X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Los okrutnie ze mnie drwi..
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
Los okrutnie ze mnie drwi..
O mnie: 34latka spełniająca się w roli matki, żony, której do pełni szczęścia brakuje jeszcze tej jednej iskierki..
Czas starania się o dziecko: Prawie 3 lata..
Moja historia: Miłość, studia, praca, ślub, mieszkanie a dopiero potem projekt dziecko. Marzenia o modelu 2+3, a 2+2 to minimum. I tak w 2017r zostaliśmy rodzicami naszego cudu 😍 choć wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że to cud. W połowie 2019r. zaczęliśmy starania o rodzeństwo na luzie. Bo zawsze powtarzałam, że moje dziecko nie będzie samo, że musi mieć brata/siostrę, bo bycie jedynakiem to najgorsze co może być dla dziecka.. I znów nie zdawałam sobie sprawy jak już za chwilę los okrutnie ze mnie zadrwi..
Moje emocje: Pełen wachlarz.. złość, rozpacz, poczucie winy (że zabieram dziecku to co dałoby mu rodzeństwo), poczucie winy (że starania pochłonęly duża część mnie i mojego czasu), zazdrość (gdy innym się udaje, gdy widzę szczęśliwe rodziny 2+2),żal, poczucie bezsilności, samotność.. A gdzieś na końcu radość i wdzięczność, że jest z nami nasz cud 😍

17 kwietnia, 21:19

On i ona: lat 34
Badania ona:
*Amh: 4.09 ng/ml (XII'21), 2.32 ng/ml (III'21)
*Prolaktyna: 13.19 ng/ml (XII'21), 6.59 (IX'20)
*Lh: 7.35 mIU/ml (XII'21), 7.94 (IX'20)
*Fsh: 5.4 mIU/ml (XII'21), 6.51 (IX'20)
*Estradiol: 55 pg/ml (XII'21), 50.7 (IX'20)
*Progesteron: 10.2ng/ml (XI'21, 3dpo), 16 ng/ml (X'20) 7dpo
*Testosteron: 0.913 nmol/l
*Androstendion: 1.67 ng/ml
*DHEA-S: 297.3 mg/dl
*CA125: 32.5
*krzywa insulinowo-glukozowa: G:101/149/100; I:9.6/156.2/81.6 insulinoopornosc ❌ Glucophage xr1000
*zespół antyfosfolipidowy: wykluczony
*Antykoagulant tocznia: ujemny
*Trombofilia+mutacje + MTHFR: wykluczone
*Przeciwciała p/łożyskowe: ujemne
*Ana: dodatnie SSA60, RO52 na zespół Sjoergena, III'21 (minimalne objawy, dodatkowe badania ok, leczenie niewdrożone) ❌
*TSH:1.58 mIU/ml (XII '21), Niedoczynność tarczycy: pod kontrolą, Letrox 50/75
*homocysteina: 12.6 (III'21), 9.7 + wit.B12: 387 (XII'21) -> metylowany kwas foliowy, wit.B12 i B6
*USG tarczycy: ok
*USG piersi: niewielki gruczolakowłokniak, pod kontrolą
*Cytologia: ok
*wymazy bakteriologiczne: chlamydia, neisseria gonorrhoeae, grzyby, mycoplasma, ureaplasma, gardnerella: ok, ecoli przeleczone
*Test LCT: komorki NK:11% i stosunek cd4:cd8: 0.89 ok
*Cytokiny: ok
*Cross match: 9.2% ok
*Allo-mlr: 50.0%: ok
*KIR: brak 3 implantacyjnych (2DS1,2DS5,3DS1)
*Histeroskopia: ok, ujścia jajowodow drożne
*kariotyp: nieprawidłowy, transolakcja zrównoważona 11,22 ❌
*BMI: 18.7 ❌

On:
*Morfologia nasienia: Astenoteratozoospermia ❌
XI'21: Liczba: 15.5; liczba w ejak: 52.7; Ruch: 18+8+17%; Żywotność: 66%; Prawidłowe: 3%
XI'21: Liczba: 31.83; liczba w ejak: 111.41; Ruch: 26.5%; Żywotność: 76.4%; Prawidłowe: 2%
'17: Liczba: 4.47; liczba w ejak: 13.4; Ruch: 51%; Żywotność: 55.8%; Prawidłowe: 0%
*MSOME: Prawidłowe: 0%, Nieprawidłowe IIst: 3%; IIIst: 16%, IVst: 81% ❌
*Test SCD (fragmentacja): 25% (<30%) XI'21; 12% (<25%) III'21
*Test HBA: 72% (norma >80%) ❌
*krzywa insluinowo-glukozowa: G(94,164,152), I(8,56,53): lekka nietolerancja glukozy, Glucophage XR1000 ❌
*USG jąder:ok
*TSH: 1.60 (XII'21), 1.26(III'21), FT4: 1.32: ok
*Estradiol: 11 pg/ml: ok
*FSH: 7.2 (XII'21), 7.0(III'21) i LH: 5.5: ok
*Prolaktyna: 14.64 ng/ml (XII'21), 7.8 (III'21): ok (blisko górnej)
*Testosteron: 14.36 nmol/l: ok (blisko dolnej)
*PSA: 0.543, fosfotaza kwaśna: 4.49 (III'21): ok
*P/c p.plemnikom: ujemne
*wymazy bakteriologoczne: mycoplasma, ureaplasma, chlamydia: ok
*Kariotyp: prawidłowy

