X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki ciążowe Kolejny siuraczek rośnie :D
Dodaj do ulubionych
1 2 3

20 października 2015, 13:11

Na początku chciałam bardzo podziękować wszystkim za miłe komentarze pod moimi wpisami, jesteście kochane <3 <3 <3


Po dzieciach zaraz i ja załapałam się na wirusa i cały weekend bolał mnie żołądek i męczyła biegunka. Waga spadła o 1,5 kg przez te rewolucje, ale już jest dobrze. I już chyba na dobre pożegnaliśmy się z chorobami, i mam nadzieję że tak już zostanie.

Przez prawie tydzień nie czułam maleństwa i zaczynałam się martwić, jednak wczoraj rano kiedy się obudziłam poczułam delikatne "bulgotanie", a wieczorem już nie tylko "bulgotki" ale bardzo delikatne ruchy, takie smyrnięcia :D
Zasnęłam spokojnie, i obudziłam się dzisiaj dzięki temu w świetnym humorze i mimo paskudnej pogody za oknem ja mam chęci do życia i energię by ogarnąć w domu to co już od dawna prosi się o ogarnięcie :D


21 października 2015, 08:04

Wczorajszy dzień bardzo miły. Wpadła do mnie najpierw koleżanka na kawusię, później spontaniczny wypad do mamusi sobie z dziećmi zafundowaliśmy :)
Jak tylko Synek wrócił ze szkoły i odrobił lekcje to pojechaliśmy na obiadek, a wiadomo że obiadki u mamy najlepiej smakują :)
Jeśli chodzi o jedzenie to chyba wczoraj pobiłam wszystkie rekordy, śniadanie, dwa obiady dość spore porcje :P i na przekąskę chałwa a wieczorem jeszcze lody :)

A to ja po całodziennym obżarstwie :P

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/294ba01f4db5.jpg

22 października 2015, 17:45

Dzisiaj dzień spędzony na leniuchowaniu. Spałam do 9:00, wysłałam synka do szkoły wypiłam kawusię zjadłam sękacza i paczkę chrupek i ponownie się położyłam.
Udało mi się na chwilę kimnąć i obudziło mnie szczekanie psiaków, wstaję patrze a to mama z niezapowiedzianą wizytą.
Wypiliśmy kawkę i chwilkę posiedziałyśmy, kiedy mama pojechała wsunęłam kanapkę i znowu wylądowałam pod kołderką.
Tak przysnęłam, że synek dwa razy dobijał się na tel zanim się ocknęłam, bo zawsze dzwoni jak skończy lekcje że wraca :)
Nie mam nawet obiadu dla dzieci, co za matka ze mnie...
Lecę zaraz do sklepu i kupię na szybko coś do zjedzenia, Filuś chce skrzydełka pieczone, a ja tak nie lubię myć mięsa blleee.
Ale cóż trzeba dzieciom w nagrodę, że dali mamie poleniuchować chociaż kolacje na ciepło zrobić :)
Dobra lecę bo nie dojdę do tego sklepu... a tak mi się nie chce, no mam normalnie dzisiaj strasznego lenia.
Idę już, czym szybciej wrócę, zrobię kolację tym szybciej wskoczę znowu pod kołderkę :)
C.d.
Więc tak do sklepu dotarłam i zakupy zrobiłam.
Dzieci na życzenie dostały na kolację pieczone skrzydełka a sobie kupiłam na szybko flaczki.
Zjeść zjadłam ale jakoś specjalnie bez szału.
Oczywiście nie wytrzymałam i kupiłam 7UP-a, no tak mi smakują te wszystkie niezdrowe gazowane napoje, że jak jestem w sklepie to nie mogę się powstrzymać. Wypiłam oczywiście już 2 kubki i zjadłam kolejne 3 sękacze, niestety ostatnie albo stety bo nie mogę się oderwać od słodkości :)
I mówi się że słodkie je się na dziewczynkę...
więc albo miedzy nogami była pępowina, albo właśnie obaliłam stary jak świat mit o apetytach ciężarnych :P
A tak swoją drogą to nadal nie mogę się przyzwyczaić do tego że będzie właśnie synek jakoś mi moje przeczucia nie dają spokoju. Dalej mówię do mieszkańca mojego brzuszka dzidziuś :) Może jak na kolejnej wizycie się potwierdzi to wreszcie uwierzę :)
Jutro wraca mąż znowu tylko na weekend, ale jest szansa że z końcem października skończą się wreszcie delegacje.
Chciałabym już zacząć malowanie mieszkania, żeby wyrobić się z tym bałaganem przed świętami. Myślę już nad zakupami dla maluszka, ale przed remontem niema co zagracać do reszty pokoi. Przeglądam póki co internet w poszukiwaniu łóżeczka, wózka, pościeli i innych gadżetów ale na tym koniec. Pewnie żebym umiała, to już bym dawno odmalowała ściany chociaż w pokoju dla maleństwa i powoli wszystko kupowała. Ostatnio jak właśnie tak myślałam nad tym co jeszcze trzeba zrobić, kupić itd. to wzięłam się za przestawianie. Cały salon przewróciłam do góry nogami, później trochę żałowałam że oczywiście zabrałam się za to sama bo brzuch zaczął pobolewać więc kolejny dzień leniłam się aby odpocząć. Mąż też mi nagadał że mogłam zaczekać na niego, ale ja już tak mam. Jak się na coś nakręcę to muszę mieć teraz, zaraz, natychmiast i już :)
Dlatego może i dobrze że malować nie potrafię bo kto wie czy mąż by dom poznał po powrocie :P
A tak wg to miałam iść spać i co... dzieci śpią a mi przeszło i teraz będę buszowała do 2-3 w nocy a jutro znowu w dzień będę odsypiać.

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2015, 22:39

23 października 2015, 17:57

20 tc (19+0)

Kolejny dzień upłynął mi na błogim lenistwie.Taka jakaś zmęczona jestem i śpiąca prawie jak na początku, nie wiem czy ta pogoda jesienna ma na mnie taki wpływ, czy może leki na tarczycę które przyjmuję od dwóch tygodni.
W każdym razie wstałam rano po 6 wypiłam kawusię jak zawsze zresztą. Filipek poszedł do szkoły, a ja zrobiłam śniadanko dla Alanka i siebie i hop pod kołdrę. Tak se pospałam, że nagle 12 na zegarze wybiła. Wstałam i wstawiłam zupkę, bo przecież kolejny dzień bez obiadu to już byłaby przesada.
Wpadła do mnie koleżanka na kawusię i przyjechała z zapasem pysznego ciasta. Fajnie bo wczoraj skończyłam ostatnie sękacze i nie miałabym co wszamać :)
Dałam jej papierek od jednego z nich, bo jutro ma być w MAKRO i zobaczyć czy takowe tam mają i w razie "W" kupić mi na zapas całe pudełko.
W każdym razie K pojechała a ja zamiast posprzątać dom na powrót mężulka, bo będzie już dzisiaj w nocy w domku, to siedzę jak ta dupa wołowa i nawet palcem nie kiwnę.
Zjedliśmy z dziećmi obiadek i tak leci.
Dobrze że jutro sobota budzik wyłączony, telefon wyciszony i mam nadzieje że wstanę wyspana i z energia na cały dzień :)
No nic lecę jeszcze na kanapę i do kolacji jeszcze poleniuchuję, a co tam jak się lenić to już cały dzień :)

27 października 2015, 19:22

No i weekend był i się zmył, mąż przyjechał i znowu wyjechał, ale tylko do piątku i znowu będzie i jest szansa że już nie będzie jechał chociaż w tej ich firmie to nigdy nic nie wiadomo.
W sobotę na lajciku wstałam jakoś po 8 chyba, maż już był na zakupach. Wrócił zrobił pyszne śniadanko i zaczął przeglądać internet w poszukiwaniu samochodu, bo szukamy już dobrych parę miesięcy. Zjedliśmy i pojechaliśmy na zakupy, a później do mojej mamy na obiad. Właściwie to mąż pojechał na obiad a ja z dziećmi tylko popatrzeć, bo mama ugotowała czerninę, której ani ja ani dzieci nie tkniemy, a mąż uwielbia i ma okazję zjeść tylko w gościach :)
Wieczorkiem jakoś wróciliśmy i tak uciekł jeden dzień.

W niedzielę jak wstałam to oczywiście moja powsinoga już była na giełdzie samochodowej :)
Wrócił mój kochany z bukietem róż i oczywiście zapodał śniadanko całej rodzince jak to na męża i tatusia przystało :)
Ponownie zasiadł przed lapiem i szuka auta, więc ja postanowiłam poszukać łóżeczka dla maluszka. Wyszukaliśmy, podzwoniliśmy i ruszyliśmy na oględziny.
Wróciliśmy po wielomiesięcznych poszukiwaniach naszym nowym "używanym" Passatem kombi.
Wreszcie doczekałam się dużego, rodzinnego autka :D
Wieczorem pojechaliśmy oglądać łóżeczko i wróciliśmy z nim do domku, więc pierwszy zakup dla maleństwa też zrobiony.
I tak oto minął weekend z mężem przy boku :)

Ja dzisiaj byłam na wizycie u endo na NFZ, czekałam na te wizytę dwa miesiące i dzisiaj 3h w kolejce doktorek zapisał leki i dał skierowanie na USG tarczycy i badania krwi i kazał zarejestrować się na styczeń, bo w marcu rodzę... śmiechu warte
Dobrze że wcześniej ogarnęłam endo prywatnie i już dawno biorę leki i 12.11 mam kolejną wizytę, bo lecząc się na NFZ to można wykorkować 9 miesięcy trwa ciąża, a 7 miesięcy w kolejce trzeba czekać...
Wcale się nie rejestruję już na ten styczeń, wolę zapłacić i niech mnie prywatnie leczą bo to co się wyrabia to jakaś paranoja jest.

Pochwalę się na koniec jeszcze łóżeczkiem :)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/2f9c249bd41e.jpg

5 listopada 2015, 13:08

Ostatni dzień 21 tc (20+6)

Trochę minęło od ostatniego wpisu, ale było trochę do zrobienia, a właściwie nadal jest sporo do ogarnięcia.
Tyle marudziłam o malowaniu mieszkania, a przynajmniej pokoju dla maluszka, że wreszcie mama i jej partner zlitowali się nad marudną ciężarną i postanowili wpaść i ogarnąć sprawę.
W piątek przyjechali raniutko i pojechałam z Krzysiem do castoramy po farby i inne potrzebne pierdoły. Wróciliśmy i zabraliśmy się do pracy. Samo wynoszenie mebli zajęło pół dnia. Oczywiście wiecznie mnie upominali że mam nie dźwigać nie nosić, ale ja nie umiem siedzieć i patrzeć jak tyle się dzieje. Nosiłam więc pluszaki, książki, gry i inne drobiazgi :)
I zaczęło się wielkie malowanie, wielkie bo jak widać na zdjęciu wyżej jedna ze ścian była czerwona, pozostałe żółte... co za masakra nigdy więcej kolorów na ścianach :P
Malowanie trwało do 23, więc mama i Krzysiu nocowali u mnie, na moim łóżku a ja musiałam się wygnieść z dzieciakami.
Po 4 nad ranem wrócił mąż z delegacji jakoś się przecisnął przez ten cały majdan i wskoczył do nas do wyrka. Był ścisk niesamowity ale co tam daliśmy radę :P
Kiedy rano poszliśmy oglądać jak wyglądają ściany okazało się że jeszcze trzeba położyć kolejną warstwę, czyli czwartą. No to znowu do sklepu po farbę bo już się wymarnowała ta co była i heja za malowanie :)
Później już tylko ustawianie mebli i ok 15 było po wszystkim.
Teraz jeszcze muszę poukładać wszystkie szpargały ale jakoś energia wyparowała :)

Dzisiaj po 6 rano byłam już w laboratorium, krew, mocz i glukoza ogarnięte i odhaczone na liście, wyniki będą jutro, a o 17 jeszcze mam zebranie RR.
Jutro USG połówkowe na 9 rano, a o 17:00 planuję jeszcze pojechać na warsztaty FOR HOME. W weekend szkoła, poniedziałek USG tarczycy, wtorek wizyta u ginekologa i w czwartek endokrynolog.
Trochę teraz się tego nazbierało, a kupka z pieniędzmi się szybko kurczy.

Jeśli chodzi o mnie to czuję się raczej dobrze. Najbardziej mnie martwi to że nadal bardzo rzadko i słabo czuję maleństwo, ale tłumaczę sobie to tym łożyskiem. Jestem jednak dobrej myśli i wierze że jutro zobaczę dużego i zdrowego dzidziusia na ekranie.
Jestem też ciekawa czy płeć się potwierdzi.

Maż oczywiście dalej w delegacji, już nawet się nie pocieszam że jak wróci to nie będzie jechał bo to się zmienia z dnia na dzień.

Uciekam teraz trochę odpocząć na kanapie :)

9 listopada 2015, 19:23

Znowu uciekło kilka dni...

Byłam na tych warsztatach i jestem zadowolona bo sporo się dowiedziałam.
Ale ważniejsze było połówkowe więc tak...
Synuś pozostaje synusiem, siurek nie odpadł :P Wszystkie pomiary wyszły prawidłowe, a maluszek ważył 365g także kawał chłopa. Badanie trwało ok 10min ale P.dr bardzo miła mówiła co widzi i na koniec powiedziała że teraz się już nie martwić bo na tym etapie jest wszystko w jak najlepszym porządku. Chyba wyczuła moje zdenerwowanie, i kiedy spytała czemu się tak denerwuję to już wymiękłam totalnie i oczywiście zryczałam się jak głupia ze szczęścia rzecz jasna, bo strasznie się stresowałam tą wizytą.

W weekend byłam w szkole i na wykładach z geografii maluszek się uaktywnił i zapodał mi trzy kopniaki takie prawdziwe nie bąbelki czy bulgotki. I właśnie od tego czasu zapodaje mi na pociechę kilka takich boksów dziennie, a ja jestem o niebo spokojniejsza o swoje słoneczko <3 <3 <3

Dzisiaj byłam na USG tarczycy i wychodzi na to że z tarczycą jest wszystko ok.
Obraz prawidłowy tarczyca i węzły chłonne nie powiększone.
Zobaczymy co w takim razie powie endo w czwartek.

Jutro kolejne podglądanie synka, ale u mojego gina ciekawa jestem czy sprawdzi wagę maluszka, a jeśli tak to ile przybrała moja kruszynka.

Niedługo postaram się wrzucić jakieś fotki synka i aktualnego brzuszka, ale na chwilę obecną nie mam zupełnie czasu :)

13 listopada 2015, 08:45

23 tc (22+0)

Zacznę od wizyty u ginekologa. Waga na plus 2 kg, ciśnienie prawidłowe wyniki moczu, morfologia i glukoza ok. Spadła hemoglobina więc w ruch idzie żelazo. Do tego doktorek zauważył że zrobiła mi się przepuklina pępkowa, ale nic nie mówił a ja właściwie zbagatelizowałam i nie pytałam... teraz zastanawiam się co z nią dalej ???
Zapytam na kolejnej wizycie 8.12, jak nie zapomnę.
Synuś nie jest jakimś wybitnym wielkoludem ale rośnie prawidłowo 378 g ważył i wg USG jest tydzień młodszy. Serduszko pukało pięknie i rytmicznie 157 ud/min, najwspanialsza muzyka świata :D
Szyjka dłuuuga jak to powiedział lekarz także jestem spokojna :)

U endo tak se... trzeba było zwiększyć dawkę leków bo wyniki prawie bez zmian. Pocieszający jest fakt że tarczyca nie jest uszkodzona po prostu niedomaga ze względu na ciążę.
Za miesiąc znowu wyniki i do kontroli.

Mąż dzisiaj po pracy będzie wracał do domku WRESZCIE !!!
Będzie późno w nocy. Jestem tylko ciekawa czy w poniedziałek czasem nie będzie musiał jechać znowu.
Ja jutro i w niedzielę znowu mam zajęcia i to cały dzień od 8-17 :(

Dzisiaj na obiadek wymyśliłam kluchy ziemniaczane z kapustą i twarogiem. Wczoraj już wszystko kupiłam, bo w zasadzie ten smak chodzi za mną już od dobrego miesiąca i nie mogę się opędzić :P


20 listopada 2015, 08:09

24 tc (23+0)

Minął kolejny tydzień, a u nas nic się nie zmieniło. Nawet waga stoi w miejscu.
Znowu czekam na powrót męża, ostatnio był 4 dni w domku, ale z tego ja 2 dni w szkole i w sumie nawet nie poczułam tego długiego weekendu z mężem.
Byliśmy w smyku oglądać wózki. Nie było mojego upatrzonego RIKO BRANO ECO, więc nadal nie wiem jak prezentuje się na żywo. Był podobny ADAMEX PAJERO ALU i nawet fajny, ale jeszcze na kupno jest czas więc zobaczymy na który padnie.
Jeśli chodzi o wyprawkę to nadal nic więcej nie kupiłam, oglądam i oglądam i nic mi się nie podoba w takim tempie to do marca mogę się nie wyrobić :)
Kupiłam za to firanki do wszystkich pomieszczeń i w sobotę ma przyjechać mama myć mi okna. Co ja bym bez niej zrobiła.
Dzisiaj planuję pofarbować włosy, ale że planuję już od ponad 2 tyg to nie wiem czy mi się uda :D

21 listopada 2015, 10:25

Jak zaplanowałam tak zrobiłam :)
Włosy pofarbowane, brwi zrobione, włoski ułożone, wypacykowałam się i pojechałam na szkolenie które trwało 5h.
Mały wariował w brzuchu przez większość czasu, a ja już nie wiedziałam jak siedzieć.
Jednak było warto nauczyłam się mega dużo a do tego po-przebywałam w świetnym towarzystwie. Jak ja lubię te moje wypady :D
Wróciłam ok 22 do domku, mąż też już był. Wreszcie koniec delegacji, przynajmniej na razie.
Dzisiaj dostałam śniadanko do łóżka i kawkę, tak mi tego brakowało :)
Mąż pojechał właśnie na zakupy, po drodze zabierze moją mamę. Posiedzimy razem, zjemy sobie wspólnie obiadek i dalej się zobaczy :)
W każdym razie jestem szczęśliwa, że mam znowu mężulka w domu :)

4 grudnia 2015, 08:42

**************************************

Remont i remont, remont i szkoła,
jestem tym wszystkim bardzo zmęczona.
Sprzątanie, pranie i gotowanie,
dość mam już życia w tym bałaganie.

Dzień za dniem tak szybko umyka,
gdy w tle z pod wałka gra tylko muzyka.
Oczy pieką już z niewyspania,
a jeszcze mnie czeka tyle sprzątania.

**************************************

Tak właśnie upłynął czas mojej nieobecności tutaj, remontów koniec ale sprzątania mam jeszcze na kilka dni.
Gdyby nie to że sobota i niedziela znowu szkoła to ogarnęłabym to razem z mężem przez weekend, a tak to po niedzieli jeszcze będzie co robić.
W niedzielę już pierwsze egzaminy, proszę wiec o kciuki bo brak chęci i czasu na ślęczenie nad materiałami.

Ogromne podziękowania dla mojej mamy <3
Całe to sprzątanie poremontowe ogarnęła za mnie, mi zostało tylko posortować i poukładać w szafkach.
Kocham Cię MAMCIU <3

We wtorek wizyta, zobaczymy jak maluszek rośnie.
Nadal nie zdecydowaliśmy się na żadne imię dla synka,
może Oliwier ale jakoś jeszcze bez przekonania więc wszyscy mówimy dzidziuś :)
Zobaczymy... jest jeszcze trochę czasu.
W każdym razie maluch odzywa się do mamusi kilka razy na dzień, nadal najbardziej podoba mu się na wykładach z geografii bo potrafi szaleć wtedy przez 3h bez odpoczynku :)

Na dziś to tyle, mam nadzieję że teraz będę systematycznie pisała co u nas :)

10 grudnia 2015, 09:03

Pierwsze egzaminy jakoś poszły, teraz kolejne i przerwa do stycznia wtedy ostatnie egzaminy.
We wtorek byłam u lekarza pierwszy raz udało się dotrzeć na wizytę z mężem, dobrze że przypadła wizyta we wtorek bo w środę męża znowu wysłali w delegację.
Maleństwo nasze waży trochę ponad 800gr jak zwykle podczas wizyty leniuchował i nie chciał się nam pokazać. Buziaka zakrył rączką, ziewnął słodko dwa razy majtnął rączką nad głową i znowu się zakrył.
Teraz kolejna wizyta 5 stycznia.
Od dzisiaj do terminu porodu pozostało 99 dni, i właśnie zdałam sobie sprawę że szybko leci ten czas. Pamiętam jak w poprzedniej ciąży odliczałam tę stówę.
Teraz zleci jeszcze szybciej, bo to święta, Sylwester, ferie i już będziemy czekać...

Dawno nie było fotek więc się już poprawiłam i wrzucam.
fotka brzuszka z wczoraj, i maleństwo z wtorkowej wizyty.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d9c5c0ea1f71.jpg http://naforum.zapodaj.net/thumbs/4958ce9b5416.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2015, 09:13

18 grudnia 2015, 09:03

III trymestr czas zacząć :)

28 tc (27+0)
Rano po przebudzeniu czuję się świetnie, jakbym w ciąży nie była. Za to wieczorem jestem już ociężała i ledwo łażę. Kręgosłup daje o sobie znać i bujam się jak słonica. Brzuch wydaje się być ciężki jakbym tonę kamieni w nim miała, a nie kilogramowe dziecię :)
Ale tak poza tym wszystko w normie, maluszek puka raz tu raz tam i to się liczy :)
Kocham Cię dzidziulku i już nie mogę się doczekać marca <3

Kilka dni do świąt a ja nadal nie czuję tego magicznego czasu...
jestem "w polu" z porządkami i nawet prezentów dla dzieci jeszcze nie kupiliśmy.
Dobrze że chociaż chłopcy ułatwiają nam zadanie i piszą listy z pomysłami na prezenty, bo jest tyle tego w sklepach że ciężko coś wybrać.
Zakupy świąteczne zostawiam mężowi ja zrobiłam tylko listę i będę gotowała i piekła :P
Jeszcze choinkę tylko razem pojedziemy kupić, bo jednego roku jak mąż kupił sam to była tak krzywa że wywracała się i jeszcze przed Nowym Rokiem ją rozbieraliśmy :D
W pierwszy dzień świąt jedziemy do mojej siostry i wtedy przywiozę ubranka dla maluszka, a w styczniu trzeba wreszcie zacząć ogarniać wyprawkę, bo ja nadal prócz łóżeczka nie mam nic :)
Nawet imienia jeszcze nie wybraliśmy, jak tak dalej pójdzie to będzie dzidziuś, albo maluszek :D

5 stycznia 2016, 10:48

30tc (29+4) i 74% za nami <3
Do godziny zero zostały 73 dni :)

Jestem po długiej świątecznej nieobecności, dużo się działo ale nie będę tu nudzić :)
Dzisiaj wizyta u lekarza i znowu podejrzymy syneczka. Jeśli chodzi o imię to chyba jednak zostanie Oliwier bo nic ciekawszego nam w ucho nie wpadło jak dotąd. I jeśli do porodu się nic nie zmieni to będzie mały Oluś <3

W święta przywieźliśmy masę ubranek dla naszego królewicza i od dwóch dni już piorę, może i trochę wcześnie ale z moimi zamulonymi ruchami mogę się później nie wyrobić.
Byliśmy też z mężem oglądać wózki, bardzo chciałam Riko brano ecco, znaleźliśmy jeden sklep stacjonarny w którym mieli je na stanie, więc pojechaliśmy.
Ładny ale wypatrzyłam jeszcze fajniejszy i sprzedawca też porównując oba powiedział że lepszy więc będzie Coletto savona decor niby najnowszy model tego producenta.
Co do zakupów to kupiliśmy niewiele, bo tylko komodę z przewijakiem i szafę na ubranka dla maluszka, mam już wybraną pościel do łóżeczka wystarczy tylko zamówić a w tygodniu jedziemy kupić już część akcesoriów.

Jeśli chodzi o mnie i moje samopoczucie, to jest jak wcześniej. Z rana czuję się świetnie jednak od 15 jestem do niczego, brzuch ciągnie i często twardnieje, plecy bolą, siedzieć źle, leżeć źle, stać jeszcze gorzej.
Zwykłe codzienne czynności idą mi baaaardzo powoli, bo strasznie szybko się męczę i nawet włożenie naczyń do zmywarki jest na tyle męczące, że muszę potem usiąść i odpocząć parę minut :D
Jednak na pocieszenie i poprawę humoru synuś zapuka do mamusi powierci się i pokręci i szybko zapominam o niewygodach.
To jest moja 3 tak zaawansowana ciąża a ja nadal nie mogę się nacieszyć ruchami małego wiercipiętka, jest to najcudowniejsze uczucie jakiego kobieta może doznać, i choć bardzo już nie mogę doczekać się rozwiązania i tego by przytulić maleństwo moje kochane, to wiem też z doświadczenia że właśnie tego pukania od środka będzie mi brakowało <3 <3 <3

6 stycznia 2016, 14:06

Na wczorajszej wizycie wszytko pięknie. Synuś pozostaje synusiem jak to powiedział doktorek "jajek nie urwało" więc już nie urwie. Kolejna fotka wydrukowana do albumu :)
Ja przyfasoliłam z wagą przez ten miesiąc 3 kg, ale maluszek nie jest jakimś wielkoludem waży 1400g więc jest ok, ani za duży ani za mały.
Prawdopodobnie wagowo przy porodzie będzie podobny do Filipka (3700g) a nie do Alanka (4500g) więc lepiej dla mnie :)
Wyniki są ok HB się poprawiła więc mogę zmniejszyć dawkę żelaza z 4 do 2 tabletek :)
Kolejna wizyta za 3 tygodnie i coraz bliżej mety :D
Kocham Cię mój mały królewiczu <3

13 stycznia 2016, 10:44

31tc (30+5)
8 miesiąc leci i zostało 65 dni do mety :)

Zbieram się od kilku dni żeby coś naskrobać i jakoś brak weny, ale może dzisiaj coś uda się naskrobać.

W ciągu ostatniego tygodnia kupiliśmy już prawie całą wyprawkę dla naszego serduszka <3
i trochę dla mnie do szpitala.

Wyprawka dla noworodka: kosmetyki i artykuły higieniczne

* płyn do kąpieli
* balsam do ciała
* sól fizjologiczna w ampułkach – 20 sztuk
* sudocrem
* waciki – patyczki
* waciki – płatki
* chusteczki nawilżone – 6 paczek
* pieluchy jednorazowe o najmniejszym rozmiarze
* pieluchy tetrowe – 10 sztuk
* pieluchy flanelowe – 3 sztuki
* szczotka do włosków
* podkłady do przewijania – 10 sztuk
* aspirator do noska
* ręczniki kąpielowe
* nożyczki do paznokci – z zaokrąglonymi końcówkami

Wyprawka dla noworodka: ubrania
nie wymieniam bo tyle tego :)

Wyprawka dla noworodka: akcesoria

* butelki do karmienia – 2 szt
* smoczki do butelek
* smoczki 2 sztuki
* łóżeczko + materac
* pościel (2 komplety) + ochraniacz na szczebelki
* przewijak
* prześcieradła na przewijak - 3 szt
* otulacz
* kocyki – 2 sztuki
* wanienka + stojak
* termometr do mierzenia temperatury ciała
* termometr do wody
* wózek 3w1
* niania elektryczna
* podgrzewacz do butelek
* woreczki do zamrażania pokarmu
* laktator

Wyprawka dla noworodka: wyposażenie apteczki

* czopki glicerynowe – 1 opakowanie
* czopki przeciwgorączkowe – 1 opakowanie
* witaminy K i D
* octenisept

Chyba o niczym nie zapomniałam :)

Zostało już niewiele, a część rzeczy można kupić później nawet.
Z pilnych to pościel do łóżeczka i wózek, będziemy temat ogarniać pod koniec stycznia pewnie albo na początku lutego.
Ja jestem już po egzaminach i ma FERIE :D

Jeśli chodzi o mnie to czuję się dobrze tyle że już ociężała jestem. W niedziele brzuch bolał miesiączkowo ale to chyba z przemęczenia (szkoła)
w nocy męczą mnie skurczybyki w nogach że później w dzień nie mogę chodzić bo mam obolałe łydki.

No to może kilka fotek naszej wyprawki :)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b78aedb7b9c2.jpg


http://naforum.zapodaj.net/thumbs/edd279c17421.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/bb3b1eb2f74b.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/592a8987a617.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2016, 10:54

28 stycznia 2016, 21:25

33 tc (32+6)
50 dni do TP

Więc dzisiaj wizyta.
Synuś przybrał prawie 500g i waży niecałe 1900g. Lekarz kolejny raz powiedział że do porodu powinien ważyć ok 3500 zobaczymy czy się sprawdzi.
Szyjka ok, wody w normie i cała reszta też ok.
Następna wizyta za 3 tyg czyli 18.02
11.02 muszę jeszcze tylko podjechać po L4 które będzie już wystawione do końca
Ja widzę po sobie że dzidziulek nie będzie taki duży jak Alanek bo i ja mam mniejszy brzuch i mniej przybieram na wadze.
A tak, właśnie na doktorkowej wadze przybyło mi 1,3kg zobaczymy z rana ile na mojej przybyło bo jakoś mi się zdaje że ta gabinetowa waga mnie oszukuje :D

Coś się ostatnio nie mogę zabrać za pisanie i takie przerwy mam długie.
I tak jakoś mało zorganizowana jestem, leniwa i wg siedzę i nic nie robię całymi dniami.
Gadam tylko i myślę ile jeszcze do zrobienia zostało przed narodzinami synka i na tym się kończy :)
Mam nadzieję że niebawem leń z pleców zejdzie i wezmę się za to co czeka na ogarnięcie :)

A moje dzieciątko kochane to już chyba ma swój rytm dobowy i jeśli się to sprawdzi po porodzie to fajnie, bo nawet się będę wysypiała :)
Od kilku tygodni obserwuję że Oliwierek aktywny jest o konkretnych porach i już bez patrzenia na zegarek wiem która mniej więcej jest godzina.
Zaczyna buszować ok 9 później tak między 11-12, 15-16, 18-19 21-22 tak jak teraz :)
później w nocy ok 1 i 4 nad ranem i tak już się te godzinki sprawdzają od kilku tygodni

A teraz uciekam i mam nadzieję że się wreszcie ogarnę i zabiorę za robotę w domu i częściej coś naskrobię tu w pamiętniku :)

2 lutego 2016, 20:16

34 tc (33 tyg. i 4 dni)
pozostało 45 dni

Ferie minęły, więc znowu zwykła codzienność, choć już nie taka prosta.
Każda niby zwykła czynność jest dla mnie wyzwaniem męczę się okrutnie, a do tego chodzę jak kaleka, bo kilka dni temu w nocy złapał mnie taki skurczybyk że łydka do tej pory boli.
Znowu dopada mnie senność, nie kładę się popołudniami ale jestem wykończona.
Rano śpię jak zabita ciężko mi się podnieść i gdyby nie dzieci i szkoła Filipka to do południa nie wstałabym z łóżka.
Mąż znowu w delegacji wraca w połowie lutego na weekend, później znowu jedzie i ma być do końca lutego. Ja już zaczynam się stresować, że jak coś się zacznie to będę sama i nawet nie będę miała z kim zostawić dzieci.
Jeśli chodzi o przygotowania to nadal sporo przede mną.
Trochę do kupienia i poprania, a także do spakowania torba do szpitala i torba na wyjście żeby mąż wiedział co przywieść.

A maleństwo kręci się i wierci i chyba mu coraz ciaśniej bo czasem chce wyjść pępkiem :)
Tak bardzo kocham tego maluszka i nie tylko ja <3 <3 <3
Filipek bardzo często przytula mnie mówiąc, kocham Cię mamuś i dzidziusia też kocham. To jest takie słodkie :)
Alanek przytula się równie często do brzuszka ale jak twierdzi opiekować się nie będzie dzidziusiem bo on będzie w szkole :D
Kochane te moje dzieci takie mamusine słodziaki.
Jestem najszczęśliwszą mamą i żoną

7 lutego 2016, 23:06

35 tc
pozostało 40 dni :)

Ja od piątku mam takiego powera że sama nie mogę wyjść z podziwu ile można zrobić w ciągu dnia.
Piorę, sprzątam, gotuję,robię zakupy jakby mnie ktoś nakręcił.
Jestem zmęczona, bolą mnie plecy, ale mimo to nie mogę usiedzieć na miejscu.
Jak tylko zrobię sobie przerwę to zaraz w głowie pojawia się myśl, że jeszcze coś tam do zrobienia miałam i ruszam dalej :)

Wygrzebałam torby z szafy, wyprałam i jutro zaczynam pakować.
Jutro zamawiam pościel do łóżeczka i jak tylko przyjdzie to będę prała i ubierała łóżeczko.
Większość rzeczy dla synka poprana, zostały pieluszki i worek z ubrankami które jeszcze dowiozła siostra, ale to już ogarnę w tym tygodniu.
Jak mąż przyjedzie to musimy ogarnąć zakup wózka i będzie wszystko gotowe.
A przynajmniej tak mi się zdaje, mam nadzieję że o niczym nie zapomniałam ;)
Chcemy jeszcze kupić kołyskę ale to już chyba na kolejną wypłatę, bo jeszcze w tym miesiącu czeka mnie wizyta u endokrynologa i pewnie ze dwie u ginekologa, a jeszcze przecież trzeba za coś żyć :D

A tak sobie rośniemy :)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/63427359c22f.jpg

15 lutego 2016, 19:42

Do terminu porodu pozostało 32 dni

Mąż pojechał znowu w delegację na 2 tyg a ja już zaczynam się stresować, że zacznie się coś dziać pod jego nieobecność.
Teście się też stresują mają po 80 lat, a musieliby zostać wtedy z moimi dwoma synkami.
Wczoraj teściowa powiedziała że brzuch mi opadł i żebym się czasem nie przemęczała.
Ale jak to w domu przy dzieciach, zawsze jest coś do zrobienia.
Dzisiaj rano jeszcze mąż zawiózł mnie na pobranie krwi. Koleżanka odbiera mi wyniki i jutro przyjedzie i zawiezie mnie do endo.
Wieczorem mam jeszcze zebranie komunijne w kościele. W czwartek wizyta u gina.
I jak tu odpoczywać jak cały tydzień już rozplanowany.

Położyłam się po południu na godzinkę i zaczęły mi się już śnić głupoty.
Muszę się wreszcie zebrać i spakować torbę do szpitala bo jeszcze słowa mamy mojej się sprawdzą że będę pakowała się w biegu.
Brzuch pobolewa mnie małpowo średnio 2-3 razy na tydzień.
Twardnieje za to kilka razy dziennie i od kilku dni śluz jest bardzo gęsty i lepki.
Nie wiem co to oznacza, ale w czwartek na wizycie dopytam lekarza.

W weekend miałam zjazd. Ciężko było wysiedzieć ale dałam radę. Jednak wczoraj wieczorem brzuch stawiał się bardzo, ból promieniował do krzyża, i już pamiętam co to poród.
Zawsze mam krzyżowe i teraz też mnie nie ominą zapewne.

Mam nadzieję że synuś posiedzi jeszcze w brzuszkowym domku i zaczeka na powrót tatusia.
<3
1 2 3