Mąż pojechał znowu w delegację na 2 tyg a ja już zaczynam się stresować, że zacznie się coś dziać pod jego nieobecność.
Teście się też stresują mają po 80 lat, a musieliby zostać wtedy z moimi dwoma synkami.
Wczoraj teściowa powiedziała że brzuch mi opadł i żebym się czasem nie przemęczała.
Ale jak to w domu przy dzieciach, zawsze jest coś do zrobienia.
Dzisiaj rano jeszcze mąż zawiózł mnie na pobranie krwi. Koleżanka odbiera mi wyniki i jutro przyjedzie i zawiezie mnie do endo.
Wieczorem mam jeszcze zebranie komunijne w kościele. W czwartek wizyta u gina.
I jak tu odpoczywać jak cały tydzień już rozplanowany.
Położyłam się po południu na godzinkę i zaczęły mi się już śnić głupoty.
Muszę się wreszcie zebrać i spakować torbę do szpitala bo jeszcze słowa mamy mojej się sprawdzą że będę pakowała się w biegu.
Brzuch pobolewa mnie małpowo średnio 2-3 razy na tydzień.
Twardnieje za to kilka razy dziennie i od kilku dni śluz jest bardzo gęsty i lepki.
Nie wiem co to oznacza, ale w czwartek na wizycie dopytam lekarza.
W weekend miałam zjazd. Ciężko było wysiedzieć ale dałam radę. Jednak wczoraj wieczorem brzuch stawiał się bardzo, ból promieniował do krzyża, i już pamiętam co to poród.
Zawsze mam krzyżowe i teraz też mnie nie ominą zapewne.
Mam nadzieję że synuś posiedzi jeszcze w brzuszkowym domku i zaczeka na powrót tatusia.
Leki zostają w tej samej dawce do dnia porodu, a później wszystko odstawiamy i po sześciu tygodniach kontrolne badania i wizyta.
Jednak najprawdopodobniej nie będzie potrzeby leczyć się dalej.
Mnie zaczęły strasznie męczyć skurcze, a mąż w delegacji.
Rano podczas spaceru z psami jak mnie wzięło to myślałam że młodego po drodze zgubię.
Po powrocie wzięłam magnez i przeszło.
Wieczorem poszłam jeszcze do kościoła, bo dzisiaj zebranie dla rodziców dzieci komunijnych.
I znowu to samo, tyle że skurcze promieniują na kręgosłup podczas każdego poruszenia się mojego maleństwa.
Jutro na szczęście nie mam nic w planach to będę leżała ile się da.
I mam nadzieję że dotrwam do czwartkowej wizyty.
Strasznie się stresuję, ale mam nadzieję że synuś jeszcze posiedzi w brzuszku.
Wczorajsza wizyta ok.
Mały przybrał w trzy tygodnie 900gr i waży już 2800.
Waga do porodu może wynieść 3700, czyli jak pierwszy syn.
Szyjka zamknięta, ale nie wiem jak długa i czy się skróciła.
Lekarz tylko zauważył że brzuch opuścił się i podejrzewa że do kolejnej wizyty możemy nie dotrwać.
Zapisał mnie na 10.03 ale ze znakiem zapytania.
GBS pobrany,czekamy na wynik.
Mnie coraz częściej męczą skurcze, już nie tylko wieczorami ale właściwie przez cały dzień.
Nadal nieregularne bo pojawiają się co 15, 30, a nawet 50 minut ale trwają ponad 40 sek.
Właśnie dlatego zmobilizowałam się wreszcie i spakowałam torby do szpitala, a mąż zamiast na koniec lutego będzie wracał najpóźniej w niedzielę.
I to mnie cieszy najbardziej, bo tak to tylko stres dodatkowy, że jak nagle coś się zacznie dziać to dzieci będą same.
Teście są u góry ale obawiam się że mogliby nie podołać.
I też się chyba już denerwują bo wpadają do mnie kilka razy na dzień i pytają jak się czuję, czy mi pomóc, że jakby co to mam przyjść i powiedzieć itd.
Także czekamy na powrót tatusia i wtedy niech już się dzieje co chce
Ale już się tak nie stresuję, bo mąż wrócił do domu i teraz niech już się dzieje co chce.
Mały dzisiaj leniwy, nawet bardzo, a jak już się kręci to plecy bolą jakby dziurę mi w krzyżu chciał zrobić.
Jutro muszę pofarbować włosy i odświeżyć pazurki. I będę gotowa
Do terminu zostało 15 dni

Jestem gotowa, mąż w domku.
Włosy pofarbowane, brwi i pazurki ogarnięte.
Torby spakowane i dom praktycznie też przygotowany na powitanie maleństwa.
Ostatnio kupiliśmy nianię elektroniczną, z podglądem na smartfona.
I oczywiście wózek, ale tu niespodzianka.
Pieniążki dostaliśmy od rodziców męża
w życiu bym się nie spodziewała.Także jestem podwójnie zadowolona, bo mamy już praktycznie wszystko i jeszcze zaoszczędziliśmy sporą sumkę

W planie jeszcze zakup kołyski, laktator po porodzie i podgrzewacz do mleka

Bałam się swego czasu że się nie wyrobimy z ogarnięciem wyprawki, ale poszło sprawnie

Jeśli chodzi o mnie to jest już mi ciężko, do tego nadal nieregularne skurcze, ból pleców i ból miesiączkowy towarzyszą mi codziennie.
Czasem nie mam siły zupełnie na nic, a czasem jak np dzisiaj sprzątam od rana piorę gotuję i mimo zmęczenia nie mogę usiedzieć na tyłku

Czekam cierpliwie aż synuś będzie gotowy opuścić maminy brzuszek. I ciekawa jestem tylko czy przepowiednia lekarza się sprawdzi, że do kolejnej wizyty nie dotrwamy, a to już za tydzień.
Syneczku mamusia jest gotowa, tatuś i rodzeństwo też już się doczekać Ciebie nie mogą
a termin jutro 
10.03 byłam na wizycie, do której już miałam niby nie dotrwać.
Wszystko ok mały ważył ok 3400, czyli przybrał ok 600gr, a moja waga zaczęła spadać

Niestety podczas badania nic nie wskazywało na zbliżający się poród, szyjka przy kręgosłupie cokolwiek to znaczy.
Lekarz pocieszał że jak już się zacznie to pójdzie szybko bo to trzeci poród, ale nie chciał powiedzieć ile jeszcze mogę czekać.
Na kolejną wizytę mnie już nie zapisał, dał mi tylko skierowanie na ktg i powiedział że jeśli do 25-go nie urodzę to mam przyjechać na jego dyżur do szpitala i jeśli będzie miejsce na porodówce to będziemy indukować.
Za nic mi ten termin nie odpowiada bo święta w szpitalu już raz spędziłam.
Mój najstarszy syn urodził się właśnie w Wielkanoc, teraz wolałabym być już w domku razem z maleństwem.
Dzisiaj właśnie na 14:30 mam ktg zobaczymy co będzie.
W każdym razie straszaki przychodzą, męczą i odchodzą i tak każdego dnia....
jestem już zmęczona psychicznie i fizycznie.
Czekam....

Oliwier urodził się o 19:00 ważąc 3360 i długi 54cm
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2016, 22:13

No mały, słuchaj się mamy i posiedź jeszcze ze 2 tyg :)