Suple:
Ona:
w roznych konfiguracjach: Modulator homocysteiny, B12+B6, Cynk, Kwas foliowy metylowany 2mg/0.8mg), D3 4tys, Wit.E 200mg, olej lniany do picia, olej z wiesiołka (przed owu), inozytol 2000mg, Symvitol Mama, Vitapil Mama, wit.C
raz: ACC max na śluz

On:
w różnych konfiguracjach: Fertilman plus, D3 2tys, Wit.E 100mg, Kwas foliowy 0.8, wit.C 1000, Cynk, olej lniany do picia
przez 2 mce: Navitin, Polfilin

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia, 22:42

26 kwietnia, 22:42

Nasza historia:
2017: Pierwsza ciąża, po niecałym roku starań, bez leków, bez problemów -> Nasz cud ❤️
Długie karmienie piersią, okres wrócił dopiero jakoś w pierwszej połowie 2019r.
VII'19 (szacunkowo) początkiem starań o rodzeństwo
I'20: poronienie 6 tydz., Bhcg ok.2500 w USG pecherzyk ciazowy 👼, bez leków-od plamienia Duphaston 10mg 3x1
IX'20: ciąża biochemiczna
XI'20: ciąża biochemiczna, Bhcg: 20
V'21: poronienie 4/5tydz, Bhcg 57->108->198, w USG pusto 👼, leki od + testu: Neoparin 0.4, Acard75, Duphaston 10mg 3x1, Encorton 5mg)
VI'21: poronienie 4/5tydz, Bhcg 1330->1191->1081, w USG pusto 👼, leki od + testu: Clexane 0.4, Acard150, Duphaston 10mg 3x1
IX'21: ciąża biochemiczna, Bhcg 12->25->29, leki od + testu: Accofil, Acard 150mg, Encorton 10mg, Duphaston 10mg 2x1

Od września nic, pomimo tego, że zaczęliśmy leczenie i zmieniliśmy suplementacje.
Leczenie:
5?cykli z monitoringiem owu na usg
2 cykle z luteina,
2 cykle z pregnylem (po owu 3,5,7,9dpo), luteina i encortonem 10mg (po owu) i acardem 75 (po owu)
Od stycznia już 5 cykl na metforminie...

W między czasie:
-konsultacja z immunologiem: nie ma za bardzo się do czego przyczepić oprocz Ana i brakujących kirow. accofil i heparyna po +, acard po owu, 2 cykle sprobowac encorton po owu. Jeśli nie wyjdzie mozna sprobowac immunosupresji.
-konsultacja z genetykiem: translokacja ze względu na pkt złamania i nr chromosomu w większości będzie prowadzić do poronien, raczej nie do wad genetycznych. Można próbować, aż się uda (jeśli Pani ma siłę, cytując lekarza) lub do rozważenia in vitro z badaniem zarodka PG-SR (Jeśli Pani ma środki finansowe).

-konsultacja z kliniką niepłodności: po zobaczeniu kariotypu od razu sugerują in vitro, na pytanie co z naszymi dolegliwościami- jest odpowiedź, że in vitro sobie z tym poradzi.
I tego nie umiem zrozumieć.. ok, zarodek przebadamy genetycznie - ten czynnik wyeliminujemy. Ale co z pozostałymi?! Ktore ewidentnie są i nie dają mi spokoju..

Ewentualnie do sprawdzenia:
-drożność jajowodow
-komorki NK w macicy
-przewlekły stan zapalny endometrium CD138
-poziom kortyzolu (może to stres?)
- czy sobie wmawiam czy zmieniające się wyniki hormonów mogą pokazywać, że wpadam w pco/pcos?
-wzrost prolaktyny u Niego

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia, 23:51

9 maja, 10:23

Emocje, walka, samotność
Wpis do uzupełnienia, ale zmieniły się okoliczności.

