Cześć. Nie wiem od czego zacząć... Może od tego,że tak jak wy od dłuższego czasu staramy się o dziecko... Tak regularnie to ponad rok. Jesteśmy w klinice, przede mną drożność jajowodów. Mam 28 lat i AMH 1.47. Mój partner ma wszystkie wyniki w normie. Zapisaliśmy się do kliniki Invimed Mokotów w kwietniu i tak naprawdę mam wrażenie,że od początku jest mówione,że to niepłodność idiopatyczna... Mam wrażenie, że nikt nie przykłada uwagi do tych wyników z krwi,nie interpretuje ich tak dogłębnie. Słyszę,że jest wszytsko ok. Mimo tego,że z tego co czytam na różnych stronach niektóre wyniki powinnam mieć wykonane między 2-5 dniem cyklu,a miałam np.po owulacji... Nie wiem co myśleć,czuję się bezsilna. Chciałabym w końcu trafić na jakiegoś lekarza,który pochyli się nad naszym problemem. Chciałabym poznać powód, dowiedzieć się dlaczego nam się nie udaje. Może macie jakiegoś super lekarza do polecenia z Warszawy? Nie wiem już co myśleć,mam mętlik w głowie. Od około 2 lat się nie zabezpieczamy,nigdy nie używałam tabletek antykoncepcyjnych,ani nic podobnego. A tak intensywnie, pryzkaldakac uwagę na te dni to od roku ,tak jak wspomniałam.Pomóżcie bo tracę wiarę,naprawdę. Zawsze marzyłam o 3 dzieci, nigdy nie spodziewałabym się,że będę mieć taką trudność, pochodzę z wielodzietnej rodziny.
Badania nasienia były, monitoringi cyklu były,hormony były (nie wykonywałam prolaktyny,nie miałam zleconej). LH,FSH wykonywałam po owulacji zamiast 2-5 dzień. Te monitoringi to też mam wrażenie,że takie bez sensu.
Biorę Aromek między 3-7 dniem, Ovitrelle zastrzyk,gdy pęcherzyk ma 22 mm, zazwyczaj mam tylko jedno USG (do 12 dnia cyklu) i jest tylko jeden pęcherzyk, owulacja praktycznie zawsze jest z lewego,raz tylko była z prawego jajnika...
PS Jak ktoś dotrwał do końca to dziękuję serdecznie. Trzymajmy się razem,a kiedyś na pewno się uda 🥹🥰