Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2014, 22:10
nie moge tu napisac narazie o jakis staraniach...teraz wstrzemiezliwosc ale nic jutro kontrola usg u gin ...ale wierze wierze ze kiedys mi sie uda ze bede i ja trzymala w ramionach malutkie dziecko...ze bede dowodem dla innych kobiet ze warto walczyc mimo tylu porazek...
dzis wczoraj nadal brzuch boli mysle ze moze jajniki macica wracaja do pierwotnego stanu....z reszta wizyta u gin potwierdzila ze jest ok i ze nawet juz sa jakies drobne pecherzyki...w tym miesiacu nic z tego nie bedzie i tak by nie bylo....bo jakas przerwa musi byc...chodz i tak raczej sie nie zdecyduje na nastepny raz....
dzis przemyslam wszystko i wiem ze bedzie dobrze wiem ze kiedys doczekam sie mojego szczescia tak jak kazda z nas...dziekuje Bogu za takiego meża za sile jaka mi daje za jego madre decyzje ..zamierzam cieszyc sie z zycia i doceniac to co mam...ludzie maja gorsze problemy choroby z ktorych nie da sie wyjsc ...
a maz powidzial piękne słowa ...pokocham jak własne bo wazny ten co daje miłość i dom a nie kto rodzi...i ze moze naszym celem w zyciu jest uratowanie jednego aniolka....

dzis bolal mnie brzuch lewy jajnik i dol brzucha ...dziwne gin pow ze juz powienien mnie nie bolec po tym czasie a tu ...no nic moze mi przejdzie jakos....
upal niemilosierny...ale od jutra podobno ma byc chlodniej...
Okres nadszedl po tym poronieniu...teraz kilka miesięcy przerwy..wg ginekologa z tym ze ja juz nie będę walczyć ...tak mowie a w głębi serca marze żeby kiedys zajść w ciążę i ja donosić zdrowa...
Dzis Boże Cialo ...idac procesja ..mialam lzy w oczach ...po prostu szlam i plakalam dobrze ze mąż mnie trzymal za rękę...i tak naprawde niby nie powinnam ryczec ale cos we mnie peklo...
Po procesji pojechaliśmy z mężem do teściów ...i niby ok bylo ..ale tylko my jestesmy bezdzietnym małżeństwem tam ...i troche mi przykro bylo jak wymienialy poglądy na temat wychowania pieluch itp a troszkę nie zauwazyli ze ja tez tam siedzę ...co prawda nie odzywałam sie bo bałam sie ze co powiem będzie skrytykowane ...bo niestety kiedys jak sie odezwalam a nie koniecznie podzieliły racje moje uslyszalam nie masz dzieci to nie rozumiesz..przykro takie cos uslyszec ...
Wiecie co kochane czasem mysle ze może to jakaś kara może nie powinnam właśnie być matka może nie zasługuje ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 czerwca 2014, 22:26
ostatnie dni mi mijaly wylacznie na pracy i egzaminach na studiach..na szczescie juz koniec ....
dzis impreza rodzinna oczywiscie wszyscy maja dzieci nie my ale to ze one sie garna do mnie to przenajmniej wiem ze nie jestem taka zla ...szwagierka pow ze okres jej sie spoznia test z blada kreska a ma 5 miesieczne dziecko w domu ..a tu u mnie wewnatrz cos peka i zadaje sobie pytanie dlaczego im sie udaje od reki a tu czlowiek nie moze zajsc w normalna zdrowa ciaze co ze mna nie tak ...dlaczego Bog nie dzieli jakos mniej wiecej po rowno ja bym chodz jedno chciala ...nie marze juz o gromadce dzieci jak kiedys lata leca niedlugo 30-stka i co ...?
dzis jestem w pracy na szczescie nie ma duzo roboty ale znow jest nas wiecej niz zwykle ...
wlazlam rano na wage i co przytylam 3 kg ale to dobrze bo bylam za chuda i zle sie z tym czulam ...troche w biust troche w uda ...pupe...mundurki sie ciasne robia...
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2014, 21:33
dzis dowiedzialam sie rowniez o tym ze moja kol usunela ciaze bo jak to zostalo stwierdzone do jej perspektyw zyciowych to nie potrzebne bylo a mi sie noz otworzyl w reku..
jedni chca nie maja inni maja szanse a nie potrafia ja wykorzystac i dziekowac ze maja taka mozliwosc zostac matka...caly czas obiecuje sobie ze luz ze spokoj ze nie bede myslec ale jak tu nie myslec ....czuje sie bezsilna ...czasem mam wrazenie ze nikt mnie nie rozumie....moj maz dobry czlowiek caly czas jest ze mna i wspiera ale jego tez juz meczy moj humor moje herezje i napady bezsilnoci placzu:(
2 -gi dzien @ bol brzucha ...hmmm...Bromergon kwas foliowy....
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2014, 21:53
Dzis 4 dzien @ i po niej....wczoraj na podpasce zauwazylam takie jakby cos miesiste nie byl to skrzep tylko takie miekie przestraszylam sie ...teraz jakies plamienia delikatne dziwne to wszystko ...bo zawsze mam 6 dni okres i plamienie ...noo nic ..
A tak to jeszcze porzadek w dokumentach musze zrobic bo bajzer w tym mam...powyrzucac co nie trzeba i tyle ...
Wkurza mnie troche w tym wszystkim moj maz ..nie moge pow bo ciezko pracuje po to zebym miala dom taki jak mam i wogole ..ale przy sprzataniu rozpakowaniu zly bo ktos wiecznie w domu jest ze posprzatamy na spokojnie a nie wszystko na raz...on poprostu woli zrobic powoli sam niz kogos fatygowac albo cala rodzine angazowac ...
Dzis 11 dc prawy jajnik lekko kuje wczoraj mial 15mm zobaczymy jutro ...ide na 8 rano do dr..
A teraz leze w lozku i czekam jsk moj maz przyjdzie do sypialni ...tylko ze jak zadlugo potrwa to usne sama
Z mezem w tym miesiacu postanowilismy wyrzucic kalendarzyki itp kochamy sie kiedy mamy ochote ...jest super ...wkoncu kiedys taki spontaniczny seks budowal nasz zwiazek czulam ze mnie pragnie...nie mowie ze teraz tak nie jest bym sklamala...ale zawsze stres a moze sie uda moze cos z tego bedzie i po co ;(
a ze w naszym domu czuja sie luzacko to pozwoliłam zostac na 3 noce ...chociaz mi sprzatac pomagają ...Wiecie co ostatnio wracałam z pracy autobusem bo mój trupek byl w renowacji typu mechanior...i miałam zly dzień ...plakalam ze nie mam dziecka ze cos mi brakuje ze w domu mogłabym miec więcej...i dostalam nauczkę...
Wsiadly kanary bilet miała ale to nie o to chodzi ...kolo mnie siedział chłopak przystojny kolo. 30 lat może ponad troche i wwyciaga legitymacje znaczny stopień niepełnosprawności ja oczy nie wygląda a tu tak . ..a On nie wierzy Pani a ja czemu mam nie wierzyć...a on podciąga rękaw i ma przetoki zrobione na ręku i mówi nerki mi nie pracują ...i tekst czym wszystko jest warte jak się zdrowia nie ma ...jak się znajdzie dawca będę zyc a jak nie dializa 4 razy na tydzien po kilka godz pod aparatura a po niej koszmar...i wiecie co nie jechalam juz z płaczem o siebie tylko z łzami jaka ja pierd..jestem typowo ...ja się poddaje a on walczy!! Dziewczyny trzeba walczyć !! Skoro inni maja taki koszmar i walczą żyją my tez musimy!! I tego zamierzam sie trzymać
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2014, 23:01
Dzis mam jeden z gorszych dni...maz jakos furczy wiecznie cos sie nie podoba ..zrob to tamto siamto i oburzony co ja robot jestem...moze tak reaguje po tych chrzcinach może mu bije jak kazdy pytal a wy kiedy dziecko i w ogóle ...juz dość mam odpowiadania ze przyjdzie czas bo czasu coraz mniej 30 za pasem a tu tak....
Dzis wzięłam sie za ogarniecie ogrodu zeby nie powiedziec pare slow za dużo ...teraz byli znajomi oni tez dziecka nie maja przynajmniej nikt tu nie gadal o tym samym...plakac mi się chce...kazdy dzien bliżej okresu a mnie rozsadza psychicznie ...i nie daje rady ....i potem co znów okres i płacz dlaczego tak jest dlaczego nie może być normalnie ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2014, 20:08
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2014, 13:23
Nie wolno Ci tak myslec!!!! Jeden bez drugiego nie ma istnienia. Jestes silna choc bardzo wiele przeszliscie. Powodzenia w dalszych staraniach i nie traccie nadzei
Czasami też mam takie myśli, dzięki nim rozwalił się mój poprzedni związek, a teraz z całych sił staram się je odrzucać, jak tylko się pojawiają. A miłość w końcu taka jest, na dobre i na złe. Cudownie, że trzyma za rękę i wspiera! Więc i ty się jego trzymaj i staraj się myśleć pozytywnie, albo chociaż nie myśleć negatywnie! :)