9 maja, 10:56

33 cs, 23dc, 9 dpo
Powinnam zacząć: szok, niedowierzanie etc. ale czuję jakiś dziwny spokój? Brak ekscytacji, jakby nic się nie zmieniło ?
Ale od początku..

9dpo - jest i ona blada druga kreska na teście, tak długo wyczekiwana.
czułam pismo nosem - testy owulacyjne były w tym cyklu wyjątkowo mocno pozytywne, jak nigdy + piersi zaczęły mnie pobolewać jakoś 5dpo.. i robiło mi się słabo.
pierwszy test zrobiłam 6dpo - oczywiście biel
drugi test - 8 dpo - coś tam majaczyło po 5minutach, ale dostrzegalne tylko okiem staraczki, także myślałam raczej, że mam przywidzenia ;)
no i ten dzisiejszy 9dpo - blada druga kreska, ale jest !

Nie, nie skakałam z radości, nie- nie pojawił się uśmiech na twarzy.. za to milion myśli w głowie i totalny mętlik.
Co robić dalej?
Czy jechać na bete? Ale to za wcześnie, i ze względu na prace nie bede mogla powtorzyc w srode, zeby sprawdzic przyrost - wiec bez sensu
Czy faktycznie to jest 9dpo a nie 11dpo ? na monitoringu nie bylam.. tak wyznaczyla apka.. Jesli jest 11dpo to ta kreska troche za blada...
Czy wdrozyc wszystkie przepisane leki, ktore mam brac od pozytywnego Bhcg? tylko wlasnie, one sa od pozytywnego Bhcg, a ja go jeszcze nie mam. A Accofil to nie cukierki.. no i jest jeszcze bardzo wcześnie.
w razie czego caly zestaw czeka: Encorton, heparyna, Accofil, Acard, Luteina..
no wlasnie, moze luteine już teraz włączyć? ona w sumie nie zaszkodzi ?

Póki co uznaliśmy z Nim, ze jutro i w srode rano zrobie sikance, jak beda ladnie ciemniec - to w srode 11dpo beta

Boże.. Ty wiesz.. jeśli rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

11 maja, 20:21

33cs, 25dc, 11dpo
Test wczoraj (10dpo) wieczorem zdecydowanie ciemniejszy niż 9dpo rano.
Za to dziś (11dpo) niewielka różnica w porównaniu do wczorajszego wieczoru. Mialam robic jutro rano - ale chyba bez sensu porównywać codziennie (gdzies tak tu czytalam kiedys), ponoc lepiej co 2 dzień żeby było widać różnicę..
Takze zatestuje znów chyba w piątek rano.
Na bete niestety nie zdążyłam dziś że względu na pracę. Jutro też nie wiem czy zdążę :(
Najwyżej zrobię w piątek.

Leki:
To co wczesniej: b12 i b6, kwas foliowy metyl2mg, witD 4tys, wit E 200mg, inozytol (ovulomed), Letrox
Nowe: acard 75mg

Na objawach nie mam czasu się skupiać czy są czy nie ma bo mam taki młyn w pracy.
Ale chyba mam: ciezkie piersi, definitywnie wzdecie (nawet dziś się bałam że ktoś w pracy zada dziwne pytanie), czasem jakieś lekkie pobolewanie w podbrzuszu, sennosc (ale to nie wiem czy nie ze zmęczenia..)

Boże.. Ty wiesz.. jeśli rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

13 maja, 18:22

33cs, 27dc, 13dpo

Jestem wykończona. Ostatni tydzień w pracy był istnym maratonem prawie, że od rana do nocy wymagającym totalnego skupienia..
Ale nareszcie udalo się zrobić bete..
Bhcg:131 mIU/ml
Progesteron 34.40 ng/ml

Beta o 3 większa niż w mojej pierwszej, zdrowej ciąży. Czy to dobry znak ?

Przed nami weekend a ja nie wiem co z lekami.. brać czy nie..

Objawy: zmęczenie, ciezkie piersi, duszno-lekkie zawroty głowy.

https://zapodaj.net/0b204674f8be0.jpg.html

Boże.. Ty wiesz.. jeśli rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja, 19:43

17 maja, 22:19

15 maja
33cs, 29dc, 15dpo
Znalazlam czynne laboratorium i powtórzyłam badania z krwi.
Bhcg: 352 mIU/ml
Progesteron: 30.00 ng/ml

Kalkulator pokazuje przyrost Bhcg 174% czyli w normie, ale do mnie dalej chyba nie dociera..
Objawy: zmęczenie, sennosc, ciezkie piersi, szybko się mecze (bylismy na atrakcjach na zewnątrz I nie mogłam dlugo stać, choć zwykle mi to nie przeszkadza), duży apetyt

17maja
Wczoraj skontaktowała się ze mną położna z poradni czy robiłam test ciążowy, bo moja karta cyklu wskazuje na prawdopodobną ciaze.. gdy odpisalam z wynikami od razu skontaktowała się z lekarka, która dziś wystawiła mi wszystkie zalecenia odnosnie lekow.
Takze dzis oficjalnie ruszam z lekami.. z tym ze dalej to do mnie niedociera, że może się udać.
W głowie już tysiące myśli (bo znalazło się na nie troszke więcej czasu) i jak na złość dziś jakby objawow ciazowych brak - no poza ciężkimi piersiami..
Więc myśli w głowie coraz więcej, bo to bylprzy kazdym poronienia pierwszy objaw, że coś złego się dzieje..

Leki:
Accofil 1/3, acard 75, heparyna 0.4, encorton 10mg, luteina 100mg 2x2 + kontynuacja tego co bralam do tej pory..

Do tego co 2 tygodnie kontrola progesteronu i glukozy, co miesiąc tsh i ft4 i jeszcze morfologia co 9dni.. moje żyły nie będą mi wdzięczne..
W związku z tym powstrzymalam się dziś z powtórka bhcg..

Boże.. Ty wiesz.. jeśli rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

18 maja, 22:52

33cs, 32dc, 18dpo

Wczoraj pierwszy accofil, dziś pierwszy neoparin - kłucie rozpoczęte. Zobaczymy na jak dlugo..

Dziś znów objawow ciazowych jakby brak i niestety pojawia się coraz więcej dziwnych myśli.
Chyba jedynym objawem dziś da ciezkie piersi i ich lekki ból przy dotykaniu + rano minimalne mdłości (ale chyba sobie wkrecam). Co mnie martwi - pojawił się bol krzyża, który kojarzy mi sie tylko z okresem :(
Dodatkowo mam wrazenie, że moja macica się nie powiększa- brak boli ala okresowych czy jakiegos klucia i też w dotyku czuje jakby nic się nie zmieniło.. powinno chyba się coś pojawić, prawda ?
Przez to oczywiście już sobie wracam biochem lub ciaze pozamaciczna..
Niemniej jednak niesmialo umówiłam wizytę do gina na następny piątek - tj. 2 tyg po pozytywnym teście (13dpo) A wg apki 5t4d. Czy nie za wcześnie?
Zobaczymy czy wytrwamy..

Boże.. Ty wiesz.. jeśli wciaz rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

20 maja, 21:23

33cs, 34dc, 20dpo

Jestem wściekła.. wściekła jak osa, bo:
-mam coraz więcej czasu na myślenie..
- jestem już cholernie zmęczona tym tygodniem
- po prostu jestem zmęczona- o 19 marzę by iść spać
- dostaje sie rykoszetem mojemu dziecku :(
- moje dziecko wydawalo sie zdrowe znow jest przeziebione :(
- nie czuje nic a nic swojej macicy by się z nią coś działo..
- wkurzam mnie wszystko dookoła..
- i wreszcie bo zmarnowalam dziś accofil, klulam się chyba ze 3 razy i ostatecznie i tak podałam za mała dawke.. cholerne dzielenie leku! 😡

Boże.. Ty wiesz.. jeśli wciaz rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

23 maja, 11:16

33cs, 37dc, 23dpo

Bije się z myślami..
z każdym dniem natłok myśli jest coraz gorszy, tym większy im bardziej staram się nie myśleć.. a nie myśleć ciężko, kiedy trzeba pilnować całego rozkładu leków..

Jutro pierwsza morfologia po accofilu i bardzo kusi mnie by zrobić dodatkowo bhcg. Czy warto ? Czy to mi w jakiś sposób pomoże? Czy nei lepiej wydać te pieniądze na co innego skoro wizyta już w piątek ?
Może gdybym miała jakieś mdłości, zawroty głowy czy cokolwiek to byłoby łatwiej podjąć te decyzje..
A tak moim jedynym objawem są ciężkie, tkliwe piersi, wzdęcia, zaparcia i może trochę senności ? Nawet apetytu za bardzo nie mam.. Żadnych ciągnieć/bóli brzucha.. Tak jakby nic się nie zmieniło ? ..
Staram sobie przypomnieć jak to było mnie na początku przy zdrowej ciąży, ale nie pamiętam :(

Mam za to schize w głowie, że podtrzymuje sztucznie lekami te ciążę..
Ale przecież przy poronieniach zaczynało się od plamień (mimo leków)... oprócz chyba jednego razu, gdy leki były włączone bardzo późno..
Za dużo myśli :(
Dodatkowo od luteiny chyba łapię jakoś infekcje :/ Jakieś pomysły czym sobie pomóc?
Oby jakoś przetrwać do piątku..

Boże.. Ty wiesz.. jeśli wciaz rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

25 maja, 23:06

33cs, 39dc, 25dpo

Nie czuje nic.. nic a nic - w ogóle nie czuje się ciążowo :(
A moja głowa wariuje od rozporacowywania tego dlaczego tak jest... nawet piersi dziś jakoś inaczej - jakby nie bolały..

- czy leki maskuja objawy ?
- czy to po prostu jedna z tych nielicznych bezobjawowych ciąż?
- czy ciaza bezobjawowa jest wogole mozliwa?
- czy macica nie powinna się przypadkiem rozciągać i pobolewac/ciagnac/być w jakis sposob odczuwalna ?
- i najważniejsze.. powinnam czuć wiecie tak po prostu że jestem w ciąży, a to uczucie jakby minelo dzień po poprawnym przyroscie bety..

Z tego wszystkiego zaczelam robic w domu owulaki- robia się wręcz bordowo czarne w kilka sekund po tym jak zaciągną mocz czyli bhcg musi być wysokie... ?! Czy aby na pewno ?

Dodatkowo infekcja doprowadza mnie do szału. Domowe sposoby srednio pomagają A lekarz w piątek..

No wlasnie w piątek lekarz rozsądzi o moim życiu,o którym los zdecydował już dawno tylko ja jeszcze o tym nie wiem..
Ta jedna chwila albo odbierze mi marzenia albo rozbudzi nadzieje ze może się udać..

Choć w głębi duszy chyba już wiem, że się nie udało i od kilku dni oswajam się z tą myślą..
Przynajmniej pojedziemy zgodnie z planem na opłacone juz wczesniej wakacje...
Jeśli teraz sie nie uda to chyba juz nie mam sily :( Przepraszam :(

Boże.. Ty wiesz.. jeśli wciaz rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja, 23:13

27 maja, 11:27

33cs, 41dc, 27dpo

Dzień wizyty u lekarza.
Na wizytę szłam pogodzona? (jeśli się w ogóle da) z tym, że się nie udało, układajac sobie w głowie plan jak to pogodzić z weekendowym wyjazdem.. nawet lekarzowi powiedziałam na wstępie, że raczej przyszłam potwierdzić brak ciąży niż jej obecność..

Podczas USG na ekranie ukazał się... pęcherzyk ciążowy z ciałkiem żółtym ❤️ Pierścionek, jeszcze bez brylantu, choc lekarz wskazał prawdopodobne miejsce, gdzie zarodek się tworzy.
Pęcherzyk ciążowy 1.07cm (co odpowiada 5w6d), ciałko żółte 0.4cm (prawidłowe).
Wg OM powinien być teraz 5w5d - przy 28dniowych cyklach. Ja mam raczej 30 dniowe, ostatnio nawet 33, więc biorąc jeszcze korekte tych 2-3 dni pod uwage obecny obraz USG jest prawidłowy i odpowiada wiekowi ciąży.

Kontynuacja leczenia i wizyta za 1-1.5 tygodnia w celu uwidocznienia zarodka/serduszka.

Czy się uspokoiłam? Czy nadzieja się rozpala?
Nie wiem, dalej sceptycznie podchodzę do tematu, dalej cholernie się boję :( jeszcze ta infekcja.. no i fakt, że moje pierwsze poronienie rozpoczęło się kilka dni po właśnie takiej samej wizycie jak ta dzisiejsza, na której zobaczyłam pęcherzyk ciążowy i ciałko żółte i wszystko było w porządku..
Różnica taka, że teraz jestem obstawiona lekami z każdej strony..

Moja głowa analizuje też wartość przyrostu bhcg (taki minus bycia analitykiem....)
15 maja było 352, co by oznaczało (przy minimalnym 66% przyroście co 48h), że teraz powinna być na poziomie ok. 7500. Co by odpowiadalo obrazowi USG (bo serduszko bodajze widac przy becie ok 10tys).
Natomiast jesli by przyrastalo o 100% co 48h to teraz byłoby ok 22tys, wiec powinien byc zarodek/serudszko - a nie ma, więc ta opcja raczej odpada.

Kolejne dni czekania będą trudne, w przyszłym tygodniu kontrola poziomu progesteronu i glukozy, więc też coś wiecej będzie wiadomo.

Boże.. Ty wiesz.. jeśli wciaz rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

2 czerwca, 16:39

33cs, 47dc, 33dpo
Cos kolo 6w4d?

