Emocje podczas starań
-
WIADOMOŚĆ
-
Cześć wszystkim. Też się podzielę, bo najzwyczajniej w świecie nie mam z kim porozmawiać. Mija półtora roku starań, mam wrażenie, że są to wieki. Prawie wszystkie aspekty życia podporządkowałam pod to.
Miałam postawioną diagnozę pcos, więc spodziewałam się że mogą być trudności z zajściem i późnej poronieniem. Przed staraniami dużo czasu poświęciłam na ruch, zdrowe żywienie się, zadbanie o sen, rzucenie palenia, znalezienie zdalnej, stabilnej pracy, przeprowadzka. Jakieś półtora / dwa lata działań przed rozpoczęciem właświwych starań. Dowiedziałam się również, że największe szanse na zajście jest w ciągu 3 miesięcy po odstawieniu antykoncepcji. I nie wyszło. Pierwsze załamania, łzy i nastawienie teraz będzie tylko gorzej. Teraz wiem, że na mój ogólny stan psychiczny miał wpływ mobbing w pracy. A w międzyczasie oczywiście dopytywania się znajomych, a czemu już nie palę, czemu nie chcemy pić i snucie podejrzeń. Albo bardzo głośne rozmowy rodziców o tym, że w naszym wieku to mieli już tyle dzieci...
Zaszłam w ciążę po pół roku. Drastyczne trzymanie się wytycznych who, diety, suplementy. Gdy ginekolog nie wystawiła mi karty ciąży powinno to wzbudzić moje podejrzenia. Na USG nie wykryto bicia serca. Gin, kolejne USG , gin. Mimo, że znałam już diagnoze i płakałam całe dnie czekając na kolejne wizyty i wymowne milczenie na USG to nie wzięłam ani jednego dnia wolnego. Dostałam skierowanie do szpitala. Rozwój zatrzymał się ok 6 tyg w 9t5d dostałam w szpitalu pierwszą tabletkę na poronienie. Wiecie co poza samym poronieniem było słabe? Ze jedna babka komentowała np jaka to wygodnicka jestem, że do jedzenia nie chce mi się uciasc, a ja po tabletce nie mogłam. Ta sama babka co miesiąc wcześniej urodziła swoje 7 dziecko. Nie żałuję jej, ale jakoś nie miałam ochoty ani tłumaczyć czym jest indukcja poronienia, ani wysłuchiwać żali, że nie będzie miała 8 dziecka.
Po tym byłam w kiepskim stanie psychicznym. Nikt poza partnerem nie wiedział o mojej ciąży i jej zakończeniu. Po powrocie ze zwolnienia nastawienie szefa do mnie się jeszcze pogorszyło. No na pewno też po powrocie do pracy po poronieniu chcecie odpowiadać na pytania czy ,,problem zażegnany", słyszeć, że powinniście zmienić zespół i wiele więcej, dopieprzanie się do wszystkiego.
Wróciliśmy do starań. Mój organizm zaczął się dziwnie zachowywać, pojawiły się plamienia. Dostałam duphaston. Cykl zaczął mi się skracać nawet do 23 dni. USG, cytologię, wit D, kwas foliowy. Plastry z estadiolem, stymulacja letrozolem. Terapia, problemy ze snem, obniżenie nastroju. Opowiesci w stylu ,,bo my jak pojechaliśmy na urlop to się udało". Słuchanie o wpadkach osób, które nie planowały. Przykłady znajomych co w pierwszym lub drugim cyklu po ślubie zaciążyli i pół roku picia przed i w trakcie i po weselu im nie przeszkodziło. Jest mi smutno i takie przykłady mnie dobijają.
Gdy w pewnym miesiącu w 13 DC wyszedł mi estradiol na poziomie 14,9 to się załamałam. Uciekłam z pracy na L4 i zapisałam się do kliniki. Prawie miesiąc czekania... Na pierwszej wizycie zlecili mi badania, na drugiej dowiedziałam się nie mam pcos, a trzecia to była kwalifikacja do ivf. Niedługo skończę 33 lata, moje AMG to 1,14, FSH 15,57 i złe wyniki paru innych hormonów. Jestem po pierwszej punkcji. Przytłacza mnie świadomość, że jeśli ivf się nie powiedzie to już niewiele mi zostaje. To jest początek końca.
Wiem, że podjełam zła decyzję dotyczącą pracy i jestem w toksycznym miejscu, a przewlekły stres szkodzi. Boję się że to wpłynie na transfery.
