Pamiętniki Czy Bóg otworzy okno? Początek przygody z naprotechnologią
Dodaj do ulubionych
1 2 3
WSTĘP
Czy Bóg otworzy okno? Początek przygody z naprotechnologią
O mnie: Mam 34 lata, jestem Mamą czteroletniej dziewczynki, która codziennie mi oznajmia: "ja chcę siostrzyczkę i braciszka", od paru lat bezskutecznie próbuję wyplątać się z nielubianej i mało perspektywicznej pracy, od jakiegoś czasu równie bezskutecznie próbuję zajść w ciążę. Edit.: Już mam 35 lat, a moja córka 4 i pół.
Czas starania się o dziecko: Hm.... Trochę to skomplikowane: 3 cykle od X do XII 2014 r., a następnie od września 2015 r.
Moja historia: Córkę poczęliśmy za pierwszym razem trzy miesiące przed moimi trzydziestymi urodzinami. Baaardzo ruchliwe i wymagające mnóstwa uwagi dziecko (tzw. high need baby :) Kiedy miała niespełna 2,5 roku, a ja serdecznie dość mojej roboty, doszłam do wniosku, że czas odpocząć na ciążowym l4, a następnie na rocznym macierzyńskim rozejrzeć się za nowym miejscem zatrudnienia, mając w pamięci, że robienie dzieci jest przecież takie proste... Po trzech bezskutecznych cyklach odłożyliśmy starania do lata. W czerwcu poszłam do mojej ginekolog, która zleciła badania prolaktyny (o podwyższony poziom której sama się zresztą podejrzewałam: byłam wiecznie zmęczona, tyłam z powietrza i nie mogłam doleczyć trądziku na żuchwie) i progesteronu. Dostałam Norprolac, Luteinę i Clo. W następnym cyklu zaszłam w ciążę, tyle, że była to ciąża biochemiczna... Gin kazała się wstrzymać 3 cykle, a potem wrócić do Clo, który znów posłusznie przyjęłam i przekonałam się, że może i działa, za to kompletnie redukuje mi śluz. Ponowne starania zaczęliśmy w listopadzie (z przerwą w marcu), ale cóż, bez efektów.
Moje emocje: Poczucie beznadziei i frustracji, coraz mniej optymizmu. Edit: O tak, stanowczo tak było, teraz więcej we mnie spokoju i pogodzenia z sytuacją, co nie znaczy, że zaprzestałam walki o upragnione rodzeństwo dla córki.

26 kwietnia 2016, 11:56

Wczoraj dowiedziałam się, że znów oblałam egzamin zawodowy. No cóż, obiektywnie nie byłam przygotowana na 100 procent, ani pewnie nawet na 70, bo kiedy się do niego przygotować gdy wraca się do domu o 17 i jeszcze trzeba go ogarnąć? Mąż próbował mnie pocieszać, że kiedy Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno. Zobaczymy, mam smutne wrażenie, że od lat nie mogę się do Niego przebić z moim wołaniem.

Owszem, mam jakiś cień nadziei, że doczekam się wymarzonej drugiej córeczki, ale i on blednie coraz bardziej. Postanowiliśmy, że w tym miesiącu przebadamy się oboje. Od jakiegoś czasu mąż łyka Androvit, od 3 miesięcy pijemy zioła Ojca Sroki, i łykamy vit. D3, ja miesiąc temu zamieniam Femibion na Ovarin.

Dziś 2 dc, zrobiłam FSH, LH, Estradiol i TSH. Wyniki wieczorem, przekonamy się co i jak.

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2016, 11:52

26 kwietnia 2016, 16:02

Moje wyniki z dnia dzisiejszego, to jest 2 dc:

TSH 1,270 µIU/ml
FSH 7,25 mIU/ml normy: f.pęcherzykowa 3,5-12,5
f.owulacyjna 4,7-21,5
f.lutealna 1,7-7,7
- uff, odetchnęłam, podczas stymulacji Clo niepotrzebnie zrobiłam to badanie i wyszło 12,03...