Ostatni tydzien minal bardzo szybko - duzo obowiazkow w pracy.
Piersi urosly, pobolewaly, duzo zmeczenia/sennosci i uczucia zatykania ucha. Moze ze dwa-trzy razy lekkie chwilowe pobolewania w dole brzucha.

Dzis przyszedl czas na kontrolne badania z krwi:
Morfologia - leukocyty po konkretnej ampulce accofilu urosly do 24tys (ostatnio bylo 17). Paśnik kazał zrobić 1 dzien odstepu wiecej miedzy dawkami - ale zastanawiam sie czy to nie jest kwestia tego o ktorej godzinie robilam badanie (w sensie w jakim odstepie od przyjecia zastrzyku), bo tym razem byl to czas krotszy o kilka h.
TSH: 1.48, FT4: 1.52 wiec chyba ok
Glukoza: 88 - tez ok

I przychodzi on progesteron: 58,380 nmol/l co odpowaida ok.16.84 ng/ml wiec bardzo slabiutko :( w porownaniu do 30ng/ml z 15 maja, kiedy jeszcze nie przyjmowalam luteiny.
Przez ostatnie 6 dni bralam luteine tylko 1x2, gdyz wieczorem musialam brac globulki na infekcje.
Pisalam juz do lekarza - wracamy do luteiny 2x2 i wierzymy, ze bedzie dobrze.. :(

No wlasnie, czy wierzymy?
Ja pozwolilam sobie na chwile uwierzyc w ostatnich dwoch-trzech dniach i znow dostalam kopniaka :( wiec jak tu wierzyc?

Boże.. Ty wiesz.. jeśli wciaz rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

3 czerwca, 22:51

33cs, 48dc, 34dpo
6t5d

Nie wytrzymałam i umówiłam się na wizytę do lekarza z pakietu.
CRL=0.75cm i ❤ 😭
Lekarz dorzucił Duphaston 3x1, do obecnej luteiny 2x2.
Kontrola za tydzień.

Byłam chyba w lekkim szoku? Dopiero w drodze do domu zrobiło mi sie wstyd.. wstyd, że nie wierzę w Kropka.. gdy ten walczy ❤
Głupio mi też, że odbieram mojemu drugiemu dziecku taki piękny weekend, który moglibyśmy spędzić.na rowerach :( ale zwyczajnie się boję..

Przyjęłam metodę kroków.. staram się nie wybiegac myślami zbyt daleko w przyszłość. Obecny cel - dotrwać do wizyty 9.06. Potem może powiemy Dziadkom? Ale to już zbyt daleka myśl...

Objawy:
Ciezkie piersi, sennosc, zmęczenie, lekkie pobolewanie podbrzusza, brak apetytu.
Od kilku dni ewidentnie nie mogę się schylac.
Boże.. Ty wiesz.. jeśli wciaz rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca, 23:04

9 czerwca, 10:52

33cs, 54dc, 40dpo
7t4d

Dzień planowej wizyty u mojego lekarza. Kolejna noc pełna obaw i kolejny poranek pełen strestu..
Dodatkowego stresu dostarczył mi lekko różowy ślad na papierze rano.. maleńka kropka, która znikneła po dwóch dotknięciach. Prawie zemdlałam na tej toalecie.. Nie było to ze śluzem tylko chyba z jakiegos innego miejsca - może z blizny? albo jakiegoś podrażnienia, bo niestety znów chyba zaczyna się jakaś infekcja :/
Na wizycie opóźnienie, siedziałam tam jak na szpilkach rozważając miliony scenariuszy..

Finally, serduszko bije - widziałam ten migający maleńki punkcik ❤️, Kropek ma 1.3cm (CRL=1.3cm), brak krwiaków, szyjka zamknięta.
Lekarz wystawił mi kartę ciąży.. w co wciąż niedowierzam szczerze mówiąc, że to się dzieje na prawde..
Wraz z kartą - mnóstwo badań do wykonania przed 10 tyg.
Póki co nie ma przeciwskazań, żebyśmy lecieli na planowane wakacje za granicę za 1.5tyg. Lot samolotem/bramki nie są zagrożeniem. Jestem pełna obaw, ale moje dziecko tak długo marzyło o tym wyjeździe i pyta o to codziennie..
Lekarz zaproponował kolejną wizytę za 3 tygodnie, ale biorąc pod uwage ew. wylot już uprzedziła, że na pewno przyjdę przed samym wylotem sprawdzić czy wszystko jest w porządku, żeby być spokojniejsza.
W przyszłym tygodniu zrobię wszystkie badania..