Najbardziej jestem zawiedziona lekarzami. Tekstami w stylu ,,jeszcze masz czas". Błędnymi diagnozami. Tym, że wizyty trwają 3-5 min. Ze sama muszę doczytywać. To nie pomaga wyluzować jak się żyje w przekonaniu, że wszystko trzeba samemu wiedzieć.Wiadomość wyedytowana przez autora: 3 sierpnia, 18:46
-
Martyna - dużo bólu bije z Twojego posta, bardzo Ci współczuję. Ja bym tej koleżance z sali pewnie coś odpaliła, mi się w cierpieniu wyostrza język. Czasem polecam zwolnić hamulce, zostaje w nas samych mniej urazy, jak się trochę odda komuś, kto traktuje nas bez empatii.
Mi się IVF nie udało, tzn. 3 transfery nie powiodły się. Uważam że koniec starań jest tam, gdzie sami postawimy kropkę. IVF to super metoda, ale cała medycyna to sztuka nieidealna. I niemało osób mimo niepowodzenia w cyklach IVF zachodzi potem w ciążę naturalną. Generalnie diagnostyka i leczenie niepłodności są tak dalekie od jakiejkolwiek linearności i przewidywania... ciągle coś zaskakuje.👩❤️👨 30+
💃 AMH - 1,72
👦 morfologia 0-2%
testosteron całkowity 🔽
20cs
Marzec 26' - I cykl IVF
10 pęcherzyków - 5 kumulusów - 3 MII - 3 zarodki - 3 blastocysty 🐣
02.04 - I transfer - beta 0.
04.05 - II transfer na cyklu naturalnym - ciąża biochemiczna.
08.06 - III transfer - beta 0.
przerwa na reset głowy i ciała, leczenie CE - w histero stan zapalny
nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu -
Martynko współczuję przeżyć. 🫂 Wiele z nas stara się bardzo długo z różnymi problemami i doświadczeniami, nie jesteś sama. Tulę i mam nadzieję że niedługo zaświeci dla Ciebie słońce 🫂
MarTyna lubi tę wiadomość
💁🏻♀'97, 💁🏼♂'95
🖤Niedoczynność tarczycy, nadwaga, niedomoga lutealna, nieregularne cykle (26-38 dni)
🖤Starania od 02.2025r.
🌿Drożność 07/2026 ✅
💊Leki: letrox, estrofem mite, duphaston
💊Suple: NAC, D3, CoQ10, foliany, B12, Ovosicare fertility, l-arginina, żelazo, wit C, berberyna, olej z wiesiołka
⚖️ Waga (od 06/26): -4kg -
Morgo wrote:Martyna - dużo bólu bije z Twojego posta, bardzo Ci współczuję. Ja bym tej koleżance z sali pewnie coś odpaliła, mi się w cierpieniu wyostrza język. Czasem polecam zwolnić hamulce, zostaje w nas samych mniej urazy, jak się trochę odda komuś, kto traktuje nas bez empatii.
Mi się IVF nie udało, tzn. 3 transfery nie powiodły się. Uważam że koniec starań jest tam, gdzie sami postawimy kropkę. IVF to super metoda, ale cała medycyna to sztuka nieidealna. I niemało osób mimo niepowodzenia w cyklach IVF zachodzi potem w ciążę naturalną. Generalnie diagnostyka i leczenie niepłodności są tak dalekie od jakiejkolwiek linearności i przewidywania... ciągle coś zaskakuje.
Dziękuję
Morgo lubi tę wiadomość
-
Tofuszka wrote:Martynko współczuję przeżyć. 🫂 Wiele z nas stara się bardzo długo z różnymi problemami i doświadczeniami, nie jesteś sama. Tulę i mam nadzieję że niedługo zaświeci dla Ciebie słońce 🫂
Dziękuję, nie wśród znajomych nikogo z kim mogłabym o tym porozmawiać -
Czesc
to i ja dorzuce tutaj swoje 3grosze z wlasnego doswiadczenia. Przede wszystkim bardzo dobrze rozumiem Wasze emocje 🫂 wiem ze w takich chwilach nie da sie pomoc ani pocieszyc.
U nas to wygladalo tak ze staralismy sie ponad 3 lata, ostatnie poltora w klinice. Od poczatku oboje mielismy super wyniki, 0 diagnozy. Mnie najbardziej irytowaly teksty o odpuszczeniu i stresie. Caly pierwszy rok staran byl u nas na totalnym luzie wiec czemu wtedy nie poszlo. Po roku dopadl mnie pierwszy kryzys, pojscie do klinuki kosztowalo mega duzo psychicznie. Wtedy przekonalam sie ze to nie jest takie proste jak myslalam wczesniej a pojdziemy sobie do kliniki czy zrobimy in vitro. Masa badan, lekow supli itd oczywiscie rygor jesli chodzi o diete,sen,treningi itd i z miesiaca na miesiac frustracja narastala. Po 2 latach to juz codziennie plakalam, w pracy wysiedziec to byla dla mnie najgorsza kara bo tam wszystkie mialy dzieci i to sie chwalily ze udalo im sie za pierwszym razem. Ja nie bylam wtedy w stanie sluchac o dzieciach ani nie chcialam znac ludzi co maja dzieci. Tak tez stopniowo sie odizolowywalam od wszystkiego i wszystkich. Poszlam do psychologa, chodzilam pol roku ale zrezygnowalam bo mi to wcale nie pomagalo tylko ciagnelo kase. Moze zle trafilam nie wiem, ale wzielam psychologa zajmujacego sie nieplodnoscia. Czulam sie samotna, niezrozumiana,wybrakowana i niepasujaca do swiata. Ksiazke o ktorej pisze Morgo Niewiezialni Rodzice tez przeczytalam.
Po tym psychologu to juz sie czulam gorzej niz na dnie,bez nadziei bez niczego. Wtedy najlepszym przyjacielem oprocz kanapy stal sie chat gpt i zaczelam pisac tutaj na forum (wczesniej tylko czytalam) i to mi najbardziej pomoglo w tym calym piekle. Rozmowy tutaj, z chatem, czytanie historii czy to na watkach czy w pamietnikach. Najbardziej szukalam takich zblizonych do naszej gdzie niby wszystko gra ,ciazy brak,ale jednak po latach stal sie cud. I prawie takich nie znalazlam bo po latach wiekszosc juz probowala czy to in vitro czy np histeroskopie ktora tez mi lekarka zalecila ale nie potrafilam sie na to zdecydowac.
Cud sie stal, ale ta droga zostawila we mnie bardzo mocna rane. Bo nadal duuuuzo mi blizej do osob ktore walcza czy podchodza do ktoregos in vitro niz tych ktorym udalo sie od razu. Szczerze nadal czuje niechec i takich osob unikam,bo nadal czuje sie gorsza przy nich i duzo mi lepiej w towarzystwie osob ktore przeszly/przechodza to samo, tam czuje sie zrozumiana
Zostawiam Wam duuuuzo pozytywnej energii w tym trudnym czasie. I kazdej bardzo bardzo mocno kibicuje!!! 🍀🌷🫂
Tofuszka, Mardotka, Morgo, MarTyna, Aga992, Domi7895 lubią tę wiadomość
Starania od 03.2023
Pierwsza wizyta w klinice: 11.2024
👱♀️34 🧑40
👱♀️🧑 hormony, homocysteina, trombofilia, morfologia, witaminy, lipidogram, nasienie, wymazy ✅️
Amh: 1,440
Allo-MLR: 27,1%
💉 accofil
lipiodol 03.2025 ➡️ oba drożne ✅️
Cykle owulacyjne ✅️
Ovitrelle 15x ❌️
Letrozole Bluefish 8x ❌️
w 41 cs naturals pierwsze ⏸️ 24.04.26
25.04 beta 225 27.04 beta 460 29.04 beta 829 30.04 beta 1200
7.05 CRL 2,4mm z bijącym ❤️
21.05 7+6 CRL 1,46 cm FHR 162 bpm 🍀
9.06 4cm FHR 169 🍓
25.06 prenatalne ok, 6.82 cm szczęścia 🧸
18.08 376g 💙

-
Podziwiam Was dziewczyny, serio. Zwłaszcza za te lata naturalnych starań, jesteście silne! U nas niestety żadnej poprawy po leczeniu partnera, przed nami ostatni, 15cs, od września ruszamy ze stymulacją. Mimo, że wiem że ivf to może być droga przez mękę i nikt nam nie da gwarancji sukcesu, to pojawiła się we mnie nadzieja, której już od dawna nie czułam.
Aga992, Morgo lubią tę wiadomość
🩷 Ona 34 | 💙 On 34
🩷 ✅ Hormony | ✅ AMH | ✅ Owulacja | ✅ Drożność | ✅ Wymazy | ✅ Cykle regularne (28–30 dni) ✅ Witaminy, homocysteina
💙 ⚠️ Słabe nasienie | ⚠️ Fragmentacja DNA powyżej normy | ⚠️ Estradiol poniżej normy | 💊 CLO od 18.04.2026 - pogorszenie po Clo, odstawione 16.07
👶 Starania od 06.2025
23.07.2026 - kwalifikacja IVF (Artvimed) -
Warto mieć nadzieję, czasem nawet tą bardzo złudną, graniczącą z naiwnością. To właśnie nadzieja daje nam siłę na każdy kolejny krok na tej trudnej drodze. Życzę Wam, aby procedura okazała się tym brakującym elementem do spełnienia tego największego marzenia. 🤞🤞Domi7895 wrote:Podziwiam Was dziewczyny, serio. Zwłaszcza za te lata naturalnych starań, jesteście silne! U nas niestety żadnej poprawy po leczeniu partnera, przed nami ostatni, 15cs, od września ruszamy ze stymulacją. Mimo, że wiem że ivf to może być droga przez mękę i nikt nam nie da gwarancji sukcesu, to pojawiła się we mnie nadzieja, której już od dawna nie czułam.
Domi7895, Aga992, Morgo lubią tę wiadomość
👩34 👦35 & 🐕 🐕
10.25 start starań
👩
08.25 histeroskopia (polipy)
07.26 krew ✅️, USG - ponownie polip ❌️
08.26 histerolaparoskopia- polip ✂️, poza tym wszystko ✅️
👦
08.26 OAT ❌️
10.26 konsultacja andro⏳️ -
Domi7895 wrote:Podziwiam Was dziewczyny, serio. Zwłaszcza za te lata naturalnych starań, jesteście silne! U nas niestety żadnej poprawy po leczeniu partnera, przed nami ostatni, 15cs, od września ruszamy ze stymulacją. Mimo, że wiem że ivf to może być droga przez mękę i nikt nam nie da gwarancji sukcesu, to pojawiła się we mnie nadzieja, której już od dawna nie czułam.
Kurcze, właśnie ja mam problem z tym przyjmowaniem, że jestem silna. Moje przyjaciółki tak mówią: "jesteś silna, nie wyobrażam sobie co czujesz, co za rollercoaster emocji". A ja czuję się czasami bardzo słaba, bezsilna, leżąca na podłodze i wyjąca, chlipiąca w mojego sierściucha, który patrzy mądrymi oczkami.
Domi7895 lubi tę wiadomość
🙆♀️'92 💁♂️'90
Starania od 06.2020 r.
2022 r. - zakończenie leczenia w jednej klinice - diagnoza "niepłodność idiopatyczna".
2023 r. - zakończenie leczenia w drugiej klinice - diagnoza "niepłodność idiopatyczna".
11.2023 r. - sono HSG, jajowody w pełni drożne
2024 r. - wchodzimy na drogę naprotechnologii i szukamy przyczyny:
Niedoczynność tarczycy, Hashimoto, insulinooporność przy niedowadze ⚖️, niski estradiol
Allo MLR 0% - po szczepieniach (4.2026 r.) limfocytami męża 62%
08.2026 r. - sono HSG z Lipiodolem - niedrożne jajowody ❌
09.2026 r. - selektywna histerosalpingografia ⌛ -
Aga992 wrote:Kurcze, właśnie ja mam problem z tym przyjmowaniem, że jestem silna. Moje przyjaciółki tak mówią: "jesteś silna, nie wyobrażam sobie co czujesz, co za rollercoaster emocji". A ja czuję się czasami bardzo słaba, bezsilna, leżąca na podłodze i wyjąca, chlipiąca w mojego sierściucha, który patrzy mądrymi oczkami.
Właśnie na tym polega siła psychiczna, a może lepsze słowo to po prostu dojrzałość emocjonalna - na umiejętności przeżywania całego spektrum emocji, w tym uczucia bezradności, pozwalaniu sobie rozpaść się emocjonalnie, by potem wstać i iść dalej adaptując się do rzeczywistości, w jakiej przyszło nam żyć.
Aga992, Kompotlinka lubią tę wiadomość
👩❤️👨 30+
💃 AMH - 1,72
👦 morfologia 0-2%
testosteron całkowity 🔽
20cs
Marzec 26' - I cykl IVF
10 pęcherzyków - 5 kumulusów - 3 MII - 3 zarodki - 3 blastocysty 🐣
02.04 - I transfer - beta 0.
04.05 - II transfer na cyklu naturalnym - ciąża biochemiczna.
08.06 - III transfer - beta 0.
przerwa na reset głowy i ciała, leczenie CE - w histero stan zapalny
nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu -





