jakiś plan działania — wiedzieć, co można jeszcze sprawdzić, jakie są kolejne kroki, jakie badania zrobić itd. Z drugiej strony zaskoczyło mnie, jak bardzo trzeba samemu szukać pomocy lekarskiej i jak wszystko jest drogie. Nawet głupie testy owulacyjne, których ja potrzebuję naprawdę dużo ze względu na długie i nieregularne cykle, potrafią kosztować majątek.

    Także dzięki, że jest takie miejsce. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam momentami wrażenie, że starania zaczęły zajmować całe moje życie. Trzymam za nas wszystkie kciuki — obyśmy jak najszybciej mogły przenieść się z tego forum na forum dla przyszłych mam. ❤️

    Domi7895 lubi tę wiadomość

    Starania od poczatku 2025

    🙋🏻‍♀️ 33l nieregularne cykle, PCOS, drożne jajowody
    07/25 AMH 5,74
    09/25 AMH 3,85
    kariotyp ok
    🙎🏼‍♂️ 33l lekka oligospermia? morfologia 3%? (różne wyniki)
    fragmentacja niska 23%: generalna, podwójna 17%
    kariotyp ok

    4 cykle clomifene
    4 cykle letrozole
    MAR25 ciąża biochemiczna 💔
  • Katkat1234 Debiutantka
    Postów: 6 1

    Wysłany: 18 września, 00:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej dziewczyny. Tak bardzo dobrze Was rozumiem. Czuję dokładnie to samo. Starania od 2,5 roku i całe życie dostosowane pod starania. Na początku zrezygnowałam z ćwiczeń, z biegania, które tak bardzo uwielbiałam, przestałam kupować ubrania bo cały czas myślałam a jak będą za małe to co z nimi zrobię? Szkoda pieniędzy. Ogólnie w tych staraniach czuję się okropnie samotna. Tak jakby tylko mi zależało. Oczywiście partner jeździ ze mną do lekarzy i w tej kwestii jest na każde zawołanie. Ale nie potrafi ze mną o tym rozmawiać. O tym jak mi źle, o tym, że już nie mam siły po tych wszystkich przejściach. Mam dosyć udawania że jest wszystko w porządku. Dosyć słów typu , niczego nie zmienisz, ,jak nie w tym cyklu to w następnym,. Obecnie wróciliśmy do starań. Dwa nieudane cykle po ovitrelle obecnie miałam sprawdzane pęcherzyki czy pękają i okazuje się że pękają. Mamy cykl bez ovitrelle naturalny. Moja Pani doktor dała mi progesteron dopochwowo a ja po 3 dniach dostałam jakiegoś uczulenia, dziś po konsultacji z lekarzem okazało się że jest infekcja i dostałam globulki, natomiast progesteron został zamieniony na pastylki doustne. Jestem po owulacji, za 10 dni mogę zrobić pierwszy test a dziś okazało się że jest infekcja. Cały dzień chce mi się płakać! Najgorsze jest to że mówię partnerowi że boję się że w tym cyklu przez tą infekcję się nie uda i zapada cisza. Zaraz jest zmiana tematu. Później powrót do tematu w takie formie pytającego o leki. Nie ma nawiązania do moich obaw, do tego jak źle się czuję! Po prostu mam dosyć wszystkiego! Udawania że jest wszystko w porządku! W październiku minie rok od kiedy odeszły mi wody i straciłam dziecko! Od tamtej pory nie mogliśmy robić nic bo musiałam dojść do siebie, później okazało się że muszę mieć zabieg na szyjce ze względu na stan przednowotworowy! Po zabiegu czekałam na wykonanie badań kontrolnych i wyników czy hpv się cofnął. Dla mnie to był okropny czas! Czas czekania i stania w miejscu. Tak jakby czas się dla mnie zatrzymał, a dla każdego szedł do przodu. Każdy był szczęśliwy i zadowolony ja się zatrzymałam. Całe moje szczęście zostało ze mnie wyrwanie! I do tej pory nie wróciło. Pamiętam że kiedy straciłam dziecko, jedyne co trzymało mnie w jakikolwiek sposób to myślę że jeszcze się uda, że jeszcze będę w ciąży i wróci do mnie to szczęście które czułam. Teraz jest frustracja ból i niepewna przyszłość. I nikt mnie nie rozumie. Każdy tłumaczy że , wszystko będzie dobrze, ale ja to słyszałam za każdym razem! Że wszystko będzie dobrze! A nie było! Moim marzeniem jest poczuć to szczęście które czułam gdy byłam w ciąży. Nie potrafię chyba myśleć że będzie dobrze po tylu przejściach! Nieudanych próbach z ovitrelle. Teraz gdy jest nadzieja przypaletala się jakaś infekcja. I muszę się wam przyznać że pomaga mi pisanie w czacie gpt wszystkiego co mnie boli, wszystkich moich obaw. Tylko przykro mi że powinnam o tym móż rozmawiać z partnerem. A tu już od dawna wszystko jest wyciszone. Po moich przejściach i stracie dziecka w październiku, bardzo szybko doszłam do siebie tzn. Wychodziłam z domu nie brałam żadnych leków raz rozmawiałam z psychologiem ale to zupełnie nie moja bajka , albo trafiłam na takiego psychologa, który mi nie pomógł. Stanęłam na nogi, długo płakałam tak po prostu gdy gdzieś byłam, coś robiłam. Gotowałam sprzątałam jechałam samochodem i płakałam. Ale później już nie mogłam o tym opowiadać bo było że cały czas tym żyje, powinnam już dać spokój żyć życie teraźniejszym. I po prostu zaczęłam siedzieć cicho. Nauczyłam się żeby nie mówić. Co jest ogromnie przykre, teraz rozmawiamy ale zazwyczaj właśnie tak to wygląda, ostatnio odpowiedzią było że wróciliśmy dopiero do starań będzie dobrze. Słowo będzie dobrze jest dla mnie jak Płachta na byka!! Ale nie poddaje się staram się dalej na ile tylko starczy mi sił. Trzymajcie się dziewczyny.

    👦🏻91 👧🏼 91
    Starania od 02. 2024
    08.2024 💔 poronienie biochemiczne
    03.2025 💔 9 tc poronienie
    10.2025 💔👼 poronienie zatrzymane 16 tc
    ⚠️ MTHFR , PAI-1 4G/5G hetero, homocysteina, TSH, lekka insulinooporność,
    Euthyrox 62,5
    HSIL CINII - kolposkopia—> zabieg LEET na szyjce —-> starania przerwane
  • Morgo Autorytet
    Postów: 1276 2232

    Wysłany: 18 września, 05:49

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Katkat - przykro mi bardzo, kochana 💔. Po takich stratach dochodzi się miesiącami, a czasami latami i to jest totalnie normalne żyć głównie tymi emocjami. Może innym byłoby wygodniej jakbyśmy przeżywały żałobę "szybciej", bo to niełatwe obcować z osobą która ma tak trudne emocje w sobie, ale wyparcie tego bardzo pogarsza i nasz stan, i relacje. Co do męża to mnie terapia uczy mówienia wprost, że potrzebuję np. rozmowy o emocjach, potrzebuje żebyś pytał jak się czuję, warto też powiedzieć jak Ci ciężko z tym że jesteś niepytana, że to temat tabu.
    Straty ciąż to mega obciążająca rzecz, współczuję bardzo mocno. Są na forum wątki dla dziewczyn starających się po poronieniach w innym dziale.

    👩‍❤️‍👨 31&38 l. 21 cs
    💃 AMH - 1,72, przewlekłe zapalenie endometrium w histeroskopii, dyskretna adenomioza
    👦 morfologia 0-2%, hipogonadyzm - wyrównany

    I IVF
    10 pęcherzyków - 5 kumulusów - 3 MII - 3 zarodki - 3 blastocysty 🐣
    3 transfery - 2x beta ujemna❌ , 1x ciąża biochemiczna.
    II IVF
    13 pęcherzyków - 10 kumulusów - 5 MII - 2 zygoty w 1 dobie - 1 morula w 5 dobie - transfer świeży ❌

    nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu
  • Lilith_11 Koleżanka
    Postów: 71 16

    Wysłany: 24 września, 19:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej, mi też ostatnio ciężko. U nas taka historia że nim zaczęliśmy się starać to dowiedziałam się już o słabym nasieniu. Przez 3 miesiące płakałam prawie non stop bo zaczęliśmy dietę i suplementacje z nadzieją że to pomoże. Wiedziałam już od 1 dnia że czeka nas in vitro I od razu zorienotwalam się że jest program. Przerażało mnie takie staranie prawie bez szans. Potem trochę się poprawiło, nadzieja była chyba maks 2 miesiące. Potem wynik jeszcze gorszy od 1 , wysokie fsh I znów załamka. Zaczęłam terapię. Czuję teraz że mam odpoczynek bo miałam histeroskopie ,ale wynik coraz bliżej więc powoli znów zaczynam mieć dołek i strach że wyjdzie coś nie tak. Próbuję być jednak dobrej myśli że uda się w kolejnym cyklu zrobić hsg a potem już pójdziemy się zapisać na in vitro. Mamy lekarza który nas zaakfalifikuje . Moglibyśmy jeszcze poczekać ale chyba już nie mam siły na te naturalne starania. Doktor powiedziała że nie wie czy inny lekarz nas zaakfalifikuje ale ona to zrobi że względu na męża- ma on ograniczony czas bo wyniki pewnie będą się już pogarszac( byc może chce na nas zarobić ale szczerze mam to gdzieś, jak się zgadza to super , wolę być szybciej w procesie niż zwlekać) . Ja jak się tylko dowiedziałam że jest problem to mi było qwzystko jedno czy będzie naturalnie czy on vitro,byleby się udało . Jest mi ciężko, ale myśl ze juz za kilka miesięcy możemy być w programie daje mi trochę nadziei

    Starania od 02.2026

    🧔‍♂️ 38
    teratozoooligospermia ( aktualnie 16 mil w całości, ruch ab 50%, morfologia 2%)
    przepuklina w dzieciństwie-jedno jądro

    fsh 25 mIU/ml
    lh 8,5 mlU/ml
    testosteron 7,5 ng/ml
    shbg 55 nmol/l

    👩
    względnie w porządku
    lh 8,5 mlU/ml
    fsh 7 mlU/ml
    insulina 4
    tsh 2
    AMH 3,2
  • Domi7895 Znajoma
    Postów: 29 13

    Wysłany: 25 września, 11:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Już parę z Was o tym pisało. Mnie w tym całym procesie najbardziej irytowało właśnie to, że wszystkiego muszę się sama dowiadywać. Siedziałam godzinami na forach, stronach i szukałam informacji co najlepiej zbadać, jakie powinny być optymalne wyniki. Dla lekarzy zawsze było ok, bo skoro mieści się w normie to nie ma czego się czepiać. Wielokrotnie czułam się zlekceważona, do tego wizyty trwające kilka minut, na których nie dowiadywałam się niczego. Bardzo zdziwiło mnie to jak ignorowany jest czynnik męski i zazwyczaj badany dopiero w ostatniej kolejności, a w wielu przypadkach to główny powód problemów. Jeśli mogłabym cofnąć czas to od razu poszłabym do kliniki niepłodności zamiast tracić czas na nic nie wnoszące i kosztowne wizyty. Miałam szczęście teraz trafić na super lekarkę z ogromną wiedzą i w końcu czuje, że nie muszę się sama wszystkim martwić, że ktoś inny przejął pałeczkę.

    Bardzo tęsknie za sobą sprzed starań. Za większą spontanicznością we wszystkim. Chciałam, żeby starania nie objęły całego mojego życia, ale chyba nie jest to możliwe. Jak zobaczyłam, że po pół roku leków, suplementów i super zdrowego stylu życia parametry nasienia jeszcze się pogorszyły to zwątpiłam. Mój narzeczony jest bardzo zaangażowany w cały proces, robił wszystko co zalecane, zrobił mnóstwo badań, ale w naszym przypadku nie przyniosło to żadnych efektów. Jesteśmy w trakcie pierwszego ivf. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę musiała przez to przechodzić, nie brałam takiej opcji nawet pod uwagę, ale życie zweryfikowało. Kosztuje mnie to mnóstwo stresu, ale też jest ogromna nadzieja.

    👩‍❤️‍👨34

    🩷 ⚠️ Hiperprolaktynemia (Dostinex) | ⚠️ TSH lekko powyżej 2,5 (Euthyrox 50) | ✅ reszta ok

    💙 ⚠️ OAT | ⚠️ DFI 37%

    👶 Starania od 06.2025
    23.07.2026 - kwalifikacja IVF (Artvimed)
    09.2026 - 1️⃣ICSI (Fertile Chip + pICSI -> ze względu na DFI): 13 pobranych -> 8MII -> 5/8 się zapłodniło -> 3 blastki 6AA, 4AA, 4BB -> ???? po PGT-a
  • Katkat1234 Debiutantka
    Postów: 6 1

    Wysłany: 26 września, 13:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wiem co czujecie dziewczyny. Mnie ten czas starań bardzo zmienił i mocno wykończył. Rodzina mówi, że nie ma we mnie praktycznie żadnej radości i mają rację. Zyje tylko od cyklu do cyklu. Obecnie czekam na miesiaczke, jesteśmy po staraniach naturalnych żeby sprawdzić czy pęcherzyki pękły, okazało się, że tak. Dostałam dopochwowo progesteron bo podobno miałam cienkie endometrium. Progesteron odstawiłam go w środę 23.09. dziś jest 30 dzień cyklu i pojawiło się lekkie plamienie, zapewne przed miesiączka. Zapewne jak ja dostanę jedynie będę chciała płakać bo miałam nadzieję, że może się uda. Zaczynam czytać o procedurze in vitro. Nigdy się tym nie interesowałam. Czytam troszkę na forum jak to wygląda itd. Nigdy nawet nie przypuszczałam, że będę się tym interesowała. Jestem już tak zmęczona nadzieją i liczeniem że może się uda, że chyba byłaby to najlepsza rzecz w tym momencie. Nie mam już siły na wyliczanie cykli i łudzenie się że będzie dobrze.

    👦🏻91 👧🏼 91
    Starania od 02. 2024
    08.2024 💔 poronienie biochemiczne
    03.2025 💔 9 tc poronienie
    10.2025 💔👼 poronienie zatrzymane 16 tc
    ⚠️ MTHFR , PAI-1 4G/5G hetero, homocysteina, TSH, lekka insulinooporność,
    Euthyrox 62,5
    HSIL CINII - kolposkopia—> zabieg LEET na szyjce —-> starania przerwane
‹ 1 2
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zapisz się na newsletter:

Zainteresują Cię również:

Kwas foliowy to nie wszystko: Kompletny Przewodnik po mądrej suplementacji przed ciążą.

Co najmniej dwa fakty na temat folianów i suplementacji przed ciążą naprawdę Cię tu zaskoczą. Zebraliśmy najczęstsze pytania naszej społeczności i na ich podstawie stworzyliśmy kompletny, oparty na badaniach przewodnik po mądrej suplementacji. Jeśli myślisz, że „zacznę brać coś po pozytywnym teście” - koniecznie sprawdź, dlaczego nauka mówi coś zupełnie innego.

CZYTAJ WIĘCEJ

USG, test PAPP-A. Nieprawidłowe wyniki badań w ciąży – co dalej?

W badaniu USG lekarz wykrył jakieś nieprawidłowości? A może wyniki testu PAPP-A są niezadowalające? Co dalej? Jakie kroki podjąć? Czy w takiej sytuacji nieinwazyjny test genetyczny może okazać się pomocny? Jakich informacji może dostarczyć test NIPT?

CZYTAJ WIĘCEJ

Pomagając szczęściu, czyli jak szybko zajść  w ciążę

Czy jest coś, co możesz zrobić, by zwiększyć swoje szanse na zajście w ciążę? Co może pomóc? Optymalny czas współżycia, „akrobacje łóżkowe” czy zdrowa dieta? Przeczytaj na co warto zwrócić uwagę starając się o dziecko, jakie są sposoby na zwiększenie szans na zajście w ciążę, a co najlepiej odłożyć na bok i skupić myśli na czymś innym.

CZYTAJ WIĘCEJ