Założyłam konto specjalnie po to, żeby tu napisać. Szkoda, że nie na tym forum ma więcej osób korzystając z usług wrocławskiej Invicty. Nie wiem, jak jest w innych placówkach, ale mnie napisano 2,5 tygodnia temu, że kończa im się środki z MZ i dlatego będę musiała zaczekać dłużej na wyznaczenie nowego terminu wizyty do podpisania zgody (najlepsze, że na początku maja już siedzieliśmy z długopisem w ręce i co się okazło w ostatniej chwili? że brakuje jednego badania! Jego ważność wyszła już parę miesięcy temu i z jakiegoś powodu nikt tego wcześniej nie zauważył, kwalifikując nas do kolejnych procedur: ani lekarka, ani opiekunki pacjenta. Brak słów na to, jak olana się poczułam...). To będzie już nasze ostatnie podejście z własnymi komórkami i jestem mega wkurzona, że zostaliśmy potraktowani tak z buta, zepchnięci na boczny tor jak pacjenci drugiej kategorii. Pani stwierdzila, że pierwszeństwo mają pary, które już mają podpisaną zgodę, dlatego my musimy zaczekać na swoją wizyę do początku września. Już, już prawie zostaliśmy zapisani i wiecie, co się stało? Po zaproponowaniu terminu i mojej zgodzie na niego, pani odpisała, że skontaktuja się ze mną w najbliższtm czasie. Niespodzianka, bo od początku tego miesiąca nikt nie raczyl ponownie napisać ani zadzwonić.
Dlatego nie wiem, czy polecam komukolwiek Invictę. Nawet jesli faktycznie problem leży po stronie niewystarczających środków to i tak nie wypada traktować swoich pacjentów tak z buta. Zwłaszcza że zostawiliśmy tam sporo pieniędzy (biopsja, bad. genetyczne, a wcześniej dwie inseminacje). Powinni chociaż zaklepać ten wrześniowy termin, a nie zostawiać człowieka kompletnie bez jakichkolwiek informacji, wyjasnień...