LH 4,53 mIU/ml normy: f.pęcherzykowa 2,4-12,6
f.owulacyjna 14-95,6
f.lutealna 1,0-11,4


Estradiol 106,80 pg/ml normy: faza folikularna 12,4-233
faza owulacji 41,0-398
faza lutealna 22,3-341



Czy jakaś życzliwa dusza pomoże mi w interpretacji tych wyników?

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2016, 21:17

28 kwietnia 2016, 14:13

W planach na dziś mieliśmy seminogram, ale ostatecznie nic z niego nie wyszło; pani w klinice stwierdziła, że skoro terminy do androloga są dopiero na czerwiec, to lepiej zrobić badanie nasienia w połowie maja, a potem doszła do wniosku, że może w ogóle bez sensu robić to badanie bez wcześniejszej konsultacji u lekarza, który może zlecić coś jeszcze. Cóż, moim zdaniem lepiej jednak najpierw się przebadać, a potem przedstawić lekarzowi wyniki na pierwszej wizycie, bo równie dobrze może nie zlecać nic więcej. No nic, na razie jesteśmy zapisani na 2 czerwca do lekarza od spraw męskich.

Jutro 5 dc i moja wizyta połączona z usg. W zeszłym cyklu owu - jeżeli faktycznie była - to koło 8 dnia. Przekonamy się, czy coś tam dojrzewa, czy nie.

Kurde, chyba jednak dojrzałam do prawdy - jestem przygotowana na każde wieści.

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2016, 14:08

29 kwietnia 2016, 22:16

I po wizycie. Młoda, rzeczowa, konkretna lekarka, zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Według niej moje wyniki są w najlepszym porządku. Na obrazie usg czysto, żadnych przykrych niespodzianek typu endometrioza. Endometrium cienkie, ale to początek cyklu. W lewym jajniku pęcherzyk dominujący - 15 mm (i tu pytanie: po co był ten Clostilbegyt?). Mam się zgłosić w środę na dalszy monitoring, zobaczymy czy urośnie. Ten cykl ma być zupełnie naturalny, bez luteiny, którą biorę od sierpnia (a więc też bez zawrotów głowy, mdłości i obolałych piersi) celem dokładnej diagnostyki.

Zaleciła jednak, żeby zrobić AMH - choć - jak powiedziała sadząc po estradiolu i fsh wątpi, żeby był z tym problem. Cóż, zrobię, ale trochę się tego badania boję. Jak ktoś tu napisał: nie kłamstwo, lecz prawda zabija nadzieję.

3 maja 2016, 12:02

Wczoraj był 8 dzień cyklu - jeżeli wierzyć testom owulacyjnym i pobieżnym obserwacjom z zeszłego miesiąca, w poprzednim cyklu był to dzień owulacji. I może sobie wkręcam, a może faktycznie (dopuszczam obie możliwości) wieczorem poczułam, że coś się w podbrzuszu dzieje. Na głodniaka między 2 a 3 w nocy - a więc zgodnie z zaleceniami ojca Sroki - było ostre serduszkowanie:)

Godzina i okoliczności nie były zamierzone. Tak się złożyło, że Młoda padła podczas powrotu z naszej dwudniowej majówki i niestety obudziła się koło północy. Ponowny sen zmorzył ją po dwóch godzinach, choć bardzo się starała, by nie być uciążliwą dla rodziców.

Jutro monitoring, a teraz oglądamy "Księżniczkę i żabę".

Martwię się, że te owulacje rzeczywiście wypadają tak wcześnie. Nie wiem kiedy ani dlaczego mój organizm tak zwariował.

Panie Boże, otwórz okno, proszę...

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja 2016, 11:59

4 maja 2016, 19:22

I dupa. Owulacji nie było i raczej w tym cyklu jej nie będzie. W piątek pójdę na ostatni monitoring, aby się co do tego upewnić, ale to już raczej sztuka dla sztuki. Pęcherzyk od piątku ani drgnął. Kolejnym krokiem ma być więc stymulacja, ale nie będzie jej dopóki nie zrobię amh. Tak więc jutro po raz kolejny nadstawię żyłę do kłucia.

Cholerny świat. Córkę poczęliśmy za jednym podejściem, ciąża biochemiczna też była za jednym podejściem (i to nawet po jednym bzykanku). Moja Mama urodziła mnie będąc w moim wieku. Moja siostra urodziła w swoje 35 urodziny. Jedna moja Babcia urodziła w wieku 36 lat, druga w wieku 38 i potem jeszcze dwa razy była w ciąży.

Niby to pierwszy monitorowany cykl, a tak podciął mi skrzydła...

5 maja 2016, 13:41

Kurde... Tak sobie myślę i myślę: skoro fsh i estradiol wyglądają nieźle, w jajnikach trochę tych pęcherzyków było, to dlaczego tak się boję tego AMH?

Przeczytałam cały wątek poświęcony temu badaniu na forum i chyba rzeczywiście zaczekam z nim do pierwszych dni nowego cyklu.

Na fali wczorajszego przybicia, rozpaczliwie potrzebując pocieszenia, rozesłałam do zakonów klauzurowych, seminariów i innych wspólnot prośbę o modlitwę w naszej intencji. Przed chwilą od sióstr Dominikanek z Radoni dostałam maila takiej o to treści:

"Mocno wspieramy Was modlitwą o dar rodzeństwa dla córeczki.

Szczęść Boże!
siostry"

I od razu jakoś lepiej mi się zrobiło :-) Nie, nie jesteśmy z tym wszystkim sami.

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2016, 13:49

5 maja 2016, 14:57

Porada
Dobry Ojcze, dziękując Ci za dar sakramentu małżeństwa, za łączącą nas miłość, oddajemy w Twoje dłonie naszą przyszłość. Z całego serca pragniemy wypełnić nasze małżeńskie i rodzicielskie powołanie. Ty widzisz nasz ból spowodowany brakiem dzieci. Czujesz ciężar krzyża, który dźwigamy. W tej trudnej dla nas chwili chcemy trwać przy Tobie.

Święty Jan Paweł II powiedział, że "wydając na świat dzieci, małżeństwo osiąga pełny rozkwit: w nich dokonuje się uwieńczenie owej całkowitej wspólnoty życia, która czyni małżonków jednym ciałem. Dzieci nie są dodatkiem do życia małżeńskiego. Nie są opcją, ale najcenniejszym darem, wpisanym w samą naturę związku małżeńskiego".

Za wstawiennictwem św. Jana Pawła II, papieża, który umiał Tobie zaufać, prosimy Cię, Boże, nasz Ojcze, o dar dzieci. Podczas liturgii sakramentu małżeństwa ślubowaliśmy, że przyjmiemy potomstwo, którym zechcesz nas obdarzyć. Jesteśmy na to gotowi. Usuń wszelkie przeszkody - zdrowotne, ekonomiczne i każde inne. Pozwól nam cieszyć się rodziną, pozwól zobaczyć owoce naszej miłości. Amen.

8 maja 2016, 14:12

Olałam ten ostatni monitoring, szkoda moich pieniędzy i czasu tej miłej lekarki. Czterokrotnie zwiększyłam dawkę wit. D3 i dołączyłam Q10, zobaczymy co przyniosą kolejne cykle. Faktem jest, że zawsze (czyli całe dwa razy) zachodziłam w ciążę w sierpniu, spokojnie będę zatem na kolejny sierpień czekać.

Przy śniadaniu mąż słusznie zauważył, że modli się za nas połowa zakonów klauzurowych w Polsce. Może faktycznie wymodlą mi cud te, które się modlić umieją.

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2016, 18:42

9 maja 2016, 11:09

Ten ból cycków bez luteiny jakiś dziwny jest... Kiedy ostatnio miałam coś takiego? Chyba przed ciążą. Nie luteina, nie prolaktyna (bo cały czas biorę Norprolac) - więc co?

11 maja 2016, 13:39

Może jest dla mnie nadzieja ;-)

http://fakty.interia.pl/swiat/news-najstarsza-matka-na-swiecie-72-latka-urodzila-pierwsze-dziec,nId,2200517

11 maja 2016, 14:22

Mocne postanowienia:
- skupić uwagę na doktoracie,
- w lecie zapisać się na włoski,
- od października zapisać się na angielski,
- sporządzić listę lektur na wakacje,
- sporządzić listę filmów do obejrzenia z Mężem,
- opracować plan weekendowych wycieczek (tym bardziej, że tak cieszą Młodą),
- kupić nową sofę, przemalować kuchnię,
- przyjąć pielgrzymów podczas Światowych Dni Młodych (tak jak kiedyś sama byłam przyjmowana),
- nie zadręczać się, co za tym idzie: przestać przesiadywać na tym portalu ;-)
- robić badania, chodzić na monitoringi, ale próbować spojrzeć na to wszystko z dystansu,
- pamiętać, ze nawet kiepskie wyniki badań to nie wyrok,
- chodzić na msze z modlitwą o uzdrowienie,
- nie ustawać w modlitwie, także za inne staraczki,
- zawierzyć Bogu.

Nie wiem czy te postanowienia się wzajemnie nie wykluczają, ale co mi szkodzi spróbować ;-)

16 maja 2016, 15:22

Porada
Ojcze Niebieski, dziękuję Ci za to, że mnie kochasz. Dziękuję Ci za zesłanie Twojego Syna, Pana naszego Jezusa Chrystusa na świat, aby mnie zbawił i uwolnił. Ufam w Twą moc i łaskę, która wspiera i leczy mnie. Kochający Ojcze, dotknij mnie teraz swoimi uzdrawiającymi dłońmi, abym uwierzył, że Twoja dobra wola jest dla mnie, mojego umysłu, ciała i duszy.

Okryj mnie najszlachetniejszą krwią Twojego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa od czubka mej głowy do podeszwy mych stóp. Wyrzuć to, czego nie powinno być we mnie. Wylecz niezdrowe i nieprawidłowe komórki. Otwórz zablokowane tętnice i żyły oraz odbuduj i dopełnij wszelkie uszkodzenia. Usuń wszystkie stany zapalne i przemyj infekcje mocą najdroższej krwi Jezusa. Niech ogień Twej uzdrawiającej miłości przejdzie przez całe moje ciało w celu uzdrowienia tak, aby funkcjonowało ono w sposób w jaki Ty je stworzyłeś. Dotknij też mego umysłu i moich emocji, nawet najgłębszych zakamarków mojego serca.

Napełnij mnie swoją obecnością, miłością, radością oraz pokojem i przyciągaj jeszcze bliżej do siebie w każdym momencie mojego życia. Ojcze, napełnij mnie Swoim Duchem Świętym i upoważnij do czynienia wszystkiego co się da, aby moje życie przynosiło chwałę i cześć Twemu świętemu imieniu. Proszę Cię o to w imię Pana Jezusa Chrystusa. Amen.

24 maja 2016, 15:04

Porada
1 Był pewien człowiek w Ramataim, Sufita z górskiej okolicy Efraima, imieniem Elkana, syn Jerochama, syna Elihu1, syna Tochu, syna Sufa Efratyty. 2 Miał on dwie żony: jednej było na imię Anna, a drugiej Peninna. Peninna miała dzieci, natomiast Anna ich nie miała. 3 Corocznie człowiek ten udawał się z miasta swego do Szilo, aby oddać pokłon i złożyć ofiarę dla Pana Zastępów. Byli tam dwaj synowie Helego2: Chofni i Pinchas - kapłani Pana.
4 Pewnego dnia Elkana składał ofiarę. Dał wtedy żonie swej Peninnie, wszystkim jej synom i córkom po części ze składanej ofiary. 5 Również Annie dał część, lecz podwójną, gdyż Annę bardzo miłował, mimo że Pan zamknął jej łono. 6 Jej współzawodniczka przymnażała jej smutku, aby ją rozjątrzyć z tego powodu, że Pan zamknął jej łono. 7 I tak się działo przez wiele lat. Ile razy szła do świątyni Pana, [tamta] dokuczała jej w ten sposób. Anna więc płakała i nie jadła. 8 I rzekł do niej jej mąż, Elkana: «Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się twoje serce smuci? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?» 9 Gdy w Szilo skończono jeść i pić, Anna wstała. A kapłan Heli siedział na krześle przed bramą przybytku Pańskiego. 10 Ona zaś smutna na duszy zanosiła do Pana modlitwy i płakała nieutulona. 11 Uczyniła również obietnicę, mówiąc: «Panie Zastępów! Jeżeli łaskawie wejrzysz na poniżenie służebnicy twojej i wspomnisz na mnie, i nie zapomnisz służebnicy twojej, i dasz mi potomka płci męskiej, wtedy oddam go Panu po wszystkie dni jego życia, a brzytwa nie dotknie jego głowy»3.
12 Gdy tak żarliwie się modliła przed obliczem Pana, Heli przyglądał się jej ustom. 13 Anna zaś mówiła tylko w głębi swego serca, poruszała wargami, lecz głosu nie było słychać. Heli sądził, że była pijana4. 14 Heli odezwał się do niej: «Dokąd będziesz pijana? Wytrzeźwiej od wina!» 15 Anna odrzekła: «Nie, panie mój. Jestem nieszczęśliwą kobietą, a nie upiłam się winem ani sycerą. Wylałam tylko duszę moją przed Panem. 16 Nie uważaj swej służebnicy za córkę Beliala, gdyż z nadmiaru zmartwienia i boleści duszy mówiłam cały czas». 17 Heli odpowiedział: «Idź w pokoju, a Bóg Izraela niech spełni prośbę, jaką do Niego zaniosłaś».
18 Odpowiedziała: «Obyś darzył życzliwością twoją służebnicę!» I poszła sobie ta kobieta: jadła i nie miała już twarzy tak [smutnej] jak przedtem.
19 Wstali o zaraniu i oddawszy pokłon Panu, wrócili i udali się do domu swego w Rama. Elkana zbliżył się do swojej żony, Anny, a Pan wspomniał na nią. 20 Anna poczęła i po upływie dni urodziła syna i nazwała go imieniem Samuel, ponieważ [powiedziała]: Uprosiłam go u Pana5.

I Księga Samuela 1,1-18

24 maja 2016, 15:07

W tym cyklu powrót do ziół ojca Sroki i próba z Dongiem. Ubichinol już wyruszył w drogę do mojego paczkomatu ;-) Dzisiaj monitoring, choć bez względu na wszystko cykl spisany na straty, bo małż w dniach potencjalnej owulacji w podróży.

Nie zrobię tego AMH. No jeszcze nie. Muszę dojrzeć.

30 maja 2016, 14:05

Jednak nie będę kontynuowała ziółek ojca Sroki. Doczytałam, że może być po nich cienkie endo, a z ostatniej wizyty wynikałoby, że to kolejny mój problem (ładne tj. trójlinijne, ale tylko 6 mm). Poza tym cholera wie, czy to nie one przesunęły mi owulacje przed 10 dzień cyklu.

Wczoraj dużo wodnistego (czyt. jak woda) śluzu po Dong (i znowu ch*j wie co to znaczy).

Kolejne Siostry odpisały, że nasze pragnienie staje się ich pragnieniem. Miłe:)

Ech, odliczam dni do urlopu nad Balatonem...

14 czerwca 2016, 12:14

Wyrodna ze mnie matka, ale nic na to nie poradzę - błogosławię czas, gdy Młoda jest chora, a ja nie muszę zasuwać do roboty...

30 czerwca 2016, 16:12

Znacznie więcej we mnie spokoju po pierwszym w tym roku urlopie. Bzykaliśmy się codziennie i pierwszy raz od dawna robiłam to z potrzeby i dla przyjemności;) Cykl jakiś normalniejszy niż ostatnio - śluz jak trzeba i wtedy kiedy trzeba. Małżonek po macy też jakiś bardziej wytrzymały;)Widać słońce pomaga:)

Jeżeli dalej nic z tego, to w lipcu do mojej starej gin - może jakoś podkręci te moje owulacje, a jeżeli do września nic z tego, to uderzamy do napro.

Ot, taki plan:)

Będzie dobrze.

6 lipca 2016, 14:29

Porada
Coś ciekawego dla staraczek w wieku "balzakowskim":

W ostatnim czasie pojawiają się doniesienia na temat suplementacji melatoniny w okresie perimenopauzy. Opisuje się jej korzystny wpływ na funkcjonowanie tarczycy oraz podwyższanie poziomu gonadotropin. Są również dane mówiące o tym, iż melatonina pomaga w przywracaniu płodności, menstruacji oraz zapobiega depresji związanej z menopauzą. Melatonina jest wydzielana głównie przez szyszynkę, ale także w wielu tkankach ustroju, takich jak siatkówka, układ pokarmowy, skóra, szpik kostny i limfocyty. Uważa się, że działa ona na drodze parakrynnej, pełniąc nierozpoznane jeszcze dokładnie funkcje. Melatonina jest produkowana w ciemności, a jej synteza jest hamowana przez światło. Wykazano, że w szyszynce znajdują się receptory dla LH, FSH, androgenów i estrogenów. Wykazano również, że melatonina jest obecna w płynie pęcherzykowym w okresie owulacji. Stężenie melatoniny jest tam trzykrotnie wyższe niż w surowicy krwi, ponadto jest wyższe w godzinach rannych, a także w porach roku o niskim natężeniu światła. Jajniki nie mają zdolności produkcji tego hormonu, zatem melatonina w płynie pęcherzykowym pochodzi z krwi, natomiast dojrzałe pęcherzyki najprawdopodobniej mają zdolność jego akumulacji. Wydaje się, że melatonina może promować jajeczkowanie.

11 lipca 2016, 18:17

Ech, czuję, że nasze intensywne węgierskie love nie dało oczekiwanych rezultatów... Bardziej niż ciało świadczą o tym moje nastroje, dno i kilometr mułu. Chce mi się ryczeć, nie tyle przez starania, ile przez całokształt - no chyba że coś wisi w powietrzu, bo Młoda też jakaś płaczliwa dzisiaj. Trzymam się dobrych stron nie zajścia w tym cyklu, bo i takie są.
Wymyśliłam sobie nową przeszkodę: zrosty i niedrożność. Ta młoda lekarka w maju twierdziła wprawdzie, że zajście w ciążę biochemiczną świadczy o drożności, ale internety tego nie potwierdzają;)
No cóż, byle trzymać się planu: dalej mleczko pszczele, Ubichonol, l-arginina, l-karnityna, Ovarin i dołączam melatoninę. Z innych nowości zamówiłam sól i plastry borowinowe. Zrobię pakiet tarczycowy (choć TSH ładne) i wymazy. W przyszły czwartek do gin, pogadamy o stymulacji i hsg.
Było robić wcześniej, było nie robić długiej przerw w staraniach, ech głupia ja... Jakże zwodnicze okazało się poczęcie córki w pierwszym cyklu starań...
1 2 3
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego