X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Chwila która zmieniła wszystko - 🌈 po burzy...Boże, dziękuję ze mogę mieć chociaż jego... 😍
Dodaj do ulubionych
‹‹ 7 8 9 10 11

11 sierpnia, 00:09

35tc+2
Ja chyba naprawdę potrzebuję psychiatry... zostało 12 dni do wyznaczonego terminu przyjęcia w szpitalu... a ja zaczynam sie bać, czy te moje 20mm szyjki wytrzyma te 12 dni... :| boję sie, że coś się zacznie dziać, w nocy, albo jak będę sama w domu :| jak już trafię do tego szpitala, to niech się dzieje co chce, ale Boże, błagam, niech on tam posiedzi bezpiecznie te 12 dni... tyle już wytrzymaliśmy, jesteśmy tak blisko, błagam, nie pozwól żeby wydarzyło się cokolwiek złego na koniec... córeczko, powiedz bratu że ma grzecznie siedzieć i czekać na odpowiedni moment... a mamusia i tatuś zajmą sie resztą... Boże, błagam daj mi siłę i cierpliwość na te długie 12 dni...🙏🙏🙏

Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏

13 sierpnia, 00:00

35tc+4
10 dni, ale dzisiaj trochę mniej o samej ciąży, chociaż może właśnie bardziej...
Za dużo już nie mogę robić, więc dużo leżę i oglądam głupoty w tv... i właśnie słowo "głupoty" to słowo klucz...
Słucham o tej hodowli dzieci i nie wierzę... o tym kto będzie kochał te dzieci... ja będę kochać moje dziecko, ktoś mi zabroni?
Zastanawiam się czy ktoś naprawdę jest tak głupi? Skoro tak łatwo można mieć dziecko z hodowli, to moze czas zacząć hodować rozum? Niektórym by sie przydał przeszczep i to w trybie pilnym...
Jak można powiedzieć cos takiego tym dzieciom? Jak mozna oceniać rodziców, których jedyna "wina" jest to, ze tak bardzo pragną mieć dziecko?
Pomijając zs temat dotyczy mnie osobiście, to na logikę, takie dzieci sa nawet bardziej kochane, bo tak bardzo chciane, wywalczone ogromnym kosztem... tu nie ma przypadku...
Naprawdę matka która zachodzi w przypadkowa ciążę i nie wie z kim, kiedy, jest lepsza matką ode mnie? 😢 nawet jak pobije i zabije to dziecko z bo nigdy go nie chciała, ktoś powie ze ona kochała, a moje dziecko nadal będzie "z hodowli "?
Z jednej strony chcemy jako państwo zeby było więcej dzieci... z drugiej strony nijak państwo nie pomaga ludziom którzy tak bardzo chcą miec te dzieci... skoro od tego państwa z kartonu i tekstury nie dostałam złamanego grosza pomocy w walce o dziecko, to niech sie ode od... 😢
Gdzie było nasze cudowne państwo, jak umarło moje dziecko z naturalnej ciazy? Teraz beda mnie oceniać? Jakim k*wa prawem? Nikt nie wie, ile mnie to wszystko kosztowało... jak cholernie ciężko było podjąć decyzję o IVF... a im się wydaje, że kobiety tak łatwo podejmują takie decyzje?
Za każdym IVF idzie jakaś trudna historia, lata starań, diagnoza ze to jedyna szansa... w moim przypadku śmierć dziecka... mam takie poczucie, ze gdybym nie była wtedy w ciąży, z czasem nauczyłabym się zyc z tym ze sie nie da... ale po tym jak mała umarła nie potrafiłam sobie wyobrazić zycia bez dziecka, wypełnić tej pustki, która zabrała mi sens życia...
Czy ktos kto nie przeżył tego wszystkiego ma prawo mnie oceniać?
Dla mnie to była cholernie trudna decyzja... Boze tylko Ty wiesz jak bardzo... tylko Ty wiesz jak bardzo nie wyobrażałam sobie życia bez dziecka... ale z drugiej strony, to Ty stworzyłeś kobietę do roli matki... czy naprawdę to ze tak bardzo chciałam miec żywe dziecko to cos złego?
Czy to ze jestem np przeciwnikiem aborcji, daje mi prawo do oceniania innych? Dopóki nikt mnie nie zmusza do IVF czy aborcji uważam ze to ich sumienie... zwłaszcza ze państwo mi nie pomoże w mojej walce z niepłodnościa...
Tacy to wielcy katolicy, a juz osadzili mnie i moje dziecko...
Nie myślałam nigdy o tym, ale żyjemy w takim kraju ze nie chcę zeby moje dziecko wiedziało ze jest ze sztucznej hodowli... wystarczy ze bedzie wiedział, ze jest kochanym i tak bardzo chcianym dzieckiem ...
Trochę mi zalpost wyszedl, ale gdzieś mnie to dotknęło 😢

Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏

15 sierpnia, 12:53

36tc+0
7 dni do ciąży donoszonej 😱 i mojej patologii... czekam jak na zbawienie, z ciągłym strachem ze coś sie zacznie zanim szpital, ze akurat będę sama w domu...
Z jednej strony chciałabym żeby to było już, z drugiej po ludzku boję sie, ze nie dam sobie rady z młodym 😱
Boże, błagam, daj nam te 7 dni, a potem niech robią te cc i zaczniemy nowe życie...
W tym tygodniu ostatnie wizyty, do których myslalam zs juz bede po cc 😂, ale jest szansa ze w przyszłym tygodniu będę mieć Ciebie juz kolo siebie... córeczko, bądź z nami podczas tego cc, pomóż żeby wszystko poszło zgodnie z planem... skoro ja nie mogłam pomóc Tobie, Ty pomóc mi i jemu...

7dni... 😱

Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia, 12:54

17 sierpnia, 21:34

36tc+2
Ostatnia wizyta u prowadzącego ciążę za nami... pomiary na tym etapie sa warte tyle co... wczoraj było 3300, a dzisiaj 2950 :D.
Poza tym wody ok, przepływy dobre, mlody na szczęście nie owinal się pepowina, więc coraz mniej rzeczy które mogą pójść nie tak... jedyne martwi mnie ta szyjka, która ma juz tylko 1.5cm 😱, tak wiem że na tym etapie ma prawo tak byc, ale przeraża mnie ze cos mogłoby sie zaczac dziac zanim trafię na ta patologię... chociaż niby brak jakichkolwiek oznak porodu... rozwarcia nie ma, brzuch jak byl, skurczów żadnych, czopa sluzowego nie widziałam... 🙏
Za 5 dni będzie juz pierwszy dzień na patologii... za 1.5tygodnia moge miec koło siebie żywe dziecko 🙏 co czuje? Strach i niedowierzanie... Boże błagam pilnuj tego dziecka 🙏🙏🙏

Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏

18 sierpnia, 22:14

36tc+3
Od kilku dni nie robię w domu prawie nic... moze to egoistyczne, ale teraz jest czas myślenia tylko o sobie, a w zasadzie o Antku...
Tak bardzo sie boję tej 1.5cm szyjki, tych typowo okresowych boli, a może to jakieś skurcze? Maz sam zabrania mi cokolwiek robi, dzwoni po killa razy w ciągu dnia żeby miec pewność ze wszystko w porządku... oboje odetchniemy w ten poniedziałek na patologii... Boże, błagam o te 4 dni... czy to tak dużo po tylu miesiącach walki?
Przyjeżdża "ktoś" w goście i po dwóch dniach dowiaduje się ze ciąża to nie choroba i jak można tylko leżeć i nic w domu nie robić?
To naprawdę dziwne, ze tak bardzo się boje? Po tym wszystkim?😢 to ze mną jest coś nie tak i przesadzam, czy mój gość powinien w tym momencie drzwi zobaczyć i nie wracać? 😢
Za 4 dni będę na tej patologii... Boże błagam... 🙏🙏🙏

Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏

20 sierpnia, 23:10

36tc+5
Za 2 dni będzie ciąża donoszona 😱🤯 mam nadzieję ze to tez będzie ten dzień kiedy poznam date, na którą czekam jak chyba na nic w życiu... może wtedy, jak miałam urodzić córeczkę, ale wtedy oczekiwanie zostało przerwane zdecydowanie za wcześnie...
Jak ktos może trzymajcie kciuki za nas, zeby tymrazem wszystko poszło zgodnie z planem... wg USG mamy 9 dni więcej, wiec jakby 38+0... za jakiś tydzień powinnam mieć Antka kolo siebie... nie dociera do mnie ze to koniec ciąży, ze za chwilę zaczniemy nowy etap życia... wierzę ze tym razem i my wyjdziemy ze szpitala z żywym dzieckiem, zamiast pękniętym sercem 💔 jak poprzednio... córeczko tak bardzo chciałabym żebym była tu z nami, czekała z nami na swojego małego braciszka... wierzę ze czuwasz nad nim... 🙏
2 dni... Boże, błagam 🙏🙏🙏

Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia, 13:31

22 sierpnia, 18:37

37tc+0
Mamy ciążę donoszona...
Myślałam ze dzisiejszy wieczór spędzimy juz na patologii, że będzie coś wiadomo...
Nie wiem nic, poza tym ze na patologii brak miejsc... może jutro... 😱

23 sierpnia, 18:47

37tc+1
Melduję sie juz z patologii...
Czwartek, a jak się uda to nawet jutro zobaczymy się z Antkiem... 😱

24 sierpnia, 06:24

37tc+2
W szpitalach nie da sie spać :D co chwilę coś badają... 😱
Jeszcze KTG i będzie poranny obchód, ciekawe jaki jest plan 🤔 jakby nie było, synku, to juz jutro ... tatuś będzie na Ciebie czekał, mamusia tez, jak tylko zszyja... córeczko, czuwaj nad bratem żeby mógł się szczęśliwie urodzić 🙏🙏 Boże błagam... 🙏 spraw żeby wszystko się udało 🙏🙏🙏


Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia, 17:42

25 sierpnia, 06:06

37tc+3
To dzisiaj... 😱

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia, 11:21

25 sierpnia, 14:39

37tc+3
Antek już spi na mnie 😍😍😍

27 sierpnia, 17:27

Dzień 3
Dziwnie nie pisać tygodni ciąży...
To może po kolei..
37+0
To miał byc ten dzien kiedy trafimy patologię i tam będziemy czekac na decyzje co dalej. Ale uprzedzali ze z miejscami różnie i czekamy na telefon... niby człowiek wie, ale po tym ze szyjka miała 1.5cm, maly byl juz bardzo nisko, naprawdę bałam się ze e każdej chwili sir zacznie, zanim zadzwonią z tej patologii... Zadzwoniłam o 17, pani potwierdziła ze brak miejsc, ze moze jutro, moze pojutrze...
37+1
Od rana czekałam na ten telefon, dalej z przerażeniem, co robić jeśli się zacznie... tymrazem dałam im czas do 11... jak nie zadzwonią to ja zadzwonię... zadzwonili o 10:45 ze mamy przyjechac kolo 12...
Dopakowanie ostatnich rzeczy do walizki, w między czasie kurier zadzwonił ze z szafka jedzie... mialam czas na ostatni prysznic i w drogę...
Na IP trzeba odczekać swoje, az w końcu dostałam swoje łóżeczko i zostalam sama ze swoimi myślami...
Załapałam sie na wieczorne USG, maly ma sie dobrze, ma 3400g, cc jutro lub pojutrze.. lekki szok, myślałam ze nas potrzymaja trochę, bo to dopiero 37+2 lub 37+3 będzie... z jednej strony wiem, ze chciałam jak najszybciej, tak bardzo sie o niego balam.. z drugiej wiem, ze każdy dzień razem byl dla niego wazny...
Ale raczej czwartek, bo na środę juz sa plany na cesarki, a poza tym sie cos przytkalo na salach juz po cesarkach...
37+2
Najpierw śniadanie, potem poranny obchód, lekarze zdziwieni ze wszyscy po śniadaniu... bo przecież jest tyle czasu ze by można.... no i kolejny raz problem z moimi wskazaniami, bo slowo "zaleca sie" to za malo...
Na szczęście po południu stanęło na tym, ze jednak to wystarczy i będzie zgodnie z moim planem, czyli cc juz następnego dnia...

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia, 18:15

29 sierpnia, 07:57

Dzień 5
Jeszcze poprzedniego dnia byl anestezjolog, rozmowa o moim znieczuleniu, kolejny raz usłyszałam, ze da sie, ze warto spróbować, ze to lepiej dla niego i dla mnie, bo będzie mi łatwiej sie nim zajac... boję sie, ze cos pójdzie nie tak, wiec ustalamy ze ostateczną decyzję podejmiemy jutro...
37+3 - Dz.1
Plan jest taki ze sa 3 planowane cesarki, moja jest druga, przeciąga się, mąż jest od rana ze mna... mnie łapie jakis kryzys, tak bardzo sie boję, czy on na pewno zyje, czy to możliwe zebym urodziła zywe dziecko? Przeryczalam pol poranka, z emocji, ze strachu, ale nadszedl ten moment...
W końcu jest hasło, ze zakładają wklucie (wcześniej miałam nie w tej ręce) i idziemy, mąż zabral naszw rzeczy, a mnie zaprowadziła na sale do cc... lekarz mocno przekonywał na miejscowe znieczulenie, w końcu ustaliliśmy ze jedną próbę tylko, udało sie... leżę i zagaduja o glupotach, po chwili zaczynaja szarpać wszystko co mam w środku i o 10:45 usłyszałam jego placz... zanim zaszyli do końca, pokazali mi go, przystswili jego policzek do mojego... niesamowite uczucie poczuć cieplo własnego z żywego dziecka...
Antek urodził sie o 10:45, miał 54cm i 3220g mojego największego szczęścia 😍.
Chwilę potem zabrali go do sali na kangurowanie do tatusia, ja moglam tylko popatrzeć z lozka. Stamtąd mezowi kazali jechac do domu, a nas zawiezli na sale pooperacyjna. Tam sobie polezelismy, ja z kroplowkami, dozylnymi przeciwbólowymi i zywym, ciepłym dzieckiem na sobie...pare godzin później zawiezli na salę gdzie spędziliśmy resztę szpitalnego czasu, juz razem, karmiac sie, przytulajac lub po prostu patrząc na siebie...
Dz.2 - piątek
Pierwszy kryzys byl rano, jak z bólu nie mogłam sie podnieść, a on płakał... po środkach przeciwbólowych sie dalo jakoś... wiedziałam ze musze, ze w koncu potrzebuje mnie moje własne dziecko...
Dz.3 - sobota
W dzien informacja, ze jest szansana dom jutro, bo mały jest okazem zdrowia, jedyny problem to trochę za dużo tracil na wadze, wiec wieczorem kolejne ważenie i zobaczymy... na początku nie chciał jeść, na spiocha tez średnio, bo przysypial, a położne mówią od wczoraj zeby co 2h zmuszać do chociaż 15minut jedzenia... jadl w dzien ładnie... wieczorne ważenie +10g, wiec nie tracimy... w nocy ladnie sam krzyczał kiedy chce i ciągnął po te 15-20... ale koło 2 po jedzeniu była taka afera, ze uspokajal mi sie tylko na ręce i odłożony wlaczal syrene od nowa... jeść juz nie chce, pielucha zmieniona...i tak sobie chodziliśmy po pokoju, az o 3 znowu sie przyssal i jakby nie wiadomo jak długo...
Dz.4 - niedziela
Jak po tej 3 zasnęłam, to przed 5 badania krwi...
Rano waga - od wczoraj nie spadła, wiec jedziemy dzisiaj do domu... wypis dostaliśmy koło 19 i tak od wczoraj uczymy się siebie juz we własnym domku... cudowne uczucie, warte każdego poświęcenia...
Dzięki każdej z Was za słowa wsparcia przez te półtora roku, było ciężko, żałuję ze nie mam ze sobą dwójki, ale jestem cholernie wdzięczna Bogu, ze w koncu mam chociaż jego...

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia, 09:00

30 sierpnia, 12:43

Dz.6
W dzień było nam dobrze razem, dziadek przyjechał zobaczyć wnuka, chociaż byl u niego juz w dzien mojej cesarki...
Tatuś załatwił akt urodzenia, pesel, lekarza...
Kryzys zaczął się wieczorem...
Zjadł kolo 18 i upomnial sie przed 20... dość wcześnie, ale trudno... po jedzeniu nie chciał zasnąć, dostał czkawki, wyglądało okropnie, jsk rzuca tym dzieckiem... o 22 zjadł normalnie, ale dlugo, bo wisiał na cycu 35minut... i potem darl sie niemiłosiernie, nosilismy go, bujalismy na zmianę z mężem, przed 4 zaczął się uspokojac u tatusia na rękach... o 5 zjadł i w końcu odłożyłam go do łóżeczka... postekal jeszcze trochę i zasnął... my w końcu razem z nim... po 7 nie wstał na jedzenie, nic go nie obudzilo, nawet czyszczenie pępka, oczu 😱, jadł dopiero po 9, potem po 11, z teraz sam odsypia ciężką noc, ja tez próbuje...
Straszne uczucie, jak dziecko krzyczy mi na rękach, a ja nie mam pomysłu co nu jest i jak mu pomóc... 😫

1 września, 17:01

0_1_0
Mamy tydzień... kiedy? Jak?
Tydzień temu mały lezal na mnie na szpitalnym łóżku... dziś czuję się jakby był ze mną od zawsze... 😱
Jest ciezko momentami, ale kocham tego małego ssaka jak nikogo na świecie... żałuję że nie mogę mieć ich obu, ale jestem cholernie wdzięczna ze po tym wszystkim mam chociaż jego...

3 września, 02:28

0_1_1
Za nami pierwszy spacer, wprawdzie przespal cały, ale ile świeżego powietrza dostał..
Aż zasnął i po 3h nie mogliśmy dobudzic na jedzenie... potem byl głodny, a potem jak końcu obudziliśmy to nie chciał spać... myślę ze to kwestia tego, ze miał dużo wrażeń dzisiaj...
Bo i położna była, ja już bez szwów, młody przybiera po te 30g dziennie... chyba naprawdę czas uwierzyć ze się udało i ze jest dobrze 😍 to jednak możliwe...
Boże, dziękuję za każdą wspólną chwilę... 😍

4 września, 11:05

0_1_3
Pierwszy kryzys... mój kryzys... W nocy poczułam się jak wyrodna matka...
Mały tak długo marudził, ze w koncu zasnął dopiero po 3... jak padlam razem z nim to o 6 nie słyszałam że woła jedzenie... dopiero mąż mnie obudził słowami "żono, nie słyszysz ze dziecko płacze?". Jak można nie usłyszeć placzacego dziecka?
Rano za to spi jak aniołek, udało sie nawet pazurki obciąć, bo juz mi prawie cycki wydrapal 😂😂😂

7 września, 16:40

0_1_4
Zapomniałam dopisać, ze w poniedziałek mieliśmy CDL...
Pani ma dużą wiedzę, ale stwierdziła po ważeniu ze mały trochę za malo przybiera na wadze, powinien 30g na dobę, a mamy 15... żeby było śmieszniej, na domowej wadze wychodzi nam te 30...
Wnioski są takie że jutro kończymy 2 tygodnie i mamy przyjechać sprawdzić, bo powinniśmy miec masę urodzeniowa, jeśli nie to będziemy dokarmiac butelką... Plus jest taki, że pokarm jest, tylko mały przysypia przy jedzeniu... więc będziemy się dokarmiac moim pokarmem ...

7 września, 18:48

0_1_6
Dzisiaj na naszej wadze 3210, brakuje 10g do urodzinowej, ciekawe co będzie jutro...

9 września, 09:41

0_2_0
No i się udało, wczoraj na te 2 tygodnie mieliśmy 3240, czyli ponad masę urodzeniowa...
Od położnej co go ważyła usłyszałam ze mam się cieszyć, bo mam zdrowe dziecko, któremu nie może nic zarzucić...
Trochę nam się tyłek odparzyl, ale to nic strasznego...
‹‹ 7 8 9 10 11