Forum Starając się z pomocą medyczną In vitro- duma czy wstyd ?
Odpowiedz

In vitro- duma czy wstyd ?

Oceń ten wątek:
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 13 października 2016, 10:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja mam podobnie, właśnie podjęliśmy decyzję o in vitro i nie wiem, czy być w tym temacie otwartą.
    Wcześniej, nie starałam się owiewać tajemnicą tego, co się u nas w tym temacie dzieje i mówiłam zaufanym osobom.
    Teraz sama nie wiem, czy mówić o tym szczególnie rodzinie. Nasze rodziny mieszkają w małych miejscowościach.
    Nasi rodzice nie są zbyt taktowni, szczególnie mój ojciec i nie chciałabym, żeby kiedyś moje dziecko usłyszało, że jest z probówki. Kiedyś myślał,że nie słyszę jak mówi do mojej siostry, która ma małą córeczkę, że przyjeżdżam poudawać mamusię bo sama nie mogę mieć dzieci. Od tego czasu jadę tam tylko na chwilę i stronię od dzieci.
    Boję się, że kiedyś moje dziecko mogłoby usłyszeć podobnie przykre słowa.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 13 października 2016, 10:51

  • Deseo Autorytet
    Postów: 782 639

    Wysłany: 13 października 2016, 11:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mar Ta wrote:
    Kiedyś myślał,że nie słyszę jak mówi do mojej siostry, która ma małą córeczkę, że przyjeżdżam poudawać mamusię bo sama nie mogę mieć dzieci. Od tego czasu jadę tam tylko na chwilę i stronię od dzieci.
    Boję się, że kiedyś moje dziecko mogłoby usłyszeć podobnie przykre słowa.
    Nie dziwię się, że nie chcesz tam jeździć, ja pewnie też bym się dwa razy zastanowiła gdybym coś takiego od własnego ojca usłyszała. Masakra.

    Mar Ta mam te same obawy co Ty. Tylko odnośnie teściów. Mieszkamy razem (każdy na swoim piętrze), są bardzo religijni, wścibscy i plotkujący. Na pewno im nic nie powiemy. Mieszkając w małej miejscowości nie możemy sobie pozwolić aby ktokolwiek o tym wiedział.
    Nie chcę, aby moje dziecko było wytykane palcami czy szykanowane.
    Jeśli powiem, to tylko mamie i przyjaciółce (która też zastanawia się na in vitro). Reszta nie musi wiedzieć. Im mniej tym lepiej.

    Emilka 2012 <3
    kgKip1.png
  • lipa Autorytet
    Postów: 2971 2685

    Wysłany: 13 października 2016, 11:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mój mąż podczas ostatnich wydarzeń apropos aborcji i ustawy o in vitro zrobił znajomym pogadankę w pracy. I wiecie co? Ludzie nie mają pojęcia, jak wygląda in vitro, na czym polega i że to wcale nie jest "tworzenie frankensteina". Nie znają podstaw, no o po co, skoro ich to nie dotyczy.
    A skąd mają wiedzieć, skoro my, zwykli chorzy ludzie, którzy z tego korzystamy, WSTYDZIMY SIĘ TEGO. (tzn nie, ja się nie wstydzę).
    Gdyby każda z nas otworzyła oczu dwóm, trzem osobom, świat i ludzie byliby dla nas lepsi, rozumieliby nas.
    A w taki sposób nie różnicie się niczym od ludzi, którzy potępiają in vitro.


    EDIT: a przy okazji pogadanki w pracy - po wszystkim przyszedł do mojego męża kolega. Okazało się, że od dwóch lat się starają i nic. Nie robili żadnych badań, nie wiedzą, gdzie się udać po pomoc, błądzą we mgle i przeżywają swoją tragedię we dwójkę w domu. Tak zaszczuci są niepłodni w tym kraju. Dopiero mój mąż mu trochę opowiedział o naszej walce i skierował do kliniki. Jestem z niego dumna.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 13 października 2016, 11:13

    wombi, Deseo, Sylwia_80, Beata.D, ana167, krycha.stara, zizia_a, Lianna, bebloszka90 lubią tę wiadomość

    r9x9d6w.png
    8ms0gsj.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 13 października 2016, 11:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    lipa wrote:
    Mój mąż podczas ostatnich wydarzeń apropos aborcji i ustawy o in vitro zrobił znajomym pogadankę w pracy. I wiecie co? Ludzie nie mają pojęcia, jak wygląda in vitro, na czym polega i że to wcale nie jest "tworzenie frankensteina". Nie znają podstaw, no o po co, skoro ich to nie dotyczy.
    A skąd mają wiedzieć, skoro my, zwykli chorzy ludzie, którzy z tego korzystamy, WSTYDZIMY SIĘ TEGO. (tzn nie, ja się nie wstydzę).
    Gdyby każda z nas otworzyła oczu dwóm, trzem osobom, świat i ludzie byliby dla nas lepsi, rozumieliby nas.
    A w taki sposób nie różnicie się niczym od ludzi, którzy potępiają in vitro.


    EDIT: a przy okazji pogadanki w pracy - po wszystkim przyszedł do mojego męża kolega. Okazało się, że od dwóch lat się starają i nic. Nie robili żadnych badań, nie wiedzą, gdzie się udać po pomoc, błądzą we mgle i przeżywają swoją tragedię we dwójkę w domu. Tak zaszczuci są niepłodni w tym kraju. Dopiero mój mąż mu trochę opowiedział o naszej walce i skierował do kliniki. Jestem z niego dumna.

    Oczywiście to wszystko prawda, spora część osób nie wie co to in vitro, ale prawda jest taka, że nie wyedukujemy wszystkich. Zawsze zostanie ktoś kto nie ze chce przyjąć naszych argumentów do wiadomości... i tu może okazać się, niestety ku naszemu zdziwieniu jest to ktoś z naszych bliskich.
    Myślę, że każdy mając wiedzę na temat swojego otoczenia ma świadomość komu mówić, a komu nie.
    Sama gdy jeszcze mieszkałam w mojej rodzinnej wioseczce byłam świadkiem, tego jak plotkowało się o synu mojego dyrektora z podstawówki, że to dziecko z probówki. Wiem było to jakieś dwadzieścia lat temu i czasy się zmieniły, ale ludzie tam są tacy sami.

    Deseo ja mam podobnie z rodziny jeśli komukolwiek, to powiem o tym jedynie mojej siostrze wiem, że wspiera moje decyzje i będę mogła na nią liczyć.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 13 października 2016, 11:36

  • Deseo Autorytet
    Postów: 782 639

    Wysłany: 13 października 2016, 13:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jasne trzeba uświadamiać ludzi co to jest in vitro, ale są ludzie i ludzie. W dużym mieście będąc anonimową zrobić takie warsztaty w pracy- super sprawa. Lipa masz bardzo mądrego męża :)
    Ale nie wyobrażam sobie w takim małym miasteczku gdzie ludzie myślą zaściankowo i "wiedzą swoje" stare babcie- "moherowe berety" nie zrozumieją. Myślę, że nawet nie chcą zrozumieć co to jest in vitro i "z czym się to je". Będą wiedzieć swoje- gdzieś zresztą jest ulokowany elektorat pisiorków...

    Emilka 2012 <3
    kgKip1.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 13 października 2016, 13:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Właśnie z powodu "i tak nie zrozumie" nie chcemy mówić teściowej, czyli mamie męża. Ona jest czasem tak wredna, że może powiedzieć, że dziecko nie będzie jej syna czy zwali winę na nasz styl życia, odżywianie, itp. Jakbyśmy mało mieli problemów.

  • lipa Autorytet
    Postów: 2971 2685

    Wysłany: 13 października 2016, 13:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Deseo wrote:
    Jasne trzeba uświadamiać ludzi co to jest in vitro, ale są ludzie i ludzie. W dużym mieście będąc anonimową zrobić takie warsztaty w pracy- super sprawa. Lipa masz bardzo mądrego męża :)
    Ale nie wyobrażam sobie w takim małym miasteczku gdzie ludzie myślą zaściankowo i "wiedzą swoje" stare babcie- "moherowe berety" nie zrozumieją. Myślę, że nawet nie chcą zrozumieć co to jest in vitro i "z czym się to je". Będą wiedzieć swoje- gdzieś zresztą jest ulokowany elektorat pisiorków...
    Mieszkamy w 15 tysiecznym miasteczku na Podkarpaciu ;-)

    wombi lubi tę wiadomość

    r9x9d6w.png
    8ms0gsj.png
  • Deseo Autorytet
    Postów: 782 639

    Wysłany: 13 października 2016, 13:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lipa, no to szacun :D

    wombi, lipa lubią tę wiadomość

    Emilka 2012 <3
    kgKip1.png
  • ewa81 Autorytet
    Postów: 5308 7946

    Wysłany: 13 października 2016, 13:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witam

