Pamiętniki Matka wielu dzieci
Dodaj do ulubionych
1 2

23 sierpnia 2013, 15:21

Oto dowód na to, że nawet lekarze boją się "ciężarówek" heheh :D
Wczoraj jeden z moich kotów (mam 2) zarządził ucieczkę z balkonu. Dziwne- do tej pory uciekał ten drugi, ale zawsze wracał , natomiast 'Grubci' nigdy się to wcześniej nie zdarzyło. Mieszkamy na parterze. Balkon jest może z pół metra nad ziemią, więc po prostu uznajmy, że poczuła zew natury. Na dole śliczny zielony ogródek- kotek się wyhasał i z pewnością mile spędził czas... Przyszła pora na powrót do domu. No o tu cyrk bo wcale nie była ochoczo nastawiona do działania. W końcu kocie przysmaki zdziałały swojej. Na sam szelest opakowania podbiegła do mnie i wiedziałam, że już ją mam... Jakoś niestety tak niefortunnie się stało, że zamiast złapać ją najpierw za kark żeby ją podnieść na ręce, złapałam ją za futerko na środku kręgosłupa. W odpowiedzi na moje zbrodnicze zachowanie moja kicia zatopiła soczyście swoje długie błyszczące białe kły trochę poniżej kciuka. Kota zaniosłam do domu. Po chwili zorientowałam się, ze ranki pomimo, że są małe są na prawdę są dość głębokie. W przeciągu godziny ręka poczerwieniała i spuchła. Wkrótce z pracy wrócił mój mąż zgodnie uznaliśmy, że trzeba czymś posmarować ranę, żeby się lepiej goiła. W aptece zostaliśmy obsztorcowani, że to poważna sprawa i mamy jak najszybciej jechać na Izbę Przyjęć. Na początku byłam zupełnie przeciwna takiemu cyrkowi, ale w końcu uległam zarówno namowom męża jak i głosowi rozsądku "jesteś w ciąży, trzeba o siebie dbać" Na Izbie kolejka jak diabli po godzinie czekania pani w rejestracji uprzedziła nas, że na ginekologii jest poród a na chirurga i tak trzeba będzie czekać kilka godzin i doradziła wizytę jutro u rodzinnego. Dziś skro świt udałam się do Pani doktor . Czułam się idiotycznie idąc , jak mi się wydawało,z taką pierdołą do lekarza. Lekarka , jako że młoda matka, zaczęła bić na alarm, twierdząc, że wdaje się zakażenie (?) szybcikiem skierowanie do chirurga piętro wyżej. Chirurg no cóż opatrzył rankę no i tu się zaczęło "dać antybiotyk czy nie" - ginekolog na urlopie , dyżurna położna kategorycznie odmawia. Chirurg odesłał mnie z powrotem do rodzinnego, rodzinny do dyżurnej położnej, a ta z kolei do szpitala... Miałam wrażenie, że to jakiś potworny absurd- nikt nie wiedział, co robić... w szpitalu czekałam kolejną godzinę na Izbie... w końcu ginekolog. Kiedy usłyszał moją historię uśmiechnął się tylko i powiedział "Lekarze panicznie boją się ciężarnych. Co ja mogę ? Oczywiście mogła Pani otrzymać antybiotyk. Ryzyko zajścia organogenezy jest niebezpieczne do 8 tyg ciąży. Jest Pani w 13 , czyli zaczęła Pani drugi trymestr :) Ryzyko powikłań jest nikłe. Proszę się zgłosić jeżeli wystąpiłaby gorączka lub jakiś niepokojący objaw." Zwariowałam po tym dniu... lekarze się mnie boją ;) Ja czułam się jak ostatnia sierota idąc w ogóle do lekarza z ugryzieniem przez kota natomiast potraktowano to poważniej niż chyba sytuacja wymagała. No cóż przynajmniej nie mogłam narzekać na brak zainteresowania ;)

4 września 2013, 15:08

Eh.
Troszkę trudniejsze czasy u nas nastały...
Na szczęście z dzidzią wszystko ok :) Była 29.08 na USG i bąbel okazał się nawet o jakieś 1,5 tygodnia większy Oo wszystkie parametry w normie :) Niestety lekarz nawet nie pokazał mi maluszka na monitorze... :/ NFZ. Ale jakoś po połowię pójdę prywatnie na 3/4D i wtedy na pewno nacieszę oczy.
Mój kotek od niedzieli choruje :( Biegunka i wymioty. Na szczęście to chyba nic zakaźnego, bo mamy jeszcze jedną kicię i ona jest zdrowa jak ryba :) Z racji, że był to dzień wolny musieliśmy pojechać do innej przychodni. Brak konkretnej diagnozy- 4 zastrzyki na dzień dobry, przerażony i zestresowany kot no i 250 zł... w poniedziałek i wtorek znów po 4 zastrzyki... dziś z racji, ze poprawy nie widać poszłam do weterynarza obok naszego domu- sterylizowaliśmy tam kicię i chodziliśmy jak coś się działo i zawsze byłam zadowolona z wizyt. Okazało się, ze kota trzeba dokładnie przebadać ( poprzedni lekarz tylko zmierzył temperaturę:/) -jutro zatem z samego rano idziemy na badania. Cholernie się martwię, oby wszystko było w porządku.
Nie dość, że kocisko chore to jeszcze remont w pełni! I końca nie widać. Dopiero co mój kochany zabrał się za salon. Jeszcze tylko pokój dla malucha, korytarz, łazienka i kuchnia <3 Pięknie. Wszytsko drogie jak diabli. Wczoraj pojechałam zamówić firany i zasłony do całego mieszkania, celowo wybierałam dość tanie materiały i co? Niemal 1000 zł :/ eh. Nawet nie chcę myśleć o wyprawce dla małego. Zacznę chyba w przyszłym miesiącu pomalutku kompletować ciuszki i akcesoria, zeby nie zostawić tego na raz.
Mój ukochany ciągle dużo pracuje... Po 10-12 h , a później jeszcze w domu ten remont...
bosh. przytłaczają mnie już i te ciągłe wydatki. Lubię mieć zaplanowane życie od A do Z...

4 września 2013, 15:08

Eh.
Troszkę trudniejsze czasy u nas nastały...
Na szczęście z dzidzią wszystko ok :) Była 29.08 na USG i bąbel okazał się nawet o jakieś 1,5 tygodnia większy Oo wszystkie parametry w normie :) Niestety lekarz nawet nie pokazał mi maluszka na monitorze... :/ NFZ. Ale jakoś po połowię pójdę prywatnie na 3/4D i wtedy na pewno nacieszę oczy.
Mój kotek od niedzieli choruje :( Biegunka i wymioty. Na szczęście to chyba nic zakaźnego, bo mamy jeszcze jedną kicię i ona jest zdrowa jak ryba :) Z racji, że był to dzień wolny musieliśmy pojechać do innej przychodni. Brak konkretnej diagnozy- 4 zastrzyki na dzień dobry, przerażony i zestresowany kot no i 250 zł... w poniedziałek i wtorek znów po 4 zastrzyki... dziś z racji, ze poprawy nie widać poszłam do weterynarza obok naszego domu- sterylizowaliśmy tam kicię i chodziliśmy jak coś się działo i zawsze byłam zadowolona z wizyt. Okazało się, ze kota trzeba dokładnie przebadać ( poprzedni lekarz tylko zmierzył temperaturę:/) -jutro zatem z samego rano idziemy na badania. Cholernie się martwię, oby wszystko było w porządku.
Nie dość, że kocisko chore to jeszcze remont w pełni! I końca nie widać. Dopiero co mój kochany zabrał się za salon. Jeszcze tylko pokój dla malucha, korytarz, łazienka i kuchnia <3 Pięknie. Wszytsko drogie jak diabli. Wczoraj pojechałam zamówić firany i zasłony do całego mieszkania, celowo wybierałam dość tanie materiały i co? Niemal 1000 zł :/ eh. Nawet nie chcę myśleć o wyprawce dla małego. Zacznę chyba w przyszłym miesiącu pomalutku kompletować ciuszki i akcesoria, zeby nie zostawić tego na raz.
Mój ukochany ciągle dużo pracuje... Po 10-12 h , a później jeszcze w domu ten remont...
bosh. przytłaczają mnie już i te ciągłe wydatki. Lubię mieć zaplanowane życie od A do Z...

2 listopada 2013, 08:04

Dawno nie zaglądałam... a już przecież dumnie wkraczam w 6 miesiąc :) 23 pełne tygodnie za nami :) I co u nas...?
Niewiele się zmieniło w kwestii wymiotów niestety :( Nie łudzę się już, nie czekam... może taki nasz urok i jestem tym przypadkiem co musi polubić się z klozetem na pełne 9 miesięcy. Czasem mam lepsze dni i radzę sobie cały dzień bez zwracania, a czasem no, eh wiadomo ;]
Dzidziuś mój jest bardzo ruchliwy. Pierwsze kopniaki poczułam wyjątkowo wcześnie bo 9 września !! Z każdym dniem jest coraz ciekawiej... najgorzej oczywiście czuję się wtedy kiedy jego szamotanina wybudza mnie o 5 nad ranem, lub kiedy sprawdza moją wytrzymałość na 'macanie' pępka. Choć nie, macaniem to raczej tego nie można nazwać ;p Siusiam często i uparcie, po kopniakach jeszcze częściej ;) Brzuch jak brzuch na tym etapie;p plus taki, że w niektórych miejscach można czuć się uprzywilejowanym. Zaznaczam niektórych , bo wciąż zdarzają się ludzie, którzy widząc mamę- kulę obładowaną zakupami, odwracają wzrok i nie ma szans na pierwszeństwo w kolejce czy miejsce w tramwaju. Trudno radzę sobie ! Człapię się dzielnie choć 3 razy wolniej niż zazwyczaj , byle tylko toaleta była w pobliżu- to wszystko wytrzymam ;)
Ostatnio na na wadze stanęłam ok tydzień temu i cóż... 11 na plusie;/ ale plus taki, że ciążowe ubrania wciąż noszę w rozmiarze 36/38 , więc w tyłek aż tak nie poszło- zdecydowanie balonik no i piersi (wcześniej 65 G teraz to już nie wiem ostatni stanik 75 K kupiłam i mam wrażenie, że już ciśnie :/)
Wróciłam na Uczelnię tak jak zapowiadałam. Zajęcia mam codziennie- nic nie opuszczam, dzielnie chodzę, złapałam już kilka piątek :) Wykładowcy różnie reagują na mój stan podobne jak studenci- na dziennych nie jest to aż tak częsty widok, ale chyba się przyzwyczajam ;) Poród przewidziany na końcówkę lutego, akurat zdążę po sesji wrócić na zaoczne, a 2,5 tysia za semestr w kieszeni ;)
No i najważnejsze :) Mały Rysio najpewniej pozostanie małym Rysiem :) Bo na USG bezsprzecznie widać było siusiaka :))
Szkoły rodzenia jeszcze nie wybrałam, ale postaram się w przyszłym tygodniu. Pokoik maluszka już pomalowany, drzwi wymienione, została podłoga, a później mebelki... może w tym lub przyszłym tygodniu skończymy :)
A teraz uciekam coś zjeść, bo pawik już za mną, a Rysio wali z każdej strony, może zgłodniał ;)

3 grudnia 2013, 20:27

Ciąża rozpoczęta 25 maja 2013
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii
1 2