I jeszcze ta prawdopodobnie rozpoczynająca się infekcja.. wszystko przez luteine dopochwowo.. lekarz sam powiedział, że ciężko mu cokolwiek zmienić, skoro obecny zestaw progesteronu działa. Spróbuje powstrzymać infekcję korą dębu, jeśli się nie uda to będę musiała zrezygnować z luteiny na rzecz albo Urogestanu (ael to wciąz dopochwowo..) albo Progesteron Bensis doustnie.. choć lekarz nie był przekonany, mówił, że to to samo co Duphaston tylko 3 razy droższe ;) Zobaczymy..

Porozmawiam też dziś z Nim.. może w przyszłym tygodniu powiemy Dziadkom ? Choć wtedy jestem pewna, że będą namawiać nas, żebyśmy nie lecieli na wakacje..
Będąc w 2 ciąży (pornionej) wymyśliłam sobie, że kupie koszulke z odpowiednim napisem i założę ją dziecku i tak przekażemy Dziadkom, może uda się zrealizować ten pomysł..

Objawów - raczej brak; piersi raz bolą raz nie, na pewno urosły i zrobiły się pełniejsze. Czasem duszności, senność to zależy od dnia. Na stałe ze mną jest chyba tylko zmęczenie.

Boże.. Ty wiesz.. jeśli wciaz rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca, 10:55

22 czerwca, 14:38

33cs jednak nie będzie tym szczęśliwym.. 😭 Los znów okrutnie ze mnie zadrwil.. 😭
Po wizycie wszystko bylo w porządku. Dlatego nie zbadalam ponownie progesteronu, mój lekarz tez nie zalecal.. dziś bije sie z myslami czy to by coa pomoglo - choc lekarz mowi ze bralam duze dawki i ze to nie to. Musialam przejść na progesteron Bensis zamiast luteiny bo jednak znów przypaletala się infekcja i dorzucic lek na infekcje. Zrobilam pierwsze badania z karty ciazy..
Jedyne co to mialam okropne zawroty głowy po tym Bensis albo był to już objaw że coś się dzieje.. W sobotę 11.06 jednorazowe uplawy kawa z mlekiem, ale tlumaczylam to sobie infekcja no i wystąpiły tylko raz.
Jakoś we wtorek lub w srode..zaczęły boleć mnie plecy na dole, jak przed okresem i tutaj włączył mi sie już duży niepokój.. dodatkowo jakby piersi mniej pobolewaly- no ale nic innego się nie działo, wydzielina czysta, czekałam na wizytę przed wyjazdem. Z każdym dniem niepokój rósł. W ostatnią sobotę byliśmy na koncercie, prosiłam blagalam w duszy...by nie był to ostatni szczęśliwy wieczór.. Niestety już wtedy wszystko bylo przesądzone. W niedziele pojawiły się dwa razy nitki krwi.
Po drugim razie stwierdziłam że jadę na IP. I tam 18.06 mój świat się zawalił.. nasze maleńkie serduszko przestało bic.. 😭 ciaza zatrzymała się prawdopodobnie 2-3dni po ostatniej wizycie u lekarza.

Nie potrafię tego zrozumieć dlaczego.. dlaczego ta ósma ciaza nie mogła być ta szczęśliwa.. wszystko sie zgadzało- był bocian na szczęście, byly przyrosty bety jak w 1szej zdrowej ciąży, byla data porodu na miesiąc urodzin meza..wszystko to miały być dobre znaki.. na próżno 😢 znów się nie udało..
Myśleliśmy o tym by powiedzieć dziadkom..szczescie w nieszczęściu nie mogli przyjechać więc nic nie powiedzieliśmy.. koszulke kupiłam ale nawet nie otworzyłam paczki..odeslalam..
Poniedzialek był bardzo ciężki- pękłam..wykrzyczalam i wyplakalam mezowi wszystko.. 😭
Nie rozumiem czemu los mnie tak karze..
Dlaczego nie mogę zrealizować jednego jedynego marzenia w moim życiu o pełnej godzinie- o rodzeństwie dla mojego dziecka, żeby nie było samo gdy mnie już nie będzie.. żeby miało wsparcie, radość, opiekę i to wszystko co może dac rodzeństwo..
Dlaczego muszę tak cierpieć?
Nie potrafię przestać myśleć czy moglam zrobić coś żeby temu zapobiec..
Nie mam chyba sily dalej walczyć.. 8 ciąż is enough .. na in vitro też nie mam sily, moja psychika jest zbyt słaba..
Koniec.

Boże.. Dlaczego pozwoliles mi znów miec nadzieję?! Dlaczego gdy tylko poczułam przez chwilke że może się udać dostalam wielkim obuchem w łeb?! Dlaczego?!!!
...
[*][*][*]

27 lipca, 22:44

Sen
Śniło mi sie dziś, iż wysikalam pozytywny test ciążowy..
Byłam u lekarki chyba od niepłodności z prośbą o kolejne skierowania.. a potem wyszłam z toalety z pozytywnym testem.. mowiac: to nie możliwe, to pewnie pozostałość po poronieniu, poproszę więc o skierowanie na bete również..
I tutaj się obudziłam..
Sen był surrealistyczny ale jednak tak prawdziwy.. czułam jakbym tam była, wszystkie emocje..
Rzadko mi sie coś sni a tutaj proszę..
Od rana chodzi mi to po głowie..

3 sierpnia, 17:57

Minął miesiąc, przyszedł pierwszy cykl..
Czy jest łatwo? Wir obowiązków domowych, pracowych i nasza kochana Iskierka wypełniają cały dzień i nie ma czasu myśleć.
Jednak łapie się na tym, że każdego dnia choćby przez chwilę, choćby jedna myśl przejdzie mi przez głowę.. wywołana przeróżnymi bodźcami.
Raz są to relacje znajomych z dwójką dzieci na portalach społecznościowych, innym razem kobieta w zaawansowanej ciąży z blizniakami w wózku spotkana na placu zabaw albo wizyta u Rodzinkii z małym bobasem albo reklama w tv albo tak jak wczoraj wiadomość z bliskiego mi otoczenia..
Wiadomość o kolejnej ciąży, która w głębi duszy czułam od jakiegoś czasu, że nadejdzie.. Wiadomość z jednej strony radosna bo od osoby po przejściach,nieudanych in vitro więc podobnej do mnie.. ale z drugiej strony bolaca bardziej bo tak bliska terminowo temu co byłoby teraz u mnie gdyby nie strata :(
Staram się nie myśleć, jednak wiem że ta wiadomość odsunie nas od siebie.. chyba po prostu nie potrafię inaczej..

Kolejny cykl A ja już sprawdzam z automatu kiedy owulacja i mimo iż zarzekalam się że to koniec to zamawiam kolejna paczkę testow owulacyjnych.. czy to juz przyzwyczajenie? Czy tak duza chęć posiadania potomstwa że moja podświadomość wypiera wszystkie negatywne scenariusze i sprawia i ich ból i konsekwencje ?
Zagmatwane to wszystko..
On też nie pomaga.. wszyscy piszą, że starania zbliżają ich do siebie A ja mam wrazenie, że nas niszczą.. że niszczą nasz związek i coraz bardziej nas oddalaja.. (uf, przyznałam to po raz pierwszy). Może to przez moja fiksacje na tym punkcie ? A może przez jego brak wyraźnego zainteresowania tematem ?

Nie wiem gdzie los nas zaprowadzi, nie wiem co nam jest pisane, ale bardzo bardzo się boję, że już nic dobrego...

10 sierpnia, 09:22

Boli..
Za każdym razem boli tak samo:
Kiedy odprowadzam dziecko do przedszkola i widzę inne mamy odprowadzajace swoje przedszkolaki z niemowlakami w wózku..
Kiedy widzę jak rodzeństwo przytula się wzajemnie.. jak starsze opiekuje się młodszym..
Kiedy po raz kolejny uświadamiamy sobie, że mojemu dziecku nie będzie dane miec kompana do zabaw w domu..
Kiedy mysle sobie jak wiele nas omija i czym sobie na to zasłużyłam..
Kiedy uświadamiam sobie, że nie potrafię o tym nie myśleć, isc dalej, zapomnieć, pogodzić się..
To pragnienie jest zbyt silne.
I boli.. gdy pojawia się strach, że to pragnienie będzie towarzyszyć mi już do końca..

19 sierpnia, 08:17

Nadzieja
Ach ta nadzieja.. wkrada się niechciana i sieje ziarno niepewności a potem sprawia bol.
Wczoraj przez chwilę mialam nadzieje, że może znów się udało- temperatura szła w górę, klucie w podbrzuszu drugi dzień z rzędu, dziwnie mocny owulak jak na fakt, że jest po owulacji.. zaczelam sprawdzac piersi..
Nawet przeszły mi przez głowę myśli by biec po test ciążowy.
Na szczęście rozsądek (i lenistwo 😀 wczoraj straszny upał byl) wygrały.
Dziś 5/6dpo trzeci dzień z rzędu temp na tym samym poziomie, pokluwanie w podbrzuszu dalej jest. Takze pewnie okres przyjdzie wcześniej.
I przez te nadzieje.. Będzie bolał stokroć bardziej..
1 2