    Moja ciąża jest z in vitro. Dla mnie to jest straszne przykre, że ludzie i najbliżsi potrafią takie przykre rzeczy mówić osobom, które mają problemy z zajściem w ciążę, że jedynym ratunkiem jest in vitro. Nie starają się tego zrozumieć, powinni wspierać. Łatwo się to mówi, jak kogoś ten problem nie dotyczy. W jakich my czasach żyjemy, że musimy ukrywać ten fakt, że dziecko jest z in vitro nawet przed najbliższą rodziną. To jest naprawdę chore :/.
    U nas wiedzą najbliższa rodzina, która bardzo nas wspierała i niektórzy znajomi. Ciociom, wujkom nie mamy zamiaru mówić, bo wiem, że są bardzo katolicy i jakie mają do tego podejście.

    IMSI - szczęśliwy transfer 15.07.2016

    tb73px9il7ny3lb9.png
  • wombi Autorytet
    Postów: 3843 2477

    Wysłany: 13 października 2016, 13:57

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja mieszkam w nieduzym miescie nad morzem - 40tys. Jak dla mnie wszyscy moga wiedziec ze robimy ivf. Mam to gdzies :)

    lipa, Karo-Linka, józefka lubią tę wiadomość

    Hashimoto, MTHFR , NK 17%,teratozoospermia, helicobacter, rozjechane cytokiny, gruczolak przysadki, endometrioza i borelioza - POKONANE
    Starania 7 lat
    HSG, laparoskopia, histero, IUI :( histero z resekcją
    01.2016 I ICSI :( 1 zarodek, 0 mrożaków
    05.2016 II ICSI 1 zarodek 8A1, 0 mrożaków, [*] 6tc <3
    11.2019 IUI :(
    12.2019 IUI :(
    02.2020 IUI :(
    06.2020 III IMSI 9 komórek, 3 dojrzałe, 1 zapłodnienie - brak transferu :(
    09.2020 - leczenie immuno i 3 cykle starań naturalnych
  • Lilah Autorytet
    Postów: 623 361

    Wysłany: 13 października 2016, 14:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    lipa wrote:
    Mój mąż podczas ostatnich wydarzeń apropos aborcji i ustawy o in vitro zrobił znajomym pogadankę w pracy. I wiecie co? Ludzie nie mają pojęcia, jak wygląda in vitro, na czym polega i że to wcale nie jest "tworzenie frankensteina". Nie znają podstaw, no o po co, skoro ich to nie dotyczy.
    A skąd mają wiedzieć, skoro my, zwykli chorzy ludzie, którzy z tego korzystamy, WSTYDZIMY SIĘ TEGO. (tzn nie, ja się nie wstydzę).
    Gdyby każda z nas otworzyła oczu dwóm, trzem osobom, świat i ludzie byliby dla nas lepsi, rozumieliby nas.
    A w taki sposób nie różnicie się niczym od ludzi, którzy potępiają in vitro.

    .

    Brawa dla meza ale...nie zgodze sie z tym wrzucaniem nas do jednego worka z tymi co potepiaja in vitro.

    Ja jeszcze do niedawna nie wiedzialam nic o in vitro.
    I nigdy nie potepialam i nie komentowalam decyzji innych wlasnie dlatego, ze nie mialam o tym pojecia.
    Jeszcze zanim okazalo sie, ze mam problemy z plodnoscia mialam w rodzinie przypadek z ivf. Nawet by mi przez mysl nie przeszlo, zeby komentowac czy krytykowac wtedy. Moi rodzice tradycyjni katolicy tez zlego slowa nie powiedzieli i nigdy nie dali odczuc tej osobie, ze zrobila cos zlego albo cos z czym sie nie zgadzaja.

    Tu nie chodzi tylko o wiedze w temacie. Chodzi po prostu o zwykla ludzka empatie i wyrozumialosc. A my Polacy niestety czesto najlepiej wiemy jak inni maja zyc ;)

    Mysle, ze kazda z nas duzo chetniej by mowila innym, jesli w najgorszym przypadku moglybysmy uslyszec od przeciwnikow ivf: ok, Twoja decyzja, nie mnie to oceniac bo nie jestem w tej sytuacji/nie znam sie na tym/nie wiem na czym to polega.





    2020 - starania o drugie dziecko na jakis czas zawieszone ale...czekamy i pragniemy Cie nasz drugi skarbie
    2018 - jest corka 😍
    2017 - ivf nr 2 😊
    2016 - ivf nr 1 😞

    I trust that my baby will come to me at the right time 🙂
  • lipa Autorytet
    Postów: 2971 2685

    Wysłany: 13 października 2016, 15:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lilah tak, nie chodzi mi o sama wiedzę, ale o nastawienie do in vitro z powodu niewiedzy. Ludzie slysza w kościele tylko, że to źle, że to zabijanie dzieci, że zabawa w Pana Boga.
    Mam na myśli tylko to, że nikt inny, tylko my, którzy się z tym zetknelismy, możemy uświadomić otoczeniu jak jest naprawdę. Ze to normalne leczenie, że nie wyrzucamy do kosza zarodkow itp itd.
    Czekam na czasy, kiedy in vitro będzie czymś normalnym w naszym kraju.

    r9x9d6w.png
    8ms0gsj.png
  • Lilah Autorytet
    Postów: 623 361

    Wysłany: 13 października 2016, 15:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mysle, ze takie czasy nadejda :)

    Ja powiedzialam tylko w pracy, wszyscy wiedza. Nie wstydze sie.
    Ale to za granica. A w Polsce mam niestety opory zeby mowic :/


    Wiadomość wyedytowana przez autora: 13 października 2016, 15:35

    2020 - starania o drugie dziecko na jakis czas zawieszone ale...czekamy i pragniemy Cie nasz drugi skarbie
    2018 - jest corka 😍
    2017 - ivf nr 2 😊
    2016 - ivf nr 1 😞

    I trust that my baby will come to me at the right time 🙂
  • Foto_Anna Autorytet
    Postów: 549 959

    Wysłany: 13 października 2016, 17:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    In vitro to DUMA!
    To wielki postęp ludzkości, cud medycyny!

    lipa, llallka, Lidwinka1 lubią tę wiadomość

    zem3anlikdzagrk5.png

    Szczęścia nie można kupić, ale można je sobie urodzić :)
  • Justeck Ekspertka
    Postów: 274 98

    Wysłany: 13 października 2016, 17:40

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Czytam Wasze wypowiedzi i przeżycia i nie mogę wyjść z podziwu że niektóre z Was nie pomorodowały wszystkich dookoła w stylu Kill-Bill'owskim. Mi samej się nóż w kieszeni otwiera (i język ostrzy) jak słyszę dużo bardziej niewinne komentarze. Np moja siostra cioteczna, która stwierdziła że wybierając mieszkanie nie myśleliśmy o dzieciach (bo plac zabaw jest za mały), bo nie musimy o tym myśleć.

    Mieszkam w stolicy i powiem Wam że chyba bym się nie zdecydowała na powiedzenie rodzinie ani tym bardziej znajomym, gdybym się zdecydowała na in vitro. Nie wiem jak dalej potoczy się nasze prawo (choć mam nadzieję że do przodu), ani społeczeństwo. Poza tym to też kwestia rodziny. Moja jest zasadniczo ok i ma zdrowe podejście, ale zdarzają się przypadki beznadziejne, których podejścia pewna nie jestem. I o ile ja się nie boję o siebie, bo jestem pyskata, o tyle o dziecko bym się obawiała bardzo.

    Wątek tak osadzony w ideologii i wierzę jest też m. zd. zupełnie beznadziejny w kontekście edukacji społeczeństwa. Można się co najwyżej posprzeczać. Niepłodnych i to, co dla nich znaczy in vitro zrozumieją tylko inni którzy to przeszli.

    Lilah lubi tę wiadomość

    Insanity: doing the same thing over and over again and expecting different results. (anonim)
  • llallka Autorytet
    Postów: 738 523

    Wysłany: 13 października 2016, 18:45

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja jestem chwilami załamana poziomem wiedzy na temat in vitro. Nie wymagam oczywiście żeby znali temat tak dogłębnie jak my- ludzie, którzy w tym "siedzą" ale powtarzanie tych samych bzdur powala. Ja już nie mówię o tych osobach, które są totalnie anty wyjeżdżają z tekstami : a może napro zamiast in vitro? Ale nikt nie zdaje sobie sprawy, że to nie wygląda tak jak na filmach- dziś stwierdzamy że jesteśmy bezpłodni a jutro "wstrzykują nam zarodek. Leki wizyty, badania, hiperstymulacje, ciąże biochemiczne- o tym nikt nie ma zielonego pojęcia. Gdy opowiedziałam o tym mojej mamie pierwszy raz w życiu zobaczyłam jak ją zatkało i nie wiedziała co powiedzieć. Była w szoku przez co musieliśmy przejść i bez zbędnej hipokryzji- przez co głównie ja przeszłam.
    Nie oczekuję, że każdy będzie znał te wszystkie szczegóły, ale ja np nie znam szczegółów przeszczepu szpiku kostnego u osób z białaczką, ale do głowy by mi nie przyszło bagatelizowanie tego przez co Ci ludzie muszą przejść.

    lipa lubi tę wiadomość

    nzjdyx8dfh9ywefg.png
  • józefka Autorytet
    Postów: 2616 1912

    Wysłany: 13 października 2016, 20:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kto ma edukować ludzi, jak nie my które przez to przechodzimy i nasi mężowie, partnerzy. Każda kolejna osoba która poznaje procedurę jej przebieg, nasz wysiłek fizyczy, psychiczny i emocjonalny, to osoba dokształcana. Mam koleżankę która rozważa podejście do in vitro i gdzie miała szukać informacji jak nie z pierwszej ręki. jej parter rozmawiał z moim mężem. przedstawiliśmy plusy i minusy. efekt wystaje mi z przodu i regularnie kopie, większej zachęty nie trzeba było.

    moja rodzina po mimo że raczej prawicowa, dumna jest z Kropka i nie wstydzi się GO, wręcz podkreślają, ze będą GO bronić i nie pozwolą by Mały ucierpiał w jakim kowlwiek momencie.

    dzieci z in vitro to najbardziej kochane i wyczekiwane dzieciaczki. Dlaczego? bo rodzice wiele poświęcają dla nich, nie patrząc często na własne zdrowie i finanse domowe.

    In Vitro to DUMA to CUD !!!

    lipa, Martoszka, wombi, SzewskaPasja lubią tę wiadomość

    https://www.maluchy.pl/li-72827.png
  • e_mil_ka Autorytet
    Postów: 4988 3100

    Wysłany: 13 października 2016, 20:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Czytam wasze wpisy i nie mogę przeżyć, że tacy mogą być ludzie a w tym rodzina. Szczerze to ja nie spotkałam się z żadną krytyką. Pochodzę z małej miejscowości wioseczki i zdaję sobie sprawę, że może ludzie prędzej czy później się o tym dowiedzą, bo nie kryjemy się z tym. Ale mam to w nosie co ktoś sobie pomyśli. W ostatnim czasie wylądowałam w szpitalu, bo niestety dopadła mnie hiperstymulacja i nie doszło do transferu. Nie wiecie nawet jakie było zaciekawienie wśród pielęgniarek. Dużo z nich dopytywało jak ta procedura wygląda i gdzie się leczymy. Zazwyczaj osoby te miały kogoś znajomego bądź kogoś w rodzinie kto zmaga się z niepłodnością i nie wiedzą gdzie szukać pomocy. Każdy dziękował za udzielone informacje i życzył powodzenia.
    Kiedy chodziłam do liceum miałam nauczyciela, który wraz żoną adoptował dziewczynkę. Zapytaliśmy go kiedyś czy nie boi się, że jego dziecko będzie wytykane, że jest adoptowane. Powiedział, że na kursie przygotowującym do adopcji uczyli, żeby takiemu dziecku mówić od początku że jest adoptowane np. "moja kochana adoptowana córeczka", kiedyś córka zapyta co to znaczy. Nie będzie dla niej to żadnym szokiem a czymś normalnym. Tak samo myślę warto postąpić jest w przypadku in vitro. Moje dziecko będzie wiedziało, że jest na świecie dzięki in vitro i niczym nie rożni się od innych dzieci.

    lipa, józefka, wombi lubią tę wiadomość

    34bwqqmz9vw0hq75.png
    Emilka
    22.09.2016 r. - punkcja, hiperka, transfer przełożony- 5 *
    5 x crio = 3 x cb :(
    29.06.20 - cn - oczekiwanie na zarodek
    08.07.20 - mamy serduszko ♥️
    30.07.20 - szpital bakterie w moczu
    15.09.20 - czekamy na Igunię :)
  • Deseo Autorytet
    Postów: 782 639

    Wysłany: 13 października 2016, 20:43

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja wychowana w dużym mieście- nie mam problemu aby o tym mówić, dlatego też będę chciała powiedzieć przyjaciółce, bo wiem, że jest na podobnym etapie co my i nie wie co dalej. Chce jej pomóc, powiedzieć dokładnie jak to wygląda a nie wstydzić się i chować głowę w piasek.
    A co będzie jak ktoś, kto wiedział o jakiś problemach z naszym poczęciem zapyta wprost : czy naturalnie czy in vitro? Nie mam zamiaru ukrywać.
    Ale mój mąż jest bardzo skryty i na pewno nie będzie chciał o tym opowiadać. Szczególnie w naszym małym miasteczku- 5tys.

    Emilka 2012 <3
    kgKip1.png
  • llallka Autorytet
    Postów: 738 523

    Wysłany: 13 października 2016, 20:57

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dla mnie in vitro też nie jest powodem do wstydu. I tak jak napisała Józefka- dzieci z in vitro są najbardziej wyczekane i kochane i zapewne gdy i nam się w końcu uda, nie będziemy robić z tego tajemnicy. O samym fakcie starań nie rozmawiałam ze zbyt wieloma osobami, szczegóły znam tylko ja i mój mąż, a dzieje się tak głównie dlatego, że to wszystko jest nadal bardzo osobiste, intymne. Gdy słyszę jakieś bzdury na ten temat, to w miarę możliwości prostuję niektóre rzeczy, a czasami reaguję dość nerwowo, zwłaszcza gdy ktoś tępo rzuca takie hasła jak eugenika.

    lipa lubi tę wiadomość

    nzjdyx8dfh9ywefg.png
1 2 3
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Bolesne miesiączki - skąd się biorą bóle miesiączkowe? Przyczyny, objawy, leczenie.

Bolesne miesiączki mogą występować nawet u 75% kobiet w wieku rozrodczym! Jakie są najczęstsze przyczyny bólu miesiączkowego? Czym jest bolesne miesiączkowanie pierwotne, a czym wtórne? Kiedy bolesne miesiączkowanie wymaga konsultacji z lekarzem? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Jak radzić sobie z trudnymi pytaniami, gdy cierpisz na niepłodność i masz problemy z zajściem w ciążę?

Tylko osoby, które doświadczyły przedłużających się starań o dziecko, wiedzą jak trudne mogą być pytania ze strony innych... "A Wy kiedy będziecie mieli dziecko?" jest jednym z najczęstszych. Jak odpowiadać na trudne pytania? Jak radzić sobie z emocjami podczas przedłużających się starań o dziecko? I dlaczego problemy z płodnością są tak trudnym emocjonalnie doświadczeniem? Przeczytaj artykuł doświadczonego psychologa - Justyny Kuczmierowskiej, która na codzień pracuje z parami borykającymi się z niepłodnością! 

CZYTAJ WIĘCEJ

Niedoczynność tarczycy podczas starania o dziecko

Tarczyca to niewielki gruczoł umiejscowiony na szyi człowieka, który wytwarza hormony i ma ogromny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Dlaczego tak często obniża płodność kobiety? Jak rozpoznać najczęstsze choroby tarczycy: niedoczynność i nadczynność? Przeczytaj w eksperckim artykule w całości poświęconym tarczycy! 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego