Pamiętniki Bezsilna
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Bezsilna
O mnie: Podobno nadzieja umiera ostatnia, boję się że ja razem z nią... Mam 36 lat, wciąż na mega huśtawce emocjonalnej... Liczba dzieci: 0
Czas starania się o dziecko: 4 lata
Moja historia: 4 lata temu postanowiliśmy z narzeczonym, że to już czas, aby dzielić się nasza miłością z kimś jeszcze... Niestety póki co miłość przelewamy na naszego psa... Każda owulacja to nowa nadzieja, każda miesiączka rozczarowaniem... Każdy ból piersi, każdy wzrost temperatury daje mi złudna nadzieję, razem z pierwszymi chwilami okresu gdy wierze jeszcze, że to może implementacja... U mnie wydaje się wszystko OK, mąż- bardzo słabe parametry nasienia. A winy szukam wciąż w sobie :(
Moje emocje: Strach, który paraliżuje. Zazdrość, która zabija. Bezsilność i smutek. Wiara i nadzieja, póki są ze mną to jeszcze trzymają mnie by nie zwariować.

12 października, 21:46

Jestem.
Pierwszy dzień cyklu, pierwszy wpis do pamiętnika.
Emocje muszą gdzieś mieć ujście. Może tu?
Nie mam z kim porozmawiać, nie mam komu powiedzieć, co mnie zżera od środka. Co budzi mnie w środku nocy i co wylewa morze łez... Czemu nie mam siły na uśmiech, i tylko to jedno co czuję, że to nie ma sensu. Że moje życie jest go pozbawione.
Ale też znów wiara, że zaraz znów się staramy, że czekamy, że Bóg w końcu wysłucha...

16 października, 21:04

Dziś kolejny ciężki dzień. Mąż odebrał wyniki badania nasienia i nic, tylko płakać mi się chce. Uznaliśmy że poszukamy innej kliniki. Invicta mam wrażenie nastawiona jest tylko na zysk. Mąż miał słabe wyniki już od początku plus zawyżona prolaktyna. Pani doktor powiedziała, że wyniki są tragiczne... Na pierwszej wizycie :( i... Skupiła się na mnie... Non stop USG, hormony, ostatnio monitoring cyklu - wszystko póki co OK. A o mężu ani słowa. Ostatnio już nachalnie się dopytywałam co z nim? A ona, że "sport, że dużo wody"... Ech... Przy takich wynikach :(
Zwlekaliśmy z tą decyzją. Cały czas nie dowierzałam, że to problem. Niepłodność? Nie, ona nas nie dotyczy... A teraz jestem na skraju załamania.
Mimo to działam. Jutro mąż ma endokrynologa, w środę androloga. Musi, musi się udać.
Mój nastrój wariuje- od pełnej mobilizacji, że tak, że teraz, że działamy do momentów gdy siedzę w łazience, puszczam wodę i wyję w głos.
Potrzebuje wiary, motywacji. Musi mi ktoś powiedzieć, że się uda. Że moje 36 lat to nie jest dużo. Że jest szansa.
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego