X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Co ma byc, to bedzie
Dodaj do ulubionych
1 2 3
WSTĘP
Co ma byc, to bedzie
O mnie: Mam 35lat i dopiero zaczelismy starania o dziecko. Jestesmy 3lata po slubie, od 11 wspanialych lat razem. Moj zwiazek z mezem jest czyms najwspanialszym na swiecie, pasujemy do siebie pod kazdym wzgledem. Tworzymy bardzo harmonijny zwiazek. Oczywiscie sa roznice zdan, klotnie, jak u kazdego, ale z reguly "ciche dni" trwaja u nas 30 minut, az opadna emocje:). I mimo uplywajacego czasu, nadal jestesmy w sobie szalenczo zakochani.
Czas starania się o dziecko: Starania rozpoczelismy kilka miesiecy temu.
Moja historia: Przekraczajac granice 35 stwierdzilam, ze czas na dziecko jest teraz, albo nigdy. Z roku na rok, z roznych powodow odkladalismy ta decyzje. Jestem przygotowana na rozne niespodzianki (ja zawsze lubie miec jakis plan ewakuacyjny)... jesli sie uda, bedzie ogromna radosc, jesli nie to widocznie tak ma byc. I jestesmy zdecydowani na adopcje w razie gdyby sie nie udalo.
Moje emocje: Decyzje o dziecku podjelam bardziej kierujac sie rozumem (bo wiek), niz potrzeba posiadania potomka. Tylko, ze to nie jest tak, ze zupelnie dziecka nie chce. Ja po prostu nie czuje swojego wieku... czuje sie jak 20-kilkolatka. Wszystko dzieje sie za szybko... zycie uplywa jak szalone. Ale widzac na papierze te 35lat stwierdzilam, ze niestety, niezaleznie jak sie czuje, czas dzialac. Dzieci zawsze chcialam miec. Tylko, ze "kiedys", nie teraz... no i teraz nadeszlo to "teraz"...

25 września 2012, 08:46

Moj pierwszy wpis...

Wlasnie rozpoczelam drugi miesiac mierzenia temperatury. Przez ten ostatni miesiac naczytalam sie o plodnosci, bezplodnosci, jak to wszystko dziala... I stwierdzilam, ze poczecie to jest po prostu cud nad cudami.

Przez kilka dni myslalam, ze moze jednak sie udalo (chociaz dziwilam sie, ze tak latwo by poszlo) i zaczelam sie przyzwyczajac do mysli, ze moze bede mama. I powoli strach zaczal przegrywac z ogolnym poczuciem szczescia. Potem okazalo sie, ze jednak nie wyszlo... lekko sie rozczarowalam. Ale to uczucie radosci z perspektywy posiadania dziecka pozostalo.

Mam nadzieje, ze sie uda w tym miesiacu :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2012, 16:30

29 września 2012, 16:42

Kilka dni temu mialam jakis gorszy dzien i wpadlam w panike, ze co bedzie jesli sie nie uda... Zadko mi sie zdarza miewac takie mysli, bo no coz, zdaje sobie sprawe, ze dlugo czekalismy i ze zycie nie zawsze jest laskawe, o czym bardzo bolesnie sie przekonalam juz wiele razy...

Na szczescie smutki minely, panika minela i od dzisiaj stosuje 30 minut medytacji dziennie. Znalazlam specjalna medytacje z przewodnikiem, wiec robie wszystko, co przewodnik kaze i to naprawde pomaga. Juz to zreszta stosowalam przy depresji, gdy cierpialam na bezsennosc. Byl to jedyny sposob na to, bym przespala chocby godzinke. Tym razem na szczescie jest to zwykla profilaktyka :)

30 września 2012, 14:25

Dzisiaj niedziela. Jest cieplo, ale jestem tak spiaca, ze caly dzien przespalam.

Poniewaz jakis czas temu zostal u mnie wykryty dosc niski poziom zelaza, postanowilam czyms sie podkurowac i znalezlismy mleczko pszczele. Od wczoraj zaczelam je brac. Do tego zaczelam tez bardziej dbac o swoja diete, gdyz cale lato przez ten ukrop nie chcialo mi sie stac przy kuchni no i byly tego efekty. Do tego biore folik od poprzedniego cyklu.

A w srode wizyta u lekarza... jest to nowy lekarz i prawde mowiac jestem bardzo ciekawa co powie.

1 października 2012, 07:54

No coz nowy dzien i poczatek serduszkowych staran :) Nawet jesli sie nie uda, to przynajmniej jest to cos, co nas bardzo do siebie zbliza... wiec zawsze jakis plus calego tego starania jest.

Zaczelam wczoraj badac szyjke macicy. Trudno mi stwierdzic, czy jest twarda czy miekka, czy otwarta czy zamknieta jesli nie mam porownania... Najtrudniejsze jednak to ocenic czy jest ona nisko czy wysoko. Cos tam w ovu wpisalam, zobaczymy za kilka dni. Podobny problem mialam wczesniej ze sluzem, a w miere uplywu czasu wszystko stalo sie jasne i mam nadzieje, ze tak bedzie rowniez i tym razem.

1 października 2012, 18:08

Jestem dzisiaj mega zmeczona... nie wiem czy to pogoda, czy moje wieczne niedospanie. Koniec miesiaczki, a ja nadal padnieta. Dziwne. W tamtym miesiacu o tej porze bylam juz bardziej energiczna. No nic, mam nadzieje, ze jutro bedzie zdecydowany wzrost energii :)

2 października 2012, 12:05

Dzisiaj boli mnie prawy jajnik. Nie wiem dlaczego, to dopiero 9dc. Ale! W tamtym miesiacu bolal mnie tak samo, rowniez z 9dc. Potem przestal, a zaczal znow przy owulacji.
Nie wiem, moze zaczyna sie produkcja. Pewnie tak. Jutro ide do ginekologa, o ile w pracy nie przyjdzie mi zostac dluzej, bo wtedy nie zdarze... i wizyte bedzie trzeba przelozyc.

4 października 2012, 06:54

Wizyta u lekarza odfajkowana. Wczesniejszy lekarz podejrzewal u mnie endometrioze, ktora wykluczylo dwoch innych lekarzy... ten byl zdaje sie trzeci, i tym razem dostalam nareszcie wytlumacznie dlaczego ten pierwszy podejrzewal u mnie endo. Mianowicie, moj lewy jajnik nie jest na typowym dla niego miejscu, tylko jest jakos z tylu macicy... tlumaczyl jeszcze wiecej, no ale w skrocie to jest takie wytlumaczenie, ze to moglo niejako zmylic tego pierwszego lekarza. Ten wczorajszy ginekolog jest wogole specjalista od nieplodnosci, bardzo dobrym. Ogolnie badanie usg wyszlo super, jajniki pracuja pelna para, macica zdrowiutko wyglada, wiec jest super :)

Jesli nie zajdziemy przez kolejnych 6 miesiecy, mamy zrobic wszystkie badania. To glownie przez moj "zaawansowany" wiek, hehehe. Z tym wiekiem to tez jest roznie, bo pisza ze plodnosc spada dramatycznie po 35 roku zycia... no ale ludzie sie miedzy soba roznia, tak samo jak jedna kobieta dostanie klimakterium bardzo wczesnie, a inna bardzo bardzo pozno... tak samo jest wydaje mi sie z ta plodnoscia. Wiec zlewka i olewka, nie przejmuje sie swoim wiekiem. Tutaj gdzie mieszkam wiekszosc kobiet rodzi po 30r.z., wiec jest to najzupelniej normalne.

Dzisiaj, wedlug wykresu zaczynaja sie moje plodne dni... wiec pozostaje tylko kontynuowanie staran, a na reszte juz nie mam wplywu :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2012, 06:55

5 października 2012, 10:40

U mnie dzisiaj wesoly dzien... prace koncze dosc wczesnie, a dodatkowo najadlam sie pysznego tortu, bo byly szefa urodziny:). Nie dajemy mu zapomniec, ze jest coraz starszy, heheh.

Sercowe starania rozpoczete, wiec zapowiada sie fajny weekend. Ogolnie w pierwszej fazie cyklu mam taki super humor... chcialabym, zeby ta faza trwala i trwala, bo potem czeka mnie comiesieczna meka peemesowa... albo i nie;) hehehe.

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 października 2012, 10:41

8 października 2012, 12:13

To moj 15dc, w tamtym miesiacu owulacje mialam miedzy 16, a 17 dc (najprawdopodobniej), i czuje sie nie najlepiej. Taka jestem lekko nie w sosie, lekko poddenerwowana i troszke zniecierpliwiona. Mam nadzieje, ze juz zaowuluje... nie wiem dlaczego, w tym miesiacu czekam na owulacje z jakas niecierpliwoscia... Heheh, moze to czas pelen serduszek po prostu mnie wyczerpal;)

11 października 2012, 05:47

Juz po owu, dzisiaj 18dc, skok temperatury byl wczoraj, a dzisiaj nadal rosnie... wiec wszystko okej mi sie wydaje. Podejrzewam, ze owu byla tego 15dc, pozno wieczorem, bo wtedy mnie bardzo mocno bolal lewy jajnik. Od wielu miesiecy, jak nie od kilku lat glownie czuje prawy jajnik, a lewego jakby nie bylo... juz zaczelam sie zastanawiac czy ten lewy tam wogole jest. No ale jest, w tym miesiacu sie obudzil. Milo bylo rowniez odpoczac od prawego, ktory boli nieprzytomnie podczas owulacji. Boli czasem tak bardzo, ze raz zabrali mnie z pracy koledzy i zawiezli do szpitala. Tam zrobili mi wszystkie badania i co, i nic. Powiedzieli, ze wszystko jest w jak najlepszym stanie.

Wczoraj moj maz wyczytal, ze sa jakies badania nad zywotnoscia nasienia. Wedlug nich nasienie jesli sie nie dostanie do szyjki w ciagu 20-30minut to ginie. Wiec, nie zaszkodzi po stosunku polezec te 30min, ale dluzej juz nie trzeba, mozna normalnie isc i sie umyc. To co wyplynie i tak by juz na nic sie nie zdalo.

Druga rzecz to jak czesto powinien byc stosunek by zwiekszyc szanse zajscia... Wedlug tych badan ejakulacja kazdego dnia moze nie daje duzej ilosci nasienia, ale za to plemniki sa duzo lepszej jakosci, niz przy ejakulacji co dwa, trzy dni, a nawet rzadszej. Powodem jest tutaj ich utlenianie sie, ktore prowadzi do ich uszkodzenia. I rzadszej ejakulacji moze ilosc nasienia jest wieksza, ale ich jakos jest niska. Szanse na zajscie w ciaze zwiekszaja sie 30% przy codziennym stosunku w dni plodne.

Nie wiem, wydaje mi sie to logiczne, do tego caly czas poznajemy jak to wszystko dziala... W tym miesiacu dzialalismy wedlug tej metody... zobaczymy czy beda jakies rezultaty.

Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2012, 05:50

20 października 2012, 15:45

Dzisiaj 27dc. Cykle mam zazwyczaj 28dniowe, wiec juz wkrotce sie dowiem czy sie udalo czy nie. Temperatura jest nizsza, niz w poprzednim miesiacu i moze to dlatego nie mam mojego zwyklego PMSa. Dzisiaj na ten temat czytalam i z tego co wywnioskowalam, to moje symptomy sa bardziej podobne do tych opisywanych jako Premenstrual dysphoric disorder (PMDD). Okolo tygodnia do okresu zazwyczaj sa dla mnie niesamowicie ciezkie. Na przyklad dwa miesiace temu caly czas plakalam, wpadalam w jakas histerie, czesto tez jestem niesamowicie zmeczona, ze nie moge normalnie funkcjonowac, moja koncentracja jest zerowa, na niczym nie potrafie sie skupic... A wszystko zaczelo sie mniej wiecej od mojej depresji kilka lat temu.

To jest moj drugi miesiac z folikiem, do tego tez biore to mleczko pszczele... i musze przyznac, ze byl to pierwszy miesiac od wielu lat, kiedy w czasie fl moglam normalnie funkcjonowac. Owszem, byl jeden gorszy dzien, kiedy bylam zmeczona i zrobilam w domu z tego powodu hece;), ale byl to tylko jeden dzien! Poza tym prawie nie czuje nic z tych negatywnych objawow, ktore zwykle mnie dopadaja.

Mimo nizszej temperatury w porownaniu z miesiacem poprzednim, wczoraj i dzis tempka mi troche wzrosla, wiec niby jest jakas nadzieja... do tego czuje mdlosci, co oznacza, ze prawdopodobnie sie na wyzszym poziomie w tej chwili nadal utrzymuje. No nic, musze byc cierpliwa i poczekac jeszcze troche. Nie chce czuc tego niesamowitego rozczarowania, jesli okres mi przyjdzie, dlatego staram sie nie nakrecac jakos ekstremalnie. Wiadomo, nadzieja jest, jak w kazdym miesiacu. Wiec czekam.

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2012, 17:43

21 października 2012, 14:03

No i dostalam okres. W sumie od poczatku sie zastanawialam, ze moze nie wyjsc, ale wiadomo ma sie nadzieje do konca. W tym miesiacu moja temperatura nie byla tak wysoka, jak wczesniej, wiec cos mi sie wydawalo, ze jest nie tak moze z cialkiem zoltym... eh sama juz nie wiem.

Nic to, zaczynamy nowy cykl.

23 października 2012, 07:24

3dc mojego cyklu. Jestem bardzo dobrej mysli, ze tym razem sie uda. Nie moge pozwolic sobie na jakies negatywne myslenie, musze wierzyc, ze sie uda. Jesli jednak nie wyjdzie nam w tym miesiacu, to w kolejnym cyklu umowie sie na wizyte na badania hormonalne. Niby mialam czekac te 6 miesiecy, ale wole zrobic te badania juz teraz. Przynajmniej bede miala spokojna glowe, a jesli wyjda nie tak, to od razu bedzie mozna dzialas, zeby wyniki naprawic.

24 października 2012, 06:28

Dzisiaj bardzo deszczowo, troche chlodnawo... czuje sie tak, ze najchetniej bym zostala w domku pod kolderka, wstala tak okolo 10.00, wypila kawke, odgrzala cynamonowe buleczki, zjadla wszystkie i polazila bez celu po mieszkaniu. Zamiast tego siedze w pracy i juz od samego poczatku czekam na jej koniec, hehehe. No coz, takie zycie.

27 października 2012, 14:37

Ostatnie dni uplynely mi na walce z migrena. Niestety, oczywiscie jak zwykle raczej bylam na przegranej pozycji. No coz. Na szczescie dzisiaj juz jest lepiej. Ale nadal czuje sie zmeczona i w srednim humorze. W przyszlym tygodniu rozpoczynamy oficjalny 3 miesiac staran... oby owocnych tym razem:)

Dostalam 5kg maki prosto z mlyna... wiec czas zimowych wypiekow czas zaczac:)

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2012, 14:39

30 października 2012, 07:04

Czas ciszy, kiedy czekam na owulacje. Taki piekny spokoj...

Z m jestesmy planowaczami, wiec dni staran na ten cykl juz mamy ustalone. Takie ustalanie, poniewaz dopiero jest to 3 miesiac z mierzeniem temperatury, nam absolutnie nie przeszkadza. Nie wplywa jakos ujemnie na nasze checi do serduszkowania. Coz, mamy oboje cel i chcemy go osiagnac:)

Podziwiam jednak dziewczyny, ktore walcza o ten "cel" juz bardzo dlugo i dalej nic nie wychodzi. To jest dopiero determinacja! Mam nadzieje, ze i mi jej nigdy nie zabraknie.

5 listopada 2012, 07:58

Eh, nie wiem co jest z ta moja tempka. Owu mam 16-17dc, a tutaj sluzu rozciagliwego ani widu ani slychu, temp poszla dzisiaj troche w gore, zamiast w dol... a jajniki bola, gdy leze, natomiast nie bola jak na owu... Zastanawiam sie, czy moze mi sie owu nie przesunie troche. Nie bardzo sie czulam od poczatku cyklu, mialam migrene, potem problem z uszami, bralam przeciwbolowe, wiec moze to ma jakis wplyw. Sama juz nie wiem. Przez dwa miesiace mialam ladne wykresy, a teraz jakis dziwolag sie zrobil.

Nic to, trzeba kontynuowac starania i czekac, bo i tak sama nic nie wymysle.

***
Nie wiem dlaczego, dzisiaj czuje sie fatalnie... tak jakbym juz byla w drugiej polowie mojego cyklu. Czuje, jakby depresja zaczynala obejmowac mnie swoimi ramionami - takie glupie uczucie. Nie wiem czym to jest spowodowane, ktorym z hormonow, ale mam nadzieje, ze mi szybko przejdzie. Chce mi sie plakac, wydaje mi sie, ze wszyscy mnie ignoruje, nie znosza... beznadzieja po prostu.

Ide na spacer na slonce, moze to pomoze. Na cale szczescie mamy ponad 20stopni i bez deszczu. Jedyna pociecha.

***

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2012, 13:33

6 listopada 2012, 07:26

Ha, nie wiem czy istnieje przesilenie hormonow, ale tak bym to nazwala... dzisiaj temperatura spadla, bol owulacyjny odczuwalam od wczorajszego wieczoru, a teraz juz mi powoli przechodzi. Wyglada na to, ze owulacja nastapila dzisiaj rano, albo jest juz tuz tuz...

To okropne uczucie depresji minelo mi dzisiaj. Wczoraj zastosowalam moja metode polepszacza humoru: zjadlam dobry obiad, usiadlam na sofie przed kompem, okrylam sie moim kochanym kocykiem i ogladalam seriale. No coz. To mi pomaga. Pozniej wrocil moj m, caly usmiechniety. A na koniec dnia dostalam bardzo milego maila od mojej przyjaciolki, ktora rozsmieszyla mnie w nim do lez.

I wydaje mi sie, ze tajming z serduszkowaniem mielismy bardzo dobry w tym miesiacu. Jeszcze dzisiaj pewnie przybijemy kropke nad i i pozniej mozna kontynuowac, ale juz przyjemnosciowo:)

7 listopada 2012, 05:53

Dzisiaj kolejny dzien i jestem juz po owu:) Wczoraj jeszcze poczynilismy starania, tak dla pewnosci, a dzisiaj sluz wodnisty juz zanikl. Niesamowite, ze ovufriend zaznaczyl mi dokladniusienko dzien owu. No strzal w dziesiatke po prostu:)

W tym cyklu rowniez serduszkowalismy kazdego dnia od pierwszego dnia pojawienia sie plodnego sluzu, az do ostatniego. Moj m sie bardzo zaangazowal, co mnie bardzo cieszy, gdyz dzieki temu nie czuje sie osamotniona ze swoja checia wykorzystania kazdego plodnego dnia;)

No coz, mysle, ze dzis mam 1 dzien fl. Moja faza liczy 11 dni, wiec odliczanie czas zaczac:)



8 listopada 2012, 08:00

Kurka zielona, ovu mi wyznaczyl przerywana linia owu na 15dc. A ja wiem, ze wtedy owu nie bylo i koniec. Byla pomiedzy 16, a 17, pewnie w nocy, albo nad ranem. No wiem, i koniec kropka. Po godzinie 9 17dc juz mnie nic nie bolalo, i bylam jak nowa.

No nic, ja wiem swoje, moze jeszcze sie przesunie na kiedy indziej. Poza tym korzystam tez z innego programu wyznaczania owu, wiec ciekawa jestem, jak tam mi pokaze.

Najwazniejsze, ze i 15 i 16 i 17 mamy zaserduszkowane:)

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2012, 14:39

